Mentionsy
Podkast Krajoznawczy: Krajoznawczy City Break
Janek, Szczepan i Jarek polecają dawne miasta wojewódzkie (i nie tylko) na krajoznawczy City Break.
Szukaj w treści odcinka
Ja jechałem tutaj na rowerze i jeszcze było zupełnie jasno.
Od późnego momentu jest jasno i w zasadzie możesz korzystać z tego miasta naprawdę do późnych godzin.
Nie jest zimno, nie jest ciemno, możesz sobie chodzić po mieście.
A przez jakie miasto do nas przyjechałeś?
Jechałem przez miasto Mokotów.
Ja jechałem z Pragi, więc ja jechałem do Warszawy z Pragi, tak się mówi na Pradze i też sobie myślałem o tym, ale miałem takie wrażenie, że co roku jak tak się robi długo jasno, to mam takie wrażenie, że w zeszłym roku tak nie było, że to niemożliwe, że teraz jest tak wcześnie jasno, ale potem się okazuje, że jednak co roku to jest to samo, że to się nie zmienia.
No właśnie, ale trochę o tym będzie nasz dzisiejszy odcinek, bo chcieliśmy dzisiaj Wam opowiedzieć o naszych propozycjach na Krajoznawczy City Break, bo to jest najlepsza pora w roku, żeby sobie zrobić takiego City Breaka.
Dodajmy, że ten odcinek prawdopodobnie słuchacie już w czerwcu, ale to są propozycje na całe lato.
Z taką myślą, że możecie pojechać w czerwcu, ale może okazać się na przykład, że w lipcu albo w sierpniu będzie taki weekend, że będziecie akurat siedzieć w domu, nie będzie żadnego urlopu zaplanowanego, a pomyślicie, że chcielibyście gdzieś pojechać i tutaj właśnie my mamy dla was sześć propozycji.
Zasady były chyba niedookreślone.
Okazało się, że nie było takiej zasady, ale trochę tak wyszło, że nie mamy miast wojewódzkich.
I chyba ustaliliśmy, że każdy z nas powinien mieć miasto na H.
Na CH?
Nie przypominam sobie tego, ale jedno z moich miast jest na CH.
Ale masz coś na CH albo samo H chociaż?
Nie mam nawet tych liter w nazwach.
To trzeba do Włoch jechać albo gdzieś tam do Hiszpanii albo do jakiegoś innego kraju, ale w Polsce do miasta, żeby zwiedzać miasto, to nie, miasto to nie.
No i właśnie tutaj wtedy wchodzimy my i przekonujemy Was, że jednak miasta w Polsce też są piękne, ciekawe, różnorodne i tyle.
Jeżeli masz miasto na ch.
Akurat chciałem, pozwolę sobie zacząć od miasta, które nie jest na ch i nie ma nawet ch ani samego ch.
I chciałbym polecić jako cel wycieczki krajoznawczej miasto Elbląg.
No to jest to koniecznie miasto, które należy odwiedzić absolutnie obowiązkowo, gdyż jest wiele powodów, dla których warto odwiedzić Elbląg.
W tej chwili prowadzi do niego też nowo wykopany kanał.
Przechop Mierzei.
To prawdopodobnie za bardzo nie zmieniło sytuacji tego miasta, bo miało się jakoś bardzo gospodarczo rozwinąć, ale rzeczywiście Elbląg historycznie był takim olbrzymim miastem portowym Prus Wschodnich.
Jedno z moich miast, to jest dokładnie ten przypadek.
Ale w mieście Elbląg to, co jest niesamowite, to jest, że moim zdaniem to chyba jest najbardziej nietypowe architektonicznie miasto w Polsce.
Ponieważ miasto Elbląg zostało w końcowej fazie działań wojennych II wojny światowej zostało całkowicie, stare miasto powiedzmy elbląskie, zostało całkowicie zrównane z ziemią przez Rosjan, ponieważ tam wycofywali się Niemcy z tego miasta no i jakby w jakimś tam naprawdę już takim absolutnie ostatnim
W akcie działań wojennych Elbląg został zrównany z ziemią i przez niecałe, ale większość takiej tkanki miejskiej została rzeczywiście zburzona.
I za tą odbudowę zabrano się bardzo późno, a mianowicie tam bodajże na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, ale tak naprawdę zrealizowano ją w latach dziewięćdziesiątych i chyba nawet częściowo to już zahaczyło o lata dwutysięczne, więc stare miasto w Elblągu zostało odbudowane w taki sposób, że w obrysach kamienic tych, a to
No więc odbudowano te kamienice w ich obrysie, ale w stylu architektonicznym z lat 90., czyli taki postmodernizm można powiedzieć, ale w obrysie tych
Z zachowaniem tej struktury urbanistycznej.
