Mentionsy

Okiem Amatora
Okiem Amatora
12.09.2025 14:55

#76 - Ewelina Wołos - im trudniej tym dla mnie lepiej

W kolejnym odcinku podcastu Okiem Amatora rozmawiam z Eweliną Wołos czyli czołową polską age grouperką. Na początek wspominamy jej debiut w triathlonie, a potem szybko tak jak Ewelina przechodzimy do dystansu pełnego Ironmana, gdzie Ewelina już w pierwszym roku ułożonego treningu startowała na MŚ na Hawajach. Rozmawiamy także o jej pracy jako fizjoterapeutka i o prostych wskazówkach dla amatorów jak unikać kontuzji i przeciążeń. Na koniec Ewelina opowiada o swoich planach na kolejny sezon i swoim nadchodzącym debiucie w kategorii Pro.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 73 wyników dla "Pro"

Mówi o tym, z jakimi problemami głównie zmagają się jej podopieczni i co powinniśmy robić, aby takich problemów unikać.

Na koniec rozmawiamy o jej planach na przyszłość i kolejny sezon, a także o tym, jak zamierza zadebiutować w nowej kategorii PRO.

Ewelina, zawodniczka, taka pro-amatorka, można powiedzieć, pro-amator, taki fajny termin tutaj mamy.

Ale ja po prostu zawsze uprawiałam sport od dziecka i tak moje życie się potoczyło, że do tego sportu zawodowego bardzo szybko zniknęłam, bo już na poziomie studiów, gdzieś tam jeszcze na trzecim roku studiów startowałam w biegach na trzy kilometry z przeszkodami.

No i ze względu na kontuzje, śmierć mojego trenera, trudne przypadki, taki los po prostu, tak to się potoczyło, że moje życie sportowca się wtedy zakończyło.

Choć jakbym sobie porównała teraz jak ja trenowałam wtedy, a teraz to teraz jestem bardziej pro sportowcem.

I później poszłam po prostu na studia, znaczy byłam na studiach i wcześniej zaczęłam pracować w fizjoterapii na czwartym roku studiów i wtedy miałam taki bardzo długi czas bez sportu zupełnie.

I tak zrobiłam bieg granią teatr, zrobiłam bieg rzeźnika właśnie w taki sposób typu jedziesz, no dobra za miesiąc jadę, nie ma problemu.

Ja pojechałam po prostu po przygodę, po doświadczenie i spodobało mi się to, ale gdzieś tam w międzyczasie to nie było tak, że ja od razu weszłam, kupiłam rower i powiedziałam, że trenuję z trenerem, tylko się po prostu gdzieś tam... Ja zawsze... Ja lubiłam się ruszać, więc ja nawet jak...

Nie uprawiałam tego sportu regularnie, to poszłam sobie na basen popływać, trochę poszłam na saunę, gdzieś tam pobiegiwałam nad Wisłą, to było tak, że ja wychodziłam po prostu dla przyjemności, bez zegarka, trochę się zmęczyć, żeby się lepiej czuć.

Widzisz, czyli jednak gdzieś ten talent do sportów wytrzymałościowych w Tobie głęboko siedział i po prostu czekał, żeby go odkryć.

Ja czułam się mocna po prostu, tak jakby nie kalkulowałam, nie myślałam, że można coś mocniej, jakby robiłam wszystko na odczucie.

Tak, tak i Marcin mnie bardzo prowadził zachowawczo, tak naprawdę bardzo zachowawczo, bo z tego co pamiętam to ja jedyne jednostki takie mocniejsze to biegałam w zakładkach, że biegałam biegi ciągłe, takie od 8 chyba do 12 kilometrów.

No i w międzyczasie gdzieś tam byłam na dwóch obozach, czyli byłam w maju na obozie, pamiętam, w Szklarskiej Porębie i gdzieś tam przed Barceloną i może to było też takie kluczowe, że byliśmy wtedy w Alpach, byliśmy w Livigno przez jakieś tam 8-10 dni, nie pamiętam nawet dokładnie i myślę, że tam po prostu dobrą robotę kolarską zrobiłam i też biegową.

