Mentionsy

OnWersja
OnWersja
21.06.2025 06:15

Jak Inwestować i Budować Niezależność Finansową Daniel Kubach o Pieniądzach i Męskości

Męskość a finanse – jak myślą prawdziwi przedsiębiorcy? Rozmowa z Danielem Kubachem!W tym odcinku podcastu "On Wersja" razem z Danielem Kubachem wchodzimy głęboko w temat męskiej energii w biznesie i finansach.Rozmawiamy o tym, jak budować dochód pasywny, inwestować w nieruchomości oraz zabezpieczyć przyszłość finansową. Daniel dzieli się swoimi doświadczeniami jako przedsiębiorca, pokazując, czym różni się mentalność pracownika od przedsiębiorcy oraz jak odpowiednia edukacja finansowa wpływa na niezależność.Zastanawiamy się również nad realiami dochodu pasywnego oraz nad tym, jak otoczenie kształtuje nasze podejście do pieniędzy. Daniel opowiada o błędach, które sam popełniał, oraz o lekcjach, które wyniósł z porażek. Podkreśla, jak ważna jest otwartość w rozmowach o problemach finansowych i posiadanie solidnej poduszki bezpieczeństwa.Dowiedz się, jak myślą ludzie sukcesu, którzy tworzą swoje bogactwo od podstaw, oraz dlaczego sukces finansowy nie zawsze oznacza prawdziwe szczęście.#finanse #męskość #DanielKubach #biznes #inwestowanie #nieruchomości #dochódpasywny #niezależnośćfinansowa #mindset #podcast

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 310 wyników dla "PR"

Ja nie pamiętam, że przy kobietach tak mężczyźni się otwierali i powiedzieli chłopaki coś mi nie wyszło.

Zapraszam!

Jest ze mną Daniel Kubach, który jest inwestorem Business Angel M po polsku i mówcą, który o finansach wie bardzo dużo i wie nie z teorii, nie z książek, ale z praktyki.

Dzięki za tak miłe przedstawienia.

On może powiedzieć, no w praktyce nic tylko z książek i nie stosować tej wiedzy.

Dokładnie tak, no bo znam wiele osób takich, które przeczytało milion książek, ale obawa przed wdrożeniem była tak silna, że zostali w tej teorii.

Inne problemy mają tylko kobiety, kiedy się spotykają.

I najgorzej jest to, kiedy jedziemy na maraton siedmiu facetów i przyjeżdża jeden z żoną.

Jak ona w strojach chodziła jak panowie, ja was bardzo przepraszam, naprawdę nie wierzyłam, że mój stary będzie biegał.

Ja sobie po prostu pójdę, a wy się po prostu wiesz, po bieganiu idźcie sobie na piwo, pogadajcie sobie o swoich tematach.

Mieliśmy taką sytuację kiedyś właśnie sami mężczyźni, jeden przed żoną i nawet w męskim gronie opowiadamy sobie kawały męskie.

Tak, jeżeli jest jeszcze atrakcyjna, to mamy takie samcze zapędy i bardzo często, a poza tym o wielu rzeczach, tak jak powiedziałeś, po prostu nie chcemy mówić w gronie mieszanym po prostu.

Ja nie pamiętam, że przy kobietach tak mężczyźni się otwierali i powiedzieli, chłopaki, coś mi nie wyszło.

Także pewnie kobiety też się bardziej otwierają przed kobietami.

Mamy tą przewagę nad kobietami, że my od lat polowaliśmy na mamuty, od lat robiliśmy coś razem, broniliśmy naszych osad.

W związku z tym musieliśmy współpracować i my sobie potrafimy doskonale współpracować jako mężczyźni.

Tego, że mi nie wyszło, pytam jak to zrobić, bo w wielu kręgach męskich, nie mówię o tych spotkaniach męskich kręgach, tylko w wielu towarzystwach męskich pokutuje jednak jeszcze takie wychowanie, że trzeba być silnym, że jak zwycięstwa to świętujesz, a porażki przeżywasz w samotności.

Powiedział, że przybłąk 2 miliony oszczędności dolarów na koncie w ciągu roku i mówi pieniądze szczęścia nie dają, bo nie czuje się szczęśliwy o te 2 miliony więcej.

Natomiast powiedzmy, jak osiągasz pewną taką wolność finansową, kiedy wiesz, że zapłacisz wszystkie rachunki, wiesz, że nic się nie wydarzy, wiesz, że cokolwiek się wydarzyło sobie poradzisz, czyli po pierwsze pieniądze dają ci sprawczość, typu przyszła pandemia chociażby, tak?

Ok, przez spokojnie rok mogę utrzymywać wszystkich moich pracowników, płacić im pensje.

