Mentionsy

Mosak i Korzeniowski
Mosak i Korzeniowski
31.12.2025 07:00

Odcinek 12 - Nasze podsumowanie 2025 roku

Zapraszamy do obejrzenia wyjątkowego, bo świąteczno-noworocznego odcinka, w którym dużo opowiadamy o kulisach powstawania naszego podkastu, ale też dzielimy się doświadczeniami mijającego roku. 

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 209 wyników dla "PO"

Tak, to jest nasza próba z kamerą i z mikrofonem na żywo po raz pierwszy.

Wbrew pozorom, przygotowanie podcastu, a już tym bardziej wideopodcastu, nie polega tylko na merytorycznym przygotowaniu swojej głowy i mówienia, ale jest cała ta część techniczna, która dla nas, takich ludzi, powiedziałbym, amatorów, jest dużym problemem.

Ale udało się, myślę, że wygląda to z porządku.

Tak, siedzimy w moim dużym pokoju, dookoła nas jest taki bałagan, że sobie nie wyobrażacie.

Podcast o podcaście.

Dobra, w ogóle tak jak wspominaliśmy już chyba w pierwszym odcinku, to był Twój pomysł, prawda?

Tak, ja byłem gorącym zwolennikiem tego, żeby nagrywać podcast.

I jestem szczerze przekonany, że jeśli mamy w jakiejś formule przekazać nasz program, albo jakie mamy zdanie na jakiś temat, albo mieć okazję się wypowiedzieć w dłuższym formacie, no to tutaj jest to najlepsza forma.

Tak, musicie wiedzieć, że ten pomysł powstał gdzieś o godzinie 23.30 pod murami Biblioteki Śląskiej.

Więc jak ten pomysł powstał, no to ja się od razu podpaliłem, tylko że chyba nam się troszkę rozminęły idee, bo Ty się skupiłeś na treści, a ja zaraz się skupiłem na kwestii sprzętowej, bo jestem gadżeciarzem i zależało nam, żeby to jakoś brzmiało, a teraz zależy nam, żeby to jakoś wyglądało.

Oprócz tych aspektów technicznych i tych romantycznych chwil między nami, ale warto też wspomnieć o tym, że nawet jak był sprzęt, to samo umiejętność korzystania z tych mikrofonów nie jest taka oczywista na co dzień.

Ja niestety słyszałem te rzeczy, byłem załamany, nie dało się już tego naprawić, ale chyba teraz jest już w miarę w porządku.

Wiele osób już w pierwszym komentarzach, w pierwszym odcinku wskazywało nam, że brakuje tego, że wraz z ekspresją głosu jest też po prostu twarz, która mówi o tym szczerze.

Także wszystkie słowa, które tu wypowiadamy są szczere.

Wygląda to o wiele lepiej pod względem producenckim, ale też pod względem po prostu treści, bo jak przygotowałem pierwsze scenariusze albo takie moje pomysły, jak odcinki mogą wyglądać, były strasznie nudne i tu trzeba wprost powiedzieć.

Brakowało po prostu ognia, a ogień bierze się z dobrego partnerstwa.

Mamy taki nieformalny chyba podział ról już się zrobił, że ty Piotrze przygotowujesz bardzo dokładne, rozbudowane scenariusze.

I staram się troszkę twoje przygotowanie i twój profesjonalizm gdzieś podburzyć i tutaj wtrącać różne nieśmieszne żarty.

Tak, ale ja myślę też oprócz tych aspektów umiejętności albo podziału zadań, co oczywiście też występuje jak razem jakiś projekt realizujemy, ale ja chciałem też powiedzieć wprost, czego nie skomentowałeś, że wydaje mi się, że po prostu dobre partnerstwo polega też na tym, żeby umieć sobie przerywać.

Żeby to miało tempo i to po prostu, ale to znając siebie wcześniej, ja miałem takie poczucie, że to może zagrać na nagraniu.

I myślę, że wyszło lepiej niż się spodziewałem.

