Mentionsy

Podcast Kryminalny
Podcast Kryminalny
04.08.2025 04:03

"Bo nas wnerwiała i ośmieszała przed klasą..."

Historia dwojga nastolatków, którzy z zimną krwią zamordowali przyjaciółkę.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 177 wyników dla "B"

W piątek 28 maja 2010 roku pani B wróciła po południu z pracy do domu.

Weszła do kuchni i zanim jeszcze odłożyła ciężką torbę z zakupami, zaklęła po łacińsku.

Na stole leżały brudne miski po śniadaniu i kubku z wyschniętymi fusami od kawy i herbaty.

– krzyknęła w głąb mieszkania.

Co na sobie myśli?

Powiedziała pani B. A ty też nie lepszy, mógłbyś posprzątać skoro jej nie ma.

Pani B zamilkła, popatrzyła przez chwilę na syna i pokręciwszy głową wesnęła.

...i coraz mniej mogę na nią liczyć", pomyślała pani B. Im starsza, tym mniej dojrzała.

Od kiedy zaczęła spotykać się z tym Jonathanem, jest coraz bardziej pyskata, dostaje gorsze oceny w szkole.

Generalnie zrobiła się jakaś taka mniej odpowiedzialna.

Małżonek pani B wrócił z pracy pod wieczór.

– zapytał, kiedy pani B mu powiedziała, że Anita do tej pory nie wróciła ze szkoły.

Ale pani B nic o takiej osobie nie przypomina.

Normalny poranek, było nawet miło.

Obiecała też, że wróci dziś wcześniej i posprząta po śniadaniu.

-"Trzeba było jej pozwolić brać komórkę do szkoły", powiedział małżonek.

-"Jak tylko wróci", pomstowała pani B, -"dam tej gówniarze szlaban na internet".

-"I na wyjścia z koleżankami też, bo pamiętam je".

-"Póki mieszka pod naszym dachem, ma się trzymać naszych zasad, nie będzie ogon kręcił psem".

Pani B. pokiwała głową i natychmiast sięgnęła za telefon.

Ale Magda... Nie, proszę pani, dzisiaj rano się widziały, a potem Anita sobie gdzieś poszła.

Bardzo jej przykro.

Pani B znowu zadzwoniła do Magdy.

Pani B podziękowała i odłożyła telefon.

Tak, bardzo jej przykro.

To na północno-zachodnim krańcu Słupska, gdzie kiedyś była Żwirownia, a dzisiaj nieopodal stoi Aquapark.

I od dekad ich rodzice im tego zabraniali.

Mówiło się, że grasują tam bandy z wyroli, porywają dzieci, a pracownicy żwirowni też je wyłapywały i oddawały w ręce policji generalnie niebezpieczne miejsce.

Dzisiaj wokół Piaskuli rozrosło się mnóstwo fabryk i magazynów, a kratery i wzgórza po żwirowni porosła trawa i chaszcze.

Pies spacerującej tu pani biegał bez smyczy, nagle coś wyczuł w piaskuli i wbiegł na jedną z piaszczystych chałt.

Kiedy pani wdrapała się wreszcie na nasyp i podeszła do pieska, dostrzegła damski, biały trampek wystający z ziemi.

Najgorsze było jednak to, że w trampku wciąż była noga.

Aby zachować jej spójność, brak niektórych faktów wypełniony został koniekturą i presumpcją.

Dołącz, jeśli chcesz być jego częścią.

Dziewczyna ma 170 cm wzrostu, jest szczupą blondynką z długimi włosami.

Znaków szczególnych brak.

Gdy wyszła z domu była ubrana w niebieskie jeansy, jasną kurtkę w kratę i białe sportowe buty typu adidas.

Telefon 112 997 lub osobiście w jednostkach policji.

Kiedy przyszedł do państwa B, wyraził swój szczery żal, ale także ogromną nadzieję, a nawet pewność, że Anita niedługo się znajdzie.

Może tylko chciała zobaczyć, jak to jest być na gigancie.

Była przecież już prawie pełnoletnia.

Nie był też jakiś nieziemsko przystojny ani zbyt błyskotliwy.

Pani B zastanawiała się kilka razy, co takiego córka w nim widzi.