Powiedziałem moim pracownikom, zrobiliśmy zebranie.

Powiedziałem słuchajcie, przychodzi pandemia, przyszła, może nas poturbować i pewnie nas poturbuje, ale przetrwamy, będziemy się trzymać razem.

I nie było to jakichś problemów.

Przykład inny.

Dostałem mandaty z fotoladaru, tak nagle przyszły.

I w związku z tym ja się tylko uśmiechnąłem, mówię okej, tam trochę do zapłacenia, ale powiedzmy, że mogli poprawić by jakoś zdjęć.

Przykład inny.

Mój kolega, z którym razem studiowaliśmy, psychologię zarządzania, kiedyś przyszedł na te studia, pamiętam, z takim, prawie że depresji, i taki totalnie załamany, i mówi, że pralka mu się zepsuła.

A moja odpowiedź była taka, jaki problem, przecież pralki nie są drogie, kup nową.

A on mówi, no słuchaj, nie mam dwóch tysięcy, żeby kupić pralkę.

Wyobraź sobie, że u niego standardem było kupowanie produktu na kredyt i powiedział, że nie ma zdolności i nie ma gotówki, dwóch tysięcy złotych.

Kilka miesięcy prania ręcznego zanim uzbiera albo uzbiera pieniądze na pralkę.

Pomyślałem sobie, że dwa tysiące mogą być problemem, takim powodem do takiego wielkiego stresu dla kogoś.

Mówię, słuchaj, jesteś fachowcem, zrobisz remoncik mieszkania, może przyjdziesz do mnie, może coś tam, może sobie poradzisz, żebyśmy pomyśleli w ten sposób.

Jak nie, to ja chętnie kogoś przyjmę.

Ja wolę zapłacić kogoś, że ktoś przyjdzie mi i zrobi remont, niż robić go samemu, to zajmie mi dłużej czasu.

Nie działam trochę jak taki normalny Polak, że Polak wszystko potrafi naprawić.

Ja wolę ten czas przeznaczyć na inne, dla mnie ciekawsze rzeczy, a do remontów nigdy się nie paliłem, bo zawsze okazało się, że ktoś to zrobił lepiej.

Ktoś ma po prostu lepsze pozycje, przychodzi pan czy dwóch panów, zrobią remoncik, szybko wychodzą.

Ja mam w tym czasie zarobić 10-20 razy więcej, czasem 50 razy więcej niż im zapłaciłem, a tak bym po prostu się wkurzał.

Czyli można znaleźć rozwiązanie, że pieniądze są energią, gdzie rozwiązujesz swoje problemy.

95% problemów w Tobie odpada, bo 95% problemów są problemy z pieniędzmi i pieniądze dają większą pewność siebie.

Wiem jak wygląda ten proces.

Przeszedłem to dwa razy i większość z moich znajomych ma podobnie.

Dlaczego działają bardziej przedsiębiorcy działają trochę mniej rozsądnie bym powiedział, bardziej agresywnie niż pracownicy.

Pracownik rzadko rzuca pracę zanim nie ma innej oferty.

A przedsiębiorca potrafi wejść w high risk, takie totalne ryzyko biznesowe, wiedząc, że czeka go duża nagroda albo duża porażka.

Pracownik tego nie zrobi zazwyczaj, bo jeżeli masz dwie drogie, rozwijasz się jako karierę pracowniczą, czyli opartą na bezpieczeństwie, sprzedajesz swój czas oraz kompetencje za pieniądze, albo karierę przedsiębiorcy, gdzie tak naprawdę nie masz

Zapewnionego bezpieczeństwa przez nikogo, tylko przez siebie.

I twoim zadaniem jest generowanie pieniędzy w przedsiębiorczy sposób, w różny, w elastyczny.

Musi być elastyczny, musi być agile, musi często więcej popracować, musi trochę więcej pomyśleć.

To jest tak jak prezydent Banku powiedział, że ludzie dzielą się na psy i wilki.

Także wilk to jest ten przedsiębiorca, który buduje pewne zasoby.

Pracownik wybiera troszeczkę inną drogę opartą na większym bezpieczeństwie.

I z perspektywy czasu uważam, że wielu przedsiębiorców, których znam nie powinno być przedsiębiorcami.

Bo oni są mega zestresowani, mega zapracowani.

A czasami jest tak, że zarabiają mniej niż swoje pracownicy.

I teraz zadawałem sobie pytanie, co bym wybrał, gdybym wybrał drogę pracownika?