No i powstało coś, co się doskonale nadaje, że można pojechać do tego miasta i potem odbyć taką dyskusję, czyli tak czy nie.
Chodzić po tym mieście, usiąść sobie po to, żeby coś zjeść.
Myślę na przykład o rynku w Polkowicach, czyli na Dolnym Śląsku jesteśmy.
Zostały odbudowane takie kamieniczki, co też ma swój urok, ale to są dwa stopnie niżej, jeżeli chodzi o rozmach, powierzchni tego, co zrobili w Elblągu, więc ja jestem chyba wielkim fanem.
Czyli nie będzie tutaj między nami dyskusji, to Szczepan musisz w takim razie Ty pojechać do Elbląga i sam o to zobaczyć.
Ja już się czuję zachęcony.
Drugim powodem jest to, że w Elblągu w latach 50. i 60.
Biennale Form Przestrzennych i to był taki
Nie wiem jak to powiedzieć, na takich biennale, to było po prostu biennale zainicjowane przez mieszkańca Elbląga, który był Niemcem, ale który został jakby w tym mieście po wojnie i jakby dokonał, nie wiem, no takiej, no po prostu stał się Polakiem, można powiedzieć, tak?
Chociaż zachował tą podwójną tożsamość.
I to biennale form przestrzennych polegało na tym, że do Elbląga, w którym było bardzo dużo zlokalizowanych jakichś takich zakładów przemysłowych, przyjeżdżali artyści,
I razem z robotnikami z tych zakładów wykonywali takie prace za pomocą materiałów, z którymi pracowali ci robotnicy, ale jakby to była współpraca artystów i robotników i te prace były potem umieszczane w przestrzeni publicznej Elbląga.
I one się zachowały do dzisiaj, chyba wszystkie albo zdecydowana większość.
I no po prostu wiecie, jakby to wygląda tak, że jedzie się po tym Elblągu, oprócz tych budynków właśnie zachowanych jeszcze tej poniemieckiej architektury, mamy te budynki z lat 90-tych i jeszcze do tego, nie wiem, w parkach albo na skrzyżowaniach ulic stoją takie przedziwne jakieś, nie wiem, obiekty z metalu na przykład.
które są wyrzeźbione w jakieś fantazyjne kształty i to są właśnie efekt pracy, nie wiem, jakichś tam bardzo znanych artystów typu, nie wiem, Zbigniew Dłubak na przykład i jakiegoś robotnika czy grup robotników z fabryki z Elbląga.
I to jest, i w ogóle jest cała mapa tych form przestrzennych, można sobie jeździć po Elblągu i szukać tych rzeźb i one są naprawdę piękne w większości, dobrze zachowane i teraz już stały się taką atrakcją oficjalną tego miasta, że oni to promują, więc no to jest
Ja myślę, że Elbląg też jest ciekawy na City Break, dlatego że można przyjechać rano w sobotę, pochodzić po mieście, a np.
pojechać rowerem wzdłuż południowego wybrzeża zalewu, jedzie się takimi pofalowanymi
Zarówno jako miasto, jako też baza wypadowa do jakichś takich drobniejszych wycieczek jest super.
Ja mam dwa miasta, ale zacznę od mojego miasta na H. Chciałbym Was zabrać na City Break, a doło Chełma.
Chełm w województwie lubelskim.
Jedno z najmniejszych miast wojewódzkich z tego rozdania poprzedniego, czyli tam 49 bodaj.
A w ogóle jeszcze miałem powiedzieć, że hełm rzeczywiście pisze się przez CH, ale przez wiele lat pisało się przez samo H. Naprawdę?
Natomiast do Chełma, dlatego że Chełm oprócz tego, że ma bardzo ciekawe stare miasto, ma jakiś taki ładny układ urbanistyczny, dużo ciekawych budynków.
Już nie będę mówił o tych wszystkich takich klasycznych, ciekawych budynkach, czyli tam jakiś kościół, jakiś... No wiecie, to jest w każdym mieście polskim.
Natomiast to co jest wyjątkowe w Chełmie, to po pierwsze podziemia kredowe.
Chełm jest jednym z dwóch miejsc w Polsce, gdzie wydobywało bądź wydobywa się kredę.
To znaczy już się w tym chełmie tej kredy chyba nie wydobywa na skalę przemysłową.
Natomiast w Chełmie jest podziemie kredowe i można zwiedzać te wyrobiska kredowe.
No i to jest jedna z takich atrakcji Chełma.
Druga, dla której uważam, że warto pojechać do Chełma, to jest
Tak zwany gmach, a w zasadzie całe osiedle, które powstało przed wojną w latach bodaj dwudziestych i trzydziestych i zostało ukończone tuż przed wybuchem drugiej wojny światowej.
