Mentionsy

Podkasty Dwutygodnika
Podkasty Dwutygodnika
07.10.2025 12:02

Mapa Sztuki (1): Społem Fest. Białystok

„Mapa sztuki” to nowy cykl tekstów i podkastów ⁠„Dwutygodnika” opowiadający o miejscach poza dużymi i popularnymi ośrodkami, gdzie sztuka współczesna żyje – często według innych reguł niż w centrach – i wnosi coś istotnego w obieg kultury, a także w codzienne życie mieszkańców. Niektóre z takich miejsc zdążyły już dawno przebić się do szerszej świadomości i dołączyć do głównego obiegu, ale o wielu jest wciąż nie dość głośno. Zanim ruszyliśmy w drogę, poprosiliśmy o polecenia zaprzyjaźnione kuratorki, pracowników instytucji kultury, artystki i mieszkańców z różnych regionów Polski. Część z odwiedzonych przez nas miejsc jest dość nowa na mapie sztuki, inne świetnie działają od lat. Jedne to publiczne, miejskie galerie, jak te należące do sieci BWA (Biur Wystaw Artystycznych), sięgające korzeniami PRL-u, inne są niezależnymi, oddolnymi inicjatywami. To miejsca, które warto dodać do mapy kulturalnych wycieczek po Polsce, w których być może dotąd nie byliście, a nawet o nich nie słyszeliście.

W 1. odcinku „Mapy sztuki” odwiedzamy Białystok, gdzie już drugi rok odbywa się festiwal „Witaj w klubie”kolektywu Społem. Zaciekawił nas pomysł, żeby wystawy sztuki współczesnej robić w klubach osiedlowych, gdzie na co dzień odbywają się zajęcia zumby, a próbę ma sąsiedzka kapela. Klub to nie galeryjny white cube, ale też nie dom kultury. Jaka jest różnica? Tego też chcieliśmy się dowiedzieć. Impreza prezentuje twórczość młodych osób artystycznych pochodzących z Podlasia i ma wymiar środowiskotwórczy. Postanowiliśmy sprawdzić, co zajmuje młodych artystów z tego regionu.

W odcinku rozmawiamy z:

– kolektywem SPOŁEM w składzie: Aga Waśkiel, Aleksandrx Demianiuk, Julian Kazberuk, Tomek Pawłowski-Jarmołajew;

– Brygidą Szcześniak, kierowniczką klubu osiedlowego Ballada; 

– artystami Małgorzatą Lengiewicz i Mateuszem Lewczukiem, których prace pokazano na wystawie „Rosną kandele, jupitery w ziemię” podczas wrześniowej edycji festiwalu.

Narracja, realizacja i montaż: Agnieszka Słodownik. 

Muzyka: Ola Budzyńska z albumu „Lanquidities”, Moby z platformy #mobygratis

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 46 wyników dla "E."

Miejsca, które warto dodać do swoich wycieczek po Polsce, a których pewnie dotąd nie odwiedzaliście, być może nigdy o nich nie słyszeliście.

Łukasz Musielak pojechał do Słupska odwiedzić Bałtycką Galerię Sztuki Współczesnej i jej filię, dużą przestrzeń rezydencyjną w Ustce.

Jest fajnie, ale trochę boimy się miłości, łamany na wodne.

Karol Sienkiewicz spotyka w Ostrowcu Świętokrzyskim swojego wieloletniego przyjaciela, artystę Wojtka Mazana i siadają do wspólnego stołu podczas corocznej kolacji na hucie.

I mówię to bez prychania, tylko podkreślam, że to są inne klimaty niż galeryjny White Cube.

To był taki, nie wiem, zryw, który wynikał właśnie z fascynacji tymi przestrzeniami, z fascynacji tymi miejscami, jakim są kluby osiedlowe.

Jako członek spółdzielni do działalności tego klubu i poszedłem tam z tym pomysłem, żeby zrobić tam wystawę czy festiwal i jakby panie przyjęły mnie tak wspaniale i tak jest w każdym klubie, no bo jak się okazuje to są prawdziwe wspólne przestrzenie.

Ale też to wynikało z potrzeby zorganizowania jakiejś pozainstytucjonalnej prezentacji sztuki w Białymstoku, bo tutaj nie ma takiego środowiska artystycznego, nie ma uczelni artystycznej, w związku z czym kultura jest jakby tworzona wyłącznie jakoś tak oficjalnie, instytucjonalnie.

Że ludzie czują się bardziej ośmieleni, że czują się tak troszeczkę bardziej swobodnie.

W wystawie na konferencji Los Non Candeles-Jupiterib G.E.M.I.E.

