Mentionsy Mentionsy
Opowiem Ci historię
Opowiem Ci historię

Cmentarny zabójca. Głosy kazały mu napadać na kobiety | 160

22.04.2026 ·32 min 19 s · 6 rozdziałów

❤️ PATRONITE: https://patronite.pl/opowiemcihistorie📸INSTAGRAM: https://www.instagram.com/kamil.barnowski/W 1961 roku spokojne Skarszewy zamieniły się w miejsce grozy. Tajemniczy dusiciel atakował kobiety na cmentarzach, a milicja długo nie potrafiła go schwytać. W końcu śledczy trafili na trop Józefa N. Wystąpili: Kamil Barnowski, Paweł KalinowskiOpracowanie: Paulina DrożdżMuzyka: Rafał Baryła http://entropysound.plKontakt: [email protected]Źródła: https://ntpd.eu/5ZDob

0:04 · Historia cmentarza w Skarszewie 7

W ludowej, zabobonnej świadomości jest też siedliskiem niebezpiecznych duchów, wampirów i upiorów.

Kamil Barnowski.

Dawniej na terenie Skarszew funkcjonowała także stacja kolejowa, której efektowny ceglany budynek zagrał w jednym z odcinków serialu Polskie Drogi.

Pomiędzy tymi dwoma ważnymi dla Skarszewian budynkami do 1978 roku przy ulicy Dworcowej istniał również stary cmentarz ewangelicki.

Obecnie o zniszczonej nekropolii przypomina tylko głaz z tablicą pamiątkową.

Ten okres miał być dla pomorskiego miasta wyjątkowy z innego powodu.

Wiosenne wydanie Dziennika Bałtyckiego przekazało czytelnikom.

2:45 · Zabójstwo Haliny B. 18

Byliśmy, jesteśmy i zawsze będziemy gospodarzami ziemi gdańskiej.

Pod takim hasłem umieszczonym na estradzie sali widowiskowej kina w Skarszewach rozpoczęły się obrady sesji popularnonaukowej.

Referat na temat 10 wieków Skarszew w Służbie Narodu Polskiego wygłosił dr Wacław Odyniec z WSP w Gdańsku.

Kilka miesięcy później spokojnym, dumnym miastem wstrząsnęła tragedia pozostająca długo bez żadnego wyjaśnienia.

Jej zwiastunem było wydarzenie, o którym początkowo prawie nikt nie wiedział, a garstka poinformowanych zupełnie je zlekceważyła.

Sobotni wieczór 30 września 1961 roku był ostatnim w czasie letnim.

Młoda mieszkanka z Karszew, Wanda R., na piechotę wracała do domu ulicą Dworcową, kiedy nagle w okolicy cmentarza ewangelickiego jakiś mężczyzna chwycił ją za szyję i zaciągnął za bramę nekropolii.

Dziewczyna była kompletnie przerażona.

Z jakiegoś powodu napastnik próbował ją udusić.

Zamiast nieskutecznie się szamotać w sidłach równie młodego, ale dużo silniejszego osobnika, zaczęła z nim rozmawiać.

Nawiązany kontakt był na tyle dobry, że zmniejszył natychmiastową potrzebę morderstwa, a nawet skłonił chłopaka do zwierzeń.

Wanda miała być posłuszna, nie wzywać pomocy, a po skończonym posiłku wrócić z nim na cmentarz.

Różne rozczarowanie, tego wieczora ani nie zjadł, ani nie zamordował, bo w odpowiednim momencie zwinna Wanda wskoczyła wprost z chodnika przez otwarte okno do mieszkania kuzynów.

Kiedy przez nie wyjrzała, zobaczyła tylko uciekającego dusiciela.

Co zaskakujące, zaalarmowani jej przybyciem krewni nie uznali zdarzenia za niezwykłe.

Czasy, w których odpowiedzialność za atak przerzucano ze sprawcy na kobietę, wciąż trwały w najlepsze.

Następny dzień, czyli niedziela 1 października 1961 roku, dla większości PRL-owskich robotników była wolna, przeznaczona na rozrywkę i odpoczynek.

Obowiązki przeszkodziły mu nie tylko w wypoczynku, ale też w spotkaniu z nastoletnią córką, która zapewne ze względu na naukę mieszkała u swoich dziadków w Gdańsku.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.