To osiedle miało być takim osiedlem, sam gmach, czyli ten największy budynek, w którym teraz jest siedziba Urzędu Wojewódzkiego Lubelskiego.
To miała być dyrekcja wschodniej kolei państwowej, ale ta kolej się tam nie zdążyła przenieść, bo po prostu wybuchła wojna.
I całe osiedle, które powstało dookoła tego gmachu, jest takim bardzo fajnie zaplanowanym przedwojenną nową hutą trochę.
No i sam gmach ten robi naprawdę wybitne wrażenie.
Więc te dwa miejsca w Chełmie, ale ogólnie Chełm jest takim miastem, w którym absolutnie można spędzić weekend i przez te dwa dni sobie spacerując po mieście odkrywać jakieś bardzo fajne miejsca.
Ja jeszcze dodam a propos tego Chełma i tych podziemi kredowych, bo to jest w ogóle
Też ciekawy wątek, że odpowiedziałeś o tym, że tam wydobywano kredę, ale z tego co ja pamiętam, to te podziemia kredowe, w których nie byłem, ale byłem w Chełmie i akurat byłem zamknięty z jakiegoś powodu, to one powstały w taki sposób, że mieszkańcy Chełma drążyli takie bieda szyby pod swoimi kamienicami.
Bo pamiętam, że był taki case, że nie można posadzić drzew na tym rynku, bo nawet prezydent Chełma chciał posadzić drzewa, ale mu konserwator powiedział, że nie może, bo tuż pod rynkiem już są te korytarze kredowe i że to wyglądało w ten sposób, że mieszkańcy sami jakby schodzili do piwnic i drążyli takie korytarze, jakby, no, tak jak biedne szyby w Wałbrzychu, nie?
Że po prostu, że to trochę powstało częściowo jako taka oficjalna sieć tej kopalni, a częściowo jako efekt działalności samych mieszkańców tego miasta.
Tak, ja pamiętam tę historię z Chełma, że tam istnieją połączenia pomiędzy domami właśnie przez piwnicę, że można przejść z jednego budynku do drugiego wchodząc właśnie w piwnicę do takiego tunelu kradowego, ale też tego nie widziałem, nie byłem w takiej piwnicy z takim tunelem kradowym, więc nie wiem ile jest w tym prawdy.
Coś, co chyba kojarzy każdy w Polsce, ale nie kojarzy tego z hełmem.
Bo w tych podziemiach kredowych jest legenda, że tam krążył duch, bieluch tak zwany.
I serek bieluch jest produkowany przez spółdzielnię mleczarską z hełma.
I to jest właśnie duch z podziemi kredowych, ten bieluch.
Więc zachęcamy do wyjazdu do hełma z serkiem bieluchem pod pacho.
Znaczy akurat serek bieluch można dostać na miejscu, z tego co wiem.
Ale warto z nim tam pojechać.
Tak, jak również ten odcinek nie jest sponsorowany przez producenta Serka Bieluch, więc już to szkoda może właśnie.
To w takim razie ja może z moim pierwszym miastem wystąpię, które nie ma ani H, ani CH, ani na początku, ani w środku, ale pomyślałem, że o nim powiem dlatego, że mam wrażenie, że cały właściwie region, w którym ono leży jest jakoś całkowicie nie jest postrzegany jako taki region turystyczny, a niesłusznie.
Jedno z większych miast Wielkopolski w ogóle.
Powody, dla których warto jechać do Leszno uważam, że są rozmaite.
Fajnie, fajnie, ale... Nie no, Leszno, to muszę przyznać, Jarek, że zamieniam się w słów, dlatego że Leszno, z byłych miast wojewódzkich, u mnie klepie tyły.
To generalnie jedno z ostatnich miejsc, do których bym się wybrał, jeżeli chodzi o... Ale wiesz coś o Lesznie?
To nieźle, bo w Lesznie znajduje się największe chyba w Polsce lotnisko szybowcowe.
Jedno, co najmniej jedno z dwóch największych centrów szybowcowych w Polsce.
Także jeżeli szybujecie albo chcielibyście szybować, to polecam.
Ale to właściwie jest jeden z powodów, do których warto pojechać do Leszna.
Leszno wystąpiło w XVII wieku w charakterze takiego miasta, do którego czescy protestanci, bracia czescy, przyjechali z Czech jakby uciekając przed prześladowaniami i znaleźli tam
Schronienie i jakby zbudowali tam całą dużą kulturę swoją.
Na przykład kościół świętego Jana Chrzciciela obecny w Lesznie jest przebudowanym kościołem protestanckim, kościołem braci czeskich.
