Mentionsy
Port Haller: potrzeba czy polityka? PB BRIEF
W piątkowym wydaniu PB Brief bierzemy pod lupę jeden z najgłośniejszych pomysłów ostatnich dni – Port Haller, zapowiadany przez Prawo i Sprawiedliwość jako czwarty pełnomorski port w Polsce. Sprawdzamy, skąd wziął się ten projekt, dlaczego pojawił się właśnie teraz i na ile jest realnym planem infrastrukturalnym, a na ile elementem kampanii wyborczej.
Analizujemy twarde dane: przeładunki w Portach Gdańsk, Gdynia oraz w zespole Szczecin–Świnoujście, potencjał rynku Ro-Ro i pytanie kluczowe – czy Polska faktycznie potrzebuje nowego portu, czy raczej rozbudowy istniejących. Przyglądamy się też kosztom: od 5 mld zł za infrastrukturę hydrotechniczną po 12–15 mld zł za pełnoskalowy port wraz z zapleczem drogowym i kolejowym – oraz wydatkom, o których mówi się najrzadziej, czyli kosztom utrzymania.
W drugiej części programu zaglądamy do Stanów Zjednoczonych. Po trzech obniżkach stóp w 2025 roku Fed wyraźnie studzi oczekiwania rynku na kolejne cięcia. Inflacja wciąż jest powyżej celu, gospodarka pozostaje odporna, a dolar może zostać z nami na dłużej – co ma znaczenie także dla polskich inwestorów.
Na koniec przenosimy się na rynek obligacji. Mimo wysokiego deficytu budżetowego i pauzy w obniżkach stóp procentowych inwestorzy masowo kupują polski dług, a rentowności spadają. O tym, dlaczego rynek wierzy w dalsze cięcia stóp i gdzie leży granica zaufania do polityki fiskalnej i pieniężnej, rozmawiam z Markiem Chądzyńskim, dziennikarzem Pulsu Biznesu.
Szukaj w treści odcinka
Na podcast PB BRIEF dla przedsiębiorców i inwestorów zaprasza Welobank, oferujący wygodne rozwiązania dla biznesu.
Sprawdzimy dziś, czy zapowiadany Port Haller to realny projekt infrastrukturalny, czy raczej polityczna narracja bez twardych liczb.
To tematy, którymi zajmiemy się dziś w PB BRIEF, w porannym podcaście Pulsu Biznesu, najlepszym podcaście w Polsce w kategorii Biznes i Gospodarka, nagrodzonym w konkursie Best Stream Award 2025.
Marcin Dobrowolski, zapraszam.
Projekt zaprezentowany jako koncepcję czwartego pełnomorskiego portu w Polsce, zlokalizowanego na Pomorzu Środkowym, w rejonie Choczewa i Lubiatowa Kopalina, czyli w sąsiedztwie planowanej elektrowni jądrowej.
Politycznie była to propozycja bardzo czytelna.
Duża inwestycja infrastrukturalna, silne odniesienia historyczne poprzez nazwę Haller, narracja bezpieczeństwa i obietnica impulsu rozwojowego dla regionu, który do tej pory pozostawał poza głównym nurtem inwestycji portowych.
Jednocześnie PiS stara się od początku odeprzeć zarzut, że to wyłącznie projekt kampanijny.
Wskazuje na wcześniejsze zapowiedzi, które mimo sceptycyzmu ekspertów zostały zrealizowane, czyli rozbudowę portu Gdańsk, projekt portu zewnętrznego w Gdyni, przekopnierzei Wiślanej czy inwestycje w infrastrukturę gazową.
Ten argument ma znaczenie polityczne, ale nie rozstrzega zasadniczego pytania.
Port Gdańsk przeładowuje około 82 miliony ton rocznie.
W sumie daje to ponad 135 milionów ton przeładunku rocznie przy trendzie wzrostowym.
Problemem nie jest więc brak zdolności portowych jako takich,
Port Haller ma być portem typu RO-RO, czyli wyspecjalizowanym w obsłudze pojazdów i naczep wjeżdżających na statki na własnych kołach.
