Mentionsy

Mosak i Korzeniowski
Mosak i Korzeniowski
05.10.2025 14:00

Odcinek 4 - Wyrazisty polityk i bezpłatne posiłki w szkołach

Tym razem komentujemy najbardziej sensacyjne wydarzenie ostatniego tygodnia. Pewien wyrazisty polityk z Warszawy postanowił zacząć przeklinać, bo - jak powiedział - dziś każdy musi być trochę populistą. Czy można robić coś innego? Oczywiście! Przychodzimy z darmową poradą i podajemy ją kawa na ławę - bezpłatne posiłki w szkole dla wszystkich. Od zaraz!


Wspomniany wywiad Rafała Trzaskowskiego znajdziecie tutaj: https://www.youtube.com/live/BdIXOlt2NKo?si=5LQ0eqKgWvhmgCSp

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 210 wyników dla "PO"

W poprzednim odcinku dużo rozmawialiśmy o tym, jak nasi przeciwnicy polityczni tłumaczą sobie swoje porażki.

Przede wszystkim chcielibyśmy porozmawiać z wami o tym, co jest najbardziej interesującym takim rozrywkowym materiałem politycznym w ciągu ostatniego tygodnia, czyli pierwszym takim dużym wywiadem z Rafałem Trzaskowskim po wyborach.

Powrót do formy, ponieważ Rafał Trzaskowski robi to, co Rafał Trzaskowski potrafi najlepiej, czyli mówi o Rafale Trzaskowskim.

Albo o jakichś tajemniczych trendach, ale chyba do tego przejdziemy krok po kroku.

Może najpierw, żeby rozrysować tak ogólnie mniej więcej, jaka była atmosfera podczas tego wywiadu, który oczywiście był przeprowadzony z Rafałem Trzaskowskim w trakcie Campus Polska.

Pan powiedział, że właściwie nie popełnił jakichś większych błędów, ale przegraliśmy.

Dodajmy, że prezydent Trzaskowski, prezydent Warszawy, bo nie prezydent Polski, wyszedł spod kamienia po ponad 100 dniach od wyborów, od wyniku wyborów.

Po internecie oczywiście robi rundkę i inne zdanie, to gdzie Trzaskowski piękno polszczyzną się wyraził.

I to oczywiście pewnie słyszeliście, nie będziemy tego powtarzać.

To oczywiście zrobiło furorę, bo tutaj poważny polityk powiedział brzydkie słowo.

To są rzeczy, które po poprzednim odcinku pewnie jak nasi słuchacze doskonale wiecie,

To są nasze najlepsze momenty, kiedy dyskutuje się o polityce w Polsce.

Tak naprawdę to już nie jest dyskusja o polityce, to jest jakaś filozofia, więc nie mogliśmy sobie odmówić tej przyjemności, postanowiliśmy trochę więcej zająć Wam czasu właśnie na ten temat.

Właśnie ta wypowiedź, bo ona pozwala sobie świetnie uzmysłowić to, że dla ludzi z tej samej klasy co Trzaskowski, tak naprawdę wynik wyborów ich życia nie zmienił, ponieważ oni sobie poradzą.

Natomiast jest wielu ludzi, którzy z racji bycia częścią jakiejś mniejszości, to dla nich to nie jest po prostu jakieś niepowodzenie polityczne.

To jest ryzyko tego, że ich życie się pogorszy, a na pewno nie poprawi.

I z jednej strony potrafię to zrozumieć, no bo to też jest człowiek.

Ale z drugiej strony sam fakt, że podczas dyskusji na wydarzeniu politycznym nie rozmawiamy o programie, o strategii, o wizji Polski, w jakiej chcemy żyć w przyszłości, ale rozmawiamy o emocjach lidera albo o emocjach wyborców, było dla mnie trochę szokujące.

Dla mnie to jest zadziwiające, że polityk, który koncertowo przerznął wybory, robi sobie jakąś terapię kosztem swoich słuchaczy.

