Mentionsy
#68 - Marta Łagownik - "jestem prawie zawodniczką Pro"
W kolejnym odcinku podcastu Okiem Amatora rozmawiam z Martą Łagownik. Przechodzimy razem przez początki jej kariery, pierwsze zwycięstwa i porażki, aż po trudne lata 2020-2022 i niespełnione marzenia olimpijskie. W końcu dochodzimy do najlepszego jak dotąd, w jej karierze roku 2024, gdzie Marta swoimi zwycięstwami pokazała, że nadal stać ja na wiele szczególnie na dłuższych dystansach.
Rozdziały (7)
Andrzej Hołub przedstawia Martę Łagownik, a ta opowiada o swoim początku w sportach wieloboowych, od nauki pływać do pierwszych zawodów w dwuboju nowoczesnym.
Marta opowiada o swoim pierwszym triatlonie, pierwszej połówce w 2013 lub 2015 roku, a także o swojej pierwszej wycieczce do Mistrzostw Europy w Duatlonie.
Marta opowiada o swoim decyzji o zawodniczce w triatlonie, opisując swoje doświadczenia i myślenie w kwestii kariery sportowej. Podkreśla znaczenie doświadczeń sportowych i dobrej regulacji obciążenia w osiąganiu wysokich wyników. Opisuje swój debiut na długim dystansie w Townsville, podkreślając wyzwania związane z takim dystansem i swoje doświadczenie.
Marta opowiada o swoich startach na Challenge Samarkand i na połówce w Portugalii, podkreślając, że chce sprawdzić swoje kondycje po długim dystansie.
Marta opisuje incydent z kokpitem na połowie w Portugalii, w którym śruby się poluzowały, co spowodowało utratę czasu.
Marta porównuje organizację Challenge i Ironman, podkreślając, że Ironman ma więcej wolontariuszy i lepsze organizację.
Marta mówi o swoich planach na start na pełnym dystansie w Nowej Zelandii, podkreślając, że chce osiągnąć top 5 lub 10.
Szukaj w treści odcinka
No i tak, pływałam do czwartej, piątej klasy szkoły podstawowej i tam trener pływania, który prowadził z nami zajęcia, zobaczył potencjał we mnie i w mojej koleżance, koleżance Edycie również i zaprowadził nas na pierwsze zawody w dwuboju nowoczesnym i to nie jest jeszcze triatlon.
Natomiast po biegu zawsze albo wskakiwałam na podium, albo byłam pierwsza, albo druga, także te możliwości w biegu zawsze wydawałoby się, że były większe niż w pływaniu, pomimo tego, że będąc całkiem szczerym, no nie trenowałam biegania, raczej tylko pływałam, no jako dziecko po prostu byłam gdzieś tam aktywna, jeździłam na rowerze, czy tam się ścigałam z kimś tam od garażu do garażu, czy coś takiego.
Ktoś, kto miał mniej, miał po prostu... po prostu musiał trochę szybciej biegać po rywalizacji pływania i strzelania, ponieważ tam każda konkurencja była...
W trójboju dostałam propozycję, żeby wyjechać do Warszawy do ośrodka i trenować tam już cały pięciobój.
Natomiast moi rodzice z wielkiej troski i z dużej opieki nade mną martwili się po prostu, że sobie nie poradzę, więc mnie nie puścili.
Chcieli zabrać mnie i mojego brata, żeby było trochę raźniej, ale też się nie zgodzili, więc powiedzmy, że nie że w złości, ale po prostu chciałam też sama sobie udowodnić, że potrafię, że spróbuję po prostu pociągnąć ten cały pięciobój w Gdańsku.
No i oczywiście pozostało strzelanie, ale tak bądźmy szczerzy nie strzelałam nic, bo po prostu już mi nie starczało ani siły, ani czasu i tak naprawdę w tym pięcioboju, na tym strzelaniu też bardzo dużo traciłam, bo jak w czwórboju zrobili już bieg w kombinacji ze strzelaniem, to najczęściej, najdłużej stałam zawsze na stanowiskach.
No i po prostu zdecydowałam, że zakończę swoją karierę z pięciobojem.
Myślałam, że już zakończę całkowicie karierę ze sportem, natomiast moja ówczesna trenerka Monika Smary, którą serdecznie pozdrawiam, zapytała się mnie, czy na pewno chcę już kończyć ze sportem i czy nie chciałabym chociaż po prostu tak trochę trenować.
