Mentionsy

Podcast Czarownicy
Podcast Czarownicy
14.10.2025 17:00

Podcast Czarownicy sezon 3 odcinek 11

https://nornreyajeha.wordpress.com/

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 116 wyników dla "R"

Dzień dobry, dzień dobry.

Ja nazywam się Reja Jecha, a to jest Podcast Czarownicy.

Zapraszam Was bardzo serdecznie na trzeci już sezon.

W tym sezonie czytam Wam wpisy z mojego bloga i dodaję do nich krótkie aktualizacje tudzież komentarze.

W założeniu odcinki nie mają trwać dłużej niż 15 minut.

Dzisiaj wpis całkiem świeżutki, chyba z wakacji tego roku, pod tytułem Kuchnia.

Od dzieciństwa bardzo lubiłam przybywać w niej właśnie.

Serce domu.

Jedna mała, elegancka w miejskim mieszkaniu, druga duża, wręcz ogromna w domu na wsi.

Babcia Er to ta z miasta, mistrzyni w przygotowywaniu potraw mięsnych i rybnych.

Zapach i smak niedzielnych obiadów potrafię przypomnieć sobie w ułamku sekundy.

Tak samo jak chwilę, gdy w sobotnie wieczory pomagałam jej w przygotowaniach.

Babcia B, ta mieszkająca na wsi, potrafiła wyczarować takie ciasta, torty, desery, o których jak myślę, to ślinka sama napływa mi do ust.

Podcast Czarownicy sezon 3 odcinek 11.

Na odpowiedź nie czekając, tylko nakładając na talerz to, co uważały za słuszne.

Odmowy nie przyjmując.

A niedojedzone potrawy?

Och, to była potwarz.

Nierozumiały, jak można zostawić coś na talerzu, jak można czegoś nie lubić.

Do pewnego momentu bardzo chętnie pomagałam w tych czarach dziejących się w kuchni.

Teraz to lubisz, jak dorośnisz to zobaczysz.

Sprzątanie będzie udręką, a nie zabawą.

Gdy wyprowadziłam się z domu rodzinnego, coś tam potrafiłam ugotować.

Ale raczej robiłam to niechętnie.

Wolałam pojechać na obiad do mamy, babci lub zjeść zupkę w sproszku, hot doga na stacji benzynowej.

Gotowałam głównie wege jedzenie i zupę, a on był przyzwyczajony do dobrej i mięsnej kuchni swojej mamy i babci.

Umówmy się, nie miałam szans z ich pierogami, zrazami, kotletami, pasztetami, ciastami, sałatkami, deserami.

Starałam się, ale nijak nie potrafiłam trafić w gusta.

Moje potrawy były nijakie, a gotowanie przyprawiało mnie mdłości.

Szybko je znienawidziłam i porzuciłam.

Jedliśmy pizzę, gotowe dania, tudzież karmiła nas rodzina.

Czułam się gorsza.

Miałam kilka momentów, w których już wracałam do gotowania, ale zawsze było to na siłę.

Bo trzeba, bo wypada, bo dzieci, bo kto to widział tak bez obiadów.

Czarownicy

Mam nieodparte wrażenie, że gdy zaczęłam używać słowa wybieram zamiast muszę, życie stało się piękniejsze.

Gdy przestałam myśleć co powinnam, a zastanowiłam się czego chcę, zrobiło się jakoś lżej.

Zamarzyła mi się kuchnia z piecem kaflowym, drewnianymi szafkami, kredensem, oknem, świeżymi ziołami, dużym drewnianym stołem.

Chociaż moja aktualna daleka jest od tej wyśnionej, to czuję się w niej dobrze coraz pewniej.

Gotuję z przyjemnością, a nie z przymusu.

Miewam w niej porządek, ale i ogromny bałagan.

Bywa, że karmię wszystkich, a zdarza się, że czekam, by to mnie nakarmiono.

Kuchnia i gotowanie zostało odczarowane.

Nie muszę karmić.

Mogę eksperymentować, bawić się, doświadczać.

No nic się nie zmieniło od tamtego czasu, ponieważ ten wpis jest bardzo świeżutki.

Po drugie, kiedy zaczęłam gotować z przyjemnością, uwaga, werble?

