Mentionsy
Dziwna historia kariery marszałka Kulika
Jeżeli podoba Ci się odcinek możesz nas wesprzeć w serwisie
🔶PATRONITE.PL🔶
Albo postawić nam symboliczną kawę w serwisie
🔷BUYCOFFEE.TO🔷
Szukaj w treści odcinka
Mało jest biografii, które tak idealnie wpisywałyby się w stereotyp radzieckiego marszałka czasów stalinowskich, jak historia życia Grigorija Iwanowicza Kulika, którego w pewnym momencie nazwano największym szkodnikiem Armii Czerwonej.
O marszałku Kuliku.
Dlaczego Kulik, który był jednym z pięciu najważniejszych oficerów Armii Czerwonej, został wymazany z historii tej armii?
Grigori Iwanowicz Kulik to jest postać w jakimś zakresie ponura, ale z wymiarze historycznym fascynująca.
Grigorij Iwanowicz Kulik jest jakby stereotypowym idealnym przykładem dowódcy Armii Czerwonej i tej niejednoznaczności ludzi, którzy zbudowali ten okrutny totalitarny system i którzy koniec końców padli.
A jednocześnie bardzo trudno jest zbudować sobie, zwłaszcza na bazie powojennych relacji i wspomnień, obraz marszałka Kulika, bo gdyby tylko oprzeć się na literaturze, zwłaszcza tej napisanej po roku 1945, to on był absolutnie największym szkodnikiem Armii Czerwonej, jakiego to szkodnika w ogóle ta armia posiadała.
No taki absurdalny w jakimś zakresie obraz tego człowieka pozostawiono po wojnie, ale to dlatego, że w okresie zwłaszcza stalinowskim Kulika postanowiono wymazać z pamięci Armii Czerwonej, a następnie Armii Radzieckiej.
Kulik był w jakimś momencie nie tyle co znienawidzony w Armii Czerwonej, co sam fakt posiadania kontaktów z Kulikiem stawał się w jakiś sposób problematyczny, a z drugiej strony Stalin przez wiele lat nie podejmował decyzji ostatecznych.
I sam Kulik, kiedy stanął przed Trybunałem, który miał go skazać na śmierć za udział w antyradzieckim spisku, powiedział, że niczemu nie jest winień, że zeznania, które złożył we własnym śledztwie, we własnym procesie, zostały wymuszone torturami.
Ale 24 sierpnia 1950 roku Grigory Iwanowicz Kulik został zabity i umierał jako właśnie ów największy szkodnik Armii Czerwonej.
Norbert, ale jak to się stało, że tak kontrowersyjna postać jak Kulik, no doszedł do stopnia marszałka Związku Radzieckiego?
Kulik był z pochodzenia chłopem.
No i można by powiedzieć, że pierwsze 20 lat życia Kulika, bądź jako że był Ukraińcem, jego nazwisko pisano, mówiono także KUŁYK, no wydawało się, że nie ma przed nim żadnej przyszłości.
Kulik z racji biedy, w której się urodził, w której dorastał, on od samego początku wraz z innymi członkami rodziny zaangażowany był w różnego rodzaju spiski, bunty socjalistyczne mające na celu podniesienie jakości życia, losu biednego.
W związku z czym, kiedy w roku 1917 wybuchła rewolucja, no to wówczas 27-letni Kulik, mając już doświadczenie wojenne, mając za sobą doświadczenie strajków 1905 roku, będący sierżantem, zdobywa uznanie w radach żołnierskich, a następnie w listopadzie 1917 roku przystępuje do bolszewików, przystępuje do Czerwonej Gwardii.
Życia dla jego kariery poznał Woroszyłowa, bolszewika, który tworzał oddziały Armii Czerwonej i bardzo szybko Woroszyłow dostrzegł Kulika.
Kulik zaczął obsługiwać artylerię czerwonoarmistów, bardzo szybko awansował na stanowisko nawet dowódcy artylerii armii.
