Mentionsy

MysteryTV
MysteryTV
01.10.2025 16:01

Kroniki IBP: Obiekt P.O.M. 32-4 - CreepyPasta

Scenariusz: Adrian IwaniakLektor: Jakub Rutka☛ Instagram:   / jakubrutka  ☛ TikTok:   / jakub_rutka  ODWIEDŹ NASZ SKLEP NA WWW.MYSTERYTV.PLZamów unikatowe audiobooki i soundtracki!☛ NASZA GRUPA NA FACEBOOKU:   / 1224303840974662  ☛✉ KONTAKT [WSPÓŁPRACA/CREEPYPASTY]: [email protected]

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 47 wyników dla "Kołecki"

Zbigniew Kołecki.

Na wszelki wypadek Kołecki obszedł ofiary z bezpiecznej odległości i dokładnie zlustrował ich ciała.

Jeden z nich, dzierżący w dłoniach nożyce do metalu, rzucił do zbliżającego się kołeckiego.

Kołecki z oczywistych powodów musiał chronić prawdziwą tożsamość.

Kołecki skwitował to tylko z kinieniem głowy i wymuszonym uśmiechem.

Kołecki, jak uważali jego współpracownicy, należał właśnie do tej grupy.

Kołecki strzepnął popiół z papierosa, po czym poślinił palec z zamiarem przewrócenia następnej strony.

Zbigniew Kołecki, słucham.

Kołecki bez słowa zgasił papierosa.

Kołecki skinął głowę i odłożył na stolik czytaną dotąd gazetę.

– zapytał Kołecki najmile i jak tylko był w stanie.

Ja nazywam się Zbigniew Kołecki.

Kołecki nigdy nie był dobry w przekazywaniu cywilom poufnych informacji.

Z początku wydawało mu się, że Kołecki żartuje, ale na widok jego kamiennego wyrazu twarzy nabrał przekonania, że to wszystko działo się na serio.

Chciałbym w to wierzyć, panie Kołecki.

Kołecki zaś bez słowa obserwował całe zajście i nie utrudniał pracy medykom.

Asystentka Kołeckiego.

Kołecki znacząco odstawał od nich pod względem wyglądu.

Prewencyjni z przodu, agent Kamarusak za nimi, a Kołecki na końcu.

Jednak zanim wszyscy znaleźli się w środku, Kołecki szturchnął asystentkę w bark i wypalił.

Kołecki miał już pewność, że śledzi odpowiednią osobę.

Kołecki odczekał moment.

Rzucił kołecki, przysiadając się do milczącego Kowalkiewicza.

Oczy szaleńczo skakały mu pomiędzy kołeckim barmanem, a grającym telewizorem.

Kołecki nie odpowiedział.

Przy pierwszej wizycie Kołecki nie zwrócił uwagi na konstrukcję budynku, lecz teraz, gdy wysiadł z auta i zatrzymał się przy furtce, nasłuchiwał, jakby spodziewał się, że dom przemówi.

Kołecki zsunął rękawicę i przejechał dłonią po rurze, po czym natychmiast zeskanował ją na obecność toksyn i mikrobów.

Lena została w aucie, Kołecki zaś poszedł po papierosy.

Kołecki i Marusak zatrzymali się kilka metrów od furtki.

Kołecki zbadał klamkę przez rękawiczki, ale nie wykrył świeżych odcisków.

Kołecki wyjął z kieszeni wytrych elektroniczny i wpiął go w zamek.

Kołecki wyjął skaner i przesunął go nad ciałem.

Kołecki westchnął.

Kołecki stał już przy drzwiach z odbezpieczoną bronią i wzrokiem wbitym w klamkę.

Kołecki napiął mięśnie, następnie skierował wzrok na korytarz, skąd dobiegł dźwięk.

Kołecki strzelił drugi raz, tym razem skutecznie.

Kołecki upadł na podłogę.

Zwłaszcza, że Kołecki przywarł plecami do drzwiczek i docisnął je z całej siły, jakby bronił się przed stadem rozszalałych bizonów.

Zdezorientowany kołecki uskoczył w bok i bez wahania pociągnął za spust.

Wtedy Kołecki dostrzegł przewrócone w rogu kuchni krzesło.

Kołecki zbliżył się ostrożnie.

Kołecki uniósł nogę i bez chwili namysłu rozdeptał stwora jak zgniłego pomidora.

Kołecki za to sapał ciężko, nie mogąc oderwać wzroku od lepkiej plamy.

Kołecki zdążył już wytrzeć podeszwę buta o dywan.

Kołecki siedział pochylony nad biurkiem, otoczony stertami akt i raportów.

Rzadko kto dzwonił o tej porze, więc Kołecki bez wahania sięgnął po słuchawkę.

Kołecki słucham.