Chciałbym dorzucić tutaj coś innego, oprócz tego, co powiedziałeś, bo nawet mógłbym zrozumieć tą publiczną terapię i to rozmawianie o emocjach, ale najbardziej przerażające jest to, że on to rzeczywiście robi, plus ja mam takie wrażenie, że ktoś mu powiedział, ktoś go zbriefował, powiedział mu, ej Rafał, mów to, to i tamto, on wyszedł w ciągu pierwszych 10 minut na pierwsze pytanie, jakie otrzymał od Agnieszki Wiśniewskiej,

On zaczął coś tam opowiadać i on de facto powtarzał w kółko to samo.

O strategiach takich narracyjnych, jak opowiadać o Polsce i o tej porażce, jaką on przeżył.

No myślę, że te 100 dni to był wystarczający czas, żeby go przygotować do tego pierwszego wystąpienia, tak naprawdę, gdzie został skonfrontowany z tym wynikiem i sposobem,

Tym razem nie jesteśmy jedyni, ponieważ tych winnych zostało wskazanych więcej, ale wniosek jest taki, że nie pomagaliśmy.

Tak, no wszyscy mieliśmy pomóc Rafałowi wygrać jego wybory i nie, osobiście.

Najbardziej boli to, że on... Na pierwsze pytanie Agnieszki Wiśniewskiej, dlaczego liberalno-centrowy polityk wpadł na pomysł, że będzie rzucać prawicową narrację i to sprawi, że jego wyborcy będą chcieli pójść na wybory.

Że w drugiej turze, tam gdzie są największe bastiony PO, one były mniej zmobilizowane, była mniejsza frekwencja niż w bastionach PiSu.

Rozmawialiśmy o tym ostatnio, że on te argumenty prawicy próbował nieudalnie powtarzać.

Zabawne jest to, że wszyscy dziennikarze, którzy tam byli, cała ta trójka, czyli Piotr Witwicki, Agnieszka Wiśniewska i redaktor z Polityki Insight, przepraszam, zapomniałem jego nazwiska, może sobie przypomnę później.

Pierwsze pytanie Agnieszki Wiśniewskiej, to jest to, o czym my co czas powtarzamy od wielu odcinków, od pierwszego odcinka, że zrobili skręt na prawo.

I jako powód, że jak jedzie do małych miejscowości, do małych wsi i miasteczek, to on nie może mówić o prawach mniejszości seksualnych, o prawach kobiet.

Tutaj podkreślał, jak to nie może mówić o prawach mniejszości, czy chociażby o aborcji, czy o prawach osób LGBT, związków partnerskich na przykład.

Bo trzeba mówić językiem dostosowanym do swoich potencjalnych wyborców.

Bo gdy on powiedział... To jest fundamentalna nieprawda.

On powiedział, że był pytany o migrację.

No to dlaczego mówił w odpowiedzi na to, że trzeba odebrać 800 plus Ukraińców?

Czemu nie powiedział, że w Polsce trzeba prowadzić wreszcie transparentny i przejrzysty system wizowy?

Bo dziś w Polsce to jednak jest tak, że mamy w ciągu ostatnich 10 lat wydanych tyle pozwoleń o pracę,

Urzędnicy ledwie wyrabiają z wystawianiem pobytów o pracę.

Dlaczego polityk centrowy i liberalny nie może wyjść do ludzi właśnie z małych miasteczka, z Włodzisławia czy z Raciborza i nie powiedzieć o tym, że tak, nasi poprzednicy dali ciała, to my sprowadzimy jasny i transparentny system wizowy.

Nie, on poszedł na łatwiznę i wolał wskazywać palcem Ukraińców i mówić jak to oni nas oszukują na pieniądze.

I tutaj Trzaskowski podkreślał, że polityk w kampanii musi być trochę populistą, natomiast ja sobie nie przypominam takich popularnych haseł jak np.

Nie przypominam sobie, żeby np.

Czy o zamykaniu szpitali, czy o likwidowaniu, powiedzmy sobie wprost, głodzeniu pewnych instytucji publicznych.

Przekazać, zdobyć głosy wyborców z małych miejscowości, tak jak powiedział, z tej Polski powiatowej, to mógłby, o wiele więcej by zyskał, gdyby mówił o tym właśnie wykluczeniu transportowym.