Powiedz mi proszę, ponieważ robimy ten odcinek właśnie na przełomie świąteczno-noworocznym i jest to taki czas, który gdzieś skłania do jakichś podsumowań.

Powiedz mi, jak to wyglądało z Twojego punktu widzenia.

Jestem jedną z tych setek osób, która dołączyła po kampanii, także trudy kampanii mnie ominęły.

A powiedz mi, jak wyglądała ta kampania z twojej perspektywy?

Powiem ci, że była burza emocji, głównie dlatego, że zaczęła się kampania w styczniu, to nasz kandydat Adrian Zandberg miał bardzo małe poparcie.

Ja pamiętam, że jeszcze wróżono nam wam wtedy jeszcze, że nie zbierzecie podpisów.

Że Adrian nie uzyska tych wymaganych 100 tysięcy podpisów.

Bo pamiętam, sam złożyłem podpis, nigdy tego nie robiłem wcześniej, jakoś nie czułem się komfortowo, żeby komuś tam podać obcej osobie PESEL, ale jak już rozpoczęła się kampania i widziałem na

W mediach społecznościowych Razem Śląsk, że zbieracie, no to już stwierdziłem, że to jest ta chwila, kiedy muszę swój razemkowy, lewicowy obowiązek spełnić i ten podpis złożyłem.

Ale to było nie tylko zbiórka podpisów, ale także inne aspekty tej kampanii.

Tak, ale jeśli chodzi o zbiórkę podpisów, to powiem Ci, że właśnie Pan Gramatyka, poseł Polski 2050, złożył projekt, taki projekt ustawy, która umożliwi zbiórkę podpisów pod kandydatem online.

Miejmy nadzieję, coś z M-Obywatelem jakoś powiązane.

Takie pomysły gdzieś tam w debacie publicznej pojawiały się od 10 lat na pewno.

Tak, bo jakby ten system zbierania podpisów, on jest jakiś tam, dochodzi do patologii, nie?

Słyszeliśmy, że na przykład podpisy są kupowane.

Jeśli taki kandydat, który się nazywa niestety Maciej, dość kontrowersyjny, jeśli on zebrał 100 tysięcy podpisów, sorry, coś jest nie tak.

Osoby, które kandydowały w poprzednich wyborach, nie w 2025, a w 2020, tu nie będziemy szczegółowo mówić kto, bo może byśmy się narazili na jakieś konflikty, ale po prostu niektórzy są oskarżani, wręcz prokuratura o fałszerstwo i kradzież danych osobowych, więc... Bo właśnie sposób pozyskania tych podpisów budzi duże wątpliwości.

Powiem tak, że z mojej perspektywy to była właśnie taka szalona karuzela emocji, bo zaczęło się od tego, że nam grożono, że nie zwierzemy podpisów.

Potem grożono... Zwłaszcza liberalne media.

A potem grożono nam, że będziemy mieli 1% i na końcu, z miesiąca na miesiąc, nie tylko wzrastało poparcie dla Adriana Sandberga w kolejnych sondażach, ale to, co było tak naprawdę największym dowodem, że nasza praca jest potrzebna i że mamy wsparcie społeczne, wpłaty.

Na stronie Zandberg2025.pl mogliście zobaczyć na przed 18 maja chyba 15 ponad 800 tysięcy złotych.

Co jest jakby... To brzmi dużo, ale... W Polsce.

Na polskie standardy.

I biorąc pod uwagę, że polityk to jednak jest najmniej szanowany zawód w społeczeństwie i polityka jednak nie kojarzy się ludziom, a na pewno nie kojarzy się tak, że chcieliby wspierać.

Tak, ale też dowód zaufania, ale też musimy wspomnieć, że te wpłaty na kampanię to też jest kontrowersyjna kwestia, jeśli spojrzymy... A to tak, oczywiście.

I tam ta lista wpłat tych maksymalnych, widać było po nazwiskach, że ojciec, matka, dziecko, pies, tam po prostu te kwoty leciały jedna za drugą.

