Mentionsy

Podcast Krajoznawczy
Podcast Krajoznawczy
25.09.2025 09:28

Podcast Krajoznawczy: Bobrowa Wodyseja z Adamem Robińskim

W tym odcinku Adam Robiński opowiada Jankowi i Szczepanowi o swoim crushu na bobry, który doprowadził go do napisania dwóch książek.

Dowiecie się jak bóbr powrócił do Polski, gdzie żyje słynny górski bóbr samotnik, czy bobry mają gen krajoznawstwa i czy istnieje pisarstwo po bobrach - czyli zapowiedź nowej książki Adama.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 28 wyników dla "bubr"

Nie, wiesz co, potrzebowałem kogoś, kto weźmie mnie za rękę, pójdzie do mnie w konkretne miejsce i pokaże mi, zobacz bubr.

A gdzieś tam ja trafiłem na historię, która jest jakimś happy endem, bo ona się kończy taką sytuacją, że my wiemy, dlaczego bubr znalazł się wieki temu na skraju wymarcia, na skraju wyginięcia.

Te naturalne ruchy migracyjne zostały po prostu mocno przyspieszone i dzięki temu to rozprzestrzenienie się na całą Polskę było procesem dosyć dynamicznym, bo te przesiedlenia na dobrą sprawę rozkręciły się w latach 70., a w latach 90. ten bubr już mieszkał w Warszawie.

Tak, to w ogóle była taka historia, którą poznawaliśmy etapami, bo najpierw leśniczy z Nadmorskiego Oka, Grzegorz Bryniarski wrzucił do internetu informację, że w Morskim Oku pojawił się bubr.

Natomiast kiedy już poszła ta informacja, że ten bubr zginął śmiercią człowieka gór,

To zaraz potem Leśniczy Bryniarski opublikował kolejną informację, że jakimś cudem w Morskim Oku jest bubr, więc wyszło na to, że są dwa i jeden postanowił zabawić się w ikara, a drugi jednak został tam na miejscu i jest do dziś i każdą kolejną zimę sobie radzi.

A potem przychodzi jakaś taka osiemnasta, dziewiętnasta i ci wszyscy ludzie muszą zejść, a ja miałem tę przyjemność, że Park Narodowy udostępnił mi jedną z leśniczówek, więc mogłem sobie siedzieć tam nad tym Morskim Okiem tak długo jak chciałem i dolina pustoszała i ten bubr sobie wypływał.

A pewien profesor z Poznania, profesor Graczyk, który w pewnym momencie włączył Ośrodek Poznański do tych działań, uznał, że nie, że to nie jest właściwa metoda, bo jeśli bubr jako gatunek rodzimy ma sobie radzić w dzisiejszej Polsce,

To on sobie musi poradzić w tym środowisku, tak jak ono wygląda w rzeczywistości, czyli nie można dla niego tworzyć żadnych rezerwatów, nie można żadnych zakazów dla ludności okolicznej nowych opracowywać, tylko to po prostu ten bubr musi zamieszkać w takim świecie w XX wieku.

Czyli od razu bubr na głęboką wodę.

I Ty powiedziałeś, że bobry żyją na kocią łapę, ale na przykład, że nie wiem, bubr w Anglii to biały kruk.

A bubr ma wilczę apetystyczną, ale zjada.

Ja oczywiście bardzo lubię też ptaki i się interesuję ptakami, ale dla mnie bubr ma na przykład taką przewagę nad ptakiem, jeżeli chodzi o obserwacje, że ptak ma pióra, ale bubr jednak jest włochaty i to widać, jak się na niego patrzy.

Bubr jakoś tam się obrócił.

A w normalnej sytuacji ten bubr powinien natychmiast na tego psa jakoś warknąć, a potem uciec do wody dla własnego bezpieczeństwa.

I w Warszawie normą są sytuacje, że bubr podchodzi człowiekowi pod nogi i pałaszuje sobie te swoje gałązki.

Ja nawet słyszałem takie historie od znajomej przewodniczki po Warszawie, ale myślę, że to jest w sumie uniwersalne, że my nawet nie wiemy o tym, jak bardzo bubr się kojarzy z Polską, a to wynika ze słynnego filmu w internecie pod tytułem Bober i tutaj następuje znane brzydkie słowo, które chyba na całym świecie jest znane, że jest to polskie brzydkie słowo.

Więc Bubro mógł być takim polskim, trochę nie tylko warszawskim, ale w ogóle ogólnopolskim, nie wiem czy brandem, takim produktem, eksportem, nie, no właśnie nie produktem, no jak to powiedzieć, highlightem wizyty w Polsce.

Że nie musisz iść pod kolumnę Zygmunta, tylko możesz mieć ten zamek na zdjęciu, a na pierwszym planie będzie Bubro.

Nie, najpierw w Warszawie, bo już skoro chodzisz w Warszawie na te bobry i znasz te miejsca, to powiedz osobom, które znajdą się w Warszawie, bo mieszkają w Warszawie, gdzie iść na bobra, gdzie bubr gwarantować?

Ścisłe centrum Warszawy po praskiej stronie to jest to miejsce, gdzie te obserwacje są zawsze udane i gdzie zawsze można spotkać jakichś innych bubroczerów, bo rzeczywiście coraz częściej spotyka się na ostrugach wiślanych ludzi z lornetkami albo z aparatami, którzy po prostu patrzą na te bobry i są przyzwyczajeni do tego, że one tam codziennie są.

To wystarcza, wiecie, mam wrażenie, że jako gatunek bardzo często lubimy zwalać na innych winę za swoje niedbalstwo i przykładem jest na przykład to, że bobra się oskarża o niszczenie wałów przeciwpowodziowych i na przykład na żuławach wiślanych trudno znaleźć miejsce, w których ktoś bobry lubi, bo ludzie są przekonani, że ten bubr tylko dybie na ich dobytek.

Natomiast jeśli wał przeciwpowodziowy jest prawidłowo konserwowany, jeśli ktoś go dogląda, jeśli ktoś wkopie tam na przykład siatki w ten wał, no to bubr nie będzie miał tam czego szukać, prawda?

I wtedy rzeczywiście bubr da temu konkretnemu drzewu spokój.

Będzie bubr zadowolony, jak to się mówi.

Bubr cały i drzewo całe.

Będzie, a poza tym bubr w ogóle sprawia wrażenie takiego zwierzęcia, które jest dosyć zadowolone.

Zachęcamy do czytania tych nowszych, nienajnowszych i przyszłych książek Adama Robińskiego i do spacerów na Bubru Watching w swojej okolicy.