Mentionsy
Oto przyszedł moment, na który czekali pięć lat | Władysław Bartoszewski „Teofil” | Powstańcy. Głos, który trwa odc. 11
Władysław Bartoszewski ps. Teofil został żołnierzem Armii Krajowej w 1942 roku. Pracował jako referent w Podwydziale „P” VI Oddziału (BiP) KG AK. Od września 1942 roku zaangażował się z ramienia FOP w działalność Tymczasowego Komitetu Pomocy Żydom „Żegota”, był członkiem "Żegoty" do wybuchu Powstania Warszawskiego. Podczas Powstania był adiutantem dowódcy Placówki Informacyjno-Radiowej „Anna” i redaktorem naczelnym pisma „Wiadomości z Miasta i Wiadomości Radiowe”. Wyszedł z miasta z ludnością cywilną 7 października 1944 roku. Wyjechał do Krakowa, gdzie kontynuował działalność konspiracyjną w odtwarzanym VI Oddziale BiP KG AK. Od listopada 1944 roku do stycznia 1945 roku pełnił funkcję sekretarza redakcji „Biuletynu Informacyjnego”. Pod koniec lutego 1945 roku wrócił do Warszawy, gdzie rozpoczął służbę w pionie informacyjno-propagandowym organizacji „Nie”.
Rozmowę w ramach Archiwum Historii Mówionej przeprowadziła Ewa Junczyk-Ziomecka 23 września 2005 roku.
Szukaj w treści odcinka
Jako oczywiście ochotnik, bo wszyscy byli ochotnikami, przysięgę odbierał ode mnie Eugeniusz Czarnowski, później znany jako jeden z szesnastu więźniów procesu moskiewskiego, toczonego przez Sądem Moskiew w 1945 roku przeciwko głównym organizatorom Polskiego Państwa Podziemnego.
Byłem nie tylko, jak wszyscy wokół, moi przyjaciele, koledzy, znajomi, koleżanki, zaangażowanym młodym człowiekiem, ale byłem zorganizowanym i zaprzysiężonym członkiem Armii Krajowej, czyli żołnierzem Armii Krajowej.
Jak w ogóle w służbie tego typu, czy na froncie, czy w podziemiu, przechodziłem przez różne etapy i zadania, aby przedstawić się do końca.
Zakończyłem moją służbę w Powstaniu Warszawskim w stopniu podporucznika odznaczonego Krzyżem Walecznym i Srebrnym Krzyżem Zasługi z Mieczami.
Jako człowieka, który już prawie dokładnie dwa lata był w składzie
Było to rodzaj biura studiów analizujących sytuację wewnętrzną i zagraniczną na potrzeby Komendy Głównej AK, Dowództwa Polskiego Zagranicą, czyli w Londynie i byłem jednym z
Licznych uczestników tej wielkiej machiny, jak zawsze wspominając, definiuję, byłem kółeczkiem małym w tej wielkiej maszynerii.
Nazwiska znane po wojnie, bo akurat historycy i autorzy dzieł, ale byli i inni, którzy nie są tak znani, z kół np. prawniczych, adwokat Kazimierz Ostrowski, adwokat Adam Dobrowolski, adwokat, później profesor Wacław Szyszkowski, profesor Wacław Szubet.
Wszystko nazwiska, które odegrały w latach 60., 70., a więc nie tak bardzo dawno w życiu polskim, dość poważną rolę.
Na pomysł tego pseudonimu, kiedy zapytano mnie, pod jakim pseudonimem chcę występować, wpadłem nagle przez skojarzenie z książką, którą czytałem i lubiłem, Niebo w płomieniach Jana Parandowskiego, gdzie bohater tej książki
Właściwie port-parol samego autora określony był jako Teofil.
No i ja wybrałem sobie tak to imię, które już do mnie przydleło.
Miałem inne pseudonimy dla innej działalności, nie w obrębie Biura Informacji i Propagandy, na przykład w Akcji Pomocy Żydom miałem pseudonim Ludwik.
Pełni zadaniu takie jak w wojsku.
Co to oznaczało praktycznie?
No bo jak młody człowiek, który ma 20 lat, szykuje się gdzieś na trzy dni?
Do tego mieszkania przyszedłem, to było tak, jak bywały te stare mieszkania, pięć czy sześciu pokojowe, ogromne mieszkanie, no to był dość znany lekarz, także miał ogromne mieszkanie, no i w tym mieszkaniu, w każdym pokoju coś się działo.
Oni też znali mnie jako Teofila.
Także tak jak żołnierz z kosza.
Mieszkałem wtedy na Żoliborzu, na Mickiewicza 37, w tak zwanym Zniczu.
Tak dotrwało do pierwszego.
Żołnierze AK wiedzieli już od rana, że tego dnia o godzinie 17.00 zacznie się powstanie, czyli godzina W, jak się to w skrócie nazywało, w korespondencji wewnętrznej godzina wybuchu.
I to określenie przeszło potem do powieści, do filmów i tak dalej, ale to oznaczało po prostu jakiś kryptonim w korespondencji W i godzina.
No i po prostu, ponieważ stosunki były jednak bardzo nietypowe zaufania, więc pewne rzeczy dla siebie słyszało.
Podczas godzin południowych była wzrastająca nerwowość, tłumy ludzi biegły po ulicach, wpadało w oko, bardzo było mało Niemców w mieście, wpadało w oko, że no nie setki, a bym powiedział tysiące w sumie na różnych ulicach Śródmieścia młodych ludzi, chłopców, dziewcząt z jakimiś przeważnie plesaczkami czy woreczkami,
Ostatnie odcinki
-
Oto przyszedł moment, na który czekali pięć lat...
25.05.2026 10:00
-
Uważała, że kanały to droga do życia | Maria St...
18.05.2026 10:00
-
Podejmując walkę w Warszawie mieli szczytny cel...
11.05.2026 10:00
-
Do Powstania przystępował z ogromnym entuzjazme...
04.05.2026 10:00
-
Zdecydowała, że będzie studiować medycynę podcz...
27.04.2026 10:00
-
Ślub był w kaplicy urządzonej w sklepie | Boles...
20.04.2026 10:00
-
Miał pseudonim „Kotwa” ze względu na to, że to ...
13.04.2026 10:00
-
Całe życie pomagała wszystkim, bo była harcerką...
30.03.2026 10:00
-
Duża solidarność, wzajemna opieka, dzielenie si...
23.03.2026 11:00
-
Ta Warszawa czekała, kiedy będzie mogła z broni...
16.03.2026 11:00