I to widać było, że w poprzednim wyborach 2020, pamiętam, że na Gazecie Wyborczej została opublikowana taka lista,

po kampanii czy krótko przed jakiś awansik był.

Tak, w programie Partik Razem jesteśmy zatem, żeby zmniejszyć tą liczbę do 15 tysięcy od właśnie pojedynczego obywatela, ale to, co właśnie było takie bardzo przeszczęśliwe dla nas, jako dla ludzi, którzy codziennie starali się tą kampanię prowadzić, czy w formie plakatowania, spotykania się z ludźmi, rozdawania ulotek, rozmawiania z ludźmi, czy organizowania... Musiała być masa pracy, nie?

Absolutnie tak było, ale z drugiej strony właśnie było tak, że potem widać było to poparcie społeczne,

Było kilka takich wpłat, gdzie nawet znane osoby, influencerzy czy komentatorzy życia społecznego właśnie z perspektywy lewicowej wyraźnie poddawali poparcie wspierając jakąś większą kwotą.

Taka oddolna, organiczna po prostu mobilizacja ludzi, którzy postanowili tam 50 czy 100 złotych

Po pierwsze duża ilość osób, które chciały dołączyć i zobaczyły nie tylko w tej kampanii, ale też po tym, że jest milion ludzi w Polsce, którzy tak samo jak oni wybrali.

No poczuli, że można coś więcej robić w kraju niż tylko narzekać.

I powiem szczerze, że ten podcast właśnie też dlatego jest.

Ale z drugiej strony jest tak, że wydaje mi się bardziej produktywne narzekać to w formie zorganizowanej, będąc częścią grupowania politycznego, które ma jednak jakiś program zmiany, naprawy tej rzeczywistości politycznej w kraju, która nam się nie podoba, a jednak to, co obserwuję w rocznikach starszych ode mnie, szczególnie w rocznikach osiemdziesiątych, siedemdziesiątych, no tam, wiesz, w 2007 roku była najmniejsza frekwencja w historii Polski w wyborach.

Dziś, gdy oczekujemy 70% wyżej, to pomyślmy sobie, jak wtedy było jednak inaczej.

Myślę, że wizja, w której politycy, tak jak Donald Tusk, uprawiają w taki sposób politykę, albo Jarosław Kaczyński, już teraz niechęca ludzi do interesowania się polityką.

Bo jest to ciągła kłótnia pomiędzy jednym obozem, a drugim są ruskimi agentami.

Pokonać zło, mniejsze zło, żeby pokonać większe zło.

Wszystkie prawa równościowe damy wam po wyborach, ale teraz na to nie jest dobry moment.

I tą narrację o mniejszym źle, czy właśnie o pokonywaniu, nie wiem, prawicowej fali, mówiliśmy o tym też w jednym z naszych odcinków, o tej narracji właśnie, która tak naprawdę chyba ma za cel tylko jakieś, nie wiem, trybalizację czy zmotywowanie ludzi w taki sposób.

Nie wydaje mi się to najlepszym pomysłem, no ale tak jest.

Powiem Ci, co mnie skłoniło do dołączenia do partii, bo tak jak mówiłem, dołączyłem już na gotowe po kampanii, żeby się za bardzo nie przemęczyć.

Pamiętam bardzo pozytywne doświadczenie wiec na Placu Miarki w Katowicach, który odbył się jakoś niedługo przed wyborami, przed pierwszą turą.

Nie za duże miejsce i było wypchane po prostu, do maksimum jeszcze ludzie rozdeptywali trawnik, prawda?

I pamiętam wtedy, że z moją przyjaciółką, którą bardzo pozdrawiam, Hannę, gdzieś staliśmy troszkę na uboczu, bo nie lubimy się pakować w młyn,

No a potem przyszedł moment zdjęć z Adrianem i pamiętam, żeśmy się ustawili i niestety czas się skończył.

Wtedy postanowiłem, że tak nie może być.

