Mentionsy

Moshi Moshi - telefon do Japonii
Moshi Moshi - telefon do Japonii
05.12.2025 11:35

Japonia nie jest nietykalna. Patrycja Hyodo-Malewska

Moshi Moshi! Witajcie w siódmym odcinku drugiego sezonu podcastu Telefonu do Japonii, audycji, w której rozmawiam z moimi gośćmi o ich zawodowych i życiowych ścieżkach związanych z Japonią.Tym razem spotykam się w Krakowie z Patrycją — Polko-Japonką, polonistką, twórczynią internetową, autorką poezji haiku oraz właścicielką sklepu internetowego z japońskimi produktami, takimi jak ceramika, herbata czy torebki kinchaku.Nasza rozmowa krąży wokół wyzwań i motywacji, które towarzyszą jej pracy na wielu płaszczyznach i o tym jak łączyć te różne aspekty pracy - tak by jedno czerpało z drugiego. Schodzimy także głębiej, w tematy związane z tożsamością kulturową, różnymi sposobami interpretowania kultury japońskiej oraz tym, jak ta kultura się zmienia. Rozmawiamy o tym, że Japonia ma w sobie coś dla każdego, ale jednocześnie – że każdy ma prawo mówić o niej własnym głosem. O tym, że Japonia nie jest nietykalna, że można ją krytykować, i że jest to częścią dojrzałego, autentycznego dialogu z nią.Japonia, kultura, polonistyka, haiku, rękodzieło, tożsamość, język, zdrowe żywienie, estetyka, biznes, język, kultura, Japonia, stereotypy, YouTube, self-publishing, haiku, introwersja, twórczość, promocjaLink do sklepu Patrycji: https://meico.studio/Link do kanału Patrycji: ‪@PatrycjaHyodo‬ Prowadząca Martyna Gaweł - ukończyła Japonistykę na Uniwersytecie Warszawskim. W 2016roku spędziła rok w Japonii na Working Holiday, pracując w różnych miejscach, od Ambasady RP w Tokio po kawiarnie z sowami i centra nurkowe. Obecnie rozwija Centrum Japońskie Maru Gaku, naucza języka japońskiego i pilotuje wyprawy do Japonii.📌 Subskrybuj kanał ‪@martynagawel‬ żeby nie przegapić kolejnych odcinków! 🎙️📷 Instagram: @martyna.gawel🌍 Dowiedz się więcej o mnie, naucz się japońskiego i pojedź do Japonii: www.marugaku.pl👉 Daj znać w komentarzu, kogo chcielibyście usłyszeć i zobaczyć w TDJ

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 97 wyników dla "UJ"

Że jak tam po prostu ci rolnicy po prostu ręcznie zbierają każdy liść herbaty i to tak kreuje, wydaje mi się, w obcokrajowcach takie myślenie, że co z Japonii, to jest zdrowe i naturalne.

No, było napisane Uji, więc macia z Uji, czyli taka jedna z lepszych, bo to jest taki najlepsza, najlepszy region, gdzie są najlepsze uprawy.

Właśnie promujące też japońską kulturę, ale nie tylko.

Na UJ?

Najpierw na pedagogicznej, później na UJ.

No, to właśnie o to chodzi, że myślę, że Japończycy, którzy wyjeżdżają za granicę na dłużej, to też trochę przesiąkają tą kulturą zachodnią i nagle się okazuje, że to są zupełnie inni ludzie.

Wiadomo, wtedy to było dosyć rzadkie i to był pewien szok dla dziadków właśnie, że tata postanowił, że w ogóle nie wróci do Japonii, bo dla nich to było oczywiste, że on tylko wylatuje na studia i wróci.

Ale nie żałuję, że akurat skończyłam polonistykę, bo też spotkałam

Nie wiem, czy to jest związane właśnie z płcią, że tak powiem, że częściej matki przekazują ten swój język, tak, niż ojcowie.

