Mentionsy

Podkast Dezinformacyjny
Podkast Dezinformacyjny
12.08.2025 08:01

Wywiad #33 Czy komisja ds. badania wpływów rosyjskich wykonała swoje zadanie? Rozmawiamy z Adamem Leszczyńskim

Donald Tusk rozwiązał komisję ds. badania rosyjskich wpływów. Rodzi to naturalne pytania. Czemu teraz? Czemu w ogóle? Czy komisja jest już niepotrzebna? Czy wiemy już wszystko? Czy rosyjskie wpływy zniknęły? Czy komisja spełniła swoje zadanie? Czy coś po sobie zostawiła?


Od początku działania komisję krytykowano jako kolejne narzędzie do politycznej młócki. Niektórzy komentatorzy śmiało porównywali ją do pisowskiego potworka, którego jedynym zadaniem było “udowodnić”, że Tusk to zdrajca. Albo do macierewiczowej podkomisji smoleńskiej. Tymczasem minął rok pracy komisji i poza jedną konferencją dotyczącą Macierewicza (który obecnie ma w temacie zarzuty i właśnie stracił immunitet), nie bardzo widać tę rzekomą młóckę i pisanie pod tezę, że PiS to ruska agentura. W ogóle niewiele było widać, bo komisja działała przede wszystkim niejawnie, publikując tylko część jeszcze jednego raportu, za to utajniając cały raport końcowy. Przeciętny Polak nie wiedział co komisja robi, jaki ma charakter, jakie ma cele i czy je realizuje. Można było odnieść wrażenie, że niewiele się dzieje.


Ale coś się działo. Celem komisji było przede wszystkim zagregowanie wiedzy na temat problemu. Wiedza ta była rozproszona po około stu instytucjach (przy okazji wyszło na jaw, że państwo polskie ma niską “kulturę archiwalną” i w efekcie krótką pamięć instytucjonalną - co jest bardzo cennym wnioskiem), które często robiły tę samą pracę w sposób nieskoordynowany, w rzeczywistości dublując swój wysiłek i marnując cenne zasoby. Siłą rzeczy, znaczna część pracy polegała na czytaniu tysięcy stron dokumentów, często niejawnych. Następnie dokonywano ich syntezy i przekuwano tę rozproszoną, chaotyczną wiedzę w jedno “body of knowledge”. Na tej podstawie pisano kolejne raporty, w których są setki nazwisk i dziesiątki rekomendacji dla państwowej administracji. Na koniec przedstawiono to wszystko na całodniowej konferencji ministrom, którzy te rekomendacje powinni wdrażać.


Praca komisji od początku była rozpisana na rok i trwała rok. Tę pracę wykonano. Tyle że nie była to praca, która dobrze sprzedaje się w studio TVN-u czy kolejnej analizie wiadomo którego redaktora Onetu. A że media interesowały się pracami komisji tylko ten jeden raz, gdy mówiono o Macierewiczu (media niepisowskie) lub gdy “odkrywano skandaliczną aferę skandalicznie” (pisowskie), to przeciętny obywatel rzeczywiście mógł nie wiedzieć czy w tym temacie stało się COKOLWIEK. To dowód na wyraźne braki w strategii komunikacyjnej, nawiasem mówiąc. Oraz, ponownie, na żenująco niską jakość polskich mediów.


A skąd to wszystko wiem? Ano stąd, że w odróżnieniu od wielu zadaliśmy sobie trud porozmawiania z Adamem Leszczyńskim - jednym z członków komisji. Dowiecie się z niego jak wyglądały jej prace, ile zrobiono, co z tego zostało, jakie napotykano trudności, gdzie państwo polskie działa sprawnie, a gdzie nie, czego brakuje oraz jaka jest w tym wszystkim odpowiedzialność państwa, mediów, polityków.


Zachęcamy do wspierania nas na Patronite:

https://patronite.pl/Podkast_Dezinformacyjny

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 35 wyników dla "PiS"

Myśmy pisali pisma, na te pisma otrzymywaliśmy lub nie otrzymywaliśmy odpowiedzi i potem na podstawie tych pism formułowaliśmy wnioski.

A zatem odpisanie na pismo, zakładając, że otrzymamy odpowiedź na pismo, a...

Nie zawsze otrzymywaliśmy odpowiedzi na pisma.

I bardzo często jest tak, że jeżeli wyślemy pismo, to nie otrzymujemy na nie żadnej odpowiedzi, trzeba pisać ponaglenia, trzeba się spotykać i wtedy być może ta odpowiedź nadejdzie.

Czy wydarzyło się dlatego, że osoba, której zlecono odpisanie na to nam, przygotowanie tych dokumentów, o które prosiliśmy, poszła na urlop macierzyński.

My to traktujemy jak normalną organizację, a jak media już coś o tym piszą, to jak ktoś się w ogóle na tym pochyli, to się z niego robi oszołoma, to po pierwsze, a po drugie media przedstawiają to jakby to była zwykła organizacja, jakby nie miała żadnych powiązań z nikim.

Nic z tym my nie robimy, ale też obwiniłbym o to media, bo one na przykład opisują to, co zrobił Grzegorz Braun albo jakiś inny tego rodzaju polityk.

to opisują tylko i wyłącznie to, nie podając żadnego kontekstu.

To, co warto tutaj podkreślić, to jest to, że ja czytałem dokumenty z czasów, że tak powiem, pierwszej poprzedniego rządu Platformy, tego przed 2015 rokiem, całego okresu rządów PiSu i od pierwszego roku nowych rządów koalicji.