Być może bym zagrał w tą grę, kto kogo bardziej podkopie, nie wiem, nie brałem udziału w tym nigdy, ale pomyślałem sobie, gdybym w to wszedł, być może, nie chcę tych ludzi oceniać, być może po prostu bym wchłonął się do tego środowiska i w takim korpo być może bym się odnalazł.

I okazuje się, że ja zaczynałem karierę od korpo, jak miałem 19 lat, miesiąc czasu pracowałem, po miesiącu zrobiłem wypowiedzenie.

Pracowałem jeszcze miesiąc, potem poprosili mnie, żeby jeszcze tydzień został, żeby przeszkolić pracownika nowego, czyli dwa miesiące i tydzień to było mojej kariery w korpo w wieku 19 lat.

Także wiem, bo po trzech dniach tej pracy ja pomyślałem sobie, przeszedłem do tej pracy i pomyślałem, co ja tutaj robię.

Przecież nie tak miałem oglądać moje życie.

Cały czas wyobrażałem sobie siebie od siódmej klasy podstawówki, że jestem przedsiębiorcą, a nie chodzę do pracy.

Nie chodzę do kogoś, do firmy, do pracy, tylko to ma być moja firma.

Po miesiącu stwierdziłem sobie, że to mimo bezpieczeństwa, mimo trzy razy większej wypłaty niż moja mama po 20 latach pracy, powiedzmy, że miałem chyba tyle samo albo 100 złotych mniej niż mój tato po dwudziestu paru latach pracy.

Praktycznie, jak to moi znajomi mówili, jesteś ustawiony.

I teraz ja znam wielu przedsiębiorców, którzy nie powinni być przedsiębiorcami poszli, bo chcieli więcej zarabiać, bo taka moda.

I teraz mam znajomego, który prowadzi firmę i ma 50 tysięcy przechodów, a po zapłaceniu wszystkich kosztów dostają 5 tysięcy złotych.

A pracuje po 16 godzin.

Tak naprawdę jest on ciągle zarobiony.

To jest prawda.

Ale ta droga przedsiębiorcy, bo wiesz, bo mówisz, że miałeś w głowie taki mindset od początku, tylko że

Tak jak mówiłeś o pracowniku, że sprzedaje swoją wolność.

Ja też pracuję na etacie, więc doskonale to rozumiem.

I dajesz te swoje kompetencje, swój czas sprzedajesz, czyli to, co masz najcenniejszego za te pieniądze.

A jaką cenę ty ponosisz jako przedsiębiorca?

Wiesz co, myślę, że do trzydziestki to ja nie pracowałem tylko za PR.

To jest to, że miałem mało czasu na przyjaciół.

Po prostu to była ciężka praca.

Za PR dziel, nie?

Ustawiłem tą lodówkę, mówię okej, ale jak nie mam teraz jedzenia w domu, to nie będę go włączał, bo i tak teraz wjeżdżam na dwa tygodnie, wrócę dwa tygodnie, to kupię jakieś jedzenie i podłączę lodówkę do prądu.

Wracałem w niedzielę, gdzie to był taki czas, zawiezienie mojej koszul garnitoru do pralni.

Po to, żeby po prostu, bo to jest fajne, że się mi wszystkie nie mieściły w domu.

Po prostu miałem dużego mieszkania, czyli połowę mojej garderoby miałem w pralni i za tydzień czy dwa jak przyjeżdżałem, to brałem drugą partię zawoziłem.

Powiedzmy robili i przy okazji jeszcze miałem panią sprzątającą, która w międzyczasie inne rzeczy jeszcze potrafi wypracować, ogarnąć tą chatkę, żeby to jakoś to wyglądało.

I na tym polegała moja praca.

To się przenoszę do tego Wrocławia i patrzę na tę lodówkę, a ja nie zdążyłem podłączyć ją do prądu.

Przez dwa i pół roku

Uwaga, przytyłem ponad 14 kilo.

Troszka praca, nie było czasu na nic.

Nie było czasu, tak naprawdę było to dwa i pół roku zapierdzielania.

Nie zdążyłem włączyć do prądu tej lodówki.

Coś było nie tak, albo wszystko w porządku, ciężko trzeba pracować, a na pewno to nie był life balance.

To była ciągła praca przez dwa i pół roku.

Natomiast to był najtrudniejszy okres, najbardziej pracowity w moim życiu.

Wprost człowiek niszczy się, nie?

Bardzo słabe, bo oddaliłem się od przyjaciół, znajomych.

Nie spotkałem się w ogóle w tym czasie z nikim, z przyjaciół.

Nawet na urodziny przyjaciela nie przyjechałem po prostu, bo byłem w pracy.

Po raz kolejny musiałem rzucić studia po prostu, bo to było bez sensu, żebym na nie jeździł, skoro ja nie miałem czasu.