O tym, że ludzie nie mają jak dojeżdżać do pracy, młodzież nie ma jak dojeżdżać do szkoły, ludzie nie mogą pojechać na studia, albo po prostu o cenach mieszkań.

Gdyby ta kampania miała być podsumowana jednym memem, to chyba byłby to ten mem z rowerkiem, gdzie Rafał kłada sobie kij między szprychy, po czym pomstuje na lewicowych wyborców, jak to go zawiedli.

Ja myślę, że on chyba ma wszystkich dziennikarzy, nas, ludzi zainteresowanych życiem politycznym, za chyba bandę idiotów.

Nas oburzało to, że prezydent Polski wychodzi i mówi, że chce obniżyć składkę ZUS i wyciąć kilkanaście miliardów dla polskiej służby zdrowia tylko dlatego, żeby przypodobać się przedsiębiorcom.

I ja sam osobiście miałbym powiedzieć, czy interesują mnie wąsy Trzaskowskiego?

Mnie przerażało to, chociaż oczywiście spodziewałem się tego, ponieważ nie śledzę polityki od wczoraj.

To była chyba ta jedna z wypowiedzi, która naprawdę mnie zaszokowała.

Bardzo podobało mi się porównanie, że być może trzeba też wojsku ograniczyć ilość amunicji, bo wtedy żołnierze będą celniej strzelać.

Ale wspomniałeś o dziennikarzach i o mediach i tutaj, w tym wystąpieniu, w tym powyborczym

Ja nie wiem, w jaki sposób go zawiodły.

Myślę, że dawały mu tyle poparcia, ile mogły.

Na przykład za bardzo wytykali Nawrockiemu, że on ma taką postawę, że jest bardziej umięśniony, że wrzuca zdjęcia z siłowni, czy że zażywa jakieś środki nikotynowe, snus, prawda?

I ja pamiętam doskonale w grudzień 2004, kiedy Trzaskowski pojechał na narty i robił pompki na śniegu.

Ja pamiętam, że Trzaskowski mówił coś tam o Prince Polo.

Mam takie dziwne pomieszanie, że wcale nie było tak, jak on opowiada.

Pomieszanie z poplątaniem.

Że w pewnych momentach był za mało zmęczony, że musiał wyglądać na bardziej zmęczonego, a potem, że był za bardzo zmęczony, a powinien wyglądać na mniej zmęczonego.

I to po prostu, ja nie wiem, to jest jakiś strumień świadomości, kto mu to napisał.

Ja pamiętam, że kiedy wychodził Morawiecki na debatę TVP w 2023 roku i mówił za każdym, praktycznie swoją wypowiedzią, wina Tuska.

No ale jak już padło tutaj nazwisko Donalda Tuska, to musimy podkreślić, że Trzaskowski spiął się na wyżyny, żeby tylko nie powiedzieć nic złego.

Także słuchajcie, po tym całym wywiadzie dalej obowiązuje wersja, że Tusk jest najwybitniejszym politykiem.

Pomimo tego wywiadu Romanowskiego, gdzie mówił o Jacku Murańskim.

Wciąż jest to najwybitniejszy umysł w polskiej polityce i tutaj nie było żadnej jego winy.

Szanujemy taką wierność żołnierza swojego obozu, na pewno jest to dobry żołnierz, ale jak miałbym coś jeszcze powiedzieć, bo mówiliśmy o tym, jak on tutaj o tej lewicy i te inne rzeczy, takie swoje argumenty wyczarowywał z kapelusza najbardziej i to właśnie najbardziej mnie przerażało, że on wyszedł i powiedział, że teraz są takie trendy, jak powiedziałeś, każdy musi być trochę populistą.

I on powiedział, że zapytany o swoje emocje użył tego przekleństwa po to, żeby pół godziny później powiedział, że no musimy się uczyć, muszę być bardziej wyrazisty.

To nie jest tak, że Trzaskowski od roku chodził i sobie przeklinał, wyrażając emocje, tylko on teraz teatralnie odegrał to, że miał sobie chociaż w jednym punkcie przeklnąć, przeklnął i teraz będzie powtarzał, że on jest prawdziwy, męski i wyrazisty, bo sobie przeklnął.

Pokazał się w swojej bluzie, prawda?

Pokazał się już nie z wąsem.