Muszę mieć to zdjęcie i najlepszym sposobem będzie właśnie dołączenie do partii.

Także dołączyłem głównie po zdjęcie.

I to będzie moja cała aktywność, będę wspierał poprzez po prostu bycie gdzieś tam w tej razemowej sferze.

To też jest okej, jeśli jesteście w partii, ale nie poświęcacie każdej godziny w dniu właśnie na tą partyjną działalność.

Tak, no to trafiła na ciebie ta fala powyborcza, prawda?

To jest niefajne słowo, ale powiem Ci, że to, co obserwuję, czym jest Partia Razem, ona jest bardzo oddolna i demokratyczna.

Tego nie da się zobaczyć w żadnej innej partii politycznej w Polsce.

...który niepodzielnie rządzi i jak rozkaże, tak będzie, niezależnie, czy to jest zgodne z programem partii, czy z wartościami ludzi, którzy tworzą to grupowanie.

O Kaczyńskim nawet nie ma co opowiadać, o tym dużo książek napisano, ale to, że Lewica i PSL wystawiają sobie na przewodniczącego jednego kandydata, a ludzie głosujący tylko przyklepują, jest tak naprawdę, szczerze wprost mówiąc, obrzydzenie demokracji.

Jesteśmy świeżo po wyborze Czarzastego na

Powiedzmy sobie, nie miał konkurencji.

Tak, z partii na Polskę samorządową i też centralną.

I powiem szczerze, że to jest coś, czego w Partii Razem u nas nie ma na pewno.

Są parytety, to po pierwsze.

To mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło.

Wiedziałem, że jakiś tam podział jest, zresztą jak widzicie na listy wyborcze.

Tak, ale z drugiej strony jest też coś, co bardzo mocno wybrzmiewa w tym, jak Alicja Musiał z naszego tutaj okręgu, też ze Śląska, z Gliwic, kiedy ona nagrywała filmik i opowiadała o tym, jak wyglądało jej dołączenie i rozwój

Naprawdę można wziąć sprawy w swoje ręce i spróbować zmienić ten kraj w lepsze miejsce do życia dla następnych pokoleń.

Tak jak wspominałem, nie zamierzałem za dużo robić, ale już na starcie się zaraziłem.

W przeciwieństwie do innych grupowań politycznych staramy się mieć kontakt z ludźmi w ich miastach.

Staramy się do nich wychodzić, staramy się z nimi spotykać.

Jako dobry przykład zachęcam do przejrzenia profili politycznych na różnych mediach społecznościowych, właśnie czy razem Śląsk, czy razem Wielkopolska, razem Poznań, czy to będzie razem Podbeskidzie.

Zobaczycie, że nie ma czegoś takiego, co jest w innych grupowaniach politycznych, bo na pewno wiecie.

W Koalicji Obywatelskiej jak czy Sikorski czy Tusk, jakieś expose, jakieś wystąpienie w parlamencie, może jakaś ważna konferencja prasowa, jakiś port polski i nagle każdy poseł... Tak, port polski, zmiana, zmiana szybka, już nie mamy CPK, prawda?

Już mamy port polski.

I nagle każdy, bez wyjątku poseł i aktywny lokalnie polityk to samo rzuca na swoje... Przekaz dnia.

Jak zobaczycie bogactwo tych profili politycznych i osób aktywnych, naszych politycznych działaczy właśnie w miastach takich jak Cieszyn, Żywiec czy Częstochowa.

Pojewództwa śląskiego, tak.

Nie przychodzi SMS, że macie dzisiaj nagrać w podcaście to i to.

No to słuchajcie, milion obywateli postawił krzyżyk na karcie do głosowania przy Adrianie Zandbergu.

Kiedy rozmawiałem z wieloma osobami po tych wyborach, ale też z wieloma osobami, które dołączyły do Partii Razem, to wzrost tendencji prawicowych, radykalnych, takie brutalnienie polskiej polityki było jednym z powodów głównych, dla których dołączyli do Partii Razem.

