Mentionsy
Zaginięcie Duncana MacPhearsona - mroczna historia z Alp - Mystery Cabin
Hokeista Duncan MacPhearson wyjechał z Kanady by objąć posadę trenera drużyny hokejowej w Szkocji. Postanowił wcześniej przylecieć do centralnej Europy i zwiedzić rejon Alp. Bliscy stracili z nim kontakt, a on nie pojawił się w klubie w Szkocji. Jego rodzice tygodniami sami przemierzali Alpy by znaleźć syna. W końcu samochód, którym jeździł został znaleziony porzucony u stóp lodowca.
Drodzy, jeżeli ktoś z Was chciałby wesprzeć moją pracę to proszę o symboliczną kawkę: https://buycoffee.to/mystery.cabin
Szukaj w treści odcinka
Zdjęcia i montaż
Duncan w ciągu kariery stracił kilka przednich zębów, dorobił się sporej blizny obok oka, wiele razy pauzował, gdy leczył kontuzje, zwichnięcia kostek czy zerwania więzadeł w kolanach.
Zazwyczaj zawodnicy wybrani w draftach, chociaż mieli kontrakt z drużyną NHL, byli jakby pod patronatem takiego wielkiego klubu, to faktycznie trafiali do zespołu niższej ligi.
Podszedł do niego nieznajomy mężczyzna i oświadczył, że jest rekruterem dla CIA i że chce, żeby Duncan dla nich pracował.
Duncan nie był taką opcją zainteresowany, przede wszystkim dlatego, że nie chciał zmieniać swojej tożsamości i separować się od rodziny.
Powiedział mamie, że czuł się dobrze, chociaż podróż była wyczerpująca i że zaraz będzie szedł spać.
Sam George Pesut w następnych dniach wyjeżdżał na obóz szkoleniowy ze swoją drużyną, więc nie potrzebował samochodu i Duncan mógł swobodnie nim pojechać gdziekolwiek chciał.
Zadzwonili w sobotę i zszokowani usłyszeli, że policja nie przyjmuje zgłoszeń o zaginięciach w weekendy, więc mają zadzwonić ponownie w godzinach pracy w poniedziałek.
Musieli jakoś spróbować odtworzyć trasę syna, nie mieli więc innego wyjścia, niż pojechać najpierw do Norymbergi do Georgia Pesuta.
Po pierwsze, policjanci w ogóle nie mieli pojęcia o poszukiwaniach Duncana MacPhearsona.
Kiedy jego rodzice i George Pesut pojawili się, by porozmawiać o zaginięciu Duncana, dyżurny ponownie ich zlekceważył i sugerował, że Duncan na pewno korzystał z życia i nic złego mu się nie przydarzyło.
Okazało się, że czerwony Opel Corsa od ponad 40 dni stał na parkingu u podnóża austriackiego lodowca Stubai, słynnego ośrodka narciarsko-snowboardowego niedaleko miasta Innsbruck w Tyrolu.
Nikt im nie powiedział, że położony ponad kilometr wyżej ośrodek narciarski obsługiwał którykolwiek ze swoich stoków w sierpniu, a im samym taka możliwość w ogóle nie przyszła do głowy.
A jednak nad nimi rozciągały się kilometry wyciągów i stoków leżący na 700 hektarach terenu Kompleks Narciarski Stubaj, a tamtego roku w sierpniu najwyżej położona stacja IceGrad miała czynny wyciąg codziennie do godziny 16.00.
Walter był jak dotąd ostatnią osobą, która widziała Duncana, ale nie miał wcześniej pojęcia, że Kanadyjczyk w ogóle był poszukiwany.
Tam mimo tego, że był środek lata działał stok narciarski i wyciągi.
W budynku stacji normalnie otwarta była restauracja, sklep, szkółka narciarska i snowboardowa i jedna wypożyczalnia sprzętu o nazwie Sport Shop 3000.
Po obiedzie Duncan zajrzał jeszcze do Sport Shop 3000, kupił dodatkowo bluzę narciarską, bo jego golf był przemoczony po wcześniejszej jeździe.
Linda wiedziała, jak bardzo było to nierealne, ale nie mogła zapomnieć, jak Duncan opowiadał jej, że chciało go zwerbować CIA, więc może jednak pracował gdzieś w Europie w ukryciu i pod pseudonimem.
Chce się wierzyć w cokolwiek, co daje jeszcze chociaż nikom nadzieję.
Minęło długie 14 lat od jego zaginięcia i niespodziewanie Duncan został odnaleziony.
Stok był nieczynny, ale na miejscu byli wtedy dwaj pracownicy ośrodka narciarskiego.
Podeszli i zorientowali się, że spod lodu wyłoniło się zczerniałe ludzkie ciało, więc wezwali policję.
Krótko przed godziną 17 inspektor ratownictwa górskiego wylądował helikopterem na stoku narciarskim, sfotografował miejsce znalezienia ciała i kazał pracownikom, którzy je znaleźli, wydobyć szczątki i przygotować do transportu.