Czyli musiałem płacić za studia, na które nie jeździłem i nawet nie miałem czasu, żeby przydać tego, co mi tam wysyłają.

Ja naprawdę chciałem tę wiedzę zdobyć.

Dowiedziałem się, że jak będę miał spółkę na giełdzie, a spółka jak będę miał wyższe wykształcenie ekonomiczne lub prawnicze, to będzie więcej warte.

A ten mówi, wiesz co, jeżeli w zarządzie jest ktoś z wyższym wykształceniem ekonomicznym lub prawnym, to w takim przypadku przy twojej spółce nawet 20 milionów więcej.

Ja nie mówię o przypadkach losowych, ja nie mówię o sytuacji chorobowej, gdzie np.

coś tragicznego ci się dzieje w życiu, naprawdę takiego poważnego, że kładzie cię na kolana i masz jakiś okres, który jest bardzo, bardzo ciężki.

Ja mówię o takim mentalu, na który nie wpływa jakieś tornado życiowe, czyli jakaś bardzo poważna choroba w rodzinie, droga, na którą nie byłeś totalnie przyszykowany.

Myślę, że też przez to, że dwa razy straciłem wszystkie pieniądze, w związku z tym do kredytu podchodzę bardzo ostrownie.

Po prostu dogadałem się z bankiem, zapłaciłem wszystko do przodu za nieruchomości.

Niemoc, że posiadam, to po prostu ich nie używam.

To jest przez to, że dwa razy się poparzyłem.

Dwa razy się poparzyłem, przejechałem i wolę budować oszczędności niż brać kredyt.

I prawda jest też taka, że większość ludzi nie będzie miała takiej gotówki, żeby kupić za gotówkę.

Jeżeli masz znajomych przedsiębiorczych ludzi, którzy widzisz sobie radzą i rozmawiasz z tymi ludźmi.

Po prostu wiedziałem, że trzeba ciężko pracować i wtedy będziesz dobrze zarabiał.

Możesz ten dochody po prostu posiadać.

Nawet prowadzenie bloga może być dochodem pasywnym, prowadzenie YouTube może być dochodem pasywnym.

Właśnie, to jest do końca zawsze dochód pasywny, bo niektórzy myślą, że dochód pasywny to jest to, że kupujesz mieszkanie, je wynajmujesz i tak naprawdę nic cię nie interesuje.

Bo to też przecież tak nie działa Daniel.

Nie ma przynajmniej, to jest moja perspektywa, popraw mnie jeżeli tak jest.

Ja nie znam czegoś takiego jak stuprocentowy dochód pasywny.

Na przykład posiadasz złoto, to wtedy myślisz, gdzie w Szwajcarii, w jakim skarbcu to otrzymać.

Za to wszystko płacisz po prostu.

Kiedyś na studiowaniu Executive MBA studiował ze mną jeden kolega, to jest dyrektorem dużego banku polskiego i on po prostu większy był przedsiębiorcami.

On jako dyrektor odstawał, bo nie był przedsiębiorcą, ale chciał być, ale był dyrektorem dużego banku.

To było właśnie dwóch takich a propos pracowników etatowych wielkich korporacji.

Tak podsumowali to w ten sposób, że fajnie, że my jesteśmy super fajni szybscy, ale nie jesteśmy przedsiębiorcami.

Pamiętam, że przychodzi taki zły i mówi tak ja pier... Wasz dochód pasywny.

Kupiłem, wynajęłem panu Hindusowi i co chwilę do mnie dzwonił i dzisiaj rano byłem mu kibel przepychałem.

I teraz przepycham kibel, bo mi się zachciało dochodu pasywnego.

Przyjechał taki zły, spóźniony, palcami na nas wytykał, bo się rano dowiedział, że coś takiego nie działa.

To jadąc na studia, załatwił sprawę.

A propos dochodu pasywnego.

To prawda, jeżeli masz mieszkanie to nie sam, tylko musisz komuś to zlecić, ale to kosztuje około 10-13% z tego co widziałem oferty.

Czyli po prostu mam najemców, tu po kolei przychodzą najemcy, to są rodziny, pomówię w ten sposób.

Od razu pytanie, czy ty potrafisz coś naprawić w domu?

Bo ja mówię od razu, ja nie będę przyjeżdżał, nie będę wymieniał żarówek, nie będę niczego naprawiał.

To jeden miał z meble naprawiał, okleiny zmieniał sobie, bo padł taki pomysł.

Pralka się zepsuła.

Słuchaj, to weź ją do naprawy, ja zapłacę.

Nie, ja naprawię.

Takie wszystkie rzeczy po prostu naprawiają, ale płacą mniej.