Na Ukrainie wiosną 1919 roku pomagał w tłumieniu buntów chłopskich, a następnie Kulik zostaje szefem artylerii I Armii Konnej.
To nie jest przypadek, że w roku 1940 będziemy mieli Timoszenkę, Budionnego, Woroszyłowa i Kulika jako marszałków.
Kulik w tym okresie wielkiej wojny, wojny domowej, wojny z nami, on w sumie został pięciokrotnie ranny, był wielokrotnie odznaczany w tym Orderem Czerwonego Sztandaru, był coraz bardziej wybijającą się postacią, ale jednocześnie on ten system kreował, a jednocześnie ten system go w jakimś zakresie niszczył, co widać po jego życiu rodzinnym.
Kulik miał
Paradoksalnie to pierwsze małżeństwo nie zachwiało karierą Kulika.
Kulik był na tyle ekstrawagancki, na tyle nietypowy jak na bolszewika, że potem, na początku lat 30., kiedy właśnie ma miejsce pierwsze ludobójstwo w Związku Radzieckim, kiedy ma miejsce walka z kułactwem, no to Kulik zawiera małżeństwo z Kirą Simonicz.
Zarówno ojciec, jak i bracia żony Kulika zostali zlikwidowani przez organy bezpieczeństwa ZSRR.
I Kulik zdecydował się na małżeństwo z kobietą, która była pod stałym nadzorem NKWD, której zarzucano kontakty z cudzoziemcami, podejrzewano o współpracę z obcym wywiadem.
Tą żonę z racji systemu Kulik także stracił.
Kulik był już wtedy u szczytu władzy w strukturach Armii Czerwonej, a po prostu jego żonę porwano i zamordowano, nigdy nie mówiąc mu co się z nią stało.
Kulik bardzo szybko powetował sobie tą stratę biorąc ślub z 18-letnią Olgą, która była szkolną koleżanką jego córki Walentiny z pierwszego małżeństwa.
No i ja opisuję to życie prywatne marszałka Kulika wyłącznie dlatego, że chcę pokazać, że ono było bardzo nietypowe.
Kulik uważał się za osobę, która może więcej.
Dziwna historia kulika.
I rzeczą bardzo charakterystyczną i wymowną było to, że kiedy zaczął się wielki terror, on nie tylko nie dotknął Kulika bezpośrednio
W roku 1936 Kulik zostaje skierowany do Hiszpanii, bierze udział w wojnie domowej w Hiszpanii, odpowiada za bardzo ważny kierunek, za front madrycki.
Kiedy Stalin przystępuje do decydującej rozgrywki z dowództwem Armii Czerwonej do Wielkiej Czystki, to wzywa Kulika z powrotem do Moskwy.
Kulik ponownie obejmuje dowództwo szefostwa artylerii, awansuje na command arma drugiej rangi i bierze czynny udział de facto w procesach Wielkiej Czystki.
To jest oczywiście fizycznie niemożliwe, bo goli się na łysok, nosi jedynie wąsik ala Hitler, ale Kulik wydaje się być niezniszczalny.
Po wojnie najwyżsi dowódcy artylerii będą pisać we swoich wspomnieniach, że Kulik był chamem, że Kulik był nieokrzesany, że Kulik niczego nie rozumiał.
Fakt, że Kulik kieruje artylerią dowodzi tego, że stoi tak naprawdę obok jednostek piechoty na czele najważniejszego zarządu, bo Armia Czerwona, tak jak Armia Carska, stała przede wszystkim artylerią.
Pierwszy zgrzyt w tym obrazie wybitnego dowódcy, artylerzysty, organizatora Command Arma I rangi Kulika na miejsce nad Hauchengau latem 1939 roku, kiedy nie może dogadać się z Żukowem w zakresie użycia artylerii.
I kończy się to odwołaniem Kulika do Moskwy.
Ale mimo odwołania z walk z Japończykami, Kulik dostaje o wiele ważniejsze zadanie.
Kulik się sprawdził.