Dużo o tym mówimy w naszym podcaście.

Wspominaliśmy, że nawet część tej narracji przejmuje strona liberalna, wolnościowa.

I to widać po tym, jak rozłożyły się głosy w wyborach.

Ludzie poniżej trzydziestki, poniżej czterdziestki są o wiele bardziej chętni do porzucenia tej walki między PO i PiS,

I widzą, że na PO-pisie rośnie tylko skrajna prawica.

A widzimy, że ta konfrontacja pomiędzy siłami dobra i siłami zła, ona już nie napędza w ogóle ani gospodarki, ani reform, które służą dobrym celom.

Widzimy, że dzisiejsza polityka bardziej niż kiedykolwiek wcześniej premiuje polityków bardzo wyrazistych.

Rozpoznawalnych nawet kosztem działań, które podejmują na granicy prawa.

Mówię tak dlatego, że jeszcze nie wiemy, jak to się skończy, a polskie sądy bywają opieszałe.

No ale potem, jak już po pierwszej rozprawie, jak się zachował Grzegorz Braun, walcząc tu o prawosądność i o wolne sądy.

Więc chciałbym coś jeszcze powiedzieć, że widać wyraźnie, że gdy nie tylko chodzi o głosowanie na kopię i oryginał, ale gdyż, załóżmy, wyborca myśli o tych dwóch politykach, centrowo-liberalnym udającym radykalnego i prawdziwie radykalnym, to ten radykalny zawsze będzie jechał bardziej po bandzie.

Tak poza tym, to znaczy, dla których głosujemy na kogoś, są wybory bardzo skomplikowane i nie ma powodów, żeby podsycać ksenofobię, szowinizm, nienawiść do innych, szukać grup społecznych, których możemy wskazać palcem i obwinić ich o zło całe świata.

To są tendencje, które są zawsze, ale powinniśmy je marginalizować.

Ale właśnie to jest to, że realne problemy są zagospodarowywane przez właśnie takich radykałów, gdzie choćby nie wiem, rynek pracy.

Mamy szereg patologii i możesz rozmawiać z osobą o innych poglądach,

I zgodzić się na każdym poziomie, że Januszek zwykorzystuje, że umowy... Po czym na tym ostatnim poziomie, kiedy już masz nadzieję, że się zgodzicie, ty mówisz o kapitalizmie czy wykorzystywaniu pracowników, a ten drugi powie wina imigrantów.

I to jest po prostu smutne.

Jesteśmy w stanie te problemy zidentyfikować, ale właśnie radykałowie potrafią je świetnie zagospodarować, dają takie proste rozwiązania i to niestety w kampanii klika.

Klika, ale powinniśmy robić coś innego, bo widzimy, że Grzegorz Braun mówi, jak mówisz, o tych pięciu zdaniach, o problemach, problemach, problemach i potem mówi o tym wskazując, kto jest temu winien.

Widać to po tym, jak angażuje się już na strajki, na przykład w Valeo na Małopolsce, czy strajki górników, na przykład na Marszu Gwiaździstym.

On nie ma nic wspólnego, jego program gospodarczy jest wrogi.

Jego wolnorynkowe poglądy szkodzą takim pracownikom w Aleo.

Prawda jest taka, że on przychodzi i mówi to ostatnie zdanie i to, co nasza rola jest, to mówić wszystko inne, bo ludzie też chcą słuchać tych pierwszych czterech zdań, jak wygląda rynek pracy, jak niedofinansowana jest Państwowa Inspekcja Pracy, jak to jest bezzemna instytucja, która nie potrafi ukarać tych właśnie Januszeksów.

To jest awantura, że politycy, w cudzysłowie, liberalni wolnościowi uważają, że wzmocnienie Państwowej Inspekcji Pracy to będzie koniec przedsiębiorczości.

Tak, no i jakby zwinięcie się biznesu w Polsce.

