Mentionsy
264. Poligamia: relikt barbarzyństwa czy fundament wiary? Historia mormonów, część 2
Po przerwie wracamy do historii mormonizmu - tym razem opowiemy o drugiej połowie XIX wieku, kiedy „święci” dotarłszy do Utah, znowu znaleźli się na kursie kolizyjnym ze Stanami Zjednoczonymi. Posłuchajcie o Brighamie Youngu, drugim proroku, który zreorganizował i wzmocnił Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich, ale niejednokrotnie postępował przy tym w sposób daleki od świętości.
Opowiemy o „wojnie w Utah” i walce z „tyrańskim rządem federalnym”, zwieńczonej straszliwą masakrą na Mountain Meadows w 1857 roku. O stosunku proroka do wojny secesyjnej i o tym, co wydarzyło się po niej, kiedy Republikanie zdobyli pełnię władzy i wyeliminowawszy niewolnictwo, zajęli się drugim z „bliźniaczych reliktów barbarzyństwa”: poligamią, którą mormoni z kolei uważali za absolutny fundament swojej religii.
Czy jednak mormońskie kobiety rzeczywiście potrzebowały ochrony Waszyngtonu? Dlaczego amerykańskie sufrażystki po wizycie w Utah wracały skonfundowane? Jak to możliwe, że mormońskie kobiety jako pierwsze Amerykanki dostały prawo głosu? Na czym polegały intrygi „mormońskiego Richelieu” i dlaczego kościół ostatecznie ugiął się przed rządem federalnym i wyrzekł się wielożeństwa? I czy rzeczywiście się go wyrzekł?
Posłuchajcie drugiej z trzech części naszej opowieści o tej ultramerykańskiej religii.
Szukaj w treści odcinka
zrozumieli, że muszą mieć w tym rządzie federalnym wpływy, żeby ich zostawili w spokoju i takim pierwszym ambasadorem, adwokatem mormonów w Waszyngtonie był George Q. Cannon, który był delegatem z terytorium do Waszyngtonu.
Co więcej, był to doby przytyk wobec reputacji Waszyngtonu, jako miejsca, gdzie jednak ci politycy folgują sobie i kochają inne kochanki i tak dalej, a tu przyjeżdża George Q. Cannon.
Ustawa ta zakazywała też programistom pełnienia urzędów, w związku z tym George Q. Cannon stracił swoje stanowisko, bo on się nie krył z tym, że ma wiele żon w Waszyngtonie i zaczął się ukrywać, tak samo jak zaczął się ukrywać prezydent, prorok prezydent John Taylor, Joseph F. Smith, ten bratanek proroka i wielu, wielu innych.
Ostatecznie nawet osoby z najwyższych kręgów kościoła trafiają do więzienia, trafiają apostołowie, trafiają biskupi, trafia także George Q. Cannon, którego pojmano w 1886 roku, kiedy próbował uciec do Meksyku.
No więc umiera prorok Taylor, Cannon siedzi w więzieniu, tysiąc paruset mormonów też pozamykanych za poligamię.
No i wtedy znowu wraca George Q. Cannon, ten mormoński Richelieu, który wychodzi z więzienia i wchodzi w nieoczekiwany sojusz z partią republikańską.
Ostatnie odcinki
-
285. Iran-Contras. Afera, która nie zatopiła Ro...
13.06.2026 05:00
-
284. Amerykanie kontra AI: nowy luddyzm czy rea...
06.06.2026 04:00
-
283. "Kasa kompensat dla kretynów", czyli Trump...
30.05.2026 05:00
-
282. Święty George, czyli dalsze losy George’a ...
23.05.2026 05:00
-
281. Wybierzmy sobie wyborców, czyli wielka woj...
16.05.2026 05:00
-
280. Geniusz czy bohater z przypadku? George Wa...
09.05.2026 05:00
-
279. "Żyjemy w szalonym świecie", czyli kolejna...
02.05.2026 05:00
-
SILNE, AMERYKAŃSKIE. Czyli jakie są instytucje ...
29.04.2026 17:30
-
278. "Ameryka wzięta do niewoli". 444 dni kryzy...
25.04.2026 05:00
-
277. Zakłady o wszystko, czyli epidemia "kasyno...
18.04.2026 05:00