Kulik w 1939 roku z racji awansów zmieniał stanowiska służbowe.
Ale w dowództwie Armii Czerwonej nie do końca wiedzą co myśleć o towarzyszu Kuliku, o marszałku towarzyszu Kuliku.
Towarzysz Kulik zachowuje się, mówiąc delikatnie, bardzo ekscentrycznie.
Otóż marszałek Kulik robił co mógł, aby nie przyjęto czołgu T-34 na uzbrojenie Armii Czerwonej i robił co mógł, żeby nie przyjęto na uzbrojenie Armii Czerwonej armaty ZIS.
Czyli tych dwóch symboli zwycięstwa Armii Czerwonej w II wojnie światowej, co potem będzie wypominane, co będzie podkreślane jako sztandarowy przykład głupoty marszałka Kulika i sztandarowy przykład tego, jaki był szkodnikiem na rzecz Armii Czerwonej, jak opóźnił proces modernizacji artylerii, jak starał się storpedować najbardziej światłe pomysły radzieckich konstruktorów.
I jeśli chodzi o dokonania, doświadczenie wojskowe, to w tym roku 1940, jak spojrzymy na tych radzieckich nowych marszałków, jak spojrzymy na Timoszenkę, jak spojrzymy na Szaposznikowa, jak spojrzymy na Kulika, jak spojrzymy na starych marszałków, na Woroszyłowa, na Budionnego, no to widzimy, że Armią Czerwoną rządzi klika I Armii.
Kulik zwłaszcza w kolejnych etapach swojej kariery te sukcesy osiąga trochę na plecach.
Dziwna historia kariery marszałka Kulika
I oczywiście można powiedzieć, że tak naprawdę za rozwój radzieckiej artylerii to odpowiadał Nikołaj Woronow, a Kulik tylko przeszkadzał.
Po wojnie, kiedy Kulik popadł w niełaskę, siedział w więzieniu, to znowu, tak jak wcześniej Woronow miał ratować radziecką artylerię, tak po...
W odejściu Kulika ze stanowiska w Głównym Urzędzie Artylerii generał Jakowlew, jego następca, miał to wszystko uporządkować.
Że to, co Kulik zepsuł pod koniec lat trzydziestych albo w czterdziestym, albo na początku czterdziestego pierwszego roku, Jakowlew potem naprawiał.
Mówiono na przykład, że Kulik przeceniał Wehrmacht, w związku z czym uważał, że rozwój lekkich armat jest bez sensu, że trzeba czołgi, artylerię dywizyjną przezbrajać w armaty 107 mm, bo Niemcy mają już jako podstawę działać 100 mm, chociaż wywiad dostarczał informacji, że jedynie kaliber 75 mm.
Że ta gigantomania Kulika, że ta jego wiara w plotki, w niesprawdzone informacje paraliżowała rozwój bardzo udanych, ale standardowych rodzajów artylerii.
Żukow, szef sztabu generalnego, poleciał na Ukrainę, a Szaposznikowa, Kulika, Woroszyłowa trzeba było wysłać na front zachodni, aby ogarnęli chaos jaki się tam wytworzył.
No i ta historia marszałka Kulika, który poleciał do tak zwanego występu białostockiego, aby koordynować przeciwuderzenie, opisywaliśmy to w kontekście pamiętnej walki niemieckiej piechoty z radzieckimi czołgami pod Kuźnicą.
Znaczy Kulik
Druga mówi o tym, że Kulik powiedział, że żywcem go nie wezmą, że się prędzej zastrzeli, że przecież ma doświadczenie jeszcze partyzanckie z 1918 roku, bo on był bolszewickim partyzantem na terenach kontrolowanych wtedy przez Niemców i Austriaków na terenie Ukrainy, że ma doświadczenie z wojny domowej, w związku z czym organizuje grupę i przebija się na wschód.
Z Żukowem ma współpracować Kulik.
I to jest mieszanka wybuchowa, bo Żukow nie cierpi Kulika.