Powiem tak, coś jeszcze a propos tych motywacji do głosowania na skrajną prawicę i mówiąc też o tym, że kiedy mówimy to wszystko, nie bójmy się wskazywać palcem tak samo jak radykałowie, że coś nie działa, ale też nie róbmy z ludzi... Idiotów.

Jest szkodliwe dla państwa na wielu poziomach.

I nigdy nie powinniśmy, właśnie kiedy mówimy o rynku pracy, nie mówić językiem Ryszarda Petru,

Ale case jest taki właśnie, że politycy, wielu polityków centrowych, nie potrafi powiedzieć wprost tego, co jest problemem.

Rozmawianie o tym, jak po prostu ta ochrona zdrowia, ale nie tylko, bo to się dzieje w wielu sferach, jak to jest właśnie z jednej strony niszczone, a z drugiej do tego się dorabia narrację, to świetnie się wszystko wpisuje, prawda?

Sprawmy, że jakaś instytucja właśnie będzie bezzębna czy będzie niedofinansowana, a potem ją zawińmy, bo nie działa.

Dlaczego chociażby Poczta Polska teraz jest sklepikiem z gadżetami i z książkami i z przepisami siostry Bernadety?

Bo została po prostu zajechana coś tak ważnego jak właśnie Państwowy Dostawca Usług Pocztowych.

Widzieliśmy to, że jeśli urzędnik, sąd wysyła nam pismo, to ono dociera do nas i czujemy jakiś system, w którym jest dla nas jasny komunikat, przychodzi listonosz, każe się podpisać i tak dalej.

Idziemy na pocztę z dowodem osobistym.

Nie daj Boże dojdzie do jakichś przetargów i usługę pocztową właśnie... Było tak.

To jest po prostu biznes drapieżny, ale troszkę odjechaliśmy.

A ja chciałem jeszcze porozmawiać właśnie o naszym kochanym Razem Śląsk i tym roku 2025.

Pamiętam, że na moim spotkaniu rekrutacyjnym

W czerwcu, 4 czerwca mam tą datę zapisaną złotymi zgłoskami i to nigdy jej nie zapomnę.

Powiem, że urósł radykalnie.

Cała partia urosła naprawdę, naprawdę radykalnie, ale dało się to zrobić w prosty sposób.

I to widać, że gdy struktury są demokratyczne, nie polegają na tym, że istnieje jeden jakiś starszy pan, pewnie po siedemdziesiątce, który pamięta czasy różnych systemów politycznych i pił nic niejedną osobą.

To jest ta polityka wódkowa, że po prostu trzeba się z kimś napić i sprawa będzie załatwiona.

Niezależnie czy ktoś dołączał do nas razem, będąc z Częstochowy czy z Chorzowa, z Mysłowic, z Tychów, Mikołowa, Rybnika, okazało się, że oprócz oczywiście ludzi z całej Polski, których mógł poznać,

Z drugiej strony właśnie można było też lokalnie poznać naszych lokalnych działaczy, którzy w tych miastach, jak wymieniłem, byli cały czas obecni.

I to sprawiło, że te osoby nie czuły się takie, że jest ok jeden Adrian w Warszawie, a poza tym nic.

Może nie wszędzie równie silnie nie będziemy udawać, że w każdym powiecie jest wielkie biuro party razem, tylko go nie widzicie.

Oczywiście biur nie mamy w każdym powiecie.

Wynika to po prostu ze spraw finansowych.

Kampanię wyborczą, którą obserwowaliście, robiliśmy tak naprawdę dzięki sile osób, które popierają Party Razem i same chciałyby w swoim wolnym czasie powiesić plakat, zawiesić u siebie na płocie właśnie baner z Adrianem Zandbergiem.

I też myślę, że to trzeba wspomnieć, jeśli mówimy o naszej działalności.

O trasie, którą zorganizowała nasza członkini zarządu Magdalena Matlingiewicz, która też jest wielką fanką naszego podcastu.

Nie ma wyjścia, musi być i bardzo ją pozdrawiamy.