Trzeba zmieniać Polskę, trzeba powstrzymać zło.

Upowiedziane ciut lepiej, brawo, po latach treningu spin doktorów i tych wszystkich PR-owych tych.

Dalej mnie to przeraża, że oni nie wiedzą o tym, że jak jadą do tej polskiej powiatowej, to mają gadać o umowach śmieciowych, bo ludzie pracują w fabrykach pobudowanych w Raciborzu czy Włodzisławiu na umowach śmieciowych.

Ale chodzi po prostu o to, że to jest kuriozalne.

A nie po prostu rzetelnym politykiem z programem, który realizuje rzeczy.

Jeśli chcesz się przekonać, to ja cię chętnie poczęstuję po podcaście.

Natomiast możemy się pokusić o stworzenie takiej czarnej listy Trzaskowskiego, czyli o rzeczach, o których nie opowiedział.

Wspomniałeś już o umowach śmieciowych.

Ja pamiętam, że on coś tam próbował w trakcie kampanii mówić na ten temat, ale było to tak ogólnikowe, enigmatyczne, no nikt mu nie wierzy i no głównie dlatego, że gdy już miał okazję mówić o tych najważniejszych tematach, a transformacja energetyczna, wielkie projekty takie jak budowa elektrowni atomowych w Polsce, no interesują wszystkich i w badaniach społecznych doskonale to widać, nie bez powodu tutaj czy Paulina Matysiak, czy Chorała, czy różni inni uczestnicy życia publicznego nawiązują tak często tego tematu, bo to jest polityczne złoto.

A sam fakt, że ci politycy nawet nie zdają sobie sprawy, że rolą polityków jest budować, a nie opowiadać o świecie.

Odcinek 5 – Wyrazisty polityk i bezpłatne posiłki w szkołach.

Ja nie mówię, żeby to się udało, bo ciężko też zaufać politykowi, który na jedną nóżkę mówi, że będzie obniżał dofinansowanie służby zdrowia, a z drugiej będzie mówił, że będzie transport publiczny.

To jest temat bardzo gorący, szczególnie po pandemii, bo wtedy dotknęło nas to bezpośrednio.

Nie mieliśmy nawet zapasu maseczek tutaj w polskich magazynach.

No a to też był temat porzucony, prawda?

To był temat porzucony.

Tutaj warto wspomnieć, że chyba jedyną osobą, która w kampanii o tym mówiła, nie tylko w kampanii, bo mówię o tym także teraz, jest Adrian Zandberg.

Sytuacja jest poważna.

On jest oparty głównie na imporcie tych substancji z Chin i Indii.

A jeśli widzieliście niedawno, a być może widzieliście, zdjęcie uśmiechniętego Wladimira Putina, Narendry Modiego i Xi Jinpinga, no to nie wiem, czy jeśli przyjmujecie leki na stałe, to czy takie zdjęcie wzmacnia wasze poczucie bezpieczeństwa.

Ta lista krytycznych leków, dostęp do nich bardzo szybko w Polsce może się wyczerpać.

Właśnie gdyby się okazało, że doszłoby do jakiejś większej wojny celnej pomiędzy USA a Chinami i to mogłoby się odbić też tutaj, na naszych dostawach do Polski, do Europy.

Więc jest to poważny problem.

Ale już, pomijając te wszystkie ważne problemy, które mógł, ale nie poruszył Rafał Trzaskowski, no niech może nas posłucha, może to będzie jakaś lekcja.

Mówił, że dużo chce się uczyć, uczmy się, wołał kilka razy, to może się pouczy.

Myślę, że powinien się uczyć w pewnych aspektach odpisu i on to powtórzył, powiedział to i chyba nie raz.

Podkreślił, jak to świetnie PiS wykonuje badania i stosuje się do nich.

I ta lista wpłat po 69 tysięcy, no to było parę stron A4, prawda?

Już pomijam, że często to były osoby o różnych imionach, ale tych samych nazwiskach, więc podejrzewam, że były takie przypadki, że te 69 tysięcy wpłacił tata, mama, córka, pies.

