Jan Wójcik - Gig economy, czyli imigrant wolny najmita
Gig economy reklamowała się jako recepta na bolączki tkwienia w „pracy od 9 do 17”. Model, który ma pomóc pracować wolnym duchom, chcącym podróżować, matkom wychowującym dzieci czy ludziom, którzy wolą być panami swojego czasu. Zastępuje on stałe zatrudnienie krótkoterminowymi kontraktami, zleceniami i „fuchami” – stąd nazwa gig, która wzięła się z muzycznego slangu, gdzie oznaczała jednorazowy występ bez żadnych zobowiązań, robotę. Jeżeli tymczasem spojrzymy na szarą codzienność, symbolem tej nowoczesnej formy gospodarczej, będzie szczelnie opatulony Hindus sunący przez warszawskie ulice, w deszczu, pomiędzy autami, na elektrycznym rowerze.
Tylko nie miejmy złudzeń, podobny model współpracy przyjmuje Uber i inne platformy, które w rękach pośrednika zostawiają
Pokazano wszystkie 1 dopasowanie. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Analiza sytuacji imigrantów w gig economy i ich rolę w zarządzaniu.
Opis warunków pracy imigrantów w gig economy i ich warunki życia.
Imigranci posługę świadczyli między innymi dla agencji Gemini Work w świątyni polskiej Gig Economy, magazynie Inpost.
Analiza negatywnych konsekwencji gig economy dla imigrantów i ich integracji.
Przykłady kreatywności pracodawców i ich wpływ na integrację imigrantów.
Przedstawienie dyrektywy UE i jej cele dotyczące gig economy.
Zakończenie nagrania i prośba o wsparcie finansowe.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Imigranci posługę świadczyli między innymi dla agencji Gemini Work w świątyni polskiej Gig Economy, magazynie Inpost."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Gig economy reklamowała się jako recepta na bolączki tkwienia w „pracy od 9 do 17”. Model, który ma pomóc pracować wolnym duchom, chcącym podróżować, matkom wychowującym dzieci czy ludziom, którzy wolą być panami swojego czasu. Zastępuje on stałe zatrudnienie krótkoterminowymi kontraktami, zleceniami i „fuchami” – stąd nazwa gig, która wzięła się z muzycznego slangu, gdzie oznaczała jednorazowy występ bez żadnych zobowiązań, robotę. Jeżeli tymczasem spojrzymy na szarą codzienność, symbolem tej nowoczesnej formy gospodarczej, będzie szczelnie opatulony Hindus sunący przez warszawskie ulice, w deszczu, pomiędzy autami, na elektrycznym rowerze.