Może jakiś charakter, pewną niezłomność, którą chłopak zdawał się emanować, bo do dnia zaginięcia Anity przychodził codziennie i aż do zmierzchu pomagał jej szukać.

Jonathan nie był stąd.

Pochodził z Ustki, ale żeby każdego dnia nie marnować czasu na dojazdy do szkoły, rodzice wynajęli mu pokój.

Czasami chodził z Łukaszem, bratem Anity.

Na pewno dopytywał się, bo my jej szukamy i martwimy się o nią.

Jeśli się u ciebie ukrywa, powiedz nam, proszę.

Pan B potwierdził.

A czy to prawda, że był przez to na nią zły?

Ojciec Anity potwierdził i to oczywiście, że był zły, bo przecież zawsze tak dobrze się uczył, a teraz groziło jej pięć pał na świadectwie, no każdy ojciec by się wkurzył.

A czy to prawda, że używał wobec niej przemocy?

Bił ją za złe oceny?

Pan B był tymi pytaniami oburzony.

Niech się pan tak nie oburza.

Szybko traci pan nerwy.

Może się pana bała?

Pan B zapewniał, że Anita nie uciekła z domu, nie miała powodów.

Złoceny nie były końcem świata i ona o tym dobrze wiedziała.

W domu państwa B nikt nie używał przemocy ani fizycznej, ani werbalnej, czy psychologicznej.

Przesłuchujący go policjant nie był z takiej odpowiedzi zadowolony, zwłaszcza, że i ojciec i matka, a także znajomi Anity z klasy wykluczali samobójstwo czy też ucieczkę.

To po prostu nie było w jej stylu.

Nie była osobą, która popadałaby w melancholię czy smutek.

Nie była też osobą, która działałaby spontanicznie, która wpadłaby na coś takiego jak ucieczka z domu.

A zresztą nawet gdyby popełniła samą p****, to przecież do tej pory powinien ktoś znaleźć jej ciało.

Mimo zapewnień ojca i matki, że ktoś trzeci musi mieć jakiś związek ze zniknięciem Anity, w prasie pojawiła się wypowiedź rzecznika Słupskiej Policji Roberta Czerwińskiego.

Miała problemy szkolne i rodzinne.

Jej rodzina jest bardzo zaniepokojona nieobecnością.

Blisko trzy tygodnie policja próbowała ustalić dokąd mogła uciec Anita, aż do orzeczonego czwartku, 17 czerwca, kiedy na nasypie na Piaskuli wspomniany pies wywęszył Anitę.

Pisała Anita na swojej tablicy w social mediach.

Od nowego roku spotykała się z Jonatanem, rok młodszym chłopakiem ze szkoły, z zespołu szkół agrotechnicznych w Słupsku, do którego oboje uczęszczali.

Jonatan był od niej nie tylko młodszy, ale i wątlejszy, mniej bystry.

A mimo wszystko musiał mieć w sobie to coś, że zainteresował ją sobą.

Magda była przyjaciółką Anity od pierwszej klasy technikum.

Jej życie nie było usłane różami, no chyba, że ich kolczastymi łodygami.

Magda nie była też królową intelektu.

Trudno powiedzieć, z czym dobrze by sobie radziła, bo polska szkoła nie widzi potrzeby kształcenia praktycznego.

Polskiej edukacji zależy na teorii, jak gdyby wszyscy byli intelektualistami.

W tym systemie Magda ledwo co utrzymywała się na powierzchni, a w technikum była jeszcze gorzej niż w podstawówce.

Po co komu na profilu agrobiznesowym dziady Mickiewicza albo data hołdu pruskiego?

Znała się na rolnictwie, miała pomysły, była przedsiębiorcza.

No ale kiedy jej matka się dowiedziała, a było to jakoś na początku maja 2010 roku, że jest zagrożona z kilku przedmiotów i może nie zdać do następnej klasy, wybuchła awantura.

Studentki, które z nim mieszkały, nie bardzo się tym przejęły, bo one same czasem przenocowywały swoich kolegów.

Jedyną osobą, która mogłaby mieć z tym jakiś problem, była Anita, no bo jej najlepsza psia-psi mieszka u jej faceta.

Oboje zapewniali ją jednak, że to przecież tylko koleżeństwo.