Ale ja nie muszę po prostu jechać organizować coś, co jest poza moimi kompetencjami, bo ja i tak mu tego nie naprawię.

Musiałbym znaleźć kogoś, kto by tam przyjechał i to zrobił.

Nie będę komuś tam naprawiał mieszkanie.

Bo jako przedsiębiorcy dostanie minimalną emeryturę.

Kupisz takie przeciętne mieszkanie, masz 3000.

Masz prawie dwie emerytury.

zbudować portfel nieruchomości pod przyszłą emeryturę.

Które płacą dywidendy pod przyszłą dywersyfikację.

Załóżmy, że przychodzi wojna do Polski.

Dlatego warto mieć różne aktywa po to, żeby zabezpieczyć się na przyszłość.

I też przede wszystkim, bo najgorszą rzeczą, najgłupszą jest trzymanie gotówki, bo mamy bańkę na gotówce.

Przecież coś będziesz tutaj remontował, coś będziesz robił, bez sensu.

Jest taka bańka na gotówce, jest taki wielki dług na świecie, że ja wiem, że kiedyś to po prostu pierdzielnie i zostaną trwałe aktywa, typu właśnie spółki są też trwałymi aktywami, bo na chwilę może tracić na wartości, ale one będą dalej produkować, będą dalej świadczyć usługi.

Lepiej mieć właśnie akcje, lepiej mieć złoto, lepiej mieć nieruchomości, a gotówkę na tyle płynną trzeba mieć oczywiście, że gdyby coś się wydarzyło, żebyś nie musiał cashować się, sprzedawać na szybko, tylko żebyś mógł reagować.

No właśnie, to powiedz mi, jakie przekonania w ogóle finansowe najczęściej nas ograniczają?

Zrozumienie praw, jakie się tym rządzą.

Obawa, która przed tym jest, no bo to też jest pewnego, no giełda jest pewnego rodzaju hazardem, nie oszukujmy się.

Takie rzeczy to raczej prędzej w filmach.

Trochę tak to wygląda dzisiaj w internecie i tak jest to przedstawiane.

Więc jakie te przekonania najczęściej właśnie nas ograniczają odnośnie tych aktywów, które mamy i jak je zastąpić, bo to jest jeszcze ważniejsze.

Właśnie a propos mieszkań, to traktuj to, ja traktuję mieszkania jako coś, co jest moim zabezpieczeniem dalekiej, dalekiej przyszłości.

I teraz jaki jest problem?

Fajnie mieć ją powiedzmy na przyszłość, na cokolwiek takiego.

Ja muszę mieszkać w dużym mieście, gdzie jest lotnisko i gdzie jest dworzec kolejowy po prostu, żeby się móc przemieszczać.

Nigdy w życiu nie skorzystała z życia po prostu, bo całe życie była żoną i matką.

Okazuje się, że po prostu, że a tak powiedzmy, możesz sobie mieszkać w różnym miejscu.

Kiedy zmieniasz lokalizację, wiele rzeczy po prostu nowych musisz nauczyć.

I oni jeszcze mówią, tłumaczę, ale po co pracować więcej niż dwa dni w tygodniu.

I faktycznie, jak mieszkałem w Hiszpanii, to pracowałem cztery dni w tygodniu, nie pięć.

Zacząłem skracać jeszcze czas pracy.

6 dni w tygodniu po 12 godzin pracy.

Nie możesz przestać pracować, mając milion na koncie.

Zostać milionerem i nie pracować do końca życia.

Po prostu się nie da.

No to wtedy w związku z tym zacząłem pytać bogatszych kolegów, to ile trzeba mieć, żeby przestać pracować.

Z 10 tysięcy przy tych odsetkach, zrobisz sobie dobry portal obligacji, to ci już wystarczy.

Przy 10 już możesz przestać pracować, czyli nie musisz być multimilionerem, nie milionerem.

Natomiast powiedzmy, że przebiłem dawno te 10 milionów i przestałem pracować w wieku 31 lat.

Pamiętam 1 kwietnia, jak 1 aprilis to brzmiało.

Idę na emeryturę, ogłosiłem, że do końca życia nie będę pracował.

Już mam tyle, że nie potrzebuję pracować do końca życia.

Pracę bez wyzwań.

Wszystkie książki, które mam już tutaj w apartamencie, wszystkie przeczytałem, które miałem przeczytać.

Idę do łazienki, robię przedziałek i mam fajrand.

Nie wiem, co może być nudniejsze, czyli masz pieniądze, nic cię nie ogranicza, ale nie masz wyzwań i życie bez wyzwań jest naprawdę słabe.

