Mentionsy
Nie macie pojęcia, co dzieje się za kulisami… 15 lat organizowania gal boksu i MMA -Krystian Cieśnik |#67
Z Krystianem Cieśnikiem rozmawiamy o organizacji gal MMA i boksu oraz o tym, co naprawdę dzieje się „od środka” – zanim zawodnicy wyjdą do walki.
To rozmowa o kulisach, doświadczeniu i sytuacjach, których widzowie nie widzą, a które mają ogromny wpływ na to, jak wygląda cała gala. Krystian Cieśnik od 15 lat organizuje wydarzenia sportów walki.
Człowiek, który przeszedł drogę od pierwszych gal do dużych wydarzeń i wie, jak ten świat wygląda naprawdę – bez zbędnej teorii.
W odcinku jest też o:
🥊 organizacji gali od kulis i tym, co może się wysypać w ostatniej chwili
💥 sytuacjach, których widz nigdy nie zobaczy w transmisji
🧠 stresie i odpowiedzialności, które towarzyszą każdej gali
😤 realiach tego świata i tym, jak wygląda to w praktyce
Luźna rozmowa o ważnych sprawach, bez przekonywania nikogo do czegokolwiek.
🔔 Subskrybuj i włącz powiadomienia – to jedyny sposób, by nie przegapić najważniejszych rozmów
💬 Masz coś do dodania? Napisz w komentarzu
🧠 Znasz kogoś, kto powinien się tu pojawić? – daj znać
📩 Współpraca, wsparcie, pomysł? – pisz śmiało: [email protected]
☕ Jeśli czujesz, że ta rozmowa ma dla Ciebie wartość – możesz nas wesprzeć: buymeacoffee.com/mistrzowskie_rozmowy
🏡 Partnerem odcinka jest Level Nieruchomości – firma, która od lat pomaga podejmować mądre decyzje mieszkaniowe i inwestycyjne w Elblągu i okolicach.
Rozdziały (12)
Krystian Cieśnik opisuje praktyki podbijania rekordów zawodników w boksie i MMA.
Krystian Cieśnik opowiada o swoim wprowadzeniu w świat bokserski i jego początkach w mediach bokserskich.
Krystian Cieśnik opowiada o swojej roli w organizacji gal boksu, problemach i wyzwaniach, jakimi się zetknął.
Krystian Cieśnik podaje przykłady nieprawidłowych walk i sytuacji, w których zawodnicy nie byli odpowiednio przygotowani.
Krystian Cieśnik opisuje zmiany w polskiej scenie bokserskiej od 2009 roku do obecności i opowiada o swoich doświadczeniach w tej dziedzinie.
Krystian Cieśnik opowiada o swoich doświadczeniach z wywiadami z zawodnikami i sytuacjach, w których nie mógł uzyskać odpowiednich informacji.
Krystian Cieśnik opowiada o kluczowych momentach w swojej karierze i odkrywaniu prawdy za kulisami bokserskiego świata.
Krystian Cieśnik opowiada o incydencie z sędziem, który pomagał promotorowi w przekręceniu wyniku walki.
Krystian Cieśnik opisuje organizację pierwszej MMA w Tczewie i porównuje ją z boksem zawodowym.
Krystian Cieśnik porusza różnice między organizacją boksu a MMA, w tym środowisko i jakość walk.
Krystian Cieśnik opowiada o przygódnych wydarzeniach na wyjazdach, takich jak incydenty w Moskwie i Czerkasji.
Krystian Cieśnik opina organizację MMA i podaje swoje marzenia dotyczące organizacji gal.
Szukaj w treści odcinka
Jak wygląda podbijanie rekordów zawodnikom?
Powiem szczerze i nie jestem z tego dumny.
Też w Polsce to robiliśmy.
I mówi, słuchaj, mam tutaj takiego zawodnika, nazwisko w Polsce znane, bo tata też był takim dosyć bardzo znanym trenerem i mówi, i potrzebuję zawodnika 66 kilo i ty masz tego chłopaka, powiedzmy,
A ja mówię do niego, słuchaj, ale on prawie nic nie potrafi, no to nie nadaje się na telewizję.
A on mówi, słuchaj, wysłałem im łotysza jakiegoś, rekord 2, wygrane 20 porażek, a oni mówią mi, że za mocny.
Był taki jeden weekend, pojechałem do Katowic, do Spodka, była gala Tomek Adamek, O'Neal Bell.
I to był taki pierwszy moment, powiedziałem, że kiedyś zrobię sam galę boksu zawodowego.
Wtedy nie marzyłeś, żeby powalczyć samemu, tylko organizacja?