Tak równo można by powiedzieć, bo jakby nie mam nigdy problemu z bieganiem, ale wydaje mi się, że to po prostu każdy jakąś tam dyscyplinę sportu ma, w której czuje się dobrze i ja w tym bieganiu czuję się bardzo dobrze.
Kuba biegł po 4-0 i naprawdę dawał z siebie wszystko, a Wojtek po prostu podawał mu kubki, cofał się, bo wymijał ludzi, pomówił mu jaki ma czas.
Natomiast Wojcisz pobiegł tam, chyba nie złamali finalnie tych 40 minut, ale Wojtek w wieku 16 lat biegał 34 minuty na 10 km i dopiero całkiem niedawno powiła mi jako rekord życiowy, także no nie, nie trenuję niestety, ale dostawał wiele propozycji gdzieś tam od trenerów z lekkiej atletyki.
No i pewnego pięknego dnia właśnie Monika zaproponowała mi gdzieś tam w sierpniu, że mówi choć wystartujesz sobie może tutaj na jedną ósmą tak dla zabawy gdzieś tam w Chodzieży chyba pamiętam, z tego co pamiętam, bo to jest jej rodzinne miasto i tam akurat były zawody organizowane i mówię
Czy zaproponowała mi ten dystans dlatego, że jakby wiedziała już od samego początku, że mam większe predyspozycje do dystansu długiego niż do kwalifikowanego?
Ja tak naprawdę to, co gdzieś tam zarobiłam na tym biegu, to kupiłam po prostu sobie nowy rower, znaczy nowy rower, używany rower, ale miałam bardzo duży sentyment do niego.
Był taki moment, że etap kolarski trzeba było przejechać tam połowę dystansu do jakiegoś czasu, dlatego że przejeżdżał pociąg i po prostu trzeba było się zatrzymać tam na 20 minut, więc po pływaniu tylko szybko zerknęłam na zegarek, czy zdążę szybciej przejechać ten odcinek i udało się na szczęście.
Doszło do momentu, że one mnie zdublowały po prostu i musiałam zejść z trasy.
No i dziewczyna, która gdzieś tam nie była jakoś lepsza ode mnie wiele, pojechała po prostu trochę mocniej ten rower i ona zdobyła ten medal.
Mnie interesuje, w którym momencie u takiej młodej osoby wtedy pojawia się ta myśl w głowie, żeby postawić wszystko na jedną kartę i zająć się profesjonalnie właśnie triatlonem czy uprawianiem sportu.
Po prostu startuje, jest, trenuje, przygotowuje się.
Wielu sportowców teraz przechodzi na emeryturę, nie ze względu na kontuzję, tylko po prostu, bo kończą karierę.
Jest bardzo wiele takich przypadków, że niektórzy wracają na studia, niektórzy piszą, że to życie jest takie inne, że nie ma tylu podróży, że są na miejscu, że odprowadzają dzieci do szkoły, że gdzieś tam zaczynają pracować, więc
Więc moja myśl o tym, żeby spróbować zrobić to jako profesjonalistka, to myślę, że to był sezon 2018-2019.
Natomiast powiem szczerze, że nie wiem czy byłam na to gotowa jeszcze, czy byłam po prostu mentalnie gotowa na to, że
że nie mam nie tyle w domu, że nie widzę swoich bliskich, że wyjeżdżam gdzieś na obozy, jakieś zgrupowania po miesiąc, po dwa i po prostu wracam później do domu i zastanawiam się, gdzie ja jestem.
I tak myślę, że ten 18-19 rok to pomyślałam o tym, że ta szansa na to, żeby być profesjonalistką jest.
Wprowadzać zmiany, jakby miałam trenerkę od pływania, natomiast finalnie te trzy lata nauczyły mnie tego, żeby po prostu być cierpliwym i robić wszystkie rzeczy dobrze, nie perfekcyjnie, nie źle.
Ale dobrze, dlatego że to tak naprawdę sprawia, że zawodnicy Pro są najlepsi, a nie, że nie są.
Po prostu te rzeczy trzeba robić dobrze, wszystkie.
No i wracając do tego Pro, no to tak naprawdę po 2020 roku...
No i wtedy, wtedy jakby pomyślałam sobie, że ten Paryż to no, no chyba nie jest dla wszystkich, no po prostu nie jest dla wszystkich, no i musiałam jakby się nad tym zastanowić, że nie jestem zawodniczką, która robi wszystko tak jak na przykład robi pierwsze TOP 15, to znaczy ja studiowałam, ja pracowałam i starałam się trenować.