I wtedy postanowiłem, że wziąłem telefon, dzwoniłem na recepcję, sprawdziłem sobie loty z powrotem, na recepcję zadzwoniłem, że za dwa dni opuszczam apartament.

Ja mówię, nie chodzi o to, nie chodzi o pieniądze, po prostu wyjeżdżam, tak.

Pamiętam, że wtedy wróciłem do Polski, spotkałem się z moim przyjacielem, który jest w ogóle po sześciu fakultetach i do ekonomii jeszcze.

Mówi, nie, nie, to jest, są typy człowieka, przedsiębiorcy szczególnie, mają tak, że to są osoby, które muszą być w akcji.

Nikt cię nie zaprasza, nie grasz tej roli, nie masz tej adrenaliny, nie masz po co uczyć się, nie masz po co żyć, nie masz w ogóle celu w życiu, nagle tracisz wszystko.

To jest fajne przez pół roku.

Pamiętam, pojechałem do Monte Carlo się zmotywować, żeby sprawdzić, ile mi jeszcze brakuje.

Otwarty i chłonąć pewną wiedzę i pewne przekonania, które mamy kwestionować.

Znajdź pewną pracę.

A ja zadaję, co znaczy pewna praca?

Czy jest w ogóle pewna praca?

Oczywiście nie ma części jak pewna praca.

Ale to słowo pewna praca nie istnieje.

No tak, tylko to, co powiedziałeś, wiesz, w perspektywie osoby, która pracuje na etacie, to ona ma ten okres, nie wiem, miesiąca czy trzech miesięcy wypowiedzenia maksymalnie.

A teraz wyobraź sobie, co jeżeli masz bufor na rok do przodu?

Masz powiedzmy na rok do przodu swojego wolnego życia, że nie musisz nic zmieniać.

Masz pieniądze na rok czasu, że nie musisz pracować, nie musisz nic zmieniać, żeby przez rok normalnie ten sam standard utrzymać.

I czy to faktycznie jest tak, że ludzie, którzy prowadzą biznesy i są takimi przedsiębiorcami z krwi i kości, inaczej myślą o porażkach?

Kiedyś ktoś zbadał, że przedsiębiorcy mają pewien taki gen psychopaty.

Przedsiębiorca w pewnym momencie powinien wyłączyć emocje, powiedzmy takie, które takie skrajne, taki strach powinien wyłączyć, powiedzieć sobie, a włączyć ciekawość, powiedzieć OK, co jest po drugiej stronie?

Czyli porażka jest elementem naszej gry przedsiębiorców.

Tylko, że jako pracownik tych porażek w życiu doświadczysz dużo mniej.

Jako przedsiębiorca to te porażki przychodzą nam bardzo często, dlatego się do nich przyzwyczajamy i nazywamy już tego porażkami, tylko po prostu przygodą, lekcją.

Jest to lekcja, przygoda.

Miałem przygodę, zainwestowałem w firmę, która powiedzmy sobie nie poradziła.

Przygoda?

Od razu wejść w biznes, nie w pracę, w takie rzeczy, żeby się wyrwać.

W wieku 23 lat powtórzyłem tę lekcję i stwierdziłem sobie, że to już nie jest przypadek.

Inni mają lepiej i myślałem o tym, że może pojadę gdzieś za granicę pracować.

Pamiętam, kolega mi powiedział, że gdzieś tam w Niemczech przy kurczakach jakaś praca jest.

Ja to przez chwilę pomyślałem sobie, a potem wyobraziłem sobie, siedzę w tej, nie wiem, z tymi kurczakami, nie wiem co bym tam robić, albo na tej budowie.

I zadałem sobie pytania wtedy takie, co lubię robić, co potrafię robić, co potrafię sprzedać, co ludzie chcą kupić.

Rozmawialiśmy, jaka branża teraz daje największe prowizje, największe kasy itd.

I wymienialiśmy wszystkie branże i na końcu się okazało, że w ubezpieczeniowych jest największa prowizja.

Spróbowaliśmy też reklamy.

I za reklamę tam było 15 proc.

W ubezpieczeniach było, pamiętam, że kiedyś to były dobre czasy pod ugodą ubezpieczeń, że klient kupował na 30 lat ubezpieczenie, to mieliśmy 100 proc.

Pod warunkiem, że klient nie przerwie umowy przez pierwsze lata.

I pomyślałem sobie, dobra, co by było, gdybym odłożył wszystko, nie patrzył w lewo, w prawo.

Pomyślałem sobie, OK, czyli mój problem polegał na tym, kiedy wiedziałem, że tracę płynność, to ja się skupiałem na tym, żeby jak najwięcej sprzedać.

