Mentionsy

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 57 wyników dla "Jezus"

okresu Bożego Narodzenia, a w Ewangelii minęło 30 lat od tego, co działo się w Betlejem do chrztu Jezusa, bo nam chrzest kojarzy się raczej z wiekiem młodzieńczym, z chrzcimy dzieci, natomiast i pierwsi chrześcijanie chrzcili dorosłych, a tutaj zupełnie inny chrzest przyjmuje Jezus od Jana i kończy swoje życie ukryte między Betlejem, a tym miejscem nad Jordanem,

Na końcu umiłowany uczeń daje świadectwo, ale Jan Chrzciciel daje cały czas świadectwo o Jezusie.

Jestem w trzecim rozdziale i znowu jest Jan Chrzci, Jezus i od początku.

Zgodnie z... I uwaga, jeszcze chciałem powiedzieć, że to jest Ewangelia Jezusa Chrystusa, tak jak Marek zaczyna.

Bo jak państwo słyszą dzisiejszą Ewangelię, w szczególności początek, no to słyszymy, że Jezus przychodzi...

O Janie już wiele razy mówiliśmy, ale trzeba tutaj wspomnieć, że chodzi tutaj o Jana nie ewangelistę, ale o Jana chrzciciela, czyli krewnego Jezusa Chrystusa.

I wiemy także z narracji Ewangelii, że sam Jezus,

Znaczy między Jezusem i Janem widać, że w I wieku w całej tej literaturze przebija pewna, no kto jest Mesjaszem.

Czyli my to widzimy, że to wcale nie jest taka oczywista rzecz, że trzeba odkryć Jezusa.

I kiedy Jan mówi o sobie, że ja jestem głos na pustyni, prawda, przygotujcie drogę Panu i chwała Pańska się objawi, wskazuje tutaj na Jezusa.

Ale cały czas mamy kto pierwszy, kto drugi, że to nie jest banalne, bo my sobie tak wyobrażamy, że tu jest Jezus, przychodzi i On jest taki zupełnie... To jest oczywiste, wszyscy wiedzą, prawda?

Ale czy Jezusa trzeba odkryć, tak jak w życiu naszym?

Cudownie to Martin Scorsese w filmie Ostatnie kuszenie Chrystusa, jak Jezus mówi do Jana, powiedz mi, czy ja jestem, powiedz mi.

A my w tym naszym kryptognostyckim podejściu, bo my odczłowieczamy Jezusa, czyli gnoza, czyli herezja.

A tu Jezus mówi, powiedz mi, czy to jestem ja?

No bo w człowieczeństwie Jezusa się objawia Bóg.

Że Jan powstrzymywał go, Jezus mówi ustąp, w końcu Jan ustąpił, słyszymy, czyli tam to napięcie cały czas występowało.

Myślę, że słowem kluczem dzisiejszej Ewangelii, święto chrztu pańskiego jest słowo odkryć Jezusa.

Dobrze, że wspomniałeś film z Corsese i o tym, że nam się często wydaje, że to było takie proste, że tutaj ktoś obwieścił, już była liturgia, Jezus Chrystus jest wszystkim znany.

Nawet krewny Jezusa, Jan Chściciel walczy z tym wszystkim, odkrywa go.

On nawet dostaje dzisiaj reprymendę od Jezusa.

Jezus mówi mu ustąp.

Jezus mówi mu ustą.

Niby jest tam Jezus, ale na pierwszym miejscu jest ja.

Jezus mu odpowiedział, ustąp, bo tak się godzi wypełnić wszystko, co sprawiedliwe.

No i znowu Jezus chce z tym walczyć, że jeśli chcesz mnie odkryć, no to musisz przestać patrzeć na ja.

Odkryć Jezusa, uwzględnić je oczywiście nie tak do końca, ale mądrze, mądrze.