Ten organizm po prostu nie był zaadaptowany do tego.

Czy po prostu chciałaś się spróbować?

Teraz zupełnie inaczej, z innej perspektywy na to patrzę, mając już tyle doświadczenia, ale znowu, mi się wydaje, że ja po prostu mam talent do trudnych rzeczy, że ja lubię startować tam, gdzie jest trudno, gdzie te warunki fizyczne odgrywają rolę, a nie może te takie zewnętrzne czynniki, o których mówimy.

Nie, wiesz co, w Hardej akurat nie startowałam, Marcin startował, mój partner Marcin Fabiszewski i ja byłam po prostu supportem na połowie trasy biegowej.

No i jeździłam po prostu co jakiś tam czas w góry pochodzić, trochę potruchtać i już to mi pozwoliło, że się bardzo poprawiłam na tej trasie samej, tego biegu górskiego, bo tam bieg w Wiranią Tatr to jest taki bieg, gdzie jest około siedemdziesięciu tam chyba pięciu kilometrów z przewyższeniem ponad pięć i pół tysiąca metrów, więc jest to taki dosyć solidny, solidny wyścig.

I to, co mnie tam spotkało w wodzie i to, co mnie spotkało tam na rowerze, tutaj mówię o takim draftingu, który tam był, ja sobie z tym po prostu nie poradziłam, bo jak ktoś mnie wyprzedzał, nie wiesz, po tej Barcelonie, gdzie dużo mówiło się o draftingu, że tam, wiesz, że dziewczyny draftowały, że miały takie wyniki, to ja po prostu miałam taką obawę, że jak ktoś mnie wyprzedzał, ja po prostu stawałam na rowerze.

No ale tam mentalnie troszkę się odbiłam i finalnie gdzieś tam wyprzedzałam bardzo dużo dziewczyn po prostu na tych ostatnich 15-20 kilometrach biegu.

Idealnie naprowadziłaś mnie na kolejne pytanie, bo to właśnie to jest ten wyścig, o którym też chciałem porozmawiać, bo w 2024, właśnie w zeszłym roku, w 2024 dla tych, którzy słuchają nas później, wróciłaś znowu na pełny dystans i Lanzarote.

Wróciłam na pełny dystans, bo po tych Hawajach właśnie wydaje mi się, że to rozczarowanie takim moim występem było dosyć spore i miałam już kwalifikacje Mistrzostwa Świata na połówce i mieliśmy po prostu cel z trenerem, żeby zbudować się na krótszych dystansach, żeby poprawić jeszcze tą szybkość na połówkach.

Bo to był 2019, ja borykałam się z tą kontuzją, próbowałam ją wyleczyć, pożegnałam się wtedy z Marcinem Florkiem, jeśli chodzi o współpracę trenerską, bo jakby nie mogłam sobie poradzić z tym, że nie mogę trenować i ciągle mówię, że coś mnie boli, więc stwierdziłam, że troszkę poprowadzę się sama, trochę na odczucie, żeby po prostu się wyleczyć i wtedy pojechaliśmy do Kalpe na obóz w 2020 roku i wtedy była pandemia,

Zanim się nie odbiłam z powrotem, wiesz, nie nawodniłam się, nie najadłam, więc ten rower był po prostu i wietrzny i też nie miałam roweru do końca dobrze, w sensie miałam zbyt twarde przełożenia na te warunki i to spowodowało, że bardzo musiałam gnieć na takich ciężkich podjazdach.

To przepalenie na rowerze, bo ja w sumie bardzo dobrze pojechałam tam rower, bo ja przez te 30 km pierwsze dogoniłam wszystkie dziewczyny z wody, więc jakby wyszłam na to prowadzenie overall w age grouperkach i jakby zeszłam z tego roweru i byłam nadal pierwsza.

No i biegłam po prostu takie wiesz, trochę rozbieganie można powiedzieć na tym maratonie.