Ale może, ale wiesz co, jak mówisz o tych badaniach, to co mówił Rafał Trzaskowski, to jest perfekcyjny przykład tego, co nazywa się postpolityką, bo on nie zakłada, że ma jakiś działaczy lokalnych, którzy badają to, jak ten problem dostępu do komunikacji, do kolei, do autobusów jest trudny i oni działają lokalnie i on jako polityk na skalę krajową może czerpać z ich pomysłów, z ich działania.

Musi mieć badania, które mu o tym powiedzą.

Dla mnie, personalnie, polityka i demokracja, jak już chyba w poprzednim odcinku o tym mówiliśmy, no to ona jest taka siatka pełnych działaczy, społeczników, lokalnych aktywistów.

I jakby Trzaskowski istnieje, jak wyraźnie powiedział, podobnie PiS, oni istnieją poza tą siatką.

To jest jakaś po prostu narość u góry, która narosła na wiejskiej, która nie ma kontaktu z ludźmi, którzy żyją w innych miastach niż Warszawa.

Mam wrażenie, że ta cała kampania albo większość kampanii Rafała to była po prostu vibe politics, tak?

To była kampania oparta na vibe'ach, co akurat tam dobrze żarło, co można było powtórzyć po Konfederacji, tylko z uśmiechem oczywiście, no bo to zawsze...

W tym całym obrazku, który oglądaliśmy, w tym popisie.

Cieszy mnie to, że Trzaskowski jednak tutaj dokonuje jakiejś politycznej nekromancji i jednak wraca.

Wolę, żeby tak było, niż żeby zupełnie zniknął ze sceny politycznej i zastąpili jego miejsce inni politycy Platformy.

Tak, no bo się boisz, bo faktycznie, nie wiem czy to było po wyborach, czy ciut przed wyborami, no ale oficjalnie do partii Platformy Obywatelska dołączył znamienita postać, w historii zapisana bardzo, pewnie wiesz o kim chcę powiedzieć, chodzi o Romana Gierdycha, wybitnego prawnika.

Tak, ale... Myśliciela, pisarza ponoć.

Bo rozmawianie o Giertychu pozbawi mnie reszty moich punktów poczytalności.

Drodzy słuchacze, obiecujemy wam, że Giertych się pojawi w naszym podcaście, ale nie dziś.

Mamy wiele innych postaci, nad którymi chcemy się jeszcze popastwić.

Na tym chyba nie tylko chcielibyśmy, żeby ten podcast polegał, ale też chcielibyśmy dać wam przykład tego, że rzeczywiście, mając bardzo skromne możliwości,

W poprzednim sejmie udało nam się złożyć projekt ustawy i teraz koło razem

Chciało to powtórzyć.

Przygotowaliśmy projekt bezpłatnych posiłków dla wszystkich dzieci, we wszystkich szkołach od pierwszej do ósmej klasy podstawówki.

Wydaje nam się, że to nie są jakieś szalone pomysły.

Nie ma, natomiast ten pomysł chyba jest jakiś bardzo kontrowersyjny, sądząc po tym, jak część posłów z innych partii uciekała przed podpisaniem tego, prawda?

Tutaj nie możemy za dużo zdradzać, ale tak, niektórzy posłowie szerokim łukiem omijali sposobność podpisania tego.

Ale tak, no ta ustawa została zgłoszona, udało się zebrać podpisy potrzebne do wniesienia inicjatywy poselskiej.

Potrzebne ich było 15 i zostaliśmy wsparci, ale... Podpisami polityków z różnych obozów.

Z różnych obozów, natomiast możecie, być może spodziewaliście się tego, że to będą obozy bliskie nam,

A okazuje się, że na tej liście są posłanki i posłowie, których być może byśmy się tam nie spodziewali.

Z drugiej strony to jest taki pomysł, który naprawdę ciężko podważyć i nie rozumiem czemu część posłów, bliższych nam ideologicznie, tak bardzo się od tego odżegnywała.

Chyba chodzi po prostu o pewne strategie polityczne i ich smuci to, że my wpadliśmy na ten pomysł, złożyliśmy ten projekt wcześniej.

Chociaż tak jak powiedzieliśmy, nie jest to jakiś szalony, genialny pomysł, który trzeba było robić wiele lat badań.