Żukow ma obronić Leningrad, a Kulik ma przyjść Leningradowi ze wschodu z odsieczą.
Oczywiście Kulik dostaje zadanie niewykonalne.
Ono jest niemożliwe dla jakiegokolwiek dowódcy, a tym bardziej dla tak nieradzącego sobie z dowodzeniem dużymi związkami operacyjnymi jak marszałek Kulik.
No i Kulik został odwołany ze stanowiska.
Żukow obarczył go tym, że plan całkowitego odrzucenia Niemców od Leningradu nie udał się, bo marszałek Kulik zawiódł.
Ma jeszcze Kulik zadanie obrony także kluczowego miasta Rostowa nad Donem, nieco na północny wschód od Krymu, ale Kulik i z tego zadania się nie wywiązuje.
I jest winny temu wszystkiemu marszałek Kulik.
I te sukcesy, a wcześniejsze porażki sprawiają, że Stalin decyduje się na rozprawę z Kulikiem.
W sprawie towarzysza Kulika.
Próba towarzysza Kulika.
Państwowy Komitet Obrony uważa, że zachowanie towarzysza Kulika nie było przypadkowe, ponieważ podobne defetystyczne zachowanie miało miejsce również podczas nieautoryzowanej kapitulacji Rostowa bez kody kwatery głównej i wbrew jej rozkazom.
W związku z powyższym Państwowy Komitet Obrony postanawia o postawieniu marszałka Kulika przed sądem i przekazaniu jego sprawy prokuratorowi.
No a jak się skończyła ta sprawa dla Kulika?
Kulik znalazł się w sytuacji, w której każdy inny oficer Armii Czerwonej zostałby nawet bez sądu po prostu zabity.
Ale to był marszałek Kulik.
I prokuratorzy i sąd mieli problem co zrobić z marszałkiem Kulikiem.
Ale to był Kulik.
Chciał pokazać na przykładzie Kulika, że nawet marszałków będzie surowo karał za niepowodzenia.
Kulik stanął zimą 1942 roku przed sądem.
Grigori Iwanowicz Kulik, były marszałek, były bohater Związku Radzieckiego i były zastępca Ludowego Komisarza Obrony, pełniąc w listopadzie 19...
Po przybyciu do Kerczu 12 listopada Kulik nie tylko nie podjął zdecydowanych działań w obliczu paniki panującej w dowództwie krymskim, ale jego defetystyczne zachowanie w Kerczu jedynie spotęgowało panikę i demoralizację w dowództwie.
Zachowanie Kulika nie było przypadkowe, gdyż podobne defetystyczne zachowanie miało miejsce również podczas nieautoryzowanej kapitulacji Rostowa, także w listopadzie 1941 roku, bez zgody kwatery głównej i wbrew jej rozkazom.
Co więcej, ustalono, że podczas służby na froncie Kulik systematycznie nadużywał alkoholu, prowadził rozwiązły tryb życia i nadużywał swojej rangi marszałka Związku Radzieckiego i zastępcy Ludowego Komisarza Obrony.
Dopuszczając do poddania się wrogowi miast Kercz i Rostów w listopadzie 1941 roku, Kulik złamał przysięgę wojskową, zapomniał o obowiązku wojskowym i wyrządził poważne szkody obronności kraju.
Zbrodnia Kulika polegała na niewykorzystaniu nadarzających się okazji do obrony Kerczu i Rostowa, braku organizacji obrony i zachowaniu się jak tchórz, przerażony Niemcami defetysta, który stracił wszelką nadzieję i nie wierzył w nasze zwycięstwo nad niemieckim najeźdźcą.
Za wszystkie te zbrodnicze działania Państwowy Komitet Obrony postawił Kulika przed sądem.
Specjalny skład Sądu Najwyższego uznał Kulika winnym postawionych mu zarzutów.
Na rozprawie Kulik przyznał się do winy.
I najbardziej zdumiewające jest tym wszystkim, że Kulik to przeżył.