W lipcu tego roku, czyli stosunkowo bardzo niedawno.

Przez ostatnie trzy lata praktycznie nie gotowałam.

R nienawidzi ciepłego jedzenia, dosłownie nienawidzi ciepłego jedzenia i go nie je.

Gotowałam od czasu do czasu, kiedy mi się chciało, albo gotował te, albo kupowaliśmy gotowce i tylko je odgrzewaliśmy.

Czarownicy sezon 3 odcinek 11.

Kto co lubi, kto czego nie lubi, bo preferencje tu się bardzo zmieniają.

Wybiórczość pokarmowa w moim domu też jest dosyć spora.

Niektórzy lubią taką teksturę, inni lubią inną teksturę, więc to też ma znaczenie.

Zapachy mają znaczenie, smaki mają znaczenie, więc testuję, sprawdzam i

Spisujemy, co jest takim comfort foodem dla wszystkich, a co niekoniecznie.

Nadal w mojej kuchni, w moim gotowaniu jest bardzo dużo wegetariańskiego jedzenia.

Dlaczego wegetariańskiego?

No kurczę, może nawet nie wegetariańskiego, po prostu jest mało mięsa.

Dlatego, że ja mam ogromny problem z przygotowywaniem mięsa.

Nie dlatego, że nie umiem go przygotowywać, tylko dlatego, że ja naprawdę mam ogromny problem

Z krojeniem surowego mięsa.

Jest to dla mnie bardzo trudne.

Rozumiem osoby, które nie jedzą mięsa, rozumiem powody, dla których to robią, jeżeli to są powody, bo nie chcą krzywdzić zwierząt.

Oczywiście rozumiem i ja mięso jem.

Nie zgadzam się z masowymi hodowlami, z bardzo złym traktowaniem zwierząt, ale jednak bliżej mi do tego takiego pojmowania trochę dzikiego, że zabij tylko tyle,

Czarownicy sezon 3 odcinek 11.

Ale to jest, wiecie, to jest temat gruby, długi, na wielką rozmowę, tu jest dużo filozoficznych takich pytań, bo z jednej strony mięso jest tanie, co moim zdaniem no nie jest dobre, ale z drugiej strony to, że mięso jest tanie, więcej osób może zjeść, znaczy nie w Islandii, w Islandii mięso jest bardzo, bardzo drogie.

Może nie bardzo, ale jest drogie, ale w Polsce pamiętam, że mięso, przynajmniej wieprzowina, była takim mięsem dosyć tanim.

Momentami mam wrażenie, że chyba łatwiej było jeść codziennie obiady mięsne, niż jakieś takie pełnowartościowe posiłki zbilansowane, oparte na diecie wegetariańskiej.

Więc tu jest oczywiście dużo filozoficznych takich rozkmin i myślę, że nie ma jednego podejścia, jak to powinno na świecie wyglądać.

Ja staram się, żeby w moim domu za dużo mięsa nie było, bo nie uważam, żeby dieta oparta na samym mięsie mogła być zdrowa.

Ale myślę, że to też zależy od tego, w jakim miejscu na świecie mieszkasz i dieta ma znaczenie do tego, w jakich warunkach, jaką masz pracę i że to wszystko jest takie duże i jest tyle tych różnych zależności i myślę, że każdy sam najlepiej będzie wiedział, co mu służy, jeżeli zacznie tego próbować i doświadczać, że nie ma jednej diety, która mówi, że tak i będziesz zdrowy i w ogóle już nigdy nie zachorujesz.

że to trzeba chyba, takie ja mam przekonanie, że popróbować na sobie i posprawdzać.

Ja na przykład uważałam, że ostre jedzenie jest spoko, a teraz wiem, że mój organizm niekoniecznie dobrze reaguje na ostre jedzenia.

Ja nie mam nic przeciwko glutenowi, bo uwielbiam cynamonki.

I uwielbiam białe pszenne bułeczki z masełkiem, ale to, że ja lubię ich smak nie znaczy, że one mi robią dobrze.

No na przykład gluten zdecydowanie nie robi mi dobrze.