Tam po prostu, poza tym, że są starty, poza tym, że są obozy i tak dalej, to jest duży stres.
No i powiedzmy, że taka myśl o tym, żeby być Pro po zeszłym roku tak naprawdę wróciła jeszcze raz, że właściwie to mogłabym spróbować tutaj na długim dystansie, ale tak naprawdę zanim zaczęłam startować w długim dystansie, to oczywiście odbyłam poważną rozmowę ze sobą.
No i oczywiście z moją trenerką, z którą po prostu tak szczerze porozmawiałyśmy i zastanowiłyśmy się, czy 35 miejsce na przykład na Igrzyskach Olimpijskich jest warde tych wyrzeczeń, czy lepiej już się zastanowić.
I teraz to nas wszystko prowadzi do tego bardzo udanego sezonu 2024.
Ale jeszcze zanim o tym sezonie, to teraz uważasz się za zawodniczkę Pro, to znaczy starty i sport jest twoim głównym źródłem utrzymania, czy robisz coś jeszcze?
Ostatnio też miałam rozmowę z jedną osobą na ten temat, czy już jestem Pro, czy jeszcze nie.
Myślę, że na razie jestem już prawie zawodniczką Pro, natomiast jeszcze sport nie utrzymuje mnie do końca.
Natomiast myślę, że w perspektywie kilku najbliższych lat będę mogła już śmiało powiedzieć, że jestem Pro.
Póki co mam nadzieję, że będę, natomiast prawie Pro jestem.
Marta teraz jest w Hiszpanii, rozmawiamy właśnie z Hiszpanii, także to życie takiego Pro czy pół Pro nie może być takie złe, skoro w październiku jesteś w Hiszpanii, bo tam są lepsze warunki do trenowania właśnie.
Zastanowiłam się i podjęłam kilka kroków, żeby sprawdzić, czy zawodniczki, które są na najwyższym poziomie, po prostu takie się rodzą i są najlepsze, czy czynią pewne kroki i wykonują pewne czynności, które sprawiają, że tymi zawodniczkami Pro się stają.
że podjęłam dobre decyzje i podjęłam dobre czynności, jakie podejmują zawodnicy Pro.
Miałam czas na wszystko, na co zawodnicy Pro powinni mieć, czyli była regeneracja, było bardzo dobre żywienie, był bardzo wysokiej jakości trening, no bo czasami
Jeżeli ktoś chciałby mieć wyniki jak zawodowiec, to po prostu musi robić to, co zawodowiec robi.
Oczywiście wielu zawodników amatorów albo na przykład znajdzie się kilku zawodników Pro, przepraszam, którzy wcześniej nie mieli jakiejś styczności ze sportem.
Dobrze prowadzone, bo to jest też klucz do tego, żeby osiągać w dalekiej przyszłości, w długofalowym procesie dobre wyniki sportowe, bo jeżeli jest młodociany zawodnik, który będzie miał za wysokie obciążenia do jego adekwatnego rozwoju, czyli na przykład jeszcze nie osiągnął wieku dojrzałości i wtedy te obciążenia były za wcześnie,
Za wcześnie były podawane, no to powiem szczerze, że ten wiek takiego osiągania długofalowych, wysokich wyników jest mniej prawdopodobny niż dla zawodników, którzy byli gdzieś tam prowadzeni dobrze.
Natomiast czy po prostu to serce cały czas pracowało, czy osiągało tylko takie niskie wartości, tam do stu, stu dwudziestu na przykład uderzeń na minutę?
I te 12 zawsze jest problematycznym i tam się dzieje właśnie to, o czym powiedziałaś, czyli to całe zwalnianie chyba najbardziej, przynajmniej tak.
Ty chyba, tak jak powiedziałaś, nie tylko najmniej zwalniałaś, czy nawet nie przyspieszałaś, ale zdecydowanie goniłaś te francuskie chyba, które prowadziły na tych zawodach.
Jakby nie czuje różnicy, ok, musi tam żywieniowo, czy jeśli chodzi o nawadnianie, to musi przemyśleć tą sprawę, natomiast po prostu już jedziesz.
I tak Cię plecy bolą, i tak Cię bolą nogi, i tak Cię wszystko boli, więc po prostu jedziesz 30 km więcej.