I właśnie to wynika z tego, że... Znaczy nie wiem, czy z tego wynika, ale trochę się wpisuje w to, co mówisz, w ten schemat taki, że to mężczyźni gdzieś tam ten swój język rodzimy porzucają.

No dobrze, a właśnie tak obserwując ciebie i tak jak mówiłaś, masz takie trzy obszary, którymi się zajmujesz, czyli jest to sklep internetowy, jest to bycie autorką haiku, poezji i trzeci obszar, no to jest YouTube.

To jest najświeższy pomysł, bo dopiero od połowy maja go realizuję, także parę miesięcy.

Jak jest herbatan, to pasuje też, żeby była ceramika, więc też z ceramiką zaczęłam działać.

Ale tutaj akurat jest to bardziej japoński design, ale współpracuję z polskimi artystami.

Ale widzę, że więcej osób nawet się decyduje na import z Japonii mimo, wiadomo, opłat tych celnych i samej w ogóle procedury sprowadzania i wysyłki.

Akcesoriów właśnie do matchy teraz jest strasznie dużo, ale głównie są produkowane w Chinach i mało kto nawet się patrykuje, żeby sprawdzić skąd to pochodzi, albo nawet sami sprzedawcy nie piszą po prostu skąd te produkty pochodzą i zbraniam się przed tym, więc wolę mieć mniej.

Znajdzie się grupa osób, które doceniam i które kolekcjonują.

Właśnie chciałam zapytać, jak ty wyszukujesz rękodzielników?

Jak wyszukujesz firmy tych lokalnych małych sprzedawców, z którymi możesz współpracować?

Dzięki temu, że właśnie ten przyjaciel taty zajmuje się japońską herbatą, on akurat nie zajmuje się eksportem, bo nie może, bo on sprzedaje po prostu liście herbaty do innego dystrybutora na japoński rynek.

To wiadomo, można dosyć łatwo wyszukać takich większych dystrybutorów albo większe po prostu firmy, które skupują od wielu, na przykład w przypadku herbaty, z wielu plantacji herbaty i oni po prostu sprzedają w hurtowych ilościach i są po prostu nastawieni na eksport.

To, co najprawdopodobniej też ma konkurencja i wiele firm już pewnie nawet działających w Polsce, bo dużo osób się tym zajmuje.

Ale właśnie to ciekawe, no bo tak myśląc, no jednak jak to pisałaś z tatą, tata gdzieś tam figuruje pewnie też jego nazwisko, ty masz japońskie nazwisko.

No i napisałam po prostu maila, czy oni planują w ogóle kiedykolwiek eksport tych maszyn do zagranicy.

To też jest zaskakujące.

Że jak tam po prostu ci rolnicy ręcznie zbierają każdy liść herbat i to tak kreuje, wydaje mi się, w obcokrajowcach takie myślenie, że co z Japonii, to jest zdrowe i naturalne.

A tutaj, proszę, okazuje się, że tutaj jest znacznie bardziej... Ale to też jest tak, że właśnie bardzo duża część Japonii to też jest trochę marketing i tego, że u nas jest jakieś wyobrażenie tego, jak w Japonii jest.

Przyjeżdżamy na miejsce i okazuje się, że

I ja już, na przykład czuję, że to jest normalne dla mnie, no bo ja już wiem, o co chodzi.

Już trochę czasu tam spędziłam, ale faktycznie dla niektórych może być to szokujące.

Tylko, że to jest jedna część Japonii i wydaje mi się, że też na przykład marka Muji też tak rozpromowała, też taki minimalizm, że nawet te etykiety są takie minimalistyczne.

I takie rzeczy, mam wrażenie, się podobają, bo takie właśnie ludzie mają wyobrażenie i po prostu pasuje też do ich wnętrz, do ich stylu.

