Mentionsy

Dobra Relacja
Dobra Relacja
21.10.2025 17:57

Podaruj sobie odrobinę luksusu - rozmowa z Ewą i Mirkiem Zientarskimi, prowadzącymi pracownię Malort

Nie wiem, czy kiedykolwiek mając tyle urządzeń wykonujących tyle czynności za nas, byliśmy tak zabiegani i zaaferowani codziennymi zadaniami.

Tak bardzo, że aż odkładamy na bok to, co najważniejsze, co sprawia, że jesteśmy tym, kim jesteśmy, i możemy to w pełni poczuć.

Nie tylko my, ale i nasze dzieci - niemal od samego początku.
Kiedy pierwszy raz usłyszałam o stworzonej przez Arno Sterna pracowni Malort, potraktowałam to jako sympatyczną "zajawkę".
Ewa i Mirek w tej rozmowie pokazali, że to dużo więcej, niż "zabawa", "pasja" czy dobry sposób na wolne popołudnie.

To doświadczenie, które może przywrócić nas do źródła i pomóc wyrazić to, czego na co dzień nie mamy jak i gdzie wyrażać.


Pracownię Mirka i Ewy znajdziesz na IG

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 10 wyników dla "Malort"

Tytuł dzisiejszego odcinka brzmi Podaruj sobie odrobinę luksusu, a moimi gośćmi w tym odcinku są Ewa i Mirek Ziętarscy, którzy w Toruniu prowadzą pracownię malarską Malort według koncepcji Arno Szterna.

No i jak można, tak sobie myślę, no dobra, no i mamy malort, czyli co?

Dlatego, że kiedy jestem uczestnikiem malorta i poprzez zabawę malarską, przez pozostawianie śladów rozpoczynam ten proces kontaktu z sobą, to odzierając się z tych rzeczy, które nas powstrzymują przez niedoczas, o którym wspomniałeś, tym braku tego luksusu czasu.

Z niemieckiego mamy Malort, co jest bardziej łatwą nazwą do wymówienia, zapamiętania, ma jakieś odniesienie do malowania.

W Polsce, w Niemczech nazywa się Malortem, we Francji nadal Clolure, czyli bliskie miejsce.

Czyli tak, z doświadczeń tych wszystkich ludzi, którzy są uczestnikami, tych posługujących i twórców pracowni Malort w Polsce, wiemy, że to po prostu działa.

A jak mówimy malort, to się nie przebija.

I trochę właśnie mam taką myśl, że pracownia Malort też mogłaby być takim z dobrych intencji płynącym zaproszeniem, to ty idź sobie się pobawić.

Natomiast faktycznie naszym dzieciom, wracając do Malorty, najbardziej się podoba, jak jesteśmy tam razem i każdy sobie coś maluje, ale już niestety nawet nasza 11-letnia córka też ma taką potrzebę,

My proponujemy takie kontrakty roczne, bo z doświadczeń wieloletnich samego Arno Sterna, ale tych osób, które znamy, które prowadzą malorty i obserwują uczestników swoich zajęć, wynika, że ten czas jest potrzebny.