W ogóle społeczności protestanckich było tam bardzo dużo, ale szczególnie bracia czescy odcisnęli swoje piętno na mieście, bo
Bo jedną z takich wiodących postaci tej społeczności był Jan Amoskomeński, który jest twórcą nowoczesnej pedagogiki.
Wiele takich rzeczy, które jakby doświadczyliśmy wszyscy, absolutnie wszyscy.
Niestety już nie w oryginalnym gmachu, bo ten gmach obecny to jest z początku XX wieku.
Został większość tych kamienic tam, to są kamienice już XIX-XX wieczna.
Tam też jest część poświęcona historii Żydów leszczyńskich.
Są takie małe uliczki, gdzie zachowały się jeszcze takie już naprawdę zrujnowane budynki np.
Szlachta zamawiała sobie takie portrety, takie trapezoidalne portrety, które były do umieszczenia na trumnie.
No i w Lesznie mają jakby olbrzymi zbiór tych portretów, więc jest to oczywiście dość specyficzny rodzaj atrakcji, niemniej jednak dość wyjątkowy.
No i też Leszno historycznie jest takim obszarem, gdzie rywalizowały takie dwie wielkie rodziny Leszczyńskich, król Leszczyński i Słukowskich.
Więc jakby też w okolicach Leszna można pojechać do Rydzyny, gdzie jest wielki pałac.
Jest wielki zamek Leszczyńskich, można pojechać.
Do Wschowy, która już znajduje się w województwie lubuskim.
Wiem, byłem we Wschowie.
I Wschowa to jest w ogóle, uważam, że to jest w połączeniu z Leszno, to jest jakby absolutnie must do, dlatego że Wschowa, Leszno jest takim miejscem, które jakby ma ślady dawnej świetności, takiej bardzo dawnej świetności powiedzmy, dawnej świetności, jeżeli to było województwo, to jest dawna świetność.
Natomiast Wschowa to jest takie w ogóle absolutnie niesłychane wydarzenie.
To znaczy, to jest pokłosie tego, że jak mieliśmy w Polsce królów saskich, to oni, żeby sprawować władzę w Polsce, musieli się znajdować na terenie Polski.
Nie można było uchwalić, ustanowić żadnego prawa.
Wschowa była pierwszym miastem za granicą dla nich.
Dlatego oni przyjeżdżali do Wschowy.
Więc jakby to jest, jakby we Wschowie można zobaczyć naprawdę niesłychaną ilość takich już naprawdę też
Niszczających niestety zabytków, ale wydaje mi się, że w połączeniu z tą historią to jest bardzo frapujące.
We Wschowie jest też browar, pamiętam, że jest tam browar Edi.
To jest pod Wschową, w Nowej Wsi pod Wschową.
Jak są jakieś takie zjazdy, czy też festiwale piwowarskie, to lokalizuje się Wschowę przez położenie względem wsi Nowa Wieś.
Czyli to nie jest nowa wieś pod Wschową, tylko Wschowa pod nową wsią.
Rzeczywiście na rynek lokalny, ale z rozmachem i to się ładnie rozwinęło.
Można było przyjechać na miejsce, kupić sobie do plastikowej 5-litrowej butelki różne rodzaje piwa, więc to było coś.
Można pojechać na zachód od Leszna do... O tym Pojezierzu w ogóle, o Południowej Wielkopolsce będziemy nagrywać oddzielny podcast.
Będę w dwóch częściach, bo najpierw będzie o Krzywińskim.
W każdym razie można pojechać i są bardzo ładne jeziora, na których można, z tego co wiem, nawet się uprawia windsurfing.
I można po prostu pojechać, spędzić sobie czas nad jeziorem.
Są dość zatłoczone na Wato-Sajonek, jeziora położone blisko dużych miast, z których jest tam stosunkowo blisko.
Ja znowu czuję się zachęcony.
Odczarowałeś trochę w moich oczach Leszno.
Ja też się czuję zachęcony, ale trochę mam takie wrażenie, że tak opowiadasz o tym Lesznie, że to właśnie ta dawna świetność, a ja czytałem taki artykuł niedawno w internecie, w sieci internet,
że Leszno jest właśnie teraz takim współczesne Leszno, uchodzi za taki wzór miasta, takiego dobrze rozwijającego się miasta, z zadbaną przestrzenią, że w ogóle jakby takie plany na cześć Leszna czytałem, że to jest po prostu miasto, że inne miasta się powinny wzorować na nie.
Jest dużo takiego połączenia urbanistyki PRL-owskiej, która była pod względem przestrzeni bardzo dobrze tam zrealizowana, zresztą jak pewnie w wielu miejscach.
Z tym, że też współcześnie dość ciekawie się z przestrzenią w Lesznie obchodzą.