Nie ma jednak twardych danych, które pokazywałyby, że popyt na przeładunki RO-RO w Polsce jest dziś tak wysoki, by wymagał budowy zupełnie nowego portu, a nie rozbudowy istniejących terminali.
Bez prognoz wolumenów trudno powiedzieć czy nowy port byłby realnym uzupełnieniem systemu, czy raczej próbą wyprodukowania popytu infrastrukturą.
Największe rozbieżności dotyczą kosztów.
To jest kwota odnoszona do infrastruktury hydrotechnicznej, która i tak miałaby powstać na potrzeby elektrowni jądrowej, w tym falochrony i nabrzeża techniczne.
Drugi wariant, częściej pojawiający się w analizach medialnych, to przedział między 12 a 15 miliardów, obejmujący już pełnoskalowy port Roro,
W praktyce oznaczałby on konieczność ścisłej koordynacji z planami obronnymi i sojuszniczymi, a złośliwi komentatorzy zauważają, że w takim układzie termin oddania portu do użytku należałoby skonsultować nie tylko z wykonawcami, ale być może także z potencjalnym agresorem.
Na obecnym etapie Port Haller pozostaje więc projektem bardziej narracyjnym niż inwestycyjnym.
Bez twardych danych popytowych i pełnego rachunku kosztów łatwo popaść w coś, co antropolody nazywają kultem cargo, czyli wiarę w to, że skoro zbudujemy pas startowy, to samoloty z towarami i pasażerami same przylecą.
To transporty RO-RO i strumienie handlu pojawią się niemal automatycznie.
Historia portów pokazuje jednak, że bywa dokładnie odwrotnie.
Dlatego zanim Port Haller stanie się czymś więcej niż hasłem kampanii, trzeba odpowiedzieć na kilka prostych, ale niewygodnych pytań.
Bez tych odpowiedzi Port Haller pozostaje bardziej testem politycznej wyobraźni niż realnym projektem gospodarczym.
I na te między innymi pytania spróbujemy odpowiedzieć w najbliższym PB wywiad, w rozmowie, którą opublikujemy w najbliższy weekend.
To dla mnie ogromna wartość.
Zachęcam do dalszego dzielenia się pytaniami, komentarzami pod adresem podcastmałpa.pb.pl albo bezpośrednio do mnie na m.dobrowolski.małpa.pb.pl.
A jeśli PB BRIEF jest dla Państwa wartościowy, to proszę go zasubskrybować i ocenić.
Proszę Państwa, ten początek roku 2026 to jest znakomity moment, aby dokonać pewnego podsumowania i przyjrzeć się temu, co naprawdę może zrobić amerykańska rezerwa federalna i czego raczej w najbliższych miesiącach czy kilkunastu miesiącach nawet nie zrobi.
Po trzech obniżkach pod koniec 2025 roku główna stopa procentowa Fed znajduje się dziś w przedziale 3,5-3,75%.
Amerykańska gospodarka pozostaje odporna, konsumpcja jest silna, sprzedaż detaliczna rośnie, a stopa bezrobocia spadła do 4,4%.
Choć rynki finansowe nadal oceniają możliwość dwóch obniżek stóp w 2026 roku, to sam Fed jest znacznie bardziej ostrożny, a część jego członków nie widzi przestrzeni do żadnych ruchów.
Do tego dochodzi presja polityczna administracji Donalda Trumpa, która i tu paradoksalnie może wzmocnić właśnie determinację Fedu do obrony niezależności.
Decyzje inwestycyjne na ten rok 2026 będą wymagały wciąż selektywności i oparcia na fundamentach, a nie na nadziei na szybkie cięcia stóp w USA.
Dotyka rolnictwa, przemysłu spożywczego i polityki publicznej.
Kluczowe jest to, że zalecenia ogłosiły wspólnie resort zdrowia i rolnictwa Stanów Zjednoczonych, co nadaje im charakter systemowy.