Wiesz co, powiem Ci tak, że walk nigdy nie bałem się pod względem takim, ale chyba byłem za leniwy do trenowania, tak żeby cokolwiek osiągnąć.
Miesiąc, dwa jeszcze jakichś takich mocniejszych treningów, a potem wiadomo, tu koledzy, nie koledzy.
A miałeś w Niemczech jakieś kluby do dyspozycji?
Gdzieś, gdzie mogłeś sobie iść potrenować?
I w Niemczech jeszcze piłka nożna to tak... W Norymbergi, jak mieszkałem przez 4 lata, to bardziej rekreacyjnie, to jak wróciłem do Polski, to gdzieś próbowałem, ale... Bo w Niemczech mieszkaliście krótki okres, tak?
I później powrót do Polski, do Trzewa.
Potoczyło się tak, że wszedłeś do tego świata, nie wiem czy dobrze powiem, zaczynając też w Polsce od mediów.
No i tak pisaliśmy tu z kimś, tam z kimś i tak akurat doszło, że Łukasz Głowacki, ja mu powiedziałem, że niemiecki znam płynnie, znam rynek niemiecki bardzo dobrze, bo interesowałem się tym rynkiem.
Po bardzo krótkim czasie dostałem Ficy Naczelnego, bo bardzo dużo wywiadów robiłem i też bardzo mocno siedziałem w tym rynku niemieckim, że kontakty miałem dosyć dobre.
Tak, na pewno język niemiecki w tamtym momencie pomógł.
A w tamtym momencie jak wyglądała wtedy polska scena bokserska?
W 2009 ogólnie bardzo się rozwijała, bo było naprawdę dużo fajnych chłopaków i świętej pamięci Dawid Cygan-Kostecki, Głażewski, Stoszyński, no z takich mówię nazwisk, które potem już jakby gdzieś tam zniknęły.
Był Łukasz Janik, który też się dobrze zapowiadał, pamiętam, podczas Diamond Boxing Night z Masterem walczył.
Tomek Adamek pod tym względem bardzo fajnie, ale znowu z Andrzejem Gołotą miałem trzy wywiady, żaden się nie ukazał.
To nie były wywiady, które... O inaczej, w dzisiejszych czasach może by się ukazał, by się klikał, tak, ale tam były takie, jak przypominam sobie, takie rzeczy, że to po prostu nie nadawało się na media.
No jakby się troszeczkę mógł ujawnić, co tam nie tak poszło, że nie wyszło.
Spokój chciał.
A dwa poprzednie to zaczął takie, tak myślę, że dla beki takie rzeczy opowiadać, że wiedział, że to się nie ukaże.
Jaki moment był taki, że poczułeś, że jesteś naprawdę w środku wielkiej gry, no bo wywiady Adamek Gołota?
Był ten 2008, potem ten Adamek O'Neill Bell, potem 2009 BoxingNews.pl i w jednym momencie dostałem prawie wszystkie kontakty do wszystkich bokserów zawodowych w Polsce.
Miałem numery, mogłem wywiady robić i to tak już potem poszło jakoś.
Po trzeciej próbie zrobienia wywiadu powiedziałam do Łukasza Głowackiego.
Inaczej bym do tego podchodził, a wtedy byłem młodym chłopakiem i naprawdę po pierwszym wywiadzie, żeby drugi raz zadzwonić, to jednak nerwy były, stres, no bo dzwonisz do gościa, do legendy.
Wiesz, jeszcze parę lat wstecz to nawet nie pomyślałbyś, że masz jakiekolwiek możliwości kontaktu z takim człowiekiem i dzwonisz, a tutaj buuu.
Tak więc po trzecim razie powiedziałam do Łukasza, żebyś nigdy więcej nie zadzwonił, dzwońcie wy.
Wiesz co, na pewno było tak, że też próbowałem poczytać o danym zawodniku, wiesz, jakieś różne rzeczy, i z dzieciństwa, jak zaczynał karierę, żeby ten wywiad też tak nie wyglądał, jak się przygotowujesz do walki, ile ci zostało uwagi, tylko po prostu czasami zapytać się coś głębszego.
Trochę wywiadów jakichś można było podczepić się.
A Spodek, chcę podpytać troszeczkę.
Tak, bodajże 2010 Diamond Boxing Night, impreza organizowana przez pana Andrzeja Grajewskiego, którego serdecznie pozdrawiam.
Pozdrawiamy.
Byłem rzecznikiem prasowym tej imprezy, a potem się okazało na koniec, że byłem event managerem.
Chyba wszystkim byłem podczas tej imprezy.