Chyba na razie nie, dlatego że myślę, żeby od przyszłego roku wystartować zawodniczo bardziej, czyli chciałabym przejść na kategorię pro, wykorzystać to, że jest taki ostatni moment, bo już jestem coraz starsza.

Zawodnicy pro są troszeczkę inaczej traktowani niż age grouperzy.

Finansowo jest to wbrew pozorom trochę łatwiejsze, bo prosi mają tańsze starty.

Muszę po prostu popracować w tym sezonie nad pływaniem, bo to jest taka moja duża pięta hillesowa, no ale też umówmy się, nie przykładałam nigdy do tego wagi, no bo zawsze wystarczało mi to bieganie i rower, a żeby wygrywać Age Groupy, to się jeszcze udaje zrobić rowerem.

A na Aquabike'u jeszcze jest ten problem, że tam w Twoim przypadku biegiem już nie nadrobisz, bo to się na rowerze kończy.

No tak, ale wiesz co, na tym Aquabike'u akurat to był, no ja nie miałam za dużej konkurencji tych dziewczyn, za dużo nie startowało, ale ja za gadę, wiesz, gdzieś tam się napędzam, próbowałam po prostu dogonić dziewczynę, które się ścigały w Ironmanie.

Ciężko mi było uzyskać, znaczy wiesz, bardzo dobrze mi się jechał rower, ale jednak jeżeli ciało nie jest przygotowane do długich jazd, no to też mi bardziej cierpiały plecy i szyja niż nogi i jakby wydolność, no bo ciało po prostu nie było przyzwyczajone do takiej długiej jazdy.

Ja zajmuję się w sumie od 15 lat już taką szeroko rozumianą profilaktyką.

I również pracuję w treningu medycznym i w treningu motorycznym, czyli prowadzę też pacjentów funkcjonalnie, motorycznie.

I trochę też prowadzę zawodników na planach treningowych triatlonistów i biegaczy, więc tak w zasadzie wszystko mojej pracy jest wokół ciała, wokół ruchu, wokół bólu, tak holistyczne bardzo podejście do człowieka.

A jak powiedziałaś, prowadzisz zawodników do triatlonu, to tutaj mówisz o kompletnym planie treningowym, czy bardziej właśnie od tej strony motorycznej?

No dobra, a z jakimi najczęściej problemami przychodzą do Ciebie amatorzy i weźmy sobie tych triatlonistów jako przykład.

Czyli nie są to urazy bezpośrednie, skręcenia, tylko dolegliwości bólowe kolan, dolegliwości kręgosłupa, problem z grupą kulszowo-goleniową, czyli powiedzmy takie mięśniowo-ścięgniste przeciążenia układu ruchu.

Jeżeli nie mówimy o zawodnikach z tego zakresu pro i takiego może bardziej zaawansowanego age group,

Czyli rower na tyle przeciąża, że później jakby zawodnicy myślą, że bieganie jest problemem, ale problem się bierze już z pozycji na rowerze.

No i jakby ze względu na to, że trochę wiem o tym, bo sama jeżdżę, to też wiem jakie elementy można zmienić na rowerze, więc jestem w stanie zaproponować takiemu zawodnikowi jakąś zmianę, wiedząc jakie ma dolegliwości bólowe, czy podnieść siodełko, czy przesunąć siodełko, czy może zmienić ustawienie gdzieś tam góry.

Bo myślę, że tutaj mam taki plus, że mając takich zawodników wiem o co chodzi po prostu.

I tutaj zawsze trzeba szukać przyczyny problemu, żeby taki człowiek po prostu wyszedł z tej kontuzji.

A powiedz mi, a czy twoja praca i to czym się zajmujesz pomaga w twoim procesie treningowym?

Jakby oczywiście tak, to ma wpływ, ale źle dobrane obciążenia zazwyczaj powodują największy problem kontuzyjności.

Nie patrzę, że ja biegnę po 5-30, ja po prostu czuję się słabo, więc biegnę na odczucie takiego, że ma być to luźny trening, więc dla mnie to tempo wtedy nie jest istotne.

Dyskutujemy o tym po prostu.