A klienci to czuli, przestali kupować.

Takim flow typu, wiesz, nie chcesz, nie ma problemu, nie?

A klienci mówili, proszę pana, powiedziałem nie, to nie.

W związku z tym nie ma problemu.

I górnicy pracują na trzy zmiany.

Zawsze są górnicy pracujący, jedna trzecia pracuje po południu, jedna trzecia rano, jedna trzecia na nocki.

Możesz umówić na ósmą rano i z przyjemnością spotka się z tobą ktoś, kto idzie na drugą zmianę.

Wtedy tego nie doceniałem, ale teraz z perspektywy czasu mówię, kurczę, jakie miałem szczęście, że mieszkałem w mieście, gdzie są górnicy, zarabiający duże pieniądze, bo dwa razy większe wpłaty mieli niż inni, ryzykowny zawód, potrzebowali się ubezpieczać, krótko żyją i pracują na trzy zmiany.

I po prostu chciałem dużo mieć bez spotkań.

I powiedziałeś na początku o TikToku, influencerach, osobach, które pokazują od razu naprawdę świetne życie.

Jak jadą na wakacje, też biorą kredyt po to, żeby pokazać, a potem przez pół roku stawiają zdjęcia z tych wakacji, bo trzeba pokazać.

Ja mało prywatnych rzeczy wrzucam.

I teraz właśnie ludzie mają często ten problem, nie wszyscy, to jest bardzo ważne, żeby to sobie zwalczyć, że widzą innych, którzy mają sukces.

Przepraszam bardzo, nie wynajmuję, to jest mój prywatny samochód, nie mam wypożyczalni, także proszę poszukać gdzieś indziej.

I to jest to, że po prostu

Tak, wiesz, to nie jest prawdziwa historia, którą on opowiada na tych socialach.

Sprzedaj im jakiś produkt.

Ile z tych osób kupi twój produkt?

Ja nie mam 300 tysięcy followersów, ale mam wokół siebie zgromadzonych ludzi, którzy są przedsiębiorcami, mają duży potencjał, mają duże wpływy.

Na przykład wiem, że jak trzeba np.

jest jakiś projekt, że np.

Kiedyś też, a propos, kupiliśmy też jedną firmę akurat przy Whiskachu.

Przychodzi taki przedsiębiorca i mówi chłopaki, chcę stworzyć takie wydawnictwo muzyczne, promować gwiazdy.

I tak opowiadał przez pół godziny, może na dłużej, nawet z taką pasją o tym.

Ja mówię, chłopaki, widzicie gościa, jest zajebisty, to może zróbmy zrzutkę, ile potrzebujesz i po prostu zainwestujemy w tą firmę.

Jeden z nas był prawnikiem, akurat Misiek, no mówili to Misiek przygotuj kwity na jutro i mówili to faceta masz załatwione.

Promować gwiazdy, tak jak doda tylko 20 razy więcej.

No, także tu pamiętam tę akcję i pamiętam, że dzwoni do mnie jakaś pani, że firma wchodzi na New Connect i że mnie zaprasza.

Ja przepraszam, z jakiej firmy pani dzwoni on, a pani do mnie z pańskiej firmy.

Powiedziałem sobie, to nie jest, to niedobrze o mnie świadczy, że to po prostu inwestycja w typu chwilowa, ale po prostu okazała się ona sukcesem.

I pamiętam, że każdy z nas myślał jak się wyplątać z tej inwestycji po prostu, bo nie mógł się nią zajmować, czyli nie mogliśmy nic dać poza kapitałem, a to nie jest zdrowe.

No i pamiętam, że z tej firmy się też... Też kolejna konferencja, przychodzi kolega i mówi, ty, masz udziału jeszcze w tej firmie?

Mówię, a nie chciałbyś jej sprzedać, bo ja mam jej pomysł, a ja chcę.

Jeszcze sam prawnik mówił, Misiek, przygotuj papiery.

I to było też takie fajne, że mogłem, powiedzmy, coś jeszcze zarobić na dany taki przypadkowy szał, a to jest nieliczny przypadkowy szał, który mi wyszedł.

Zazwyczaj to takie rzeczy nie wychodzą, także nie proponuję nikomu.

Zazwyczaj takie szały, mógłbym opowiadać tutaj godzinami, ile takich szałów mi nie wyszło, czyli zainwestowane w coś, przepalone pieniądze, chociaż w branżę modową na milion złotych zainwestowałem i słuchajcie, to nie wyszło, bo się nie znam na tym.

Ale tylko w momencie, kiedy masz to wolne, a nie kiedy inwestujesz oszczędności rodzinne, które masz przeznaczyć dla dzieci na studia przykładowo albo na coś innego, bo wtedy wracasz do domu.