Ale przecież Anita wiedziała, że Magdzie się Jonathan podoba.

Na tej imprezie, kiedy Anita i Jonathan się spiknęli, była też Magda.

Próbowała go podrywać, smaliła do niego cholewki, ale to Anita wpadła mu w oko.

Na początku nie była pewna, czy się on jej w ogóle podoba.

Na pierwszy rzut oka był jakiś taki nijaki.

Czy nie było na to za wcześnie?

Na pewno go lubiła i zależało jej na nim, ale czy to była miłość?

Ale kiedy tylko złośliwe języki zaczęły w szkole szeptać i plotkować, że Magda podobno u Jonathana mieszka i że może ich coś łączyć, Anita poczuła zazdrość, pewnego rodzaju tęsknotę i pomyślała sobie tak, ja go chyba też kocham.

A nic, nic, bo mi ktoś tam mówił, że ich razem w autobusie widział.

A no tak, tak, bo mieszkają ze sobą.

Magda uciekła z domu i się zatrzymała u Jonatana, bo nie miała się gdzie podziać.

Ale to nic, pewnie zimno było.

A jeszcze ktoś inny, podobno się całowali.

Przecież Jonathan by mi tego nie zrobił.

Przecież Magda by mi tego nie zrobiła.

Na jednej z lekcji informatyki, gdzie komputery połączone były w jedną wewnętrzną sieć, ktoś napisał, Magda pieprzy się z Jonatanem.

Obok niej przed tym samym komputerem siedziała Anita.

Magda zacisnęła zęby, a w oczach pojawiły się łzy.

Jej dłonie zacisnęły się w piąski, aż palce pobielały.

Kobieta klęczy przed mężczyzną.

Magda robi loda Jonathanowi.

Wściekła Magda ze łzami w oczach poderwała się z miejsca i wybiegła z klasy.

– No co wy robicie?

Magda nie była powszechnie lubiona, ale kiedy zaczęto ją bombardować rzekomym romansem z Jonatanem, stała się persona non grata.

Mimo fali hejtu, jakbyśmy to dzisiaj nazwali, Magda czuła się prawie szczęśliwa.

Muszę się uczyć, bo za rok matura.

Jak chcesz, to go sobie weź.

Wreszcie Jonathan był tylko jej.

Na przerwach siadała razem z nimi i próbowała zachować się normalnie, gdyby nigdy nic.

A jednak Magda wyczuwała, że Anita jest wobec niej chłodniejsza.

A do tego do Jonathana mówiła czasami tak, jakby on był jej.

On natomiast spełniał każdą jej prośbę.

-"Wczoraj jeszcze byliście ze sobą, a teraz już zapomniałeś?".

-"A Jonatan, przecież od kilku tygodni już jestem z tobą, ona nic dla mnie nie znaczy".

-"Nie wiedziałem jak zerwać, ale przecież wiesz, że od dawna byłem z tobą".

-"Zabij ją".

Jonathan zaśmiał się nerwowo, ale Magda wydawała się być poważna.

Był czwartek, 27 maja 2010 roku.

Zbrodnia

Sam zachodzę w głowę, dlaczego to zrobili i cholera po raz pierwszy nie znajduję motywu, choć pracuję już w swoim fachu 30 lat.

Powiedział w Gazecie Wyborczej prokurator Jacek Korycki, rzecznik prokuratury okręgowej w Słupsku.

Jestem w stanie zrozumieć nawet Menela, który zabił kumpla, bo ten nierówno rozlewał denaturat.

Mówią, że Anita działała im na nerwy i to ma być motyw?

Nie było to nic nadzwyczajnego, bo często zdarzało się Anicie wychodzić wcześniej do szkoły.

Mimo swojego wieku Anita miała obowiązek wracać do domu zaraz po szkole.

Jej rodzice obawiali się, że wieczorem, zwłaszcza w jesienne dni, może przytrafić jej się coś złego.

Żeby móc spotykać się z przyjaciółmi, Anita wychodziła wcześniej do szkoły.

-"Tylko jak wrócisz ze szkoły, to mi zaraz kuchnię posprzątaj, bo ja już nie zdążę, a nie chcę, żebyśmy zarośli brudem", powiedziała matka.

Anita obiecała, że posprząta zaraz po szkole i wyszła.

