Mentionsy
Wojna kognitywna, czyli dezinformacja na Bliskim Wschodzie
W audycji "News albo Fake News" Piotr Łodej poruszył temat dezinformacji na Bliskim Wschodzie i trwającego tam konfliktu.
Rozdziały (13)
Grzegorz Leczkowski, Kuba Witkowski i Piotr Łodej przedstawiają temat dyskusji i zapraszają do audycji Agnieszkę Bryc i Mariusza Borkowskiego, którzy będą omawiali dezinformację wokół konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Agnieszka Bryc i Mariusz Borkowski omawiają źródła dezinformacji, w tym instytucjonalne, luźne krążące i providerzy, a także wpływ algorytmów na popularność wiadomości.
Dyskusja na temat znaczenia dezinformacji w konflikcie izraelsko-palestyńskim, w tym manipulacji emocjami i wojny kognitywnej.
Analiza obrazu konfliktu w mediach społecznościowych i jego wpływ na odbiorców, w tym problem weryfikacji informacji i wpływ na opinie publiczne.
Analiza systemu naczyń połączonych w polityce międzynarodowej, w tym wpływ konfliktu na Bliskim Wschodzie na politykę Izraela i Rosji, a także na pomoc Ukrainie.
Diskutowano o konsekwencjach dezinformacji w mediach społecznościowych, szczególnie w USA, gdzie zmienia się poglądy młodszych wyborców na temat Izraela i Palestyńczyków.
Analizowano zmiany w polityce międzynarodowej, szczególnie w USA i Europie, wpływające na opinię publiczną wobec Izraela i Palestyńczyków.
Rozmowa skupiła się na dezinformacji w mediach społecznościowych dotyczącego konfliktu Israel-Hamas, a także na konsekwencjach i sposobach wykrywania takich treści.
Rozmowa kontynuowała się analizą różnych obrazów przedstawianych w mediach społecznościowych, w tym prawdziwych, subiektywnych i komentarzy z podtekstem, oraz wpływ dezinformacji na świadomość społeczeństwa
Analiza skutków radykalnych wypowiedzi polityków na politykę wewnętrzną i międzynarodową Izraela, podkreślenie znaczenia słów w kontekście wojny kognitywnej.
Przedstawienie możliwości sztucznej inteligencji w manipulacji informacjami, podkreślenie potrzeby weryfikacji zdjęć i filmów.
Analiza roli bańk medialnych w manipulacji publiczną i obserwacja cofnięcia się społeczeństwa do bardziej lokalnych informacji.
Analiza skutków dezinformacji na gospodarkę Izraela i Europę, w tym ekonomiczne straty, ucieczka kapitałów i migracje.
Szukaj w treści odcinka
Atak Hamasu na Izrael z 7 października ubiegłego roku wywołał i reakcję zbrojną i falę dezinformacji właśnie na ten temat.
Jeśli chodzi o budowanie wokół tej narracji, którą przeżywamy, tego co dzieje się na Bliskim Wschodzie, nie tylko w Izraelu, w Strefie Gazy, w Libanie.
Z jednej strony w Rosji mamy Putina, z drugiej strony mamy strony walczące na Bliskim Wschodzie, Izrael, Hezbollah i kraje arabskie również, prawda?
Coś, co się ukrywa, na przykład Izrael wyeliminował całkowicie korespondentów zagranicznych ze strefy gazy, wygania ich z południowego Libanu, niemniej jednak stamtąd przychodzą i relacje, przychodzą wywiady, przychodzą zdjęcia.
Panie doktor, a dlaczego manipulacje wokół konfliktów w Izraelu w strefie gazy są obecne?
To nas rozgrzewa, ponieważ jest, tak jak powiedział pan redaktor, nasycone emocjami i tymi emocjami zarządzanymi przez zainteresowane strony, ponieważ trwa od wielu lat w zasadzie ta odsłona wojny w Gazie i inwazji na Liban i tego, co obserwujemy w mediach społecznościowych i nie tylko, jest częścią wieloletniej wojny kognitywnej pomiędzy Izraelem,
Szeroko pojętą stroną palestyńską, tam jeszcze oczywiście w tle jest także Hezbollah, czyli nie palestyńczycy, ale to jest ta frakcja antyizraelska, także Iran i zarządzanie emocjami po obu stronach jest bardzo zaawansowane.
Chodzi o to, że wszyscy się nauczyli i pokazało to wycofanie wojsk izraelskich z Libanu w 2000 roku, a później w 2009 roku operacja w Gazie.
Ta wojna kognitywna polega na tym i tu Izraelczycy wbrew pozorom nie byli tymi, którzy
Radzili sobie świetnie, bo my często mamy wyobrażenie, że Izrael doskonale radzi sobie w tak zwanych internetach i w budowaniu wizerunku.