Ja pewnie mam trochę gorsze zdanie na ten temat, bo Leszno padło ofiarą tego, czego ofiarą padło wiele średnich miast w Polsce.
To znaczy w momencie, kiedy zbudowano pierwszą, drugą, trzecią galerię handlową, bardziej na obrzeżach miasta, to całe centrum miasta właściwie umarło.
Jakby na pięknym rynku, gdzie oprócz tego toczy się też życie, bo tam jakby też jest mnóstwo lokali gastronomicznych, są ogródki, z których korzystają też mieszkańcy tego miasta.
To jest bardzo ładny przykład rynku, gdzie jest mnóstwo ogródków, z których korzystają ludzie tamtejsi, a nie koniecznie tłumy turystów, którzy powodują, że mieszkańcy czują, że to nie jest ich miejsce.
Ja patrzę w związku z tym na to pewnie w bardziej skomplikowany sposób, ale też nie chcę teraz powiedzieć, że to jest jednowymiarowo złe.
Jak ktoś chce dojechać do Leszna pociągiem kolei wielkopolskich, to musi wjeżdżać albo zginie.
No to może ja teraz tutaj szybko, krótko, bo małe miasto bardzo chciałbym zaproponować.
Na ch?
Na ch.
Chełmsko-śląskie.
Chełmsko-śląskie, ale województwo dolnośląskie.
Okolice troszkę na taki południowy zachód od Wałbrzycha.
W takim regionie mało w ogóle turystycznie uczęszczanym, w takich pasmach górskich, nie pamiętam teraz nazw, to może Szczepan Ty wiesz, jakie to są góry, ale właśnie takie, jeszcze nie Karkonosze, a już nie Kotlina Kłodzka.
Więc tak trochę pomiędzy, taki teren pomiędzy.
Chełmsko-Śląskie spełnia, to jest takie miasto, typowe miasto na końcu świata, żeby nie powiedzieć dosadniej.
A wcześniej posiadło je chyba bodajże w XIII wieku.
I w dużej mierze taka historyczna struktura urbanistyczna jest zachowana, łącznie z jakimś tam rynkiem i tym ścisłym centrum tego miasta, który dzisiaj
Kamienicami różnego rodzaju, więc jest to takie miasto, że pewnie widzimy takie miejsce na mapie, jest to bardzo małe miasteczko i się nie spodziewamy, że zostaniemy tam strukturę miejską, a jednak ona jest i jest bardzo zabytkowa, więc stawiam, że jak na wieś, to może być to miejsce, w którym jest dużo zabytków, w sensie taka wieś rekordowa może nawet na skalę polskiej, jeżeli chodzi o liczbę zabytków.
No i jest bardzo pięknie położona właśnie w tych Sudetach Wałbrzyskich u podnóża gór, ale jest tam jeden zabytek, który jest jednym z moich ulubionych w ogóle zabytków w Polsce i to są domy tkaczy, które są z początku XVIII wieku zachowane, czyli tam z 1707 roku bodajże.
I to są takie drewniane domy, ich jest chyba 12 i one są ustawione w takim rzędzie, takie bardzo proste drewniane domy z takimi trójkątnymi spadzistymi dachami, ponad 300 letnie, które wyglądają jak taka zabudowa, jakby przypominają trochę taką uczesną, nie wiem, albo taką właściwie nawet fabrykę z lat 70.
No i do dziś tam jakoś, no oczywiście już tkactwa może nie ma, ale są jakieś na przykład kawiarnie, jest jakaś kawiarnia, pamiętam w tych domach tkaczy.
Jest taka po prostu cała uliczka z takich właśnie drewnianych trzystuletnich domów.
No i to jest taki najbardziej znany zabytek Chełmska Śląskiego, ale oprócz tego tam są jeszcze kamienice.
No i jest to po prostu takie modelowe, takie uśpione miasteczko na końcu świata, do którego wydaje się, że nigdy nie dojedziemy i jest tam rzeczywiście ciężko dojechać, no zależy skąd się jedzie, ale powiedzmy z Wrocławia na przykład tam jest dosyć blisko.
No, ale jest naprawdę piękne i jeżeli ktoś chciałby poczuć się zachęcony do odwiedzenia Chełmska Śląskiego, to w Chełmsku Śląskim jest nakręcony jeden z moich ulubionych filmów dokumentalnych, który się nazywa Na północ od Kalabrii i to jest film
To jest taki mokument, który opowiada o tym, jak burmistrz, wójt organizuje urodziny swojego miasta i właśnie to się wszystko dzieje w Chełmsku Śląskim, znaczy jest nakręcone w Chełmsku Śląskim.