Kulik był jak wańka wstańka i stopniowo awansował z generała majora na generała porucznika i dano mu dowództwo armii.
Widzimy Kulika w bitwie pod Kurskiem jako dowódcę 4 Armii Gwardii.
Uważano, że Kulik mimo wszystko nie nadaje się jednak na dowódcę operacyjnego.
Ale dzięki temu Kulik brał jeszcze udział w tych zwycięskich walkach Armii Czerwonej we wrześniu 1943 roku, kiedy armia Mansteina cofały się już za Dniepr.
Karierę wojskową Kulika.
Kulik znowu trafia do dowództwa Armii Czerwonej, ale wyłącznie na stanowiska poboczne.
Kulik nie odgrywa już w Armii Czerwonej z żadnej ważnej funkcji, ale i tak w 1945 roku znowu go degradują o jedną gwiazdkę, znowu zostaje generałem majorem.
Przy czym można także w tym opisie kariery marszałka Kulika znaleźć informację, że z marszałka był degradowany do generała, a nie do szeregowego, a w innych opracowaniach, że najpierw jak powiedziałem z marszałka do szeregowego, a potem z szeregowego na generała majora.
W latach 1944-1945 nie było już problemem, aby składać na generała Kulika różnego rodzaju obciążające go donosy.
Dziwna historia kariery marszałka Kulika.
Generał Gordow został dowódcą nadwołżańskiego okręgu wojskowego, Kulik jednym z jego zastępców.
Ale ostatecznie pada ofiarą systemu, któremu służył i 24 sierpnia 1950 roku w wieku 60 lat były marszałek Związku Radzieckiego Grigori Iwanowicz Kulik zostaje zastrzelony.
I można powiedzieć, że ta historia marszałka Kulika, w niej możemy oglądać całą Armię Czerwoną.
Ale też po prawdzie Kulik pod względem zdolności intelektualnych, pod względem umiejętności współpracy z ludźmi, pod względem umiejętności budowania własnych koteli, no on wyróżniał się oczywiście na minus.
Kulik uosabiał głupotę Armii Czerwonej.
Ale można by zadać to fundamentalne pytanie, a kto uczynił Kulika marszałkiem?
Jak to się stało, że ludzie takiego pokroju jak Kulik doszli do najwyższych stanowisk w armii, a de facto w państwie?
Jak to możliwe, że w roku 1940 jednocześnie marszałkiem Armii Czerwonej mógł być Szaposznikow i Kulik?
Jest więc ta historia marszałka Kulika historią ponurą, ale historią także pouczającą i nie ma
Mimo wszystko po okresie stalinowskim w roku 1956 Kulik został zrehabilitowany.
Mimo to po dzień dzisiejszy marszałek Kulik pozostaje symbolem tej najgorszej strony Armii Czerwonej, bo nie tylko brutalnej, nie tylko okrutnej, nie tylko totalitarnej, ale także, jak wielu twierdziło, głupiej.
Ostatnie odcinki
-
Obrabiarki wąskie gardło Japonii
20.04.2026 05:00
-
Ofiara HMS Glorious. Porażka, która uratowała t...
17.04.2026 05:00
-
Ewolucja japońskiej broni pancernej podczas II ...
15.04.2026 05:00
-
Dlaczego nie było amerykańskich lotniskowców po...
13.04.2026 05:00
-
Cena Bezpieczeństwa. Jak brak amerykańskich dos...
12.04.2026 14:00
-
Dlaczego nasz wywiad dał się zaskoczyć we wrześ...
10.04.2026 05:00
-
Bitwa nad Chałchin-Goł. Matka wszystkich bitew
08.04.2026 05:00
-
Czy Józef Piłsudski hamował rozwój polskiej armii?
06.04.2026 05:00
-
Dlaczego losy wojny rozstrzygnęły się w 1941 roku?
03.04.2026 05:00
-
Porażka szturmu niemieckiej 4. Dywizji Pancerne...
01.04.2026 05:00