Oczywiście potencjał cybernetyczny IDF-u, czy sił izraelskich jest przeogromny, ale to też rzeczywistość jest taka, że Izraelczycy musieli w zasadzie doganiać stronę palestyńską i sam Liban, czy Hezbollah, czy Iran.
Które szybciej nauczyły się kilku kwestii, to znaczy szybciej nauczyły się tego, że w ich interesie jest budować siebie w tym wielkim konflikcie asymetrycznym, bo po jednej stronie jest potężny Izrael, a taki pod względem militarnym, a po drugiej stronie mamy bojówki palestyńskie i Hamas przede wszystkim, nauczony od Hezbollahów z początku lat 90., czyli doświadczeń pomiędzy wycofaniem
Sił izraelskich z południowego Libanu, a rozpoczęciem II wojny libańskiej.
Strona palestyńska nauczyła się od Hezbollahu tego, że należy siebie przedstawiać na pożytek, ani tak naprawdę swój czy izraelski, tylko szeroko pojętej publiki międzynarodowej, jako strony pokrzywdzonej.
Jako ofiary asymetrycznej, przepotężnej agresji izraelskiej.
To jest to, że da się coś ukryć, a jeśli wyrzucę obserwatorów, dziennikarzy, Izrael to zrobił w Gazie, robi to samo w Libanie, to oznacza, że zamierza coś ukryć.
Nie mamy tych umiejętności, co więcej, wszystko jakby wynika to z faktu takiego, że według badań, tylko ja już nie pamiętam, czyje to były badania, ale na nich opierają się Izraelczycy, opisując swoje problemy z wojną kognitywną.
Czy dziesiątki bojowników Hamasu wleciało na paralotniach do Izraela?
Sprawa Bliskiego Wschodu i konfliktu izraelsko-palestyńskiego, a także w tym kontekście szerokim izraelsko-libańsko-hezbollahowego i irańskiego.
Tych raczej jest znacznie więcej, a emocje, które wzbudza konflikt, czy w ogóle wojna Izraela w Gazie i inwazja na
Natomiast powstaje asymetria, bo to co może robić Izrael, nie może robić Ukraina.
Izrael wchodzi z pełną mocą i absolutnie niszczy, pali większość budynków i zabudowy w strefie gazy.
Jeszcze nie doszło do przekształcenia południowego Libanu w nową gazę, ale Izraelczycy zapowiadają, że wszystko wisi w powietrzu.
Pewnikiem w polityce jest to, że Izrael jest sojusznikiem nr 1 Stanów Zjednoczonych i nie ma innego.
Porzucenie czy osłabienie poparcia dla Izraela nie wchodzi w grę dla żadnego polityka,
W związku z tym on odciąga uwagę, zresztą kiedyś trzeba będzie zważyć, czy pomagać dalej Izraelowi w tych zapędach, który prawda, nie tylko w kierunku Libanu, nie tylko Izraela, ale mówi się, że będzie wyrzucał z zachodniego brzegu Palestyńczyków, zaatakuje Iran, być może to się rozleje jeszcze na Irak i Syrię.
I tutaj to pozyskiwanie przez Izrael, bo jednak pozyskiwanie z dużej opinii zachodniej,
Jeśli Izrael mówi coraz częściej, wbrew obiektywnym faktom, bo teraz są bombardowane już szpitale, meczety, ginie stu cywilów na jednego zabitego Hamasowca i atakuje wojska ONZ i mówi, musicie się wynieść z Libanu, krótko mówiąc, nic sobie nie robi i w Izraelu panuje opinia, nie zależy nam na opinii światowej.
Większość opinii światowej mówi zaraz, to znaczy, że Europa jest prawie, że sojusznikiem Izraela, że oni mogą robić wszystko, bombardować i co oni od nas żądają?
Jaka będzie opinia publiczna, jakie to będzie miało konsekwencje bardzo długofalowe za lat 10, 15, 20 dla Izraela w sensie gospodarczym, politycznym i w ogóle innym.
To są ci, to jest ta kohorta do 35 roku życia, czyli to są młodzi Amerykanie, dla których syjonizm pojmowany, tak jak to pojmuje jeszcze ciągle Kamala Harris, czyli to pokolenie, powiedzmy, dosyć średnie i senioralne w postaci prezydenta Bidena, czyli ten syjonizm i taka ochrona za wszelką cenę sojusznika izraelskiego, dla nich już nie jest aksjomatem.
I teraz Biden i Harris, żeby nie utracić głosów niczyich, próbują z jednej strony potwierdzać, i tutaj kierunek przekaz do tego dojrzałego, starego elektoratu, że Izrael jest, prawda, tym ciągle sojusznikiem, przy którym Izrael...