No i to jest taki film, próba przeniesienia takiego absurdalnego klimatu, takiego realizmu magicznego właśnie południowych Włoch, ale na teren polskiego miasteczka na Dolnym Śląsku.
Nawet nocowaliśmy w Chełmsku Śląskim, co nie było wcale łatwe, są jakieś apartamenty.
Chociaż muszę przyznać, że Chełmsko Śląskie na taki weekendowy City Break... Może być trochę mało roboty.
Wydaje mi się, że można wyczerpać potencjał Chełmska Śląskiego raczej w jeden dzień, nie mniej.
Można połączyć z Wałbrzychem też.
Tak, ale moim zdaniem tam są też w okolicy ciekawe miejscowości, już abstrahując od Wałbrzycha, bo jednak Wałbrzych jest sporą.
Polecam Wałbrzych, bo jest super ciekawy, tylko że Wałbrzych już należy do tej kategorii dużych byłych miast wojewódzkich.
Nie mamy jej, bo mówimy o małych i średnich.
Jednego City Breaka mogło być za mało na Wałbrzych.
Wałbrzych to raczej jest więcej niż weekend.
Natomiast przy okazji Chełmska można też udać się do Lubawki.
No i to jest bardzo blisko Chełmska.
Tak i teraz przypomniałem sobie, że kiedyś byłem na rowerach w tamtym regionie i pamiętam, że spaliśmy w tym opactwie w Krzeszowie.
W takich pokojach po prostu, że tam cztery i pół metra w wysokości sufitu.
No więc ja trochę bym, inaczej niż Janek, nie o małym mieście, tylko zrobiłbym taki kontrapunkt i chciałbym powiedzieć i zachęcić do City Breaku w Konurbacji.
No i w tej konurbacji to znowu jest taka kategoria na więcej niż jeden city break, no bo tam to można pojechać tak naprawdę na kilka tygodni i się nie nudzić, bo tych miast w konurbacji jest sporo.
Czyli to może być ten na przykład City Break, ale też w ramach Gap Year na przykład w Konurbacji.
Z kolei Gap Year w Chełmsku Śląskim bym nie polecił.
Ruda Śląska jest takim miastem, które jest chyba, wydaje mi się, że najrzadziej odwiedzanym turystycznie miastem w konurbacji śląskiej.
Ona składa się chyba z 11 dzielnic, takich wiosek, które zostały połączone w jeden organizm miejski.
Więc w zasadzie nie ma takiego wyrazistego centrum, tylko to jest po prostu taka sklejka, taki patchwork takich osiedli robotniczych w dużej mierze, ale te osiedle są bardzo ciekawe.
I on jest w tej chwili poddawany rewitalizacji.
No i całkiem sporo obiektów właśnie takich poprzemysłowych, bardzo fajne osiedla robotnicze.
Bytom, to jest znowu kategoria miast kiedyś wspaniałych, kiedyś naprawdę takich świecących, jakimś takim bardzo blaskiem, zwłaszcza przed wojną ten Bytom był taką perełką, oczkiem
Wydaje mi się, że wyjazd turystyczny do Bytomia należy do takich niezwykle ekstrawagantów.
Ale warto naprawdę, bo jest dużo ciekawych poindustrialnych zabytków.
elektrociepłownia w Sząbierkach czy szyb Krystyna.
Zarówno takich starszych tam XIX-wiecznych, jak i z początku XX wieku taki typowy Bauhaus niemiecki, włączając w to między innymi dworzec kolejowy w Bytomiu.
Znowu się odniosę do tej architektury kolejowej.
A ja pamiętam, że jak byliśmy w Bytomiu, to po pierwsze, że tam było dużo takich miejsc, w których było widać, jak się zapadają fragmenty miasta przez szkody górnicze, to się nazywa?
Trochę z gwoździa rzeczywiście, bo to jest taka zupa z tłuszczem i czosnkiem.
Nie, nie, je się łyżką, bo ona jeszcze często jest z takimi grzankami, z suchym chlebem po prostu.
Żadnych ziemniaków, marchewki?
Natomiast tak, chciałem Ci jeszcze wrócić do tych szkód górniczych.
I to nawet kilka lat temu była taka sytuacja, że w dzielnicy Bobrek bodaj, nie, chyba tam była dzielnica Bobrek, no jakiejś innej dzielnicy Bytomia zawaliły się dwie kamienice właśnie dlatego, że wydobywano ten węgiel pod miastem i tak.
Więc rzeczywiście te szkody górnicze widać, natomiast jest nadal całkiem sporo kamienic, które się zachowały i które mają się całkiem dobrze, więc takie szwandanie się po mieście, po Bytomiu bardzo polecam, bo bardzo, bardzo ciekawe.