Wiadomo, to też jest fajne, że Japonia jest dla każdego, w sensie, że i dla takich osób, które dobrze się odnajdują, bo są takie osoby, które uwielbiają takie właśnie rejony Japonii, w których jest tak głośno, w których po prostu boci, co są z każdej strony, no ale jest też grupa osób, która jest przecież, no ja jestem bliższa tej grupie osób, które właśnie łatwo się przebodźcowują, które raczej tę Japonię właśnie taką

Że to jest po prostu ujma ich tradycji, że to jest brak szacunku, ale na przykład na temat polskiej, no kompletnie to już jest zlewane, nie?

No mało kto w ogóle w domu gotuje, więc...

Jak komuś nie smakuje sam smak, to niech sobie, nie wiem, doleje do mleka, do wody kokosowej, jeżeli po prostu ze względów zrobotnych chce akurat pić.

No właśnie ten przykład pokazuje, że można nawet wlać z kartonu i wsadzić do mikrofalówki i masz gotową maczę.

Pobyły trochę w Japonii na wakacjach i też nie do końca widzą, jak jest naprawdę i stąd takie głosy, no ale hej, właśnie normalizujmy trochę, odczarujmy to, no bo to też nie jest tak, że wszyscy Japończycy będą tak robić, prawda?

Albo nawet właśnie jak się mówi, nie wiem, matcha czy matcha, czy dużo osób też się strasznie o to denerwuje, że nie można tak mówić.

Ale ja wychodzę też z takiego założenia, że jak jesteśmy w Polsce, to po prostu to jest naturalne, że słowa, które coraz częściej pojawiają, po prostu, tak, się zmieniają i są różne, wiesz, transfery językowe, które po prostu powodują to, że upraszczamy wymowę i tak jak, nie wiem, z komputerem, no to wiadomo, że też nie mówimy w amerykańskim akcencie i w ogóle, tylko po prostu takie słowa...

Ewoluują właśnie i stają się tą osobą, która bardzo nie lubiła, jak się mówiło, matcha, bo uważałam, że nie można tak mówić.

Oczywiście mam tytuł magistra japonistyki, więc mogę się uważać za jakąś ekspertkę, ale ja uważam, że ja mam tyle jeszcze do nauczenia się i przez to, że mieszkam tutaj i tam jestem tylko bywam w zasadzie, to ja po prostu bardzo dużo już czuję, że Japonia się zmienia i ja tego do końca nie widzę już.

I właśnie czuję, że ja trochę w te stereotypy wchodzę, ponieważ znam jeszcze parę lat.

Bo wiesz, bo one są dla nas inne i przez to bardziej interesujące, nie?

Ci młodzi ludzie się też zaczynają zachowywać inaczej, więc ja trochę czuję, że wypadam poza obieg, bo już tam nie jestem dłużej.

Jestem sobą i tak bardzo naturalnie, być może dla niektórych troszkę flegmatycznie, bo ze względu osobowościowych po prostu nie potrafiabym tworzyć takich treści bardzo, że tak powiem, bodźcujących i takich bombardujących, że tak powiem, ludzi i szokujących też.

Także wydaje mi się, że przez to jestem też mniej atakowana, ale wiem, że wśród tych, że tak powiem, influencerów zajmujących się japońską tematyką jest dużo napięć, starć i takich komentarzy, że ktoś powiedział nieprawdę i takich wyśmiewania, że...

Że kolejna youtuber, kolejna osoba zajmująca się Japonią.

W sensie dalej ta Japonia się utrzymuje i nie wiem, nie wiem w którym kierunku to pójdzie.

Tak, ale faktycznie, no nie wiem, być może przez tą otwartość właśnie na, znaczy przystępność może właśnie taką turystyczną, cały czas się utrzymuje, że jednak ludzie cały czas podróżują i później też chcą utrzymywać jakieś kontakty właśnie z Japonią, bo wiele osób bardzo tęskni za Japonią, gdy wraca do Polski.

No i wcześniej też wiadomo, też się przygotowują do podróży, także być może też, bo jest to bardzo duża grupa osób, wciąż się tak utrzymuje.

