Mentionsy

Podróże Romana Czejarka
Podróże Romana Czejarka
27.08.2025 07:00

Brylantyna, gaśnica przy lokówce i obowiązkowa kotara czyli sekrety fryzjera sprzed stu lat. Miasteczko Galicyjskie, Nowy Sącz 2025

Jaka jest prawdziwa historia brylantyny, prostownicy i lokówki do włosów oraz żyletek i farb do maskowania siwizny? Dlaczego u dawnego fryzjera zawsze w salonie stała gaśnica?! Czemu przez długi czas nikt do golibrody nie wpuszczał kobiet? Oto sekrety fryzjera sprzed ponad stu lat. Miasteczko Galicyjskie w Nowym Sączu. Podcast Podróże Czejarka nr 219.

Sponsorzy odcinka (1)

Kaladont post-roll

"Kaladont, niezbędny krem i eliksir do zębów"

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 52 wyników dla "E."

Z kukułką było podobnie.

Przychodzili tylko panowie.

O tym w tym podcaście.

Sam Golibroda, czyli ten, który macie Państwo tutaj, sami panowie.

Dwa stanowiska, ale tylko dwóch panów może... Nie, nie, nie.

Tu już właśnie mamy ten salon z początku XX wieku, kiedy wchodzą panie.

Tak, ale dosyć późno weszła w salony fryzjerskie, międzywojnie.

Przecież łatwiej chyba strzec jak te włosy są mokre.

Dlatego powiem taką krótką historię, to jest taki nasz znany fryzjer Antoni Cierplikowski, Antoine.

Będę wam te włosy mył, bo wtedy mi się wygodniej strzyże, a ja jestem wielką gwiazdą, ostrzygę was pięknie dziewczyny, ale musicie mieć te włosy mokre.

Tak, deska kładziona na stołku i w ten sposób to dzieciątko było troszkę wyżej i tak było szczerzone.

Na desce.

Bo jeśli taka temperatura, no bo to pewnie niebezpieczne, ale tak patrząc na te, które tutaj mam z lat pięćdziesiątych, zobaczymy na te dysze, tutaj jeszcze był problem z chłodzeniem takiej suszarki, one są przypalone.

Bo one są metalowe i mało tego zobaczyłem ten przewód, bo to są już suszarki elektryczne.

No to nieźle.

Kartka się pali, gorące.

Potem był cieniutki drucik albo coś co to łączyło i ta część metalowa z takiego metalu który no jak się wydaje chłonął to ciepło bardziej i tu jest podobnie.

Pomyślałem sobie, że pójście do fryzjera to było jednak niezłe ryzyko w pewnym momencie.

Jeżeli chodzi o mężczyzn pewnie było prościej, ale kobieta to naprawdę to było poświęcenie.

U panów też były używane takie... Lokówki?

Tak, ale...

Ja jestem z pokolenia, że wąsy już niespecjalnie były modne.

Nie wiem, czy nie było jakiegoś tam jednego odcinka, jak pamiętam, Herkulesa Poirot, że on śpi właśnie w takiej maseczce.

Dokładnie, dokładnie.

Już tak jesteśmy tu przy tym stole.

Tak, karbownice, falownice.

I były też prostownice.

Oto jak kobiety... Ja wiem, ta która ma loczki to chce mieć proste to prostuje, ta która ma proste chce mieć loczki i każda uważa, że to jest wtedy tylko dobrze.

Wody pamiętam do polewania, ale takie pachnące.

Tak, dokładnie wody, dawniej mówiono na to wody toaletowe.

Pomyślałem sobie o czymś jeszcze innym, że raz, że szybciej, ale też pozwalało osobie niewprawionej czy mającej dużo mniejsze umiejętności dość bezpiecznie, szybko strzyc rekrutów tak, żeby te włosy były krótkie.

One się bardzo szybko... Może były stępione.

I wysokość była też cały czas dobrana, bo się jechało maszynką przy głowie.

Panów często z wodą, bo panowie rzadko myli włosy przed szczerzeniem, raczej mieli je po prostu tylko moczone.

I brał coś takiego, wielu fryzjerów to robiło, skrapiało po prostu te włosy, żeby nie myjąc ich mieć łatwiejszą pracę, bo one były mokre.

Ostrzenie.

Podpóreczka i myślę sobie coś jeszcze.

W pięknym opakowaniu, takim jak solniczka dzisiaj by ktoś powiedział, coś takie skojarzenie.

Jeszcze patrzę, bo tu... Widzi Pani, bo powiedziała Pani o pudrze.

Tu są chyba jakieś pudry popakowane.

Tak, na żyletki, no pewnie różne grubości tych żyletek, właśnie nigdy właściwie... No chyba tak, no jaki byłby sens numerowania tych pudełek, tak jak są różne twardości ołówków kreślarskich.

Tam nigdy, tak tyle lat już tutaj pracuję, nigdy tam nie... ale możemy spróbować.

Może to takie HB jak wśród ołówków, że najbardziej popularne, a potem są te inne takie.

A to moment, wychodzę tutaj w takim razie.

Dzisiaj to się wydaje oczywiste.

E. Filleborna, który przy Marszałkowskiej nr 37, róg wspólnej w Warszawie, telefon 1479, to już na bogato, sprzedaje nie tylko wody mineralne, naturalne, świeżego czerpania, ale także sole do kąpieli, ługi, szlamy i ekstrakty.

Jeszcze popatrzmy dalej, bo tu jest jeszcze... Ostrożnie, bo to są oryginały.

Jest o wojnie na Bałkanach, czyli to czym się pewnie interesowali panowie czekający w kolejce.

Głowy trzech, bułgarskie.

Odłóżmy ten oryginał delikatnie.

Można się nagrywać w dowolnie wybranym momencie.

Ten drugi nazywa się Sprawdzam i rozmawiamy tam o różnych ważnych rzeczach, o które czasami mocno spieramy się przy rodzinnym stole.