Krytyczna względem Izraela, bardziej empatyzowała to z uwagi na praworządność, na system wartości, sympatyzowała albo inaczej starała się chronić Palestyńczyków przed silniejszym partnerem Izraela i wprowadzała taką zasadę równowagi między nimi w kontaktach dyplomatycznych, ale problemem były zawsze państwa tak zwanej, to jest niedobre określenie, ale ja jego użyję, nowej Europy, czyli te nowe państwa,
My, to znaczy Europa Środkowa Wschodnia zawsze miała trochę inne, takie bardziej wyczulone podejście i większą wrażliwość na Izrael.
To jest duża zmiana w tej części świata, zwłaszcza w Polsce, które miało taki status wyjątkowego pod względem relacji z Izraelem państwem.
Było bardzo dużo akcji brutalnych, krwawych na zachodnim brzegu, w gazie, w samym Izraelu.
Ale padają takie pytania z mediów społecznościowych na przykład wprost, no oczywiście skracając tę drogę wyjaśnienia, co tak naprawdę dzieje się na Bliskim Wschodzie, bo pojawia się pytanie w mediach społecznościowych, czy atak Izraela na Iran może zmienić sytuację na rynkach paliwowych?
Ale te regionalne konflikty zachwieją gospodarką, zachwieją układem politycznym, zwłaszcza, że część protagonistów tego układu, a zwłaszcza Izrael, chce zmienić nie tyle układ granic na Bliskim Wschodzie,
Ja dokumentuję nie to, że żołnierz izraelski uratował dziewczynkę z płonącego domu, tylko że żołnierz izraelski zastrzelił pacjenta w szpitalu, albo czołg strzelił do namiotu.
Ale po stronie izraelskiej są również bardzo krytyczne ekspertów wypowiedzi na temat polityki Netanyahu, czy w ogóle tego, co Izraelczycy robią z Arabami.
Jak bardzo ta dezinformacja o wojnie Izraela z Hamasem zmienia naszą świadomość postrzegania tego, co tam się rzeczywiście dzieje?
One naprawdę są skuteczne, bo spójrzmy w jaki sposób np. społeczeństwo polskie, bo to jest całkiem niezły przykład, z takiej masy, która przez wiele lat była, nawet jeżeli krytyczna w stosunku do Izraela,
To jakby sprzyjały temu liczne kryzysy w polsko-izraelskich relacjach, ale jeżeli dzisiaj zrobimy badania, to się okaże, że Izrael swoją polityką, albo inaczej tym, co dzieje się w strefie gazy, dosyć skutecznie zniechęcił także społeczeństwo polskie do tego, żeby tak en bloc wspierać Izrael.
Ale jakby zmiana także polega na tym, że powinniśmy mieć świadomość tego, że nawet sami Izraelczycy o tym także mówią, że wiedzą, że przegrywają wojnę informacyjną, że dzisiaj serca i umysły tej globalnej społeczności,
Szczególnie po 7 października i spowodował to ten fakt, że na początku sympatia była po stronie Izraela, konkretnie 7 października, ale kilka tygodni później, wjeżdżając do strefy gazy i dokonując zbrodni wojennych, ona się przekierowała na stronę Palestyńczyków.
Jeżeli mówimy o Izraelu, który wkroczył do strefy gazy i popełniał zbrodnie, to natychmiast pojawiło się oskarżenie o ludobójstwo.
Natomiast już dzisiaj utrwaliło się określenie takie, że Izrael popełnia tam zbrodnie ludobójstwa.
Z źródła żołnierzy izraelskich, bojówki Hamasu, no to też jak słyszymy to często to jest zapowiedź, tak jak w ostatnim bombardowaniu zginęło czterech żołnierzy, a na początku słyszeliśmy, że sześćdziesięciu.
Jeszcze chciałbym tutaj dodać, a propos właśnie tej informacji profesjonalnej, czyli dezinformacji, że wrogiem kreowania swojego wizerunku, swojej racji stanu są często politycy, nie tylko w Izraelu.
I w Izraelu co się stało?
Otóż skrajnie prawicowa część gabinetu izraelskiego, rządu izraelskiego zaczęła mówić językiem, który jest trudny do przyjęcia.
To się cieszy pewna część społeczeństwa izraelskiego.
Zresztą, o ile atak na gazę bez uwolnienia tych zakładników izraelskich powodował coraz mniejsze poparcie w społeczeństwie izraelskim i dla premiera Netanyahu, o tyle atak na Hezbollah sprzed
Wydaje mi się, że oczywiście mają tego świadomość, ale często jakby napięcie i temperatura polityki wewnętrznej, tutaj akurat izraelskiej, ale możemy to także uogólnić, jest tak wysoka, że często mówi się szybciej niż myśli.
W tym przypadku izraelskich i dają to jako, te wypowiedzi, jako dowód przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości, jako dowód zamiaru Izraela popełnienia zbrodni ludobójstwa.