Znaczy ja też nie pokazuję swojej córki na przykład, bo też to jest jakby osobna grupa też osób.

Taki content, która jest taka bardzo, że tak powiem, family friendly, że głównie właśnie rodzinę się pokazuje i...

Fajnie, no bo to też jest, jak pokazuje się siebie, no to też jest to ciekawe, bo też jest to naturalne.

Znaczy wiadomo, on się znacznie mniej klika, więc ja nie mam dużo subskrybentów, tam nie wiem, 21 tysięcy osób mnie subskrybuje, także porównując do osób, które się tym zawodowo zajmują, no to to jest maleńka grupa.

Nawet ostatnio podeszła też do mnie jedna właśnie obserwująca mnie pani, która mówiła, że pracuje po prostu w przedszkolu, jest już zmęczona i wraca do domu i po prostu chce sobie obejrzeć coś spokojnego, coś takiego, co nie będzie wzbudzało jej emocji, no bo teraz faktycznie większość twórców

Bazuje na, że tak powiem, takich silnych emocjach, żeby ludzi szokować, żeby zajmować się jakimiś takimi właśnie dramami albo też niestety kosztem innych osób.

Albo jeśli mamy jakąś umówioną rozmowę, ale nie wiem, nie poznałam czyjejś osoby, to też mnie to stresuje.

Ostatnio zaczęłam troszeczkę jeździć autem, ale też po prostu nie stresują mnie kierowcy.

Już też w przyszłości jakby coś pisał albo kasuję komentarze.

Też są minusy tego, że ja i tak mniej troszeczkę, niż na przykład te prawie dwa lata tam, kiedy zaczynałam, się przejmuję jakimiś hejterskimi komentarzami, ale no wciąż tak mam, że nie wiem, jak rano przeczytam coś negatywnego, coś chamskiego, no to później przez cały dzień mam gorszy nastrój i to przeżywam, mimo tego, że sobie mówię cały czas w głowie, że miałam tego nie robić, to robię.

Osobowość na pewno dużo robi, ale ja osobiście też mam tak, że się przejmuję, jeżeli ktoś napisze jakiś niemiły komentarz i zawsze się zastanawiam, o Jezu.

Bardziej się nie przejmuję, na przykład ja się osobiście nie przejmuję, jeżeli ktoś by mi napisał, ale jesteś brzydka.

To po mnie raczej spływa, to tak mi się nie przejmuje, ale na przykład też jak ktoś mi właśnie wytyka coś związanego właśnie z Japonią, to też tak.

Nie wiem, że się z tym czuję i przez to też wydaje mi się, że troszeczkę walczę z tą taką presją właśnie nakładaną na ludzi, że po prostu, wiesz, niczego japońskiego nie można tknąć, ani przekształcić, ani zapasować.

O tym rozmawiałyśmy, że zaczyna się robić taka bardzo delikatna strefa i dlatego ja też właśnie nagrywając podcasty, ja lubię to robić, bo też zderzamy tutaj z osobami, które się Japonią zajmują,

Ja też bardzo szanuję tradycję i sama jak rybatę w tradycyjny sposób przygotowuję, to bardzo mnie to interesuje i się do tego przygotowuję, także ja to bardzo lubię, ale nie lubię tego, żeby nakładać właśnie taką presję na wszystkich.

Więc no jest to trudne właśnie przez taką specyfikę japońską i właśnie osób, które specjalizują się w tym powiedzmy i nie dopuszczają innej formy.

No w ogóle to jest dla mnie też ciekawe, że każdy Japończyk właściwie dysponuje inną znajomością znaków, więc nie.

No tak, też o tym bym pomyślała, że właśnie to tak naprawdę często mogą być... Bo to inaczej jakbym ja robiła tłumaczenie i ktoś by robił korektę, a inaczej jak ktoś się tym zajmuje od zera.

Jeśli dobrze wynegocjuje, to może dostanie 7%.