Źle się po nim czuję, po zbyt dużych ilościach, bo to nie chodzi o to, że sam gluten mi robi od razu krzywdę ała, tylko nadmiar i zbyt często jedzony.

Zdecydowanie na mnie nie działa dobrze.

Wiem też, że ostre jedzenie dokładnie w ten sam sposób od czasu do czasu kimchi i jasne jak najbardziej to ostre, ale już takie ostre śniadanie i ostry obiad to już zdecydowanie nie.

Poza tym to, że coś w moim mniemaniu jest ostre, to dla mojego męża na przykład nie jest, może jest lekko pikantne dopiero.

Więc też ta tolerancja smaków.

Za to uwielbiam rzeczy kwaśne.

Uwielbiam kiszoną kapustę, uwielbiam ogórki kiszone, lubię kiszonego kalafiora, rzodkiewkę.

No, generalnie lubię kiszone buraki.

Zdecydowanie lubię kiszonki, ale mam też momenty, kiedy na kiszonki patrzeć nie mogę, więc po prostu słucham swojego ciała.

Nie takie, że muszę codziennie przygotować śniadanie, codziennie dla wszystkich muszę przygotować to, tamto, siamto.

Nie, bo już to muszę zdecydowanie nie jest moje, ale jak stawiam sobie, wybieram, to jest okej.

Na szczęście już mam taką możliwość, bo moje dzieci są już dosyć sporymi człowiekami.

Więc potrafią sobie samodzielnie przygotować jedzenie.

Nawet R potrafi sobie samodzielnie wybrać to, co chce zjeść z lodówki czy z szafki, więc zawsze są tam zabezpieczone.

Jest przygotowane zawsze jedzenie.

Takie, wiecie, na wypadek, kiedy mamie się nie będzie chciało czytacie gotować, to zawsze jest taki comfort food dla wszystkich.

Staram się też od czasu do czasu przygotowywać, staramy się z te przygotowywać takie większe ilości jedzenia i pasteryzować je czy zamrażać, żeby mieć takie domowe obiadki, bo zupełnie szczerze,

Po tych wielu latach, kiedy nie było domowych obiadów, bo to jest tak naprawdę wiele lat, od 15 lat, 14 kiedy jesteśmy małżeństwem, to faktycznie nigdy nie było tak, żeby codziennie były domowe obiady.

Ale nigdy nie było tak, że to były zawsze przygotowane od A do Z domowe obiadki.

Nadal nie ma codziennie przygotowanego obiadu, ale przez większą część dni tego dnia raczej jest.

Ale odczarowałam tą kuchnię i to jest dla mnie niesamowite.

Ja ją odczarowałam i ja odkryłam, że to nie jest mordęga, to nie jest znój.

I że mi to sprawia radość i fa, no właśnie odkrywanie, próbowanie, gotowanie według własnej, wiesz, wiecie, własnego pomysłu, wymyślanie jakichś nowych przepisów, no rewelacja.

No raczej nie, ale próbuję z różnych kuchni, sprawdzam gdzie mi bliżej, czy do tej śródziemnomorskiej, czy może do tej azjatyckiej, czy może do tej takiej tradycyjnej polskiej.

No pierogi to och.

Pierogi uwielbiamy.

Podobno już nie można mówić ruskie, ale dla mnie to zawsze będą ruskie pierogi.

Sorry, ale tak.

Dla mnie to są ruskie, czyli z ziemniakami, twarogiem i cebulką i przyprawami.

I w moim domu uwielbiałem te pierogi.

Wszyscy poza R, R nie, R pierogów nie lubi.

Wszyscy lubią, wszyscy lubimy, ale nikt nie jest fanem robienia ich, więc robimy je dwa razy.

W okresie bożonarodzeniowym zdecydowanie częściej, więc, uwaga, nadchodzi ten czas, kiedy pierogi będziemy robić częściej.

Ale żeby zrobić pierogi ruskie na Islandii, uwaga, nawet już nie muszę jechać do polskiego sklepu po twaróg, bo twaróg można kupić już w islandzkim supermarkecie.

No dobra, to był odcinek o kuchni i tyle.

Serdecznie dziękuję Wam za wysłuchanie tego odcinka i zapraszam na kolejne.

Podcast Czarownicy.