Oparte na obszernej analizie badań promują żywność nisko przetworzoną, czerwone mięso i pełnotłusty nawiał, jednocześnie dystansując się od produktów wysoko przetworzonych.
Eksperci cytowani przez Łukasza podkreślają, że w krótkim terminie zmiany nie wpłyną na zachowania konsumentów, ale wdrożenie zaleceń w szkołach, szpitalach czy w wojsku może przełożyć się na realne przesunięcia popytu.
Branża mięsna i mleczarska zyskuje sygnał wsparcia, choć raczej w kierunku jakości niż wzrostu wolumenów.
Tracą producenci żywności ultraprzetworzonej oraz roślinnych zamienników mięsa.
Jednocześnie nowa piramida stoi w napięciu z europejską agendą klimatyczną, a jej globalny wpływ, zdaniem rozmówców Pulsu Biznesu, będzie ograniczony.
Dla Polski oznacza to raczej pośrednie i rozłożone w czasie skutki z większym potencjałem po stronie nabiału niż mięsa.
Inwestorzy kupują polski dług mimo wysokiego deficytu budżetowego i pauzy w obniżkach stóp procentowych i co więcej rentowności spadają.
O tym porozmawiam z Markiem Chądzyńskim.
W jednym z tekstów, który oczywiście będzie podlinkowany do tego odcinka, piszesz, że spodziewany dalszy spadek stóp procentowych jest dziś ważniejszy dla inwestorów kupujących polskie obligacje niż duże potrzeby pożyczkowe budżetu związane z wysokim deficytem finansów publicznych.
Czy rynek świadomie ignoruje ryzyka fiskalne, czy raczej uznaje je za już zdyskontowane, a cała gra toczy się dziś wyłącznie o trajektorii stóp procentowych?
Natomiast o co tutaj chodzi z tymi rentownościami i przewidywaniami co do stóp procentowych?
No bo kiedy te stopy procentowe będą spadały, a takie panuje powszechne przekonanie na rynku, że Rada jeszcze te
Pokazujesz w swoim innym tekście, że RPP zatrzymała serię pięciu obniżek, no w sumie to sześciu w zeszłym roku, no ale pięciu w serii, tłumacząc to między innymi rewizją koszyka inflacyjnego, cenami energii, sytuacją budżetową, no ale jednocześnie cytujesz ekonomistów, którzy są przekonani, że cięcia wrócą najpóźniej w marcu, a rynek już dziś na to gra.
W grudniu inflacja spadła do 2,4% rok do roku, a to jest poniżej już tego środka celu inflacyjnego, jaki ma Narodowy Bank Polski.
Teoretycznie Rada Polityki Pieniężnej i Bank Centralny powinny tak prowadzić swoją politykę, żeby w średnim okresie inflacja wynosiła 2,5% z możliwością odchylenia o punkt procentowy w górę lub w dół, czyli na plus lub na minus.
Widać, że jesteśmy już poniżej środka tego celu, w związku z tym nie ma jakby przesłanek do tego, żeby utrzymywać wysokie stopy procentowe, no bo w tej chwili stopa na poziomie 4%, nie mówię tutaj o stopie referencyjnej,
Przy inflacji rzędu 2,4 to jest dosyć wysoka stopa procentowa mimo wszystko.
Tak zwany konsensus rynkowy, czyli mniej więcej wypadkowa wszystkich prognoz, jakie mamy ze strony ekonomistów właśnie, wskazuje, że Rada Polityki Pieniężnej w tym roku dokona przynajmniej dwóch obniżek stóp.
GUS robi to co roku.
Robi to na podstawie badań budżetów gospodarstw domowych.
Po prostu sprawdza jak ludzie wydają pieniądze i na co, w jakich proporcjach.
W związku z tym Rada Polityki Pieniężnej mogła chcieć poczekać po prostu do marca, kiedy już będzie znała ten nowy koszyk, żeby opierać się na bardziej wiarygodnych, bardziej aktualnych danych inflacyjnych i to jest zrozumiałe, a drugi powód jest taki, że w marcu będzie kolejna projekcja inflacji i on w zasadzie może być nawet ważniejszy dla Rady, no bo projekcja pokaże, jak nam inflacja się będzie kształtowała w kolejnych miesiącach już.