I często, jeśli jest to już jakaś osoba, która dysponuje już jakąś społecznością, to właściwie wśród niej promuje, więc nawet to schodzi z barków, że tak powiem, wydawnictwa.

Średnio też mi się nie za bardzo podoba to, jak niektóre wydawnictwa pracują i, że tak powiem, konkurują i raczej tworzą pewien monopol na dane tematyki.

Związany z pewnym ryzykiem, bo inwestuje się swoje pieniądze i zatrudnia osoby, nie wiem, redaktorów czy grafików.

Ale ja już przy kolejnych publikacjach zdecydowałam się, że sama po prostu będę szukała konkretne osoby, które po prostu pracują w...

Także no to jest szereg właśnie decyzji autora, czy się na to zdecyduje, czy po prostu będzie sprzedawał tylko i wyłącznie w swoim sklepie, czy będzie dystrybuował właśnie do innych księgarni.

Także jest bardzo dużo na głowie, że tak powiem, osoby, które chcą wydać właśnie w metodzie self-publish, co normalnie przejmuje wydawnictwo.

Więc w każdym tomiku znajduje się około siedmiu, ośmiu wierszy właśnie innych

No i w każdym tomiku po prostu publikuję inną grupę autorów.

Gdy występują te japońskie znaki, to zupełnie zmienia się wygląd.

Więc zależało mi właśnie na takiej dwujęzyczności, ale też po prostu jako nawiązanie do mojej dwukulturowości.

Wydaje mi się, że się to tak wpisuje.

Super, takich rzeczy brakuje zdecydowanie dla dzieciaków.

Finansowo, wiadomo, z znacznie mniejszym ryzykiem wiąże się prowadzenie social mediów, bo tutaj się nie inwestuje.

Jak gdyby, no zarabia się, a się nie inwestuje.

Ale z drugiej strony, no tak jak wspomniałam właśnie, tutaj się nie inwestuje tylko ewentualnie, znaczy inwestuje się czas, wiadomo.

Tak, to wiadomo, to jest bardzo demotywujące.

Ale po prostu widziałam u siebie progres i widzę u siebie progres, że coraz mnie to stresuje, a właściwie jak nagrywam sama siebie, to już w ogóle mnie to nie stresuje.

Cały czas inwestuję w to, żeby był jakiś finalny, że tak powiem...

To jest bardzo wyczerpujące i też związane z ryzykiem.

Tutaj jest link do... Jeszcze takiego filmiku nie wrzuciłam, ale faktycznie już taki tworzyłam, że po prostu na przykład opowiadam o japońskich herbatach, więc jest to jak gdyby związane z japońską kulturą, pasuje do mojego kanału, a przy okazji też mówię coś o sklepie.

Rzadko się zdarza i wiesz, dla mnie to było też bardzo miłym zaskoczeniem, że osoby, które mają, nie wiem, 200 tysięcy obserwujących, też po prostu ze mną, wiesz...

Tak, ale właśnie mnie się podoba to myślenie, że wspólnie promując japońską kulturę, wytwarza się też pewien trend, pewne mode na...

I tym odbiorcom, bo mają po prostu dostęp i wybór i różne perspektywy, jak i twórcom, którzy no dzięki temu, że ta grupa jak gdyby zainteresowanych wzrasta, to też na tym zyskują.

No to jest zwłaszcza prowadzenie swojego biznesu, startowanie tak naprawdę, no bo mówisz, że parę miesięcy temu zaczęłaś prowadzić... Też wiadomo, mąż mi bardzo pomaga, bo ja w tych technicznych sprawach, strona internetowa i to wszystko, to w ogóle nie orientuję się w tym.

Bardzo Ci dziękuję, Patrycjo, za bardzo przyjemną, bardzo ciekawą rozmowę.

Dziękuję też słuchaczom za wysłuchanie tego odcinka Moshi Moshi – telefon do Japonii.