Mentionsy

Moshi Moshi - telefon do Japonii
Moshi Moshi - telefon do Japonii
03.02.2026 12:00

Rzuciła życie na Tajwanie i otworzyła pensjonat w ośrodku narciarskim w Japonii. Dorota Chen-Wernik

Moshi Moshi! Witajcie w ósmym odcinku drugiego sezonu podcastu Telefonu do Japonii, audycji, w której rozmawiam z moimi gośćmi o ich zawodowych i życiowych ścieżkach związanych z Japonią.Tym razem dzwonię do Hakuby, do Doroty Chen-Wernik – sinolożki, autorki książek oraz właścicielki pensjonatu w japońskich Alpach. Dorota to osoba, która swoje życie od lat projektuje między Tajwanem a Japonią, a jej droga do krainy śniegu wiodła przez Polskę, USA i Wielką Brytanię.Nasza rozmowa krąży wokół odwagi potrzebnej do tego, by w wieku dojrzałym zacząć od nowa w miejscu, w którym nie zna się języka, oraz o tym, jak rodzinna pasja do narciarstwa przerodziła się w unikalny model biznesowy. Rozmawiamy o kulisach prowadzenia pensjonatu w Hakubie – od wyzwań związanych z remontem starego domu z duszą, po obsługę gości w regionie, który staje się placem budowy dla inwestorów z całego świata.Schodzimy także głębiej w tematy związane z alternatywną edukacją. Dorota dzieli się swoim 20-letnim doświadczeniem w homeschoolingu i opowiada o walce o zmiany w systemie prawnym, najpierw na Tajwanie, a teraz w Japonii. To odcinek o tym, że dom to nie tylko mury, ale przede wszystkim relacje i pasje, które pozwalają przetrwać nawet najbardziej niepewne czasy pandemii czy zmiany klimatu.Japonia, Hakuba, pensjonat, narciarstwo, homeschooling, Tajwan, sinologia

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 17 wyników dla "COVID"

I tak jak w czasie COVID-u to było mnóstwo opuszczonych domów i po prostu ruiny były straszne, tak teraz już tego nie widać, bo zaczęły być no właśnie nowe budynki budowane.

No i w końcu w czasie covidu wylądowałam już w zasadzie na stałe, można powiedzieć, w Japonii.

Tak, bo później był COVID.

Przyszedł COVID.

To już wtedy właśnie się COVID zaczynał i nie było zupełnie śniegu wtedy.

Więc no i jak już się zaczął COVID i Japonia była zamknięta, ja tutaj ugrzęzłam z najmłodszą córką.

I nawet w czasie covidu mogliśmy wobec tego latać pomiędzy Japonią i Tajwanem.

To w późniejszym czasie COVID-u.

Ale na samym początku właśnie, jak się COVID zaczął, to wszystkie połączenia lotnicze zostały odwołane i ja z najmłodszą córką nie mogłam wrócić na Tajwan.

I cóż, w czasie COVID-u właśnie jak tak lataliśmy, nie mieliśmy żadnych klientów w szkółce narciarskiej, to doszliśmy do wniosku, że ten olbrzymi budynek stoi pusty i może coś by z nim zrobić.

A powiedz mi, zanim tę decyzję podjęliście, zastanawiam się, w jaki sposób przetrwaliście tego covida bez klientów, bez śniegu, bez perspektyw.

Przedsiębiorcy mogli skorzystać z takiej tarczy antycovidowej, ale tacy zwykli obywatele to nie.

My część covidu tutaj już później spędzaliśmy, a część na Tajwanie, więc to było przemieszczanie się z jednego miejsca na drugie, bo ciągle się zastanawialiśmy, co właśnie mamy zrobić.

Właśnie między innymi z powodu covidu, ponieważ nasz główny wykonawca był obcokrajowcem i on zatrudniał głównie obcokrajowców.

No i nie mógł ich w czasie COVID-u sprowadzić.

I tak jak w czasie COVID-u to było mnóstwo opuszczonych domów i po prostu ruiny były straszne, tak teraz już tego nie widać, bo zaczęły być no właśnie nowe budynki budowane.

A później kolejne covidowe zimy i ta z zeszłym roku, było aż za dużo śniegu.