Onet Rano. Goście: Kobosko, Jankowski, Bralczyk, Jędroszkowiak CAŁY ODCINEK
#płatnawspółpraca | We wtorek w "Onet Rano." przywita się Marcin Zawada, którego gośćmi będą: Michał Kobosko - Polska 2050; Łukasz Jankowski - prezes Naczelnej Rady Lekarskiej; prof. Jerzy Bralczyk - językoznawca; Wiktoria Jędroszkowiak - Inicjatywa WSCHÓD; Alicja Wójcik - Koalicja Suwerenności Żywnościowej. W części "Onet Rano. WIEM" gościem Mikołaja Kunicy będzie: Witold Jurasz - Onet.
No i brać pod uwagę różne elementy, które wokół tej żywności mogą się wydarzyć, jak chociażby łańcuchy dostaw, jak chociażby samowystarczalność i taka lista jest dość długa. I o tym będziemy rozmawiać z Wiktorią Jędruszkowiak, Inicjatywa Wschód i Alicją Wójcik, Koalicja Suwerenności Żywnościowej. No to czym też jest ta koalicja, jak ona działa? Próbuje zabiegać o nasze bezpieczeństwo. I co na ten temat sądzi minister rolnictwa, który specjalny raport od Koalicji Suwerenności Żywnościowej dostał? O tym dziś Państwu także po godzinie dziewiątej powiemy. Dobrze, koniec, kropka, właściwie to trzy kropki, które za chwilę wypełnimy treścią dotyczącą pogody. Tak patrzę w Państwa komentarze. O, pierniczki zakupiłam w Toruniu, pisze pani Agnieszka. Super kierunek na pierniczki, my byliśmy w Toruniu. Kilka dobrych miesięcy temu też powiem Państwu, że każdy z nas, z naszej ekipy, która tam była, wracał do domu z pokaźną torbą pierniczków.
Mówiąc już bardzo poważnie, ja uważam, że takie bogactwo kandydatów, pokazujące też bogactwo, które jest w naszej partii, bogactwo w sensie osób, które, różnorodnych osób, które są liderami naszej partii, to bardzo dobry znak, bo pokazuje, że toczy się prawdziwa debata. wewnątrz tej partii ona rzeczywiście się będzie toczyć akurat grudzień, święta nowy nowy rok potem trzech króli to nie jest najlepszy czas na prowadzenie kampanii nawet wewnętrznych kampanii więc wszyscy mamy z tym pewien problem tak tak sobie sami ten kalendarz ułożyłeś sami tak ułożyliśmy ten kalendarz on się, on został tak ułożony żeby przeprowadzić punkt po punkcie w odpowiednich odstępach czasu. na odpowiednie wydarzenia, no ale wybory są u nas 10 stycznia, czyli mamy miesiąc do tych wyborów i to jest miesiąc na wewnętrzną debatę, dyskusję, jaka będzie Polska 2050, w jaką stronę pójdzie i jakie zmiany organizacyjne.
I za moment zapytam też o pana wizję, bo pan poseł jest w tym gronie tych, no jednych z najpoważniejszych kandydatów w tej grupie, wciąż poniżej 10. Cała grupa jest poważnych kandydatów, panie redaktorze. Ja wiem, oczywiście. Ale panie pośle, czy to też nie jest czasami tak, że Szymon Hołownia, który oczywiście czeka na to, że zostanie wysokim komisarzem ONZ do spraw uchodźców, ta decyzja nastąpi w przyszłym tygodniu, czy będzie ogłoszona w przyszłym tygodniu, albo w następnym. Tak, najpóźniej, albo pod koniec tego tygodnia, w każdym razie na dniach. A wy możecie zgłaszać kandydatów do jutra, no to jeżeli Szymon Hołownia nie zostanie tym komisarzem, taka szansa wciąż jest, że zostanie albo nie zostanie. Gdyby nie został, to co wtedy będziecie zmieniać reguły gry, żeby Szymonowi Hołowni umożliwić startowanie? Szczerze mówiąc, wolałbym i ze wszelkich sił byłbym za tym i przekonywałbym, żeby nie zmieniać kalendarza.