Nie, są to rozwiązania, które istnieją w wielu miastach w państwach Europy i sprawdzają się bardzo dobrze, ale to też wydaje mi się ten projekt ustawy o posiłkach dla dzieci w szkołach jest po prostu uniwersalny.

Tylko jest podstawowy problem.

Wszyscy dobrze wiemy, że po pierwsze państwo nie ma swoich pieniędzy, a po drugie nie ma darmowych obiadów, więc co z kasą?

Wiadomo, powinno być tak, że to nie jest fast food, ale bywa różnie.

Ale powiem Ci, że właśnie szkoły potrafią z tego się wykpić.

A dla nas jest to bardzo ważne, bo pomiędzy stołówką szkolną, gdzie za obiad płaci się 12 zł,

A pomiędzy tym, że płacisz za jakąś super kanapkę w wielkiej bułce dwadzieścia parę złotych, no jest dysproporcja i nie wszystkich rodziców na to stać.

Czyli zgłasza projekt, po czym nie wskazuje skąd wziąć na to pieniądze, prawda?

Tak jak wspomniałem, chodzi o kwotę 6 miliardów rocznie dla budżetu państwa.

W rzeczywistości jest tak, że tą kwotę pokrywa tylko tak zwany wsad do kłotła.

Czyli produkty, które są wykorzystane do sporządzania posiłku, ta kwota nie dotyczy pracy ani wszystkich innych rzeczy związanych z utrzymywaniem stołówki itd.

To jest tylko wsad do kotła, czyli to, co najważniejsze, żeby rodzice dzieci nie musieli ponosić kosztów za posiłki swoich pociech.

Wiecie, ja mam parę pomysłów, skąd można wziąć parę milionów złotych.

Może tak podatek antyspekulacyjny na przykład?

I myślę, że z tego podatku, z jego promila, można by ugotować naprawdę kilka fajnych obiadów.

Ja myślę o czymś innym i ta kwota się idealnie pokrywa, co jest przewrotne i zabawne, bo prezydent Nawrocki...

To też jest w ogóle przewrotne i zabawne, bo swego czasu to właśnie PiS złożyło projekt ustawy, która zwiększała akcyzę i ten tak zwany drogowskaz związany z podnoszeniem akcyzy.

On zaprojektował wtedy, koalicja obywatelska trąbiła, że to jest kradzież Polaków i ich kieszeń.

Po czym, kiedy doszedł na urząd prezydenta Karol Nawrocki i PO, idąc tą drogą, mapą drogową, przedłożyło kolejne nowelizacje tej ustawy, żeby zwiększyć akcyzę, która przyniosłaby właśnie do budżetu państwa 6 miliardów złotych, no to pod koniec sierpnia Karol Nawrocki zawetował tę ustawę.

I to są właśnie te 6 miliardów, które mogłyby trafić na posiłki dla dzieci w szkole.

Ale pozwól, że teraz na poważniej.

Poużywaliśmy sobie trochę, ale porozmawiajmy dlaczego ten projekt jest tak ważny.

Porozmawiajmy o sobie skali problemu, ponieważ gdy przygotowywaliśmy się do tego odcinku, mnie samego ta skala, ilość osób, których dotyka czy ubóstwo, mnie to zaszokowało.

Nie spodziewałem się, że to są aż takie duże liczby.

W raportach nierówności społecznej w Polsce wskazuje się, że półtorej miliona dzieci w Polsce żyje w ubóstwie.

No i teoretycznie, matematycznie rzecz biorąc, biorąc pod uwagę zarobki w gospodarstwie domowym, ich rodziców nie stać na pełne wyżywienie dzieci, zapewnienia im godnego życia.

Tutaj państwo powinno wkraczać bez żadnych obaw, wstydu i bez żadnych wątpliwości.

Jeśli coś państwo ma robić w XXI wieku, to nie pozwolić, żeby w kraju, który jest dwudziestą gospodarką świata, żebyśmy pozwalali sobie na to, żeby wokół nas żyły dzieci w szkole, które żyją w skrajnym ubóstwie.

I ta liczba, o której wspomniałeś, oraz inna dana, która mnie tak przeraziła, to jest to, że szacuje się, że od 120 do 170 tysięcy dzieci nie dojada.