10 minut później inspektor wsiadł do helikoptera i odleciał.
Na jego polecenie pracownicy stoku samodzielnie wyciągnęli szczątki ciała z lodu posiłkując się kilofem i upchnęli je do kilku worków.
Jedyny funkcjonariusz czekał na parkingu na dole razem z przedsiębiorcą pogrzebowym, który miał przetransportować ciało.
Kolejny helikopter przybył na miejsce i przetransportował worki z częściami ciała, butami i połamaną deską snowboardową na parking przy dolnej stacji kolejki gondolowej IceGrad.
Ciało zostało przetransportowane do kaplicy domu pogrzebowego w Neustift im Stubaital.
Jeszcze tamtego wieczora zamrożone ciało obejrzał lokalny lekarz, który następnie wystawił akt zgonu Duncana MacPhersona.
Dla austriackich władz sprawa była zamknięta już w kilka godzin po znalezieniu ciała.
Zarówno w informacji do ambasady, jak i w oświadczeniach do prasy, policja z Neustift im Stubaital informowała, że ciało Duncana zostało odnalezione w szczelinie lodowca w odległości 120 metrów od wyciągu poza wyznaczonym obszarem stoku narciarskiego.
Media austriackie puściły te informacje w świat, chociaż nie była to prawda.
Ciało Duncana leżało na stole sekcyjnym.
Sądząc po dostępnych zdjęciach, wydaje się, że ciało wyglądało strasznie, ale matka Duncana twierdziła, że od razu rozpoznała twarz syna.
Rodzicom pokazano ciało okryte prześcieradłami do ramion.
Poprosili co prawda o przeprowadzenie sekcji zwłok, bo chcieli wiedzieć, jak dokładnie zginął Duncan, ale dr Rable stwierdził, że nie było takiej możliwości, bo on został wyznaczony tylko do formalnej identyfikacji Dennata, a wcześniejsze badanie ciała już ustaliło przyczynę zgonu, czyli wypadek i związany z nim uraz wielonarządowy.
Rodzice poprosili, by mogli zostać na chwilę sami z ciałem syna.
Przed wyjściem Linda chciała na chwilę potrzymać go za rękę, ale kiedy odchyliła tkaninę, którą był okryty, zauważyła, że dłoń Duncana była w kawałkach i przestraszyła się tego.
Nie przypuszczali, że pokazał im ciało tak przygotowane, by ukryć w jakim było naprawdę stanie.
Nawet sam opis obrażeń, pomijając fakt, że dość łatwo dostępne są zdjęcia ciała Duncana, nawet ten opis jest to coś mocnego i naprawdę budzi grozę.
Trzy kończyny poza prawą nogą były oderwane od ciała.
Później w korespondencji z rodziną Duncana dr Rable przyznał, że lewa noga Duncana była strasznie połamana, a jego głowa oddzielona od ciała, ale jego zdaniem wydarzyło się to długo po śmierci.
Ciało, które wpadnie do szczeliny w górnej części lodowca, wędruje w dół i zazwyczaj pojawia się ponownie u podstawy lodowca po wielu latach.
Ciśnienie wywierane przez lód może rozerwać ciało na kawałki, które często wyłaniają się z topniejącego lodu w pewnych odległościach od siebie.
Faktem jest, że wkrótce po znalezieniu ciała Duncana tamtego lata, lodowiec oddał jeszcze dwie ofiary.
Ale wtedy jeszcze rodzice Duncana nie myśleli o tym, że stan ciała ich syna mógł budzić wątpliwości.
Dwóch pracowników stoku, którzy wcześniej znaleźli i wydobyli ciało, zawiozło państwa MacPherson ratrakiem w górę stoku.
Oznaczało to, że przez te wszystkie lata setki tysięcy narciarzy zjeżdżało ze stoku zaledwie kilka metrów nad zagrzebanymi w lodzie zwłokami.
Byli zszokowani, że tak naprawdę kilku robotników ze stoku upchało szczątki Duncana do worków jak szczątki zwierzęcia potrąconego przy drodze i nawet nie zadali sobie trudu, żeby zebrać wszystkie fragmenty kości.
Według szacunków geologów, których rodzina poprosiła później o opinię w sprawie, przez 14 lat ciało Duncana mogło przemieścić się z lodowcem jakieś 40 metrów w dół, ale nie w górę stoku, ani tym bardziej ponad 100 metrów w bok.
Fakt, że miejsce gdzie Duncan był zagrzebany znajdowało się w samym środku stoku sprawiał, że powstawało pytanie o odpowiedzialność za śmierć Duncana, zarządcy stoku i ekipy dbającej o przygotowanie stoku dla narciarzy.
Ze względu na ciągłe prośby rodziców dr Rable 31 lipca zlecił w końcu wykonanie badania rentgenowskiego ciała Duncana i zapowiedział, że zdjęcia z opisem wyśle im pocztą do Kanady.
Po wykonaniu badania wydał ciało do zakładu pogrzebowego.