Nawet gdyby Szymon Hołownia nie został w sekretorze? Panie redaktorze, rozmawiamy ciągle kilkadziesiąt godzin przed deadline'em, nie tak zwanym, tylko prawdziwym deadline'em. I piszemy scenariusze. Piszemy możliwe scenariusze i ja uważam, że ponieważ ciągle jeszcze decyduje się realnie i... I ja to wiem, że Szymon Hołownia jest w gronie głównych kandydatów. Jest na tej krótkiej liście, tak. Jest na krótkiej liście, jest trzech czy czterech w tej chwili głównych kandydatów, którzy są wymieniani. Te decyzje podejmie osobiście, indywidualnie sekretarz generalny ONZ. To nie jest tak, że czekamy na jakieś głosowania, kraje, koalicje i tak dalej. To jest decyzja pana Gutierresza jako szefa ONZ-u. I on różne waży tutaj racje, różne oczywiście też działania lobbingowe miały miejsce, także z naszej polskiej strony i polskiej dyplomacji, jeżeli chodzi o kandydaturę marszałka Hołowni.
Natomiast zmierzam do tego i wracam do tego, że uważam, że skoro został wyznaczony dla wszystkich wspólny, punkt, do kiedy mamy się zarejestrować i zgłosić jako kandydaci, to wszystkich to powinno obowiązywać. Byłoby myślę złym znakiem, szczególnie w sytuacji, trudnej sytuacji naszej partii, gdybyśmy dawali taki sygnał, że są reguły, one obowiązują wszystkich, ale nie obowiązują jednej konkretnej osoby. To znaczy, jeżeli chcemy dawać jakiś przykład w polityce, to powinniśmy raczej dawać przykład stabilności i przejrzystości reguł, które zostały publicznie też podane do wiadomości publicznej, a nie zmieniać reguły w trakcie gry. Więc szczerze mówiąc, ostatnie moje zdanie jest takie, że ja uważam, ponieważ zgłoszenie kandydatury wiąże się też z zebraniem podpisów, odpowiedniej liczby podpisów naszych członków,
że gdybym był na miejscu pana marszałka, to nie czekałbym tak do końca do ostatniej chwili, tylko po prostu zebrałbym podpisy i zarejestrowałbym się jako kandydat, bo ta rejestracja jako kandydata do 10 grudnia nie musi automatycznie oznaczać, że ten kandydat czy ta kandydatka 10 stycznia wystartuje w wyborach. To jest po prostu pewna procedura wyborcza, którą mamy, na którą się wszyscy zgodziliśmy w ramach naszej Rady Krajowej, naszej partii i ona, jak mówię, powinna obowiązywać wszystkim. No i to myślę, że Szymon Chownia nie będzie zachwycony, jak usłyszy te pana słowa, że pan przecież, nie wiem czy jeszcze, ale jeszcze do niedawna, jego najbliższy człowiek w Polsce w 2050, swego czasu pierwszy wiceprzewodniczący, kiedy budowaliście tę partię, mówi takie słowa, że jeżeli ten czas minie, to sorry Szymon, ale dla wszystkich te same reguły i tutaj już nie będziesz, pana zdaniem przynajmniej, miał możliwości kandydowania.
Ja jestem patriotą Polski 2050, można powiedzieć, tymi rękami współtworzyłem ten ruch społeczny, stowarzyszenie i potem partię polityczną. Dzisiaj jesteśmy w sytuacji trudnej, w sytuacji takiej, gdzie część wyborców, sympatyków, część mediów, politologów i tak dalej, krytycznie nas ocenia, niektórzy już nas kładą do grobu i właśnie specjalnie w W takiej sytuacji uważam, że powinniśmy pokazać, że jesteśmy wiarygodną partią, wiarygodną organizacją. Jak coś mówimy, to słowa dotrzymujemy. W tym przypadku powiedzieliśmy publicznie, jakie są terminy. One zostały uzgodnione i zaakceptowane przez organy naszej partii i tych terminów, tych zasad powinniśmy wszyscy dotrzymywać. Także, no okej, różnie mogą być moje słowa oceniane, ale wydaje mi się, że to, co mówię jest logiczne i mam nadzieję przekonujące.
