Mentionsy
Rzeczpospolita Bezdzietna
Odcinek o tym, jak przeżyłam drugi poród ale również o.... naszym polskim adultyzmie.
Szukaj w treści odcinka
Wszystkie są na drzemce, dlatego w ogóle mogę nagrywać ten dźwięk, ten podcast.
O tym jest ten odcinek, o tym jak przeżyłam drugi poród, ale tak naprawdę ten temat się w tle w międzyczasie rozszerzył, także będę mówić o dzietności w ogóle.
O tym jak przeżyłam drugi poród, słuchajcie, ten ostatni odcinek podcastu urbankowej nagrywałam jeszcze przed pierwszym porodem, a w
W tej chwili już jestem po drugim porodzie, więc rodzina nam się powiększyła, ale też ten temat dzietności, w ogóle wychowywania dzieci zaczął się mną interesować, bo trudno powiedzieć, żebym ja się nim nie zaczęła interesować, to po prostu życie mi zweryfikowało i pokazało, więc ten temat naturalnie gdzieś tam się w moim życiu przewija, czy to w rozmowach, czy to w dyskusjach, czy w tym też...
co czytam, tym, co algorytmy mi podsyłają w social mediach, więc jakby ten temat jest ze mną już od dwóch lat tak naprawdę i zaczęłam mieć własne zdanie na ten temat, ponieważ o ile wcześniej byłam bezdzietną ląbedziarą, po prostu osobą stanowolnego i temat z dzieci nie tak bardzo mnie interesował jak teraz, po prostu ten temat wszedł mi w życie, w krew, no i wiele się zmieniło.
Przede wszystkim poród pierwszego dziecka, poród drugiego dziecka to nie to samo, chociażby organizacyjnie, ale też psychicznie.
Pierwsze dziecko rodziłam w czasach COVID-u, więc mój mąż choć mógł, nie mógł mnie odwiedzić, byłam sama w tym szpitalu zarówno podczas porodu, jak i też podczas tego połogu, tak jakby w pierwszych dniach po porodzie w szpitalu, w drugim porodzie, za to już tych ograniczeń COVID-owych nie było, no ale mieliśmy już to pierwsze dziecko na pokładzie, więc też nie było łatwo z tymi odwiedzinami, jeśli chodzi o męża.
Trudno powiedzieć, z czego dokładnie to wynika.
Ten temat generalnie opieki około oporu, to już w ogóle też osobny temat, myślę, że może kiedyś mi się to też uda o tym pogadać z kimś, albo będę gadać o tym do Was sama, przed mikrofonem.
Ten drugi poród przeżyłam bardzo dobrze i nawet mogę zaryzykować stwierdzenie, że końcówka tej ciąży, która przypadała właśnie na to lato, była gorsza niż sam poród i ten połóg mój, który już się skończył.
No końcówka ciąży z małym dzieckiem też na pokładzie, no to nie jest coś najłatwiejszego.
Przeżyłam to bardzo źle i czekałam już na ten poród.
W pewnym momencie po prostu postanowiliśmy z mężem pojechać do szpitala.
No i kwestia się, że tak powiem, rozwiązała po dwóch i pół dniu.
Ten temat dzietności gdzieś tam znowu powraca pod nową formą.
No mnie ta dyskusja o dzietności zainteresowała, bo sama zauważyłam, z czym wiąże się posiadanie dzieci, ich wychowywanie.
Normalnie zaczęły mnie denerwować wpisy znajomych gdzieś tam, albo też ich nieznajomych na Twitterze, na przykład samotni trzydziestolatkowie, czy też po prostu bezdzietni trzydziestolatkowie, którzy narzekają, że im się od państwa nic nie należy, że oni tylko płacą podatki.
No po prostu krew mi się zaczęła gotować troszeczkę.
W ogóle ten temat też handlowych, niehandlowych niedziel, tych postulatów lewicy.
Chciałabym również, żeby pomogła w tym tej zmianie infrastruktura sklepowa, żeby na stacjach benzynowych przestał królować alkohol, a zaczęły też produkty takiego codziennego użytku, pierwszej potrzeby.
Podpaski, pampersy, mleko modyfikowane, rzeczy, które kiedy się skończą, będzie tragedia po prostu, żeby też nie było ich tylko w całodobowych aptekach, choć nie zawsze też ich w tych jest.
się spotkać po prostu w tej dyskusji po środku.
Nie wkurzać się na siebie i nie naparzać nawzajem, tylko po prostu spotkać się po środku.
Ja oczywiście też szanuję wszystkich bezdzietnych z wyboru, czyli mówię o osobach, które mają możliwość dzieci, ale po prostu ich nie chcą.