Tam oczywiście były w pismach pełnomocnika do spraw bezpieczeństwa, chyba to się tak nazywało, to stanowisko przestrzeni informacyjnej.

Było takie stanowisko połane przez rząd PiSu.

Czasami jest bardzo trudno ustalić, co właściwie pisano na jakiś temat w tych instytucjach 10 lat temu.

Myśmy napisali raport.

No ty przecież o polaryzacji książkę pisałeś, tylko praca w komisji cię, jak rozumiem, odłożyła trochę w czasie.

I były liczne głosy, że no dobrze, przecież wszyscy wiedzą, że ten Donald Tusk i ci jego ludzie nienawidzą tego PiSu i oni teraz sobie zrobili taką komisję, żeby pewnie udowodnić, że Kaczyński, Macierewicz i kto tam jeszcze w PiSie to ruska agentura.

No to czy to nie jest dowód, tak jak trochę z PiS-em i ze Smoleńskiem?

PiS 15 lat grzał ten Smoleńsk, po czym nagle na 15. rocznicę powiedział, no właściwie już tematu nie ma.

No i oczywiście wzbudzało to po antypisowskiej stronie, tylko taki poważliwy uśmiech, że no przecież od początku było wiadomo, że tam nie było zamachu, 15 lat kłamali, że był, a potem sami po cichutku uznali, że a jednak wszystko już jest wyjaśnione, choć przecież żadnego zamachu nie dowiedziono.

Jeżeli na przykład za dwa lata PiS wróci do władzy, już nie daj Boże z Konfederacją, a tak prawdopodobnie może być, to oni uznają, że przecież temat rosyjskich wpływów w Polsce to była taka jakaś fanaberia tuska, taka pod ten taki najtwardszy elektorat Platformy Obywatelskiej, który żądał tutaj rozliczeń i wsadzenia Macierewicza do więzienia.

Polityka oczywiście ma swoje wymagania i o polaryzacji rzeczywiście pisze książkę, więc myślę, że to jest temat, z którym jakoś wszyscy musimy zmierzyć.

Czy nie wydaje ci się, że zamknięcie, zakończenie prac komisji spowoduje, że ten temat będzie jeszcze bardziej bagatelizowany, bo wszyscy powiedzą, znaczy wszyscy, no wielu publicystów z milionowymi zasięgami powie, no i widzicie, my wam od początku mówiliśmy, że Tusk sobie zrobił taką komisję jak PiS wcześniej, a teraz ją zamykając udowodnił, że my mieliśmy rację i że tematu właściwie nie ma, to jest jakaś fanaberia kilku szaleńców takiego,

Był rok, był raport roczny, było spotkanie podsumowujące, ale to spotkanie podsumowujące zostało zakomunikowane tylko przez wpis na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości.

Wiedziałem, że była jakaś komisja, no i ta komisja kiedyś napisała, że Macierewicz coś tam zrobił.

Plus dominacja prawicy i skrajnej prawicy w mediach społecznościowych jest tak duża, że rzeczy, które są oczywistą nieprawdą, które są wypisywane, przychodzą bez żadnego echa i bez żadnej kontry.

Chodziło o to, że zostało zacytowane to samo źródło, które Klenin zacytował w tym raporcie z odpowiednim przepisem, po czym w jednej gazecie prawicowej czytam, że jest to zarzut, że to jest raport, wobec którego wysuwane są poważne oskarżenia o plagiat.

To już było tak napisane.

A trzy dni później w innej gazecie prawicowej już pisze raport pełen plagiatów.

Wypisują te wszystkie rzeczy bez żadnego zażenowania.

Tu sobie wypisaliśmy jeszcze trzy.

Drugi zarzut, że generał Stróżyk, już nie pamiętam przy której konferencji, użył jakiegoś pliku prezentacji, który gdzieś tam miał zapisany dawniej, którego już używał wcześniej.

Ani nie pisze, że ktoś jest złym albo dobrym obywatelem.

Nie zrobiliśmy przepisu, że poza tym jest wspaniałym człowiekiem i zacnym Polakiem, gdyż komisja nie stwierdza takich rzeczy ani nie stwierdza niczego przeciwnego.

Co właściwie miało tym większą wartość, tak mi się wydaje, jak czytałem ten raport, jako chyba jedna z nielicznych osób w Polsce, bo wydaje mi się, że nikogo on nie obchodził zupełnie, w mediach mam na myśli, bo pokazaliście, że nawet człowiek jednoznacznie zaangażowany po stronie ukraińskiej, nawet takiej osobie przez nieuwagę tak naprawdę, bo to tam była cała ta historia opisana, jak ta jedna fałszywka szła i że EXEN rzeczywiście ją...

Teraz bym chciał odwrócić prawicowy zarzut, powiedzieć, czy nie wydaje ci się, że to właśnie pisowcy głównie, tutaj takie osoby jak Centkiewicz, Rachoń i podobni, ordo juristów się też angażowało dosyć mocno, że właśnie oni traktowali komisję jako polityczną pałkę, bo próbowali w ten sposób udowodnić, już pomijając zarzut o agenturalność generała Stróżyka itd., który został wyjaśniony już 10 lat temu.

Ja myślę, że celem najbardziej bliskim realizacji, znowu, zmiany społeczne wynikają z wielu czynników, nie tylko z tego, co piszą rosyjskie trolle w internecie.