Bo moim zdaniem, czy udało ci się jechać kolejką górską przez Park Śląski?
O właśnie, bo gdybyś pojechał kolejką kurską, no to zobaczyłbyś dużą część Parku Śląskiego w krótkim czasie.
Ja słyszałem o nim wiele lat, czytałem o nim przez wiele lat i wreszcie ze trzy lata temu, może cztery, wreszcie mi się udało pojechać, połazić po Osiedlu Tysiąclecia.
A w dodatku jeszcze byłem tam ze znajomym, który mieszka na Osiedlu Tysiąclecia, więc mogłem wejść do jednego z budynków mieszkalnych na Osiedlu Tysiąclecia i uważam, że to jest
Tak, a to jeszcze jest na granicy Katowic i Chorzowa, więc tak naprawdę kilka minut od nowo otwartego Muzeum Hutnictwa w Chorzowie, które też bardzo polecam.
Bardzo fajne muzeum, bardzo ciekawe na terenie właśnie starej chorzowskiej huty.
Zostają po prostu w domu i nie wyjeżdżają na wakacje tylko po prostu chodzą do Parku Śląskiego.
Na ich miejscu też bym to robił.
Chciałem powiedzieć o mieście po drugiej stronie Polski od Leszno.
To jest miasto, które za czasów I Rzeczypospolitej było jakimś absolutnym centrum handlu na całą Polskę, czy też Rzeczpospolitą od Jarosławia na wschód.
Więc kiedy wjeżdżamy do miasta, to jakby to na każdym kroku widać, że to miasto czterdziestoparotysięczne, że to nie jest takie miasto czterdziestoparotysięczne jak wiele innych miast czterdziestoparotysięcznych.
I co jest najbardziej charakterystycznym śladem tamtego czasu, jest tak zwana Kamienica Jarosławska.
No i to jest jakby wyraz tego, że właśnie tak bardzo dobrze się powodziło, że interesy ubijało się na dziedzińcach kamienic, tych studniach takich.
I to jest dość charakterystyczne właśnie dla Jarosławia do tego stopnia, że zostało wręcz nazwane od nazwy miasta.
Teraz zresztą latem jest taka nowa tradycja, chyba od 2017 czy 2018 roku odbywają się jarmarki jako taki rodzaj atrakcji dla mieszkańców i dla turystów.
Kojarzę to na pierwszym takim jarmarku, grały nawet zespół Tęgie Chłopy.
Ale przy okazji polecam w kontekście i rynku, i handlu halę targową, która znajduje się tuż obok rynku i latem można tam kupić dużo lokalnych produktów.
Bardzo smaczny ser, bardzo smaczne pomidory, tam jest dużo słońca i te pomidory wychodzą naprawdę... Gruntowe pomidory z okolicy Jarosławia to jest coś niesłychanego.
Trzecia rzecz z Jarosławiem, uwaga kolejne miasto wielu kultur, bo i zachowana synagoga i cerkiew działająca zresztą i uwaga tam jest z kolei, tam są trzy wielkie tereny klasztorne, które są w dodatku dwa z nich są obronne.
Na granicy miasta, kiedy się wjeżdża od strony... No tak, teraz od Krakowa się zjeżdża z autostrady, więc to jest trochę inaczej, ale kiedyś jak się wjeżdżało od Krakowa wielkie opactwo dominikańskie, które jakby stoi na takim jakimś lekkim wzgórzu, także rzeczywiście ma charakter obronny.
No i opactwo chyba franciszkańskie, jeżeli dobrze pamiętam.
Hotel pochodzący z lat 70., który nosi nazwę, jak wiele hoteli z tamtego czasu, nie Jantar, bo to nie nad morzem.
Nie przygotowałem się na takim poziomie, żeby... Nie spodziewałem się tych pytań.
A jeżeli komuś się znudzi Jarosław po jednym dniu, to można pojechać do Przemyśla, który jest znany jako Rzym Podkarpacia.
To ja bym polecił, tak, no ja powiem, bo już mówiliśmy o Chełmie, Chełmsku Śląskim i teraz chciałbym polecić miasto Chełmno, w którym nie byłem.
Jeżeli miałbym teraz wybrać miasto, do którego chciałbym pojechać, to oprócz tego, że chcę pojechać do Leszna, Rudy Śląskiej i wszystkich innych miejsc, o których dzisiaj opowiadaliście, to wybrałbym właśnie Chełmno, ze względu na to, że podobno jest to niesamowicie zachowana
Właśnie struktura urbanistyczna jest ładnie położona nad Wisłą i w Chełmnie jest najpiękniejszy widok na świecie, ponieważ wchodzi się na wieżę ratuszową, po drugiej stronie Wisły jest miasto Świecie i jest właśnie bardzo piękny widok na świecie.