Jestem zdania, że po prostu to ma możliwość posiadania dzieci i predyspozycje do tego psychiczne, ekonomiczne.
życiowe powinien nie mieć.
Mamy tą dyskusję o dzietności w Polsce.
Ten odcinek nazwałam w ogóle Rzeczpospolita Bezdzietna.
Tutaj pożyczyłam to sformułowanie od Patryka Spalińskiego z Twittera.
Za to mu bardzo dziękuję, bo tak, mamy Rzeczpospolitą Bezdzietną.
Oczywiście z punktu widzenia katolickiego aborcja jest grzechem, jest zabójstwem, to oczywiste, ale dyskusja o niej jest w tym całym spektrum dzietności, możliwości posiadania dzieci, generalnie wychowywania ich w naszym społeczeństwie, czy tego chcemy.
czy nie, więc ja się na tę dyskusję nie zamykam i chętnie w niej uczestniczę, słucham głosów różnych, ale też dyskusja o dzietności w Polsce to również dyskusja o tym, jakie te dzieci mają mieć miejsce w społeczeństwie i czy w ogóle je mają.
Jan Śpiewak na swoim Twitterze, w ogóle w mediach też trochę zapoczątkowo trochę przewrócił tę dyskusję o tym, jak dzieci są przedstawiane w mediach.
Jest to po prostu nienawiść do dzieci.
Właśnie pożyczyłam to stwierdzenie.
A z kolei Joanna Okuniewska w swoim podcastie o macierzyństwie, który też bardzo polecam, przywołuje w ogóle wprost termin adultyzmu.
Tak jak mamy IJ-izm i właśnie mamy adultyzm, czyli po prostu nienawiść do dzieci.
No, wiem, brzmi grubo, ale tak niestety mamy w Polsce, w mediach.
Patrzy się tam, tak jak ona mówi, że jest to bogactwo, kto ma dzieci, ma po prostu wszystko.
Jest to bezcenne po prostu.
A w Polsce, kto ma dzieci, mówiąc tak brzydko, ma kolejny problem.
Może bardziej chodzi o to, że oni nie lubią tego, co wiąże się z posiadaniem dzieci w Polsce.
w Polsce.
Więc to jest po prostu wszystko pod górkę.
Na zwykłych śmiertelników nie stać po prostu na żłobki, bo są to ceny blisko dwóch tysięcy miesięcznie.
Jest to taki papierek lakmusowy tego, jak nasze społeczeństwo patrzy na to,
To jest po prostu obrażanie dzieci.
Myślę, że też Janusz Korczak nas wszystkich nauczył tego, że dzieci są po prostu ludźmi.
Dlatego, że ponieważ czujemy się lepsi od dzieci, bardziej wartościowi, jesteśmy bardziej rozwinięci, a tak naprawdę nimi gardzimy.
Po prostu dyskryminowane.
jak mają się rozwijać, jak mają uczyć, jak mają poznawać.
Jakiś czas temu, pamiętam, był taki news na TVN24, podawało, że chyba ktoś miał w swoim sąsiedztwie plac zabaw czy boisko i złożył wniosek, skargę, że po prostu jest mu za głośno i to boisko, chyba, czy ten plac zabaw, nie pamiętam dokładnie, został zamknięty, bo dzieci mu przeszkadzały.
Po prostu to jest właśnie ten papier lakmusowy, o którym mówię, jak to wygląda.
Ostatnio też posłanka Gajewska z Koalicji Obywatelskiej przyszła do Sejmu, na obrady Sejmu, ze swoim dzieckiem, już takim niemałym troszeczkę,
Oczywiście, ma to wszystko podtekst polityczny, wojna PiSu z PO, wojna Kaczyńskiego z Tuskiem.
Jest to naparzonka polityczna.
Kto jest w polityce, ten po prostu wie, że jest to zawsze wojna, naparzonka i kto wchodzi do polityki musi się liczyć niestety z tym, że jego rodzina, jego osoba, jego życie osobiste, wszystko może być atakowane i on sam musi być bez skazy, ale gdzieś tam na boku, zostawiając to.
Bardzo mnie to w duchu rozśmieszyło, oczywiście był to śmiech przez łzy, jak widziałam tych wszystkich pro-life'owców, tych ludzi, którzy w nazwach kont mają gdzieś tam cytaty z Biblii, są Babies Lives Matters, są pro-life i tak dalej, i tak dalej, i po prostu najeżdżają na tą posłankę, że co na pieniędzy nie ma, że z opiekunką nie uda zostać, przecież są żłobki, przecież są przedszkola.
To obrady nie wiem kiedy były, jeśli były wieczorem, to nie dziwię się, że nie było dziecko w żłobku, a nie w przedszkolu, bo po prostu wtedy nie były czynne.