I tak, one zaczęły zwalniać po dystansie półmaratonu, zwłaszcza ta pierwsza, która prowadziła, bardzo zwolniła.
To one tego nie robiły, więc no myślę, że takie szczegóły też dużo często ważą tak naprawdę na wynik sportowy finalnie, ale faktem jest też to, że ja po prostu na biegu po rowerze się czuję dobrze.
Dostałam zaproszenie, dlatego poleciałam i wystartowałam, ale również tak jak Tanzwil wzięłam to trochę za takie doświadczenie, bo pomimo tego, że ten rok jest dla mnie bardzo, bardzo dobry pod względem wynikowym,
Także wiem, co to znaczy się czuć po prostu źle.
To nie miałam problemu z zaśnięciem, a później obudziłam się o godzinie czwartej i już nie mogłam spać, więc pewnie to był jetlag, że po prostu się organizm jeszcze nie przestawił, ale takie bardzo, bardzo złe samopoczucie, to pierwszy raz się z czymś takim spotykałam i tak naprawdę ten start się trafił w takim idealnym momencie, że ta aklimatyzacja już zaczęła pomalutku postępować.
Po prostu tak mam, tak wolę.
Po prostu tak mam i tyle.
Po prostu musiałam chwilę poleżeć i chwilę odsapnąć, bo to był dla mnie bardzo trudny start.
No i wtedy dostałam propozycję startu w Samarkandzie i pomyślałam sobie, że to będzie dobry...
W trakcie wyścigu kolarskiego po prostu wszystkie śruby mi się w kokpicie poluzowały.
Natomiast tych kluczy nie było, więc już podjęłam decyzję, że czy zgubię ten kokpit, czy te śruby, to już po prostu jadę do mety.
Albo jest, albo nie ma, więc ja stwierdziłam, że ten start... Nie chcę po prostu ryzykować swoich zębów, że on spadnie, ja upadnę na tą kierownicę, albo że się przewrócę, może kogoś jeszcze, komuś coś jeszcze zrobię.
Możesz tak z perspektywy zawodnika Pro ocenić te dwie organizacje i powiedzieć, gdzie wolisz startować?
Znaczy nie, że federacje tylko tak, jest Challenge, jest Ironman i jest światowa federacja po prostu.
Może na dystansie kolarskim mi się bardziej podoba challenge, dlatego że tam każą trzymać 20 metrów odległości na rowerze, jeśli chodzi o non drafting, jazdę bez draftingu i nawet stawiają pachołki w odległości 20 metrów, żeby zawodnik, który też jest zmęczony i czasami ma problem z określeniem tej odległości,
Nawet jeżeli to nie są zawodnicy Pro, to ja i tak mam ciarki na skórze, bo wiem, że po prostu ktoś kto tam wystartował bardzo dużo poświęcił i robi dla siebie coś niesamowitego i wiem, że
Poproszę następne pytanie.
Mówi się, że pierwszy start w Ironmanie albo w Igrzyskach Olimpijskich robi się dla doświadczenia, to na pewno coś w tym jest, żeby po prostu poczuć te warunki i wiedzieć, z czym tam trzeba sobie w trakcie ścigania radzić, bo myślę, że to nie jest łatwe, ale myślę, że jak sobie poradzę na tej wyspie, to poradzę sobie i na tamtej wyspie.
Ostatnie odcinki
-
#76 - Ewelina Wołos - im trudniej tym dla mnie ...
12.09.2025 14:55
-
#75 - Agnieszka Kropiewnicka - nie tylko wyniki...
31.07.2025 13:12
-
#74 - Kamil Błachnio od rowerów high performanc...
25.07.2025 14:30
-
#73 - Katarzyna Gorlo Olszewska czyli jak biega...
23.05.2025 14:04
-
#72 - Przemek Szuder - czyli luźna rozmowa o tr...
11.04.2025 13:00
-
#71 - Anna Rząsowska - siła konsekwencji, mocny...
28.03.2025 11:00
-
#70 - Martyna Lewandowska - Jak to jest być TOP...
20.12.2024 19:16
-
#69 - Maciej Skórnicki - "Poczułem smak klęski"
06.12.2024 09:44
-
#68 - Marta Łagownik - "jestem prawie zawodnicz...
08.11.2024 14:45
-
#67 - Olga Kowalska - "nie jestem robotem"
25.10.2024 07:57