Zdziwiła się, że Magda nie była sama.

Był z nią Jonathan.

Być może liczyła na to, że Magda się zreflektowała i chce ją przeprosić za to, że uwiodła jej faceta.

Anita nie zapytała nawet dlaczego akurat tam wybór był dość oczywisty.

Na Piaskuli był spokój, rzadko ktoś się pojawiał, prawie nigdy dorośli.

Można było jarać faję i niczym się nie przejmować.

Znaleźli sobie przyjemne miejsce, na które słońce rzucało swoje pierwsze ciepłe już promienie i które było osłonięte przed wiatrem krzakami.

Jonathan trzymał się trochę na uboczu, jak gdyby nie chciał dziewczynom przeszkadzać.

Wesnęła głęboko i zagryzła wargi.

– Co było dalej?

Za plecy Anity, niby że chce zrobić siku.

Założył niebieskie rękawiczki.

W rękach miał kabel od komputera i niebieskie foliowe worki na śmieci.

Była tyłem.

Zaszedł ją z tyłu i zaczął dusić kablem.

Jonathan krzyknął, żebym zatkała jej usta.

Złapałam ją za ręce, żeby się nie uwolniła.

Potem wrócili jeszcze na miejsce zbrodni, bo zapomnieli zabrać stamtąd torby Anity z zeszytami i jej kolczyka.

Tylko dokumenty Anity podrzucili w inne miejsce, żeby zmylić trop.

W poniedziałek 31 maja Magda przyszła do szkoły jak gdyby nigdy nic.

Jedna z koleżanek z klasy, przesłuchiwana przez policjanta, powiedziała mu, Anita by nie uciekła z domu, to nie w jej stylu.

Policjant pobladł lekko.

Taka zbrodnia nie mieściła mu się w głowie.

Wszyscy czuli, że ona wie, co się stało z Anitą, mówiła w Gazecie Wyborczej jedna z koleżanek z klasy.

Nawet pani pedagog powiedziała, że Magda coś kręci, bo raz mówi tak, raz tak.

Ja też pytałam ją, co zrobiliście Anicie.

Oboje zatrzymali i złożyli wyjaśnienia, w których stwierdzają, że utrzymywali stosunki seksualne, mówił później prokurator gazecie.

Magda, że bardzo kocha Jonathana, że kochała go od kiedy się poznali, a on ją odrzucał ze względu na Anitę.

Magda wierzyła, że w końcu chłopak będzie należał tylko do niej.

Ale to nie był jedyny motyw.

– Chłopaku, jaki ty miałeś motyw, żeby zamordować koleżankę, swoją byłą partnerkę?

To nie ten typ bandyty.

Na Nowym Cmendarzu Komunalnym w Słupsku najbliższa rodzina, przyjaciele, znajomi ze szkoły i podwórka pożegnali brutalnie zamordowaną przed trzema tygodniami Anitę, pisał 23 czerwca 2010 roku Dziennik Bałtycki.

Obok stało zdjęcie ładnej, uśmiechniętej blondynki, jeszcze niedawno żywej i układającej urodzinowe plany.

Nad grobem ksiądz, który przez dwa lata uczył Anitę religii, wspominał swoją ostatnią rozmowę z nią.

W Czerwonym Krzyżu, mówiła Janina Dzioba, dyrektor Słupskiego PCK, razem z Anitą bardzo chętnie nam pomagały.

Dodam jeszcze tylko, że oboje, Jonathan i Magda, zostali skazani na 25 lat więzienia.

Jeśli ktoś z Państwa jest zainteresowany przebiegiem procesu, to w najbliższą środę pojawi się appendix dla wspierających patronów.

Będzie w nim też mowa o Oli, kuzynce Magdy, która wiedziała o tym morderstwie, ale nikomu o tym nie powiedziała.

A teraz dziękuję Państwu serdecznie za wysłuchanie tego odcinka do końca i proszę wybaczyć nachalność próśb.

A jeśli słuchacie tego na YouTube, dajcie łapkę w górę, napiszcie jakiś komentarz.

Tylko wasza interakcja może mi pomóc, aby te odcinki stały się choć trochę bardziej popularne, bo nie piszesz sensacyjnie, nie mam setek tysięcy wyświetleń, mam tylko albo aż was.