Ale robiono też takie badania w województwie śląskim, małopolskim i województwie opolskim.

Nie je wystarczającą ilość posiłków dziennie, niezależnie od poziomu materialnego ich rodziców, od zarobków.

Po prostu ludzie są zabiegani, nie dbają o to, więc te dzieci de facto, one są nieodpowiednio odżywione, żeby w szkole się uczyć.

I to budzi we mnie taki bardzo duży dysonans poznawczy, bo z jednej strony

Mamy dyskusję o edukacji zdrowotnej, gdzie częścią tego programu jest właśnie nauka o zdrowym żywieniu, więc dajemy dzieciom wiedzę o tym, jak się zdrowo odżywiać, o tym, dlaczego ważne są pełnowartościowe posiłki.

Tylko co z tego, kiedy dużej ilości rodzin nie stać na wartościowe posiłki.

Chodzisz do szkoły, w której ktoś ci tłumaczy, że masz jeść owoce, warzywa i ileś tam posiłków dziennie, w jakichś odstępach i tak dalej, a realnie ty masz jeść tak zabiegany, że rodzice wciskają ci kasę i kupujesz hot doga z żabki przed szkołą.

Dla mnie to, co jest bardzo ważne w tym projekcie, jest to, że on nie wprowadza żadnego podziału, nie wprowadza żadnego kryterium dochodowego.

To jakby byłoby to nie do pomyślenia, gdybyśmy dzielili dzieci na gorsze i lepsze.

Tym bardziej uważam takie argumenty za tym, że po co dla wszystkich.

Uważam, że to skandaliczne, w ogóle pomyśleć o czymś takim.

Mamy w Polsce już dzisiaj program,

Przy pomocy którego rodzic może zgłosić się do dyrektora i albo okazując dokumenty zaświadczające o niskim przychodzie w gospodarstwie domowym, o niskich majątku i zarobkach, który by kwalifikował takie dziecko do bezpłatnych posiłków, nawet dyrektor może wyznaczyć takie dziecko sam, na własną decyzję, żeby to dziecko trzymało dramowe posiłki.

No a wiemy, że w młodym wieku to poczucie godności i rozwój osobisty jest kruchy, jest delikatny.

Dzieci są wrażliwe i nie powinniśmy dokładać im stresów, cierpień, niepotrzebnych utrudnień w życiu.

Ale niezależnie od tego, czy ich rodzice zarabiają mniej czy więcej, żeby mogły zjeść bezpłatny, ciepły, zdrowy i smaczny posiłek na jednej sali ze wszystkimi dziećmi, to jest po prostu bardzo dobre rozwiązanie.

Jak ten obóz, nazwijmy go tak, żeby nie wymieniać, ten obóz indywidualistyczny, który cały czas podkreśla to, że każdy jest kowalem swojego losu.

I to jest dobrze zbadane, że głodne dzieci, niespodzianka, gorzej funkcjonują, gorzej się uczą.

Ja powiem tak.

Oczekuję od wszystkich posłów, niezależnie od tego, czy są z Prawa i Sprawiedliwości, czy z Platformy Obywatelskiej, czy z Polski 2050, czy jakiegokolwiek innego ugrupowania, oczekiwałbym od nich, drodzy słuchacze, i zachęcam was gorąco, i mają swoje biura poselskie, mają telefony kontaktowe podane, mają maile, mają adresy.

Odcinek 5 – Wyrazisty polityk i bezpłatne posiłki w szkołach.

Niezależnie czy chcesz, żeby dziecko uważało na lekcjach religii, polaka, matematyki czy biologii, no to jednak one muszą być najedzone i chcielibyśmy, żeby wszystkim te lekcje służyły, a nie szły na marne, bo to jest po prostu olbrzymie marnotrawstwo plus, no po prostu cierpienie dzieci, no bo one się męczą w tej szkole.

Także na ten moment liberalne elity w naszym kraju głodzą na potęgę co tylko się da.

Głodzą służbę zdrowia, głodzą Państwową Inspekcję Pracy, głodzą Pocztę Polską, po czym narzekają, że to nie funkcjonuje, że te instytucje nie spełniają swoich potrzeb.