Nie ma większości w Sejmie, więc wiadomo jaki byłby scenariusz, gdyby, nie daj Boże, doszło do tego, że koalicja upada, że nie ma większości, wiadomo, że wtedy są wybory przedterminowe i być może kompletna, niestety, zmiana w Polsce, nie dobra zmiana, tylko bardzo zła zmiana. W związku z tym to jest poważna sytuacja, to nie jest taka po prostu gra personalna, kto na czym postawi. Ale nie jest Pan tak pewny, że Katarzyna Pełczyńska na łącz powinna tym wicepremierem zostać? Znaczy ja, to można zweryfikować moje słowa, bo mówiłem kilkakrotnie w wywiadach medialnych i to już jakiś czas temu, po tym jak stało się jasne, że u nas będą wybory przewodniczącego i że będą one w styczniu, że moim zdaniem jest naturalne, że ta pozycja wicepremiera, czyli rekomendacja dla premiera, bo to premier jest w rządu, premier decyduje.
Ale z tego co wiemy, to Szymon Hołownia nie chce wchodzić do rządu Donalda Tuska. Takie składał deklaracje, kiedy był jeszcze marszałkiem Sejmu i takie były przecież rozmowy, kiedy powstawała nasza koalicja pod koniec, dwa lata temu, pod koniec 23 roku. Ale uważam, że sytuacja się zmienia. Dzisiaj jesteśmy w trochę innych realiach. Pan marszałek... Stara się o posadę dla Polaka najwyższą w organach międzynarodowych, w organach ONZ. Jeżeli to się nie uda, to wydaje mi się z mojej perspektywy, ja zresztą od wielu miesięcy mówiłem, że widzę pana marszałka Hołownię po tym jak zakończy bycie marszałkiem. Sejmu, widzę go w rządzie. Ja wiem, co on mówił publicznie i wiem, że mówił to z przekonaniem, ale wydaje mi się, że być może gdyby został ponownie wybrany na przewodniczącego, czyli miałby to wzmocnienie mandatu w naszej partii, to powinien także rozważyć to, by być kandydatem na naszego wicepremiera.
To jest życie ludzi, to jest nasza przyszłość, naszych dzieci. I jeszcze jedno zdanie. Byłem w zeszłym tygodniu w Waszyngtonie, rozmawiałem z członkami Kongresu Amerykańskiego i widzę masę normalnych, światłych ludzi. Tylko problem w Waszyngtonie dzisiejszym jest taki, że ci normalni ludzie, którzy mają poglądy bliskie naszym, oni siedzą cicho. Oni się boją Trumpa. Doszło do takiej sytuacji w największym kraju demokratycznym świata, że jest strach, obawa przed wypowiadaniem głośno swojej myśli, bo ona się może nie spodobać prezydentowi, a ten prezydent nie do końca wiadomo do czego jest zdolny. To jest sytuacja, w której się znaleźliśmy, więc jakby tutaj uczulam, że są tutaj nowe, dodatkowe ryzyka związane także z tym dokumentem pokazanym kilka dni temu, które każą nam się boić.
że kiedy rozmawia się z politykami, to pada dużo obietnic. Często tych obietnic bez pokrycia. To politycy walczą o to, żeby jak najlepiej się pokazać, żeby była dobra atmosfera tego spotkania. Zresztą nawet ten pojedynek na szczyty zdrowotne, który obserwowaliśmy, również był pewnym teatrum politycznym. Kuriozalnie to wyglądało, nie oszukujmy się. Natomiast dla nas ważne jest to, że politycy nie mogą teraz mówić, że nie wiedzą, jak zły jest stan ochrony zdrowia. Bo jeszcze niedawno słyszeliśmy, jest wszystko okej, a to ci źli lekarze mówią, że pacjenci są odsyłani, albo że jest kryzys, to jest nieprawda, NFZ nie jest bankrutem, czyli pewne zakłamywanie rzeczywistości ze strony polityków. Dzisiaj mam wrażenie, że ta narracja się skończyła, że ta realność z szpitalnych korytarzy, z gabinetów lekarskich, ona dotarła do polityków. A również mam nadzieję, że ta kooperacja polityczna w zakresie organizacji szczytów, a może rywalizacja, ona pójdzie dalej.
Jeżeli politycy mają ze sobą rywalizować, niech rywalizują na dobre zmiany w ochronie zdrowia, niech rywalizują na reformę. Jeżeli my alarmując wywołamy taką dobrą rywalizację, a może bardziej kooperację, gdyby politycy chcieli ze sobą współpracować i rozmawiać, to byłoby to tylko z korzyścią. Dzisiaj pesymista powie, odbyły się dwa szczyty, nic z tego nie wynika, pacjenci są odsyłani na przyszły rok, poradnie oddziały, dostają ryczałty z propozycją, żeby były one obniżone, a część pieniędzy wrzuci się do nadwykonań, czyli mówiąc językiem takim ludzkim, to trochę tak, że pracowaliśmy 8 godzin, a ministerstwo mówi w przyszłym roku wypłacimy wam za 6 godzin, A za te dwie to być może, bo to zrobimy z tego nadwykonania.