No Białystok jest tak skonstruowany, że jest jedno centrum, w którym się wszystko dzieje, a jeżeli chodzi o ofertę jakąkolwiek na osiedla, no to ona no niezbyt tam dociera, więc to też jest bardzo takie przyjemne, że my rzeczywiście możemy wychodzić na te osiedla, w których też się wychowywaliśmy my, osoby artystyczne.

I to jest najbardziej zgaszony kolor w tej przestrzeni, bo wszystko jest strasznie strokate.

I pianino, jak w każdym klubie.

Efekt jest niesamowity, ale to są zawsze takie manewry, że trzeba coś oprzeć o stół ping-pongowy, coś dokleić do pianina, tutaj jakby z gablotką jakoś po prostu podziałać jako ekspozytorem, tutaj coś na krześle.

Próba nie znaczy, że byłaby udana, no ale... No też nie mamy pieniędzy.

Naprawdę, zwiedziłam cały dom Mateusza, bo pomagałam mu i właśnie też to jest coś takiego, że te osoby artystyczne też nas zapraszają jakby w swój świat i możemy po prostu ich bardziej zbliżyć i teraz mogę powiedzieć, że serio mam po prostu już więcej znajomych w Białymstoku dzięki tej inicjatywie.

Zobaczmy, jakie to będzie.

Mamy ćwiczenia sportowe typu zumba, trochę tańce.

Także coś lekarczego się znajdzie.

To jest tak jak pamiętasz kiedyś były, nie wiem czy pamiętasz, ale takie kapele podwórkowe.

Do ludzi, bo chyba wszyscy mają tą cząstkę artystyczną w sobie.

Mamy wystawę, zapraszałam naszych seniorów, że chodźcie, przyjdźcie.

Dobrze.

Wystawa Rosną Kandele.

Myślę, że w Gosi również rozmawialiśmy o tym, że czułość na przyrodę, zachowywanie tej czułości, to jest w ogóle swego rodzaju taka higiena emocjonalna i to jest coś, co się wypracowuje, to jest coś, co się zatraca, coś, co się z powrotem wypracowuje.

I w momencie, w którym ta czułość jest na jakimś takim poziomie, który pozwala na dostrzeganie więcej, na skupianie się bardziej na niej, co jest takie medytacyjne, trochę może podobne do tego, co byśmy nazwali mindfulness współcześnie.

Bardzo dobrze się zauważa siebie i tego czy my się ze sobą dobrze czujemy w naturze.

Wydaje mi się, że sposób w jaki my jesteśmy w tej przyrodzie ją zauważamy cechuje taka wnikliwość, która wynika właśnie z tego bycia w jednym miejscu i badaniu tego jednego miejsca często wielokrotnie.

Więc wtedy to jeszcze pewnie było bardziej może na porządku dziennym, a dzisiaj wydaje mi się takie wywrotowe.

Rozumienia barw i uczenia się o tym jest teraz w jakiejś absolutnej awangardzie.

Ja po prostu byłam w szoku, że ludzie przychodzą na wystawę i są w szoku, że można cały czas malować będąc w naturze.

Dlatego zachęcam właśnie, udało się zachęcić dwie koleżanki do malowania, także...

Nie, nie.

No, także bardzo fajne.

Oczywiście i to nawet nie musi wyjść właśnie.

No cóż, najgorsze są prace, które są poprawiane, które są dłubane w nieskończoność, aż tracą zupełnie swoją jakąś taką ekspresję i się nagle stają jakieś takie grzeczne, nieciekawe.

To jest coś, co się raczej czuje, niż co jest się w stanie tłumaczyć jakoś tak funkcją myślenia, czy jakąś racjonalnością to się czuje.

I to jest o budowaniu intuicji, o czyszczeniu intuicji z kompleksów, z lęku też właściwie.

Oczywiście warsztat temu sprzyja, żeby ten moment nadchodził w ogóle.

I też taką miałam refleksję właśnie, że my chociaż pracujemy często samotnie, bo wiadomo, te wyprawy gdzieś tam, no to to są wyprawy samotne.

To jest w ogóle piękne.

Cały czas na to patrzyłam i ja chciałam tylko powiedzieć, pokazać jakoś to, że on tam sobie...

Jeszcze prawie idealnie w kolorze obrazu tam w ogóle.

Obrazy to nie są gatunki przed nimi chronione.

Jakoś tak szpilki wydały się tu szlachetne.

Nieneurotyczność i brak ekspansji, o której mówi Mateusz, to są bardzo dobre wytyczne także na pozamalarskie obszary życia, więc dobrze mi było na tej wystawie.