To jest to jeden element, ta funkcja pedagogiczna w szkole, nie zarzucajmy jej, nie zostawiajmy szkoły jako miejsce, gdzie dzieci mogą przyjść, posłuchać lekcji, porobić notatki, ktoś ocenik na sprawdzianie, bo naprawdę szkoła, pewnie każdy z was wie, powinna pełnić też inne funkcje, jak opiekuńcze czy pedagogiczne, ale wracając do kosztów.

Jest to szczytny cel, który powinniśmy oczekiwać od naszych rządzących i polityków ponad podziałami, że jakość życia naszych dzieci w szkołach będzie poprawiana.

Będziemy Was informować, na pewno jeszcze o tym porozmawiamy.

Tak jak Piotrze wspomniałeś, piszcie do posłów ze swojego miasta.

Piszcie na adresy biur poselskich, na maile.

Piszcie w komentarzach pod ich postami na Instagramie.

O tak, polecam.

Piszcie w komentarzach, nakłaniajcie ich, wywierajmy presję na wszystkich, ponieważ nie wyobrażam sobie, żeby ten projekt został odrzucony.

Ja powiem coś więcej, bo na początku tego odcinka śmialiśmy się z Trzaskowskiego, że nie miał programu, a przecież to są proste i ważne społecznie rozwiązania, które mógłby obiecać, że wprowadzi.

Oczywiście tego nie robił, wolał robić inne rzeczy, podać jakieś rzeczy z kosmosu, ale jakby miał powiedzieć, to nie inaczej było z Nawrockim.

To jest w ogóle zabawne, że przez lata byliśmy uczeni, było nam wmawiane, że PiS jest partią prospołeczną i jakoś tam katolicką

Wiele rzeczy, wiele rzeczy poszło w tą stronę, tak?

No, trochę tak, ale z drugiej strony te czasy już się skończyły i najlepszym dowodem tego jest fakt, że oferta podatkowa, którą w Twoim programie zawarł Karol Nawrocki, ona zakładała na przykład ulgi dla wielodzietnych rodzin, ulgi podatkowe z podatku PIT.

I co jest najciekawsze, to według Instytutu Analiz Ekonomicznych CENEA, gdyby te ulgi dla rodzin powyżej dwójką dzieci wprowadzić,

To przyniosłyby stratę dla budżetu państwa na poziomie 19 miliardów złotych rocznie.

Tak, ten sam Instytut Ekonomiczny CENEA podaje, że 12 miliardów z 19 trafiałoby do 20% najbogatszych Polaków w Polsce.

Więc może nie wprowadzamy ulg podatkowych?

Może niech te 20% najbogatszych Polaków dalej płaci tyle, ile ma płacić, a w Polsce wiemy, że mamy raczej regresywny system podatkowy, mamy dużo szans, sposobów na to, żeby unikać efektywnie płacenia podatków i te środki możemy wydać na to, co niezależnie od naszych poglądów, naszego systemu wartości, ale chcielibyśmy, żeby było zapewnione, czyli godna jakość życia tych dzieci i edukacji w szkołach, a bez posiłków tego nie da się zapewnić.

Nie wyobrażam sobie jaki to by musiał być światopogląd czy zestaw wartości, który zakłada to, że część z dzieci będzie głodna.

Ale zmierzając już do myli naszego odcinka, drodzy słuchacze, zachęcamy Was gorąco do śledzenia działalności naszych posłów, posłów z Partii Razem.

Czy Macieja Koniecznego, czy Adriana Zandberga, czy Marcelin Zawiszy, bo te i inne pomysły staramy się wprowadzać w życie.

Z naszymi kolegami, koleżankami, działaczkami, działaczami partyjnymi po to, żeby opowiadać o tym, jak migracja jest zła, jak to Ukraińcy nam kradną państwo.

Nic podobnego.

Idziemy po to, żeby o takich prostych, drobnych, skutecznych, niezbędnych i potrzebnych rozwiązaniach

Nie gadajmy o głupotach, o tym, że trzeba się uczyć.

Mamy wystarczająco dużo osób wychwyconych w Polsce, które mogą taką ustawę napisać.