Cztery dni później, 4 sierpnia, ciało Duncana zostało skremowane w Austrii.
Tak naprawdę minęły aż trzy lata, kiedy po setkach maili i telefonów i ostatecznie wniesieniu wniosku do sądu o przekazanie im akt sprawy, MacPhersonowie uzyskali dokumentację z badania ciała ich syna i raporty sporządzone przez austriackie władze.
Pierwszy raz zobaczyli zdjęcia ciała syna na stole sekcyjnym, nim został poukładany i powijany w prześcieradła.
Zszokowani zobaczyli na zdjęciach kawałki kończyn i wystające z nich kości w miejscach ich złamania.
Nawet okiem laika widzieli, że nie były to ślady zmiażdżenia kości pod naporem lodowca, tylko ostre, proste przecięcia w poprzek kości, wyglądające dosłownie jak zrobione piłą.
Zdjęcia rentgenowskie, które w końcu otrzymali wraz z pozostałą dokumentacją, pokazywały te proste, podejrzane złamania również bardzo wyraźnie.
MacPhersonowie zaczęli konsultować zdjęcia z różnymi specjalistami z zakresu medycyny i antropologii i wszędzie dostali taką samą diagnozę, że obrażenia ciała Duncana musiały zostać spowodowane działaniem sprzętu mechanicznego.
Buty narciarskie zostały znalezione obok ciała Duncana przy ciele, ale nie na jego stopach.
Oglądając zdjęcia połamanej deski, rodzice Duncana zauważyli na niej ślady czerwonej farby.
To też musiało stać się pod wpływem szybko działającej siły, a nie lodowca działającego na ciało siłą naporu.
W programie CBC wypowiadała się ceniona biegła w zakresie antropologii sądowej w Kanadzie Miriam Naughty, która wykluczyła, by obrażenia Duncana powstały w efekcie nacisku lodowca na martwe ciało.
Również pisarz John Leake skonsultował się z patologami sądowymi z Kanady i Stanów Zjednoczonych i pokazując im zdjęcia ciała Duncana i pozostałości jego deski snowboardowej, zbierał opinie i wszyscy eksperci zgodzili się, że obrażenia lewej nogi i rąk Duncana musiały być zadane przez sprzęt mechaniczny i że powstały zanim zginął, a nie wtedy, kiedy zamarznięty leżał już w lodowcu.
wypadków narciarskich z Kalifornii, który zbadał uszkodzenia deski snowboardowej Duncana i doszedł do wniosku, że spowodowały je łopaty wirnika pługu śnieżnego.
Zebrał fragmenty ciała zmarłego i jego sprzęt snowboardowy i ukrył w płytkiej szczelinie, która stała się jego lodowym grobem, po czym zasypał go śniegiem.
Ogólnie wiedział, że z jakiegoś powodu mógł w tamtych okolicznościach zostać na przykład skazany za zabójstwo.
Po prostu chciał chronić siebie.
Inną wersją zdarzeń, rozważaną przez rodziców Duncana, jest taka, że Duncan faktycznie wpadł do szczeliny w lodowcu, ale była na tyle płytka, że zdjął buty narciarskie i próbował wyjść z niej o własnych siłach.
Wiadomo, że nie wjechał do stacji IceGrad już w butach narciarskich ani tym bardziej na boso.
Więc w takich warunkach pozostawione wasi chociażby buty powinny gdzieś tam zrodzić pytania.
Ktoś powinien chociaż sprawdzić.
Przez kolejne lata budowy powstało tam 25 wyciągów i ponad 100 kilometrów tras narciarskich.
To też jest historia o ogromnym oddaniu rodziców dla syna, niestety kolejna historia o obojętności policji, o tym jak ludzie musieli praktycznie sami rozwiązać sprawę zaginięcia.
Dzięki za posłuchanie materiału, zapraszam do zostawiania komentarzy, polubień, a jeśli ktoś może to i wsparcia kanału.
Ostatnie odcinki
-
Dziwne zaginięcie Toma Messicka - Mystery Cabin
08.03.2026 00:05
-
Podejrzana sprawa Rebeki Zahau - dwie śmierci w...
04.01.2026 22:39
-
Sprawa Ala Kite'a - Mystery Cabin
17.11.2025 00:00
-
Zaginięcie rodziny Martin - Mystery Cabin
12.08.2025 00:32
-
Zaginięcie Duncana MacPhearsona - mroczna histo...
06.05.2025 19:29
-
Zbrodnia na Przylądku Cod - sprawa Christy Wort...
18.02.2025 01:27
-
Wyprawa Kehletów - wyjechało troje, wrócił jede...
06.10.2024 13:31
-
Zaginięcie Daniela Robinsona na pustyni w Arizo...
21.08.2024 17:58
-
Koszmarna historia Rodziny Vance - Mystery Cabin
18.06.2024 21:42
-
Zniknięcie załogi Carroll A. Deering - Zagadki ...
09.04.2024 04:15