Należą jej się laury za to po prostu.
Jak gdybym w ogóle tam była, to bym podeszła do niej.
Najchętniej spytała się, czy jej coś pomóc, nie wiem, kawy nie przynieść, popilnować dziecka, żeby ona mogła coś zrobić.
Po prostu chciałabym, żeby ona się poczuła komfortowo z tym, że ona ma dziecko i że przyniosła je, no, wyjątkowo do pracy swojej, bo tak się też również zdarza.
Ale ta dyskusja posłanki lewicy, bardzo mi się to podobało, Daria Gosek-Popiałek na swoim Instagramie też zaczęła screenować swoje stare zdjęcia, kiedy ona też przychodziła z dzieckiem do pracy, także to jest taka hipokryzja.
Oczywiście jest to wojenka polityczna, ale to również znów dyskusja o kobietach.
Zobaczcie te wszystkie dyskusje, czy można karmić piersią w przestrzeni publicznej, tak jest seksualizowane po prostu.
Aj, to jest tak obrzydliwe, że aż trudno mi o tym mówić po prostu, nie?
Katarzyny Zarosy był artykuł o dzietności w Polsce, o tym, jak jest to w perspektywie Kościoła.
A czemu nie może być takiego pomieszczenia socjalnego w każdym kościele, przy salkach, gdzie jest przewijak, gdzie można zrobić sobie kawę, gdzie można usiąść, nakarmić dziecko w spokoju, w cieple, w zimę.
słynną otwartość na życie, pokazuje, że one są dobrze widziane, te matki, że są mile widziane, że chcemy ich tutaj.
No więc ta dyskusja czy w Kościele, czy generalnie w społeczeństwie znów odżywa.
Mam wrażenie, że to gdzieś to moje pokolenie milenialsów weszło w ten okres rozrodczy.
Zobaczcie, po prostu patrzymy na to zupełnie w nowej perspektywie i mi się bardzo podoba, że znów o tym mówimy.
Ja, rodząc to drugie dziecko, zaczęłam po prostu inaczej na to wszystko patrzeć, na tą całą dyskusję i podoba mi się to, że to się zmienia w Polsce.
Kiedy nasze społeczeństwo zacznie inaczej patrzeć na dzieci, na dzietność, na matki przede wszystkim, które w większości biorą to jarzmo tego macierzyństwa na siebie, które są dyskryminowane na rynku pracy, na rynku płacy, że jeśli zmienimy tę mentalność, zupełnie wejdziemy na zupełnie inny poziom dyskusji o tym, zachce nam się mieć dzieci, bo będziemy wiedzieli, że będą miały szansę żyć w bezpiecznym i
tolerancyjnym świecie, jakkolwiek jest wyświechnane już to słowo, będą miały szansę po prostu żyć w normalnym środowisku, w normalnym społeczeństwie, a my jako rodzice będziemy się czuć bezpiecznie.
Być może jeszcze nieraz wspomnę o niej w jakichś innych odcinkach podcastu.
I z tą myślą chciałabym Was zostawić, bo bardzo mi się to podoba, żebyśmy po prostu przestali dyskryminować matki i dzieci w przestrzeni publicznej, no bo trzeba niestety nazwać rzeczy już po imieniu.
I chciałabym, żeby ta dyskusja trwała, żebyśmy o niej mówili, otwierali się na kolejne pomysły, kolejne perspektywy mówienia o dzieciach, o dzietności, o rodzicach.
Takie przesłanie miałam Wam do powiedzenia.
Ale to jest taki mój pierwszy podcast od bardzo, bardzo dawna, także tutaj się dopiero rozgrzewam.
Po prostu nie wszystko da się przewidzieć.
Co myślicie o tym, co ja powiedziałam?
Ostatnie odcinki
-
Moja szczera reakcja na podkast o Neokatechumen...
24.03.2025 18:56
-
Ucisk w małżeństwie a może zielone flagi?
12.02.2025 17:45
-
Historia mojego trzeciego porodu
05.01.2025 17:57
-
Czy małżeństwo to dziś dobry pomysł?
23.10.2024 18:53
-
Musimy stanąć po stronie rodziców
16.08.2024 20:17
-
Aborcja na plakatach czyli pornografia przemocy
02.08.2024 20:20
-
Kibole, pieski i niechciane ciąże
26.07.2024 21:10
-
Co sądzę o figurce rodzącej Maryi czyli znów o ...
21.07.2024 08:32
-
Kapitalizm a przetrwanie
12.07.2024 20:44
-
Wbrew wszystkiemu, chcę mieć dzieci
30.03.2024 14:52