Bo to jest takie miasto, które zachowało się w bardzo dobrym stanie po wojnie i zachowało ten charakter takiego miasta staroniemieckiego.
Na wzór tego miasta później Niemcy odbudowywali swoje miasta, w tym sensie, że oni oglądali, jak to było zrobione w Bydgoszczy, że to było takie naprawdę stare niemieckie miasto, że tak się budowało kiedyś w Niemczech.
Te obrzeża miasta są stosunkowo bliska miasta jeszcze, a jednocześnie zachowują taki już
Wypoczynkowy charakter i Bydgoszcz zawsze mi się kojarzy z tym, jak się jedzie samochodem, to jest taki moment, kiedy ze skarpy widzi się tą zakręcającą Wisłę.
To nie jest widok na świecie, ale to jest jeden z lepszych widoków, jakie widziałem w Polsce.
I Pile polecam znowu z dwóch powodów.
Wydaje mi się, że właściwie jeżeli ktoś jedzie po Morze Zachodnie na wakacje, to może utknąć w Pile i już właściwie nie ma problemu.
A drugi powód jest taki, że to jest taka drobnostka, ale główna droga prowadząca przez Piłę, jeżeli jedziemy z Poznania na północ, nie pamiętam czy można pojechać akurat od tamtej strony obwodnicą, więc zawsze zobaczymy hotel Gromada w centrum Piły.
Kiedy te miasta wojewódzkie... Byłe miasta wojewódzkie to jest temat na książkę do napisania przez jakichś znanych autorów.
Moim zdaniem były miasta wojewódzkie na ziemiach zachodnich.
W każdym razie każde z tych miast dostało od władz PRL możliwość zrealizowania jednej flagowej takiej inwestycji z okazji tego, że zostało miastem wojewódzkim.
Coś, co miało jakoś tak podnieść rangę, nadać też jakiś taki odświętny charakter temu momentowi stania się siedzibą województwa.
I w Lesznie, w którym byliśmy przed chwilą, wybrali wiadukt nad torami, który łączy główną część miasta z tak zwanym Zatorzem.
I ten hotel przez właściwie całe moje życie, ponieważ jeździłem przez Piłę co roku w wakacje, był obiektem moich westchnień.
I wreszcie w zeszłym roku, to jest taki olbrzymi wieżowiec w centrum miasta i stoi na rondzie w samym centrum miasta, czyli jakby centrum miasta to jest rondo, przy którym stoi hotel Gromada, wokół którego zresztą rozlewają się takie przyległości trochę jak wokół Pałacu Kultury i Nauki, tam są jakieś różne też w sumie dość podobne charaktery, mają tam jakieś miejsce z muzyką, miejsce gdzie można potańczyć.
I teraz tylko taka wskazówka, gdyby ktoś chciał to powtórzyć.
Najwyższe piętro, rzeczywiście najlepszy widok na całą Piłę, bardzo ładnie to wszystko widać, ale niestety już jest odnowione i polecam, tak jak patrzyłem jadąc windą, szóste piętro, trzecie piętro, tam jest jeszcze boazeria na ścianach.
Na samej górze już jest tak raczej właśnie aseptycznie nowocześnie, tak bardziej nowocześnie hotelowo, co jednak właśnie nie po to tam jechałem do końca, więc jeśli ktoś by chciał powtórzyć Hotel Gramade w Pile to szóste piętro.
My akurat w tym roku wybieramy się w tamte okolice, więc wydaje mi się, że Piła jest pierwszym z tych miast, które uda mi się zaliczyć.
Bo nawiązałem do tego piosenkę Piła Tango zespołu Strache na Lachy.
Ostatnie odcinki
-
Podcast Krajoznawczy: Odcinek o pomnikach
08.04.2026 09:04
-
Podcast Krajoznawczy: O kajakach, kanadyjkach i...
10.03.2026 15:48
-
Podcast Krajoznawczy: Czy to była zima stulecia?
12.02.2026 10:42
-
Podcast Krajoznawczy: Zlodowacenia
24.12.2025 00:52
-
Podcast Krajoznawczy: Grzybowe eldorado
30.10.2025 12:26
-
Podcast Krajoznawczy: Bobrowa Wodyseja z Adamem...
25.09.2025 09:28
-
Podcast Krajoznawczy: Innego końca lata nie będ...
02.09.2025 12:17
-
Podcast Krajoznawczy: Polska - najlepsze miejsc...
07.07.2025 22:27
-
Podkast Krajoznawczy: Krajoznawczy City Break
27.06.2025 21:41
-
Podcast Krajoznawczy: Czy bociany przestaną odl...
09.04.2025 21:25