To były określenia dotyczące zawodów. Pierwotnie męskich. Mamy czasem takie rozbieżności, jak na przykład sekretarka, sekretarz. Jednak jest to coś trochę innego. Ale myśli pan, że takie znów ustawowo, odgórnie wprowadzane zmiany w języku, one się przyjmą? Czy to chodzi o taką poprawność polityczną i o to, żeby później móc powiedzieć, jak się jest politykiem, no przecież my takie zmiany wprowadziliśmy. Ma to szansę się przyjąć, czy nie? Nie. Ma szansę przyjąć się w obiegu oficjalnym. Do jakiego stopnia ten obieg oficjalny wpływa na nasze codzienne zwyczaje? To chyba nie za bardzo. Różnie to bywa. Rzadko jest tak, że coś się sprowadza, ale czasem są pewne kłopoty, trudności.
I mamy taki Air Force One, który jest Air Force One by... No właśnie, kto? No to jak chodzi o styl, to powiedziałbym, że Jeffrey Epstein miał też podobne, że dużo złota i się ma świecić. No ale spójrzmy na doniesienia Wall Street Journal, w końcu poważnego pisma, które informuje o tym, że tam jest już grupa biznesmenów amerykańskich, która chce w Rosji robić biznesy. I czysto przypadkowo to są koledzy syna Donalda Trumpa. Więc być może to nie jest tak, że Donald Trump poszalał, że ma urojenia, że jest jak Kaddafi, że mu tam coś nie styka.
Tu mu się akurat styki poprzepalały. Ale jeszcze, jeśli pozwolisz, realizm jeszcze mówi jedno. Szkoła realistyczna stosunków międzynarodowych, że liczy się siła, no i to by tak wskazywało nam na Trumpa, ale abstrahujemy od ideologii. No przecież ta jego strategia Ona oczywiście w pewnych momentach, to też powiedzmy uczciwie, ty jesteś ekspertem od spraw gospodarczych, ekonomicznych, nie ja. Rzeczywiście Unia Europejska, jak tak spojrzeć na ostatnie 20 lat... Mówisz o polityce celnej, tak? Nie, chodzi o to, że się rozjeżdżamy, jak chodzi o udział w światowym PKB za Stanami Zjednoczonymi. Nie tylko ze Stanami Zjednoczonymi, z różnych powodów właśnie ideologicznych to brakuje tego realizmu w polityce gospodarczej europejskiej. I Trump ma tutaj rację.
Chcesz powiedzieć o tym, że jest wielogłos i nie ma stanowiska Polski. Oczywiście. Ja nie wiem, jakie jest stanowisko Polski. Natomiast ja wiem, jakie jest stanowisko Niemiec, niezależnie od tego, kto rządzi. Ja wiem, jakie jest stanowisko brytyjskie, bo oni w kluczowych sprawach są w stanie się dogadać. Ja nawet wiem, jakie jest stanowisko Francji. Dlatego, że kiedy w sondażach nagle Marine Le Pen wyrosła tak, że... Tam są sprawy sądowe, pytanie czy ona w ogóle może kandydować. No ale w momencie, kiedy okazało się, że ma szansę, to nagle ona zaczęła przemawiać tonem prezydenta republiki. To samo stało się we Włoszech, prawda? Kiedy pani Meloni była odżegana od wszelkich, od czci i wiary, kiedy przejęła stery rządu, to stała się jedną z bardziej racjonalnych liderek Unii Europejskiej.
Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
#płatnawspółpraca | We wtorek w "Onet Rano." przywita się Marcin Zawada, którego gośćmi będą: Michał Kobosko - Polska 2050; Łukasz Jankowski - prezes Naczelnej Rady Lekarskiej; prof. Jerzy Bralczyk - językoznawca; Wiktoria Jędroszkowiak - Inicjatywa WSCHÓD; Alicja Wójcik - Koalicja Suwerenności Żywnościowej. W części "Onet Rano. WIEM" gościem Mikołaja Kunicy będzie: Witold Jurasz - Onet.