Mentionsy

Podejrzani politycy
Podejrzani politycy
20.10.2025 21:29

Znany prawnik znęcał się nad żoną i gnębił studentów?

Tym razem porozmawiamy o prof. Andrzeju K., wybitnym prawniku, wykładowcy UMCS w Lublinie oraz byłym konsulu honorowym Niemiec, który niedawno stanął przed sądem. Będzie odpowiadał za psychiczne znęcanie się nad żoną.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 35 wyników dla "K."

Profesor K. kazał żonie z domu wyjść, że tak powiem, w bardzo wulgarnych słowach i opuścić ten dom.

Profesor K. starał się założyć niebieską kartę swojej żonie.

I na początku pytanie do Państwa, do naszych widzów i widzek.

Piotrze, kilka dni temu rozpoczął się proces Andrzeja K., bardzo znanego prawnika, wykładowcy.

O co pan Andrzej K. jest oskarżony?

Prof. Andrzej K. jest wykładowcą, specjalizuje się w prawie gospodarczym, jest wykładowcą na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie i został oskarżony przez procedurę o psychiczne znęcanie się nad swoją żoną, drugą żoną.

Przez lata i dużą część tych materiałów, które w akcji oskarżenia są, nie zdecydowali się na ich publikację ze względu na dobro też dzieci, bo małżeństwo państwa K. ma dzieci, które są dzisiaj już dorosłe, ale które w przyszłości przeżyły

No i to w jaki sposób profesor Andrzej K. miał się zachowywać, bo to przecież jego dotyczy.

Sprawa jest bardzo delikatna, ale jednak nie możemy zatrzymać się tutaj na takich ogólnikach prasowych, które się przejawiały i musimy no niestety zapytać o to, o jakich konkretnie zachowaniach Andrzeja K. tutaj mówimy.

Profesor Andrzej K. poznał swoją drugą żonę na uczelni, była jego seminarzystką i w 2005 roku zawarli małżeństwo.

W 2020 roku profesor Andrzej K. obchodził 40-lecie swojej pracy zawodowej.

Sędzia się zgodziła z tym wnioskiem, znaczy najpierw wyprosiła dziennikarzy, żeby rozpatrzyć wniosek.

Przed tą rozprawą też rozmawiałem z profesorem Andrzejem K., bo chciałem poznać jego punkt widzenia na tę sprawę i profesor nie zdecydował się na rozmowę.

Taką też propozycję złożyłem profesorowi K. Powiedziałem, że skoro na łamach Radia Z i portalu Radio ZPL nigdy nie miał okazji się wypowiedzieć, dlatego zaproponowałem mu, że może przedstawić swoją wersję zdarzeń.

Dochodzi po wielu latach, przecież profesor K. jest bardzo znanym wykładowcą, cenionym.

Tak, wspomniałeś, że Andrzej K. nie zgadza się na ujawnianie swojego wizerunku i nazwiska.

W przypadku profesora Andrzeja K. przejawia się taki obraz osoby apodektycznej, osoby z rozbujałym ego, osoby, która nie znosi sprzeciwu, osoby, która swoje zdanie uważa za najważniejsze i która nie znosi słów krytyki.

Informacja z jednego źródła, tylko z kilku źródeł ten obraz profesora K. wśród osób, z którymi rozmawiałem jest podobny.

Nawet po czasie profesor K. starał się założyć niebieską kartę swojej żonie i dowodził, że

W przypadku osób, które stosują przemoc domową, oczywiście to, czy tak było, to dowiedzie sąd, natomiast z tych dokumentów prokuratury wynika to, że była awantura, były groźby, były wulgaryzmy w stosunku do żony, po czym po kilku, kilkunastu dniach profesor K. wracał z kwiatami, z przeprosinami, obiecywał zmianę swojego zachowania.

I tutaj musimy się cofnąć troszeczkę, bo to, że to sprawa sądowa i problemy w domu profesora K. to jest jedno.

Natomiast na profesora K. też skarżyli się studenci i to też wynika z pewnej mojej wiedzy, bo

Mamy tu jakiś rodzaj błędnego koła, bo mówimy o oskarżeniach, które padają pod adresem profesora K. na uczelni.

Rozpoczęło się postępowanie dyscyplinarne w stosunku do profesora Andrzeja K., on został na uczelni zawieszony, obniżono mu pensję o połowę.

A właśnie, bo jeszcze zanim zmienimy, bo ja się przygotowując jeszcze znalazłem trzeci wątek dotyczący profesora K., o który też chciałem poruszyć, bo profesor Andrzej K. pojawił się też w innej sprawie, w sprawie fikcyjnego zatrudnienia doradców w PZU, państwowym gigancie ubezpieczeniowym.

I tutaj też pojawiło się właśnie nazwisko profesora K. Polityka między innymi dotarła do takich

Natomiast dlaczego to zatrudnienie profesora K. miało być fikcyjne?

Zatrudniliśmy od dziś nowego wyjątkowego w WKK.

I okazuje się, że ani profesora K. nie było w systemie, ani z numeru służbowego ani razu nie dzwonił.

Próbowano go zwolnić, to profesor K. nie chciał przyjąć wypowiedzenia i tutaj też miał się powoływać na swoje wpływy, znajomości z osobami władzy i próbować zastraszać.

Czy profesor K. wykonywał jakąś pracę dla PZU?

No właśnie, a propos kasty, bo mówiliśmy dzisiaj o kilku osobach i jest taki jeden wspólny mianownik.

W tym wspólnym mianowniku, do tego wspólnego mianownika tylko nie pasuje profesor Andrzej K., o którym rozmawialiśmy na początku.

To przypomnijmy tylko pytanie do państwa, widzów i widzek.

No ale to jest jakiś tylko niewielki odcinek.