Po tej całej serii dostosowań stóp procentowych, jaka miała miejsce w ubiegłym roku, no i jeżeli tam okaże się, że inflacja jest pod kontrolą i być może jeszcze będzie spadać, no to to byłby już dobry moment, dobry argument na to, żeby wrócić do obniżek stóp procentowych i to przekonanie na rynku jest dzisiaj powszechne.
Spór idzie tylko o to, czy to będzie jedna, czy jeszcze będzie druga obniżka stóp procentowych.
A może jeszcze więcej, bo są też takie banki, które wskazują na to, że stopa referencyjna na koniec roku wyniesie nawet 3%, a dzisiaj wynosi 4%, więc to wyglądałoby na to, że tych obniżek musiało być więcej niż dwie.
Na koniec jeszcze mam jedno pytanie, takie z gatunką political fiction, które przyszło mi do głowy, bo piszesz, że nawet potencjalne skierowanie ustawy budżetowej do Trybunału może być dla rynku raczej problemem prawnym niż rynkowym.
Zastanawiam się, co by się musiało wydarzyć po stronie polityki pieniężnej albo fiskalnej, żeby inwestorzy zaczęli żądać wyraźnie wyższej premii za ryzyko?
Musiałby się wydarzyć jakiś kryzys, jakiś czardy łabędź musiałby nam wylądować, kolejny w ostatnich latach, który by zablokował ten kanał rynkowy finansowania deficytu, czyli nagle okazałoby się, że jest tak gwałtowny wzrost awersji do ryzyka,
Jeżeli by do czegoś takiego doszło, no to byłby poważny problem od strony finansowania deficytu i uruchomiłby taki efekt domina, czyli rzeczywiście mamy gwałtowny wzrost niepewności na rynku, więc ten gwałtowny wzrost niepewności powoduje zablokowanie kanału rynkowego finansowania, no i rząd ma problem.
Rynek trochę się otrzaskał.
No tyle tylko, że rząd pracowałby na projekcie budżetu, na swoim projekcie budżetu.
W związku z tym od takiej technicznej strony nic by się tutaj w zasadzie nie zmieniło.
Oczywiście niektórzy beneficjenci budżetu mogliby mieć problem, bo tam w trakcie prac sejmowych dokonano kilku zmian.
Na przykład dosypano trochę pieniędzy służbom,
Dosypaną trochę pieniędzy na naukę.
W związku z tym, no oni mogliby mieć tutaj uzasadnione pretensje, no ale od strony rynkowej deficyt się nie zmienia, potrzeby pożyczkowe się nie zmieniają.
Bardzo Ci dziękuję za rozmowę.
I na koniec jeszcze zapraszam Państwa do bacznego obserwowania naszych kanałów podcastowych oraz strony pb.pl.
Marcin Dobrowolski.
Ostatnie odcinki
-
Utrącone cła Trumpa, niebezpieczne megainwestyc...
23.02.2026 05:55
-
Polska dogoni Wielką Brytanię, sztuczna intelig...
20.02.2026 13:19
-
Jankesi w Zatoce - ropa na szczycie, Andrew zat...
20.02.2026 05:55
-
Formuła 1: Prędkość bez instrukcji. PB AUTOPORTRET
19.02.2026 12:51
-
Lagarde odchodzi, Bartosiak wchodzi, a CCC znik...
19.02.2026 05:55
-
Strach przed poborem, Tusk na GPW i nerwowa Wal...
18.02.2026 05:55
-
Najem czy kredyt - co lepsze dla singla? PB NIE...
17.02.2026 10:55
-
SAFE znów na tapecie, "nie" dla podatków na woj...
17.02.2026 05:55
-
Sprzedaż bez manipulacji. Czy „domykanie” właśn...
16.02.2026 14:33
-
AI w bankowości: rewolucja czy korekta? PB BRIEF
16.02.2026 05:55