Mentionsy
Jessikka Aro o tym, czy na pewno wygrywamy wojnę informacyjną z Rosją #57
Dezinformacja towarzyszy wojnie konwencjonalnej od zawsze – nie inaczej jest w przypadku wojny w Ukrainie. Działania rosyjskich farm trolli od lat mają wpływ na to, jakie treści pojawiają się w internecie, również polskim. Niektóre z nich nie są tak oczywiste, jak się nam wydaje, nie zawsze otwarcie wspierają Kreml. Czy da się rozpoznać trolla? Co mogą zrobić użytkownicy internetu, kiedy natrafią na takie treści? Czy w każdym kraju europejskim rosyjska dezinformacja jest taka sama?
Porozmawialiśmy o tym z fińską dziennikarką Jessikką Aro. Po wieloletnim śledztwie dziennikarskim dotyczącym rosyjskich farm trolli napisała książkę „Trolle Putina”. W efekcie sama stała się ich ofiarą.
Jessikka Aro — fińska dziennikarka, od 2014 roku pisząca o rosyjskiej dezinformacji, również w kontekście wojny rosyjsko-ukraińskiej. Autorka książki „Trolle Putina”, efektu dziennikarskiego śledztwa, które rzuca światło na działalność farm trolli oraz technik stosowanych przez rosyjską dezinformację.
Szukaj w treści odcinka
Rosja, Kreml, a konkretnie rosyjskie służby bezpieczeństwa prowadziły wojnę informacyjną od dekad.
Tak samo dzisiaj memy pokazują Ukraińców jako podludzi, podobnych zwierzętom, albo faszystów, czy nazistów, bo właśnie w ten sposób Kreml przedstawiał ich od bardzo długiego czasu.
To samo dotyczy wielu rodzajów prokremlowskiej propagandy nienawiści, dotyczącej przykładowo Ukraińców.
Wielu ludzi z różnych krajów, afrykańskich, z Indii, rozpowszechniają na Twitterze czy na Facebooku kremlowską dezinformację i twierdzenia, że Ukraińcy są rzekomo nazistami.
Widzimy ofiary kremlowskiej wojny dezinformacyjnej niemal każdego dnia w mediach społecznościowych.
Widzę, jak Kreml tworzy operacje przeciwko jedności w społeczności międzynarodowej.
To jest to, w co Kreml stara się teraz uderzać.
Sprawdzenie stanowiska czy nastawienia ludzi daje Ci całkiem niezłe spojrzenie na to, jak duży jest wpływ Kremla.
Niestety okazało się, że Kreml odnosił sukcesy już w roku 2014 czy 2015, jeśli chodzi o wpływ na niektórych Finów w zakresie tego, co jest prawdą, a co nie w temacie wojny w Ukrainie.
I to tylko jeden z celów dla kremlowskich propagandystów, żeby ludzie nie wierzyli w to, co mówią im dziennikarze.
To treści, które odpowiadają interesom małego kręgu superbogatej elity na Kremlu.
Jeśli ich obserwujesz, wiedz, że to pododdziały kremlowskich firm, które biorą udział w wojnie dezinformacyjnej.
Tak, również od proksy, a te mogą być bardziej złośliwe od kremlowskich mediów, które również brały udział w niektórych atakach na na przykład mieszkańców Zachodu.
Proksy to na przykład media publikujące fake newsy, które działają w skali pozornie lokalnej, nie mają widocznych związków z Kremlem.
Działają w cieniu, kierowane lub popchane do tego, aby publikować kremlowską narrację.
Wyglądają na zupełnie niezależnych i pozornie nie mają żadnych związków z Kremlem.
Ale trochę za często przepychają kremlowską narrację albo propagandowe rojenia Putina temat wojny.
Proksy służą albo pomagają Kremlowi na zachodzie i w innych krajach.
Byliśmy świadkami podobnych kampanii już wcześniej i wiemy, że ich źródłem był Kreml oraz proksy.
Ostatnie odcinki
-
Czy DSA ograniczy wolność słowa w internecie? R...
29.10.2025 14:43
-
Czy warto korzystać z chatbota do nauki? Rozmow...
25.09.2025 08:31
-
Czy turbiny wiatrowe są nieefektywne i nieekolo...
18.09.2025 11:56
-
Dlaczego wierzymy w spiski? Mirosław Wlekły o ś...
15.08.2025 11:53
-
Czy uchodźcy z Ukrainy odebrali nam pracę? Rozm...
21.07.2025 17:29
-
Czy wybory zostały sfałszowane? Wyjaśnia Maciej...
10.07.2025 12:56
-
Fake newsy medyczne w internecie. Rozmowa z Dok...
26.06.2025 12:24
-
Dezinformacja w polityce – podsumowanie kampani...
05.06.2025 08:12
-
Dezinformacja wyborcza i zagraniczne wpływy. Ja...
22.05.2025 08:54
-
Kiedy emocje zastępują rozsądek. Jak nie dać si...
15.05.2025 07:52