Tak, ale te wszystkie rzeczy, takie jak odwiedzanie nowych miast sprawiło, że daliśmy nadzieję wielu osobom, bo gdy zobaczyli, że zarówno w trakcie kampanii plakaty z Adryanem Zandbergiem pojawiły się w ich okolicy, w ich sąsiedztwie, gdy zobaczyli, że po dołączeniu do partii, że naprawdę są ludzie aktywni, chcący coś zmieniać w ich otoczeniu, tak blisko nich, to są praktycznie ich sąsiedzi,

To sprawiło, że staliśmy się po prostu jeszcze silniejszą organizacją, partią niż kiedykolwiek wcześniej, a czujemy, że dziś jest to bardzo potrzebne, bo łatwo będąc mieszkańcem Raciborza, na przykład miasta, które odwiedziliśmy w trakcie właśnie tej trasy, o której mówisz, trasy Poznajmy się razem.

To przegapiłem, ale byłem w wielu innych miastach i byłem pod wrażeniem.

I kiedy mówimy o takim mieście jak Racibórz, to jest miejsce, w którym bardzo aktywny politycznie jest poseł Fritz, Roman Fritz, właśnie członek Korony Grzegorza Brauna, Konfederacji Korony Polskiej.

I powiem szczerze tak, będąc mieszkańcem Raciborza, czy rozmawiając z mieszkańcami Raciborza, mówili, że to dla nich jest przygnębiające, że to jednak to miasto, to nie jest chluba tego miasta,

I cieszą się, że jednak można aktywnie działać, spotykać się z ludźmi, szukać form zmiany naszego kraju w miejsce, w którym już nikt nie będzie zapraszał takich ludzi jak poseł Fritzsch, Grzegorz Braun do stołu.

Dla wielu ludzi był to naprawdę wielka czerwona flaga, że coś zmienia się w kierunku bardzo niepokojącym i to im dało nadzieję.

Był niedawno raport Polityki Insight, ten, który ocenia i tam Sikorski został doceniony.

Dla mnie to jest po prostu czarny charakter polskiej polityki, zwłaszcza jego zachowanie w obliczu konfliktu, w obliczu tego, co zrobił Izrael w Palestynie.

Nawet na drobnych punktach nasze państwo nie potrafi.

I to jest bardzo przykre, że nawet z takiej głupoty jak Eurowizja nie możemy zrezygnować.

Do spodu.

A zobaczycie, bo mogę zdradzić, spoiler, mam nadzieję, że Magda nie będzie zła, tą trasę, którą była pomysłodawczynią będziemy kontynuować i jeszcze były miasta, których na jesieni nie udało nam się odwiedzić, a są plany, że się pojawimy i będziemy widoczni, będziemy rozmawiać z ludźmi, tak jak było do tej pory.

Także tak, wychodzimy poza te nasze default cities.

Razem to nie jest tylko Katowice, Kraków, Poznań, Warszawa.

Dla których odpowiedzią na ich problemy nie są wina emigrantów, tylko chęć zmiany.

Widzą systemowe problemy, widzą to, że w naszym państwie różne osoby próbują wskazywać winnych, a te problemy nie pojawiły się wraz z pojawieniem się emigrantów.

Rynek pracy w Polsce w latach 90. nie był bajeczny.

Bezrobocie ogólnie wynosiło chyba kilkanaście procent, wśród młodych chyba ponad 20.

Ja ile razy w życiu słyszałem o tym, że podniesienie tej najniższej krajowej o te kolejne 100 zł, 200 zł, to już zawali.

Albo wolna wigilia, której najtęższe umysły ekonomiczne obliczyły, że to będzie jeden przez 365 dni strata PKB, ponieważ ludzie w wolną wigilię nie jedzą.

Musi być PKB, musi być niskie podatki.

Powiem Ci coś innego.

Mam do tego osobiście stosunek, ponieważ kampania Ryszarda Petru rok temu, kiedy też właśnie zaczął sobie pracować nawet w Biedronce przez jeden dzień, żeby chcąc pokazać... Ale było paskudne.