Także realnie mam wpływ na to, że rozmawiamy i myślę, że z tej rozmowy budujemy po prostu trening.

Jeśli uda mi się mój plan przejścia jakby trochę bardziej w to zawodowe, powiedzmy zawodowy triathlon pro, to mam nadzieję, że uda mi się popracować nad regeneracją trochę bardziej.

Ja po prostu wyrosłam w pracy w takim obszarze, gdzie wszyscy ze sobą współpracują, więc ja mam dużą świadomość.

Ale znowu to jest tak, że nie idę na fizjoterapię, bo albo zrobię trening, albo zrobię fizjoterapię, bo tego zasobu czasowego po prostu mam mniej.

To po prostu sen, dieta, nuda.

Niekombinowanego treningu albo bardzo prostego, to samo tak jak prowadzę i siebie i zawodników w różnych dyscyplinach sportu, też te podstawowe boje siłowe, podstawowe ćwiczenia takie globalne z obciążeniem, bez wymyślania, czyli przysiad, martwy ciąg, ćwiczenia pchające i ciągnące po prostu na nogi i ręce.

I po prostu trening minimalny, ale systematyczny.

No gdzieś na ten trening nie wystarczało energii, nawet nie mówię czasu czasami, tylko jakby czułam, że jak dołożę jedną rzecz, to będzie po prostu za dużo.

Tam możemy trochę więcej pokombinować, no bo to jest taki czas, że możemy kombinować, a już w sezonie startowym po prostu robić takie podtrzymanie, trochę trening mocy, pobudzenie na takiej zasadzie.

Nareszcie jakaś prosta recepta do zastosowania.

No, że po prostu mam bardzo duże spadki i nawet wydaje mi się, że to jest taki trochę, się zastanawiałam, czy to taki stan depresyjny po zawodach.

Czy może nie warto po prostu zainwestować ten czas pracy w pracę, fizjoterapii, w treningu, rozwijać się w innych obszarach.

Ale wydaje mi się, że to jest po prostu bardzo duże, bo to mi mija po kilku dniach i wtedy znowu już mam tak, a dobra to sobie wymyślę, tam to sobie wymyślę.

A bieganie jest po prostu trudne.

Na bieganiu jest po prostu większe zmęczenie.

45 to chyba jak się szykowałam do Ironmana, więc po prostu biegam mało ze względu na te kontuzje i jakby to taką czułość na wszelkie takie zmiany obciążenia, no to zaraz coś mi się tam odzywa, więc jestem bardzo ostrożna w bieganiu.

Ale po prostu musimy być bardzo uważni.

Bo ja po prostu zazwyczaj po pracy bardzo szybko wsiadam na rower i wtedy jak mamy zmienną opiekę nad Miśką, w sensie ja szybko kończę rower i to się, nie wiem, 16, 17 jestem już po rowerze, wtedy kiedy największy tłum wyjeżdża na te gasy.

I wiesz, jest to problem, ale jakoś musimy sobie poradzić.

Jakie plany na kolejny sezon i kiedy zobaczymy cię już na liście startowej z dopiskiem PRO?

Więc mam nadzieję, że się uda jakby dopisać mnie do listy pro, bo jestem zapisana jako age group, ale mam nadzieję, że nie będzie z tym problemu, żeby startować tam już jako zawodnik.

I to jest dla mnie wtedy sport zawodowy, bo to czy jesteśmy pro, czy jesteśmy age group nie warunkuje tego, czy jesteśmy zawodowymi sportowcami.

No i oczywiście fajnie będzie zobaczyć cię już w barwach Pro w przyszłym roku i to faktycznie tak jak mówisz, może nie jako osoba zarabiająca na sporcie, ale w Pro jako startująca i mierząca się z tymi najlepszymi na świecie, którzy są gotowi naprawdę dużo poświęcić i dużo trenować.

Już nie mogę się przestraszyć i mam nadzieję, że uda mi się po prostu pracować, bo ja lubię pracować, lubię trenować, sprawia mi to dużo frajdy.