I to, że słowa mają znaczenie, pokazuje z jakim dużym dzisiaj trudem Izrael, który bardzo krytykuje ONZ, często w sposób uzasadniony, często nadmiernie,
No ale tam jest wysokie napięcie, niemniej MTS jest tym Trybunałem, który będzie rozpatrywać to, czy Izrael popełnił zbrodnię ludobójstwa.
I sami Izraelczycy, sami politycy izraelscy sobie szkodzą, wypowiadając tak radykalne słowa, nawet z pobudek populistycznych, czy jakichkolwiek innych.
Zdradzają swoje zamiary i Izrael za to tak czy inaczej zapłaci, co pokazuje, że nie można tak bardzo łatwo szafować słowami i za nie nie odpowiadać, bo nawet można trafić później przed MTS i co najgorsze dla Izraela, jeżeli Izrael zostanie oskarżony, znaczy już jest oskarżony, ale jeżeli zostanie uznany za państwo, które popełnia zbrodnię ludobójstwa, jeżeli nie będzie tego wyroku, to może być wyrok
Ale to wszystko w efekcie doprowadzi do tego, że Izrael, i to jest szalenie rujnujące dla wizerunku globalnego Izraela, że Izrael straci dzisiaj i wtedy straci dokumentnie wizerunek państwa wyjątkowego, największej ofiary w historii współczesnego świata,
To będzie rujnujące dla wizerunki Izraela na arenie międzynarodowej.
Podam na przykładzie Izraelczyków, którzy skarżyli się, ale oni to bardzo tak intensywnie piętnują.
Co nie oznacza, że nie ma gdzieś tam próby budowania wizerunku po stronie też Izraela.
Miejmy świadomość, że tu obie strony grają informacją, ale Izraelczycy zauważyli, że empatia i to współczucie świata, znaczy współczucie większości świata przeszło na stronę palestyńską.
Izraelczycy to jakby dosyć łatwo zidentyfikowali, że to jest sztuczna inteligencja, że to jakby obraz jest wygenerowany.
To samo dotyczy Izraela i wewnątrz opinii publicznej.
Świadomie przez rządzących na przykład, tak jak mówimy o stronach konfliktu bliskowschodniego, no bo gdy słyszymy, gdy Izrael mówi, że Hezbollah wykorzystuje żołnierzy ONZ jako żywe tarcze, to przykład z dzisiaj, z wczoraj, to mało kto chyba zastanawia się, po co Izrael atakuje siły pokojowe ONZ.
Tego doświadczają Izraelczycy, Palestyńczycy, Libańczycy i Irańczycy, którzy w tej wojnie pogrążeni są od wielu lat.
Zresztą teraz mówimy, to my, zwykli ludzie, ale to również zapomina o tym rząd izraelski.
Skutki wojny finansowe dla Izraela.
Mówi się, że do końca roku jeszcze 12 tysięcy upadnie, że deficyt Izraela jest gigantyczny, że już inflacja zaczyna gwałtownie rosnąć, kapitały zagraniczne uciekają.
Co więcej, sami Izraelczycy wysyłają swoje pieniądze z banków izraelskich do Europy, mówiąc, nie wiem, co tu się stanie.
Krótko mówiąc, Izrael płaci i będzie płacił jeszcze więcej.
Izraelowi to już nie dadzą reszcie świata, między innymi Ukrainie.
Wiadomo, że Izrael dostanie wsparcie, Izrael nie upadnie.
Uciekają też paradoksalnie część Izraelczyków, którzy nie są tak entuzjastycznie nastawieni do wojny,
Jeżeli popatrzymy na to, jak wyeliminowano Hasana Nasrallah, jak Izrael odstrzelił poszczególnych przywódców i Hamasu i Hezbollahu i to wszystko powiążemy ze sobą, to zobaczymy, że wojna to nie są tylko żołnierze, którzy do siebie strzelają.
Ostatnie odcinki
-
Obowiązkowe apteczki w autach oraz kaski na row...
03.06.2026 04:50
-
Darmowe leki z NFZ dla Ukraińców to fake news
02.06.2026 04:50
-
Pornografia na TikToku ukryta pod bajkowymi pos...
01.06.2026 04:50
-
Przed nami pandemia 2.0 hantawirusa?
28.05.2026 04:50
-
Deepfake z Marylą Rodowicz atakującą farmaceutó...
27.05.2026 04:50
-
Hamburg wycofuje się z autobusów elektrycznych ...
26.05.2026 04:50
-
Fejkowe mejle MEN-u o wycieczce do muzeum Bandery
25.05.2026 04:50
-
Teorie spiskowe na temat zrzucania z samolotów ...
21.05.2026 04:50
-
Czy Unia Europejska "kradnie nam Skłodowską"? A...
20.05.2026 04:50
-
Dlaczego internauci uwierzyli w fałszywą "Straż...
19.05.2026 04:50