Taki może być duży problem.

Także ja uważam, że tak, każdy powinien mieć taką poduszkę finansową na co najmniej rok do przodu.

Rok do przodu, czyli popatrz sobie jakie masz koszty miesięczne.

No dzisiaj chyba przy dzisiejszej inflacji dla wielu jest to trudne.

Jeżeli zarabiasz tak mało, to czemu nie zmienisz pracy?

Załóżmy, że znalazłeś pracę i zarabiasz 50% więcej.

To może, nawet jak nie wchodzisz w biznes, znajdź inną pracę.

Przecież jesteś wybitym ekspertem od czegoś.

Bo w każdym biznesie i w każdej pracy sprzedajesz swój czas za określoną stawkę.

To nagle ten czas sprzedajesz drożej.

Właśnie chyba jak przyszedłem na tę emeryturę moją w wieku 33 lat.

No pomyślałem sobie, okej, to pewnie gdybym ja pociągnął jeszcze kilka lat w tym trybie, gdzie pracowałem, to mogłoby mnie czekać to samo.

Wezmę jakieś wyzwania, coś tam będę biznesowo robił, ale moim głównym celem będzie rozwój, podróże, przygody, doświadczanie życia.

Czyli postanowiłem sobie, pracowałem po cztery godziny dziennie, zainwestowałem kilka projektów jako anioł biznesu, ale jako anioł biznesu nie angażowałem się w operacyjną rzecz.

Byłem w prawie stu krajach i to wielokrotnie.

Kraje, które lubię, to po prostu wracam do nich i to często.

I to jest tak, że jak brakuje mi słońca, to ja nie czekam na lato, tylko po prostu sprawdzam bilety i patrzę, czy jest dzisiaj jakiś wolny.

I po prostu lecę tam, gdzie jest słońce.

I to nie przeszkadza.

I po prostu podróżowałem.

Nie zamierzam na nią przechodzić.

W wieku sześćdziesięciu siedmiu lat odejdę od działalności operacyjnej, będę już tylko aniołem biznesu i zasiadał w radach nadzorczych, ale już nie będę operacyjnie pracował, czyli będę miał pracę cztery godziny dziennie.

Ja już przeżyłem emeryturę, więc wiem, że pół roku wytrzymałem i nie chcę tego powtarzać.

I nie życzę nikomu, kto jest przedsiębiorcą, być w miejscu, że nic nie robisz, nic nie musisz i w ogóle, wiesz, nagle z żadnej twojej firmy ciebie nie dzwonią i nie jesteś w ogóle potrzebny.

I dlatego uważam, że można mieć naprawdę fajne życie, nie musisz być miliarderem, można mieć fajne życie, ale warto ten milion chociaż pierwszy zarobić.

Tam był przecinek.

Ale ktoś sobie zrobił kropkę, żeby usprawiedliwić siebie, że nie ma kasy.

I to jest prawdziwe.

Potem jest to znowu jest prawdziwe.

Pamiętam kiedyś kolega taki prezes dużego funduszu mówi ile zarobisz na ten fundusz.

Ze mną była moja asystentka, która pracowała tam na jakiejś tam powiedzmy P-pensji.

No ale przecież pan jest multimiliarderem, jest pan jednym z bogatszych ludzi na świecie.

Całe życie spędziłem w pracy.

Jeszcze raz bym zaczął życie, byłbym przeciętnym milionerem.

Mam też taki przykład właśnie mojego dobrego znajomego, który się rozchorował i on też za to życie marzył o tym, żeby podróżować, ale ciężko pracował.

I on ma problem, żeby pojechać do innego kraju po prostu, bo ma taką zewnętrzne jelito.

On powiedział mi ile ma tych ograniczeń, a wszystko było przez pracę i oczywiście złe jedzenie.

Tak i to jednak to zdrowie spowodowało to, że facet nie jest stary, ale po prostu zdrowie mu siadło.

A ja sobie poleciałem do Nowego Jorku, stanąłem w tym samym miejscu, przypomniałem sobie tą jego historię i pomyślałem sobie kurcze jak fajnie, że tu jestem, nie?

On wtedy był w pracy.

Teraz prawdopodobnie ma więcej pieniędzy ode mnie, ale on nigdy już nie poleci za granicę daleko.

No chyba, że masz takie ego, że potrzebujesz się pokazywać w prywatnym dżecie, na prywatnym jachcie.

Drugi, kiedy kupujesz jacht, pierwszy, kiedy go sprzedajesz.

Natomiast sprowadzając się do prostych rzeczy i do na koniec dnia chyba tych prostych, ale ważnych prawd.