Że jednak nie, bo my sobie tak myślimy, o Boże, ile ja bym dał, żeby Pan Jezus przyszedł, zrobił cud i my byśmy tak uwierzyli.

Czy to było pierwsze spotkanie świadome Jezusa i Jana, ten moment nad Jordanem?

Ten moment, te 30 prawie lat bez małego epizodu w życiu Jezusa.

do tego stopnia, że większość ludzi widzi w nim Mesjasza, a nie w Jezusie, którego nikt jeszcze nie zna.

Jezus żyje w życiu ukrytym.

No bo jeśli mówimy o tych znakach zapytania, czyli skąd Jan wie o Jezusie i dlaczego tak do końca nie odkrywa od samego początku i dopiero w narracji innej, na innym miejscu, to Jezus mu sam odpowiada Izajaszem, żebyście powiedzieli, kiedy jest Jan już uwięziony.

Czyli widzimy, że nawet trzy lata nauczania Jezusa nie zmienia tej perspektywy w Janie.

że bycie wierzącym człowiekiem to jest całkowicie codzienne na nowo odkrywanie Jezusa, Kościoła, siebie, siebie w stosunku do najbliższych, do rodziny, w społeczeństwie, że to nie jest tak, że my się czegoś nauczyliśmy i to już jest i mamy tego chować, prawda, jak ten garniturek z pierwszej komunii świętej i całe życie w ten sposób.

To znaczy trzeba dać im też pewną wolność poznania Jezusa.

Że oczywiście wizja taty, kim jest Jezus, Maryja, święci, Kościół jest ważna.

To znaczy spotkanie miłości, jaka jest w Jezusie.

Będąc tak blisko, potrzebował bardzo wiele czasu, żeby odkryć, że Jezus jest Mesjaszem.

Polanie główki wodą z jakiegoś małego naczynia, a tutaj mamy rzekę, niewielką co prawda, ale do której trzeba było wejść, a potem, jak słyszymy, wyjść, bo gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody.

A kiedy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł.

Ale druga rzecz, chciałbym zwrócić uwagę, że jak Jezus wychodzi z wody i oto...

Jezus wychodzi z dołu i dopiero gdy wychodzi, niebo spotyka się z ziemią.

Natura boska Jezusa.

i natura ludzka Jezusa.

Że Jezus wychodzi do góry i się gdzieś to w Jezusie, dopiero jak wychodzi, to zstępuje duch.

A tu Jezus wychodzi z wody, prawda, i stępuje duch, sam stępuje, jakiś odwrócony ikar.

On schodzi, jest zanurzony w wodach, ale już teraz nowych wodach, uświęconych przez Jezusa Chrystusa.

Ojcowie mówią, że Jezus uświęca tę wodę.

którego Jezus wstępuje i pokonuje.

No wody śmierci, to znaczy to trzeba wejść hojnie w tę rzeczywistość, to nie to zanurzenie w wodach śmierci, wyjście z Jezusem do życia, do światła, do zmartwychwstania, warto to sobie przypominać.

Ten chrzest Jezusa nam uświadamia, że to wszystko to jest droga, bo u Jezusa też jest droga.

Jezus przyjmuje chrzest, oczywiście nie ten, który my, bo Jezus jest Bogiem, ale On też ma drogę przed sobą i widzimy, że jako człowiek ma mnóstwo rzeczywistości.

Poczekaj, no ale Jezus, no moment, no to jak inaczej interpretować, mój Boże, czemuś mi opuścił.

Jeżeli to nie jest, chyba że po gnostycku będziesz to rozumiał, że on tak naprawdę tak nie mówił, tak nie myślał, no ale to wchodzimy w jakąś po prostu, jakąś fatalną perspektywę odczłowieczania Jezusa.

Jezus, który płacze na ostatniej wieczerzy w modlitwie kapłańskiej, wzrusza się głęboko, jest poruszony.

Miał tak Jezus, miał tak Jan, no to dlaczego my tak mamy nie mieć?