Mentionsy
Do „Anody” mieli wyjątkowe zaufanie | Henryk Kończykowski „Halicz” | Przyjaciele Anody odc. 3
Henryk Kończykowski ps. Halicz był żołnierzem 2. kompanii batalionu „Zośka”. Podczas Powstania przeszedł cały szlak bojowy batalionu, od Woli przez Stare Miasto do Czerniakowa. Uczestniczył w wyzwalaniu Gęsiówki. Ranny na Starówce, wraz z kolegami kanałami przedostał się do Śródmieścia. Wyszedł z Warszawy z ludnością cywilną. Dostał się do obozu w Pruszkowie. Stamtąd uciekł do Podkowy Leśnej, gdzie jego rodzina miała mieszkanie. Pierwszy raz aresztowany przez NKWD w styczniu 1945 roku. Po raz drugi aresztowany przez UB w 1950 roku i skazany na karę piętnastu lat pozbawienia wolności. Na wolność wyszedł w 1953 roku.
Rozmowę w ramach Archiwum Historii Mówionej przeprowadził Sławek Turkowski 20 czerwca 2011 roku.
Rozdziały (11)
Henryk Kończykowski opisuje swoje pierwsze spotkanie z Anodą w 1941-1942 roku i jego role w oddziale.
Kończykowski opisuje rozwój i aktywność Anody, w tym jego umiejętności w zakresie radia i radia.
Kończykowski opowiada o kursach i szkoleniach, w których Anoda był instruktorem.
Kończykowski opisuje swoje doświadczenia w akcjach, w których Anoda był dowódcą.
Kończykowski opisuje transport broni z Warszawy do Warki, z Anodą jako dowódcą.
Kończykowski opowiada o ranieniu Anody i jego powrocie do oddziału.
Kończykowski opowiada o funkcjach Anody w oddziale i jego podejściu do dowodzenia.
Opisano ranienie Anody pod Wilanowską, jego transport i śmierć. Opowiedziano o trudnościach transportu i braku zegarków.
Opisano aktywność Anody podczas powstania, jego role w akcjach i transportie zwłok. Podkreślono jego zapał i lojalność.
Opowiedziano o ujawnieniu Anody i jego reakcji, a także o jego postawie wobec komunizmu. Zakończyła się rozmowa o znaczeniu Anody jako symbole.
Rozmowa zakończona, brak dodatkowych tematów do omówienia.
Szukaj w treści odcinka
Czyli żeśmy wieszaliśmy flagi polskie, jak były święta jakieś państwowe.
Żeśmy mieli odebrać broń gdzieś, to było za Warką.
Do Warki żeśmy dojechali, a to ileś kilometrów tych przez las tam trzeba było iść do tego.
No i później doszliśmy do tego punktu, tam żeśmy z tym łucznikiem się spotkali.
No i żeśmy na tą furmankę to wszystko załadowali i żeśmy też tak wieczorem, późno wieczorem, żeśmy wyjechali.
Tak dobrze był już dzień, jak żeśmy do Zalesia, tam do domu Zośki, tam mieliśmy tą broń oddać.
No i tam żeśmy odnaleźli.
No i później żeśmy przyszli, już żeśmy pojechali do lasu, już w 1944 roku już do lasu żeśmy pojechali.
Żeśmy tylko wiedzieli, bo ten wasz, który miał prowadzić i dowodzić, on jeden wiedział tylko, gdzie mamy to zawieść.
Jak żeśmy wyjechali z Dantyszka, Raszyńska jakoś żeśmy przyjechali, ja patrzę, dojeżdżamy do placu Zawiszy i tego, który prowadzi, nie ma.
A żeśmy jechaliśmy w ten sposób, że wóz...
No jak żeśmy doszli do Placu Zawiszy, go nie ma.
Ale żeśmy wiedzieli, że na wolę to idziemy.
No i żeśmy strasznie w korek, żeśmy weszli na Placu Karcelego.
Więc to też żeśmy byli, ale nic, płaszczyk trzeba było odpiąć, jakoś się przygotować, miejsce znaleźć, zaraz będzie.
No i kawałek żeśmy wywieźli.
Że ci wiedzą, że żeśmy wyjechali, to nas nie zostawią.
Razem był natarcie na szkołę tej mszy spokojnej, żeśmy zdobyli te koszary.
Idliśmy na świętasz żydowski, a żeśmy dochodzili do Sołtyka.
Dopiero dołączył, jak żeśmy byli na przyczółku, właśnie nie na przyczółku, tylko na Czerniakowie.
A kiedy był ranny, był Pan może... No tak, później żeśmy...
Któregoś dnia nas ściągnęli ze wszystkich stanowisk i żeśmy zrobili natarcie właśnie nad Wisłę i utworzyliśmy przyczółek.
No i jak żeśmy tam podchodzili na cmentarzu żydowskim i tam jeszcze Niemcy byli przed murem, to najpierw granatami wyskoczył tych Niemców, wykurzył wszystkich, to tak uciekali sami i tak dalej, że on pierwszy się wyrwał i wiedział, zorientował się, że jak się tam rzuci granatów, to właśnie będą musieli uciekać.
No żeśmy się chowali pod ten, bo zawsze ten ogień był dosyć silny i jeszcze w trakcie, w trakcie trwania tego ognia szło natarcie niemieckie.
No i żeśmy zajęli, zatrzymali nas, jak żeśmy doszli do Wilanowskiej.
Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Ostatnie odcinki
-
Oto przyszedł moment, na który czekali pięć lat...
25.05.2026 10:00
-
Uważała, że kanały to droga do życia | Maria St...
18.05.2026 10:00
-
Podejmując walkę w Warszawie mieli szczytny cel...
11.05.2026 10:00
-
Do Powstania przystępował z ogromnym entuzjazme...
04.05.2026 10:00
-
Zdecydowała, że będzie studiować medycynę podcz...
27.04.2026 10:00
-
Ślub był w kaplicy urządzonej w sklepie | Boles...
20.04.2026 10:00
-
Miał pseudonim „Kotwa” ze względu na to, że to ...
13.04.2026 10:00
-
Całe życie pomagała wszystkim, bo była harcerką...
30.03.2026 10:00
-
Duża solidarność, wzajemna opieka, dzielenie si...
23.03.2026 11:00
-
Ta Warszawa czekała, kiedy będzie mogła z broni...
16.03.2026 11:00