Mam przyjaciół i znajomych, którzy pracują codziennie w sklepach wielkopowierzchniowych.

Ketening polityczny w najpaskudniejszym wydaniu.

Najgorsze jest to, że ten happening polityczny faktycznie skończył się tym, że w tym miesiącu właśnie, w grudniu 2025 roku, tak, mamy wolną wigilię, ale praktycznie wszystkie inne niedziele są handlowe, poza jedną.

Tak naprawdę nie ma to nic wspólnego z tym, że ludzie, pracownicy w tych sklepach wiekopowierzchniowych, zyskali dużo czasu wolnego.

Po Biedronce i po Kauflandzie, tu wymienię z nazwy, widać, że jeśli godzina otwarcia była do 22, to w grudniu tego roku

Dla nas to tylko półtorej godziny, dla pracowników, którzy zamykają zmianę, to kolejna godzina, ludzie wychodzą po północy.

Biedronka poszła jeszcze dalej, bo 22 grudnia zamyka o 1 w nocy, a 23 grudnia otwiera sklepy o 5 rano.

I to już jest po prostu odlot.

Dokładnie, naprawdę ludzie potem harują i nie oszukujmy się, nie jest to warte tego i widzimy, że gdybyśmy posłuchali głosu rozsądku,

Odbiłoby się to kosztem, znaczy odbiłoby się to pozytywnym skutkami dla wszystkich.

Ok, nie zgadzam się z tym, jak obecnie w naszym państwie to jest gatekeepowane tylko dla związku małżeńskiego kobiety z mężczyzną.

Możemy się chyba zgodzić, że ta podstawowa komórka społeczna jest wartością, którą należy wspierać.

80% pracowników sklepów wieku powierzchniowych to kobiety.

To mogą być dobre siostry, to mogą być dobre matki, które będą spędzały jeszcze więcej czasu z bliskimi, spotykały się z nimi i robiły to, co wszyscy lubimy robić, czyli spotykać się, cieszyć się życiem, cieszyć się czasem wolnym, a nie harować za niskie pensje, bo niestety z roku na rok w tych sklepach te pensje są coraz niższe i nie bez powodu był właśnie dopiero co strajk,

Ogólnopolski pracowników Kauflandu 14 grudnia.

Związki zawodowe i pracownicy wyszły z propozycją do stołu.

1200 zł brutto podwyżki dla pracowników.

Dostały odpowiedź od zarządu Kauflanda, że 200 zł.

I kiedy mógłbyś pomyśleć, że zarząd uzna, że będzie rozmawiał ze związkowcami, żeby coś pomiędzy tymi dwoma kwotami jakoś tak znaleźć złoty środek, prawda?

Nie od razu uznali, że rozpisujemy protokół rozbieżności, nawet nie mają potrzeby udawać, że chcą pracowników, w ogóle z nimi rozmawiać.

Myślę, że ten poziom zaraz osiągniemy, gdzie związki zawodowe, zwłaszcza te nowe, które się tworzą w sieciach, których wcześniej nie było.

Ale my powinniśmy, jako obywatele, wymusić na naszej klasie politycznej dostosowanie tego prawa do jakichś sensownych standardów, do szacunku do ludzi, którzy żyją w różnych typach związków, już od dawno.

Jesteśmy tu po to, po to tu mieszkamy, po to tu żyjemy w tym kraju.

Po to to robimy.

Po to to robimy, żeby razem coś zrobić i do tego będziemy Was gorąco zachęcać.

2026 podcast Mosak i Korzeniowski.

Albo jeszcze powalczymy.

To w takim razie prosimy o wsparcie w postaci przekazywania swoim bliskim, znajomym, jeśli potrzebują jakichś dwóch osób ze Śląska, czy takiego Macieja, czy taką osobę jak ja, która opowie im trochę o bieżących problemach politycznych,

W przeciwieństwie do innych propozycji.

Więc gorąco Was zachęcamy do słuchania, do polecania.