No to opowiedz troszeczkę, jak wygląda taka duża, bo to bardzo duża impreza od środka.
Ogólnie to była impreza, która leciała na głównym Polsacie, nie na Polsacie Sport, tylko na głównym otwartym Polsacie, gdzie dzisiaj już się to prawie nie zdarza, żeby jakaś impreza sportowa była na otwartym Polsacie.
I tak jak mówiłem, miałem być rzecznikiem prasowym, a potem się okazało, że byłem odpowiedzialny za sto innych rzeczy, od biletów, po jeszcze jakieś załatwianie, organizowanie rzeczy, które dzisiaj znam na co dzień.
Ale wtedy w ogóle nie miałem pojęcia o tym.
A jak byś opowiedział z tą słuchawką?
Przychodzi pracownik Polsatu i pyta mnie się, kto jest za to odpowiedzialny.
Nikogo nie miałeś, żadnego jakiegoś tam pomocnika?
Nie, no wtedy po prostu tak było, że nie było nikogo wokół.
I na przykład ja, osoba, która nawet swoich urodzin nie zorganizowała, to byłem jednym z takich odpowiedzialnych za organizowanie jakichś tam gali w Spodku.
Tak, ale w tamtym momencie po prostu miałeś tyle na głowie, że nawet nie zdawałeś sobie z tego sprawy, gdzie ty jesteś, tylko po prostu cały czas telefon dzwonił, cały czas ktoś od ciebie coś chciał.
W spodku jeszcze te ściany takie grube były, że nawet później jak mi dali te słuchawki, żeby z kimś się skontaktować, to nie zawsze ten zasięg był i trzeba było czasami po 200-300 metrów w jedną stronę biec, żeby zawodnikowi dać znać, że na przykład za 15 minut wchodzi na antenę.
No i pamiętam te takie przebieżki, tam zrobimy trochę kilometrów biegając wstąp i z powrotem w garniturze.
A powiedz, czego nie widzi widz, a co się dzieje naprawdę?
Takich, że powiesz, o wszystko było tak, jak zaplanowałem.
Miałem taką sytuację właśnie, że po prostu przyszły rękawice, które miały zaniżony rozmiar i za chwilę miała być telewizja i się okazało, że zawodnikom nie pasują rękawice.
Nie jesteś w stanie tego przewidzieć, bo kto by pomyślał, żeby rozpakować rękawice i zacząć je mierzyć.
To są takie rzeczy, które mógłbyś przewidzieć, ale kto o tym pomyśli.
Podgdańska.
Ty, Pablo, weź, ile rękawic masz pod ręką i dawaj na trzczew.
Ale to już tutaj, to nie jest Spodek.
To już tutaj, tak, w Spodku.
W Spodku to tam problemy się mnożyły, bo tam karetka nie dojechała.
Pomagałem mu tam w sparingach, nawet pozdrówki Marcin.
Przypomnę sobie.
No i w każdym razie powiedział, powiedz zawodnikowi, że tam nie wiem, piąta czy szósta runda, nie pamiętam dokładnie, jakie to tam były rundy.
No ja Marcinowi nic nie powiedziałem.
Na pewno byłby inny stres i inaczej podejście do walki, nic mu nie powiedziałem.
Co zauważyłem, to po piątej, szóstej rundzie nasz rożnik zaczął jakieś znaki nam dawać, mrugać, pokazywać coś, a Marcin nic nie wiedział.
Więc to tak trochę śmiesznie wyglądało, bo Marcin po tej samej walce, jak mu już to powiedział, powiedział, no ty, ten Gabel jakoś do mnie tam mrugał, coś mówił po niemiecku.
A on, no Marcin nie wiedział, no bo jakby mu powiedział, to pewnie może by się zjarzył, że coś chcą mu przekazać.
No ale po walce jakby wypłacili pieniądze, no ale 15 czy 20 minut też po tym przychodzi supervisor do szatni i mówi, że jeden sędzia się pomylił w liczeniu i jest remis.
Pewnie na całym świecie, ale jak wygląda podbijanie rekordów zawodnikom?
Dzieje wszędzie, szczególnie Ameryka Południowa wyspecjalizowana.
Powiem szczerze i nie jestem z tego dumny, też w Polsce to robiliśmy.
Jak jest dysproporcja umiejętności i ty wiesz, że jesteś dużo słabszy, a wychodzisz do zawodnika, który jest dużo mocniejszy i tak wiesz, że przegrasz.
Po prostu wychodzisz, żeby zarobić parę złotych, nie dać sobie zrobić krzywdy i wtedy ten rekord tego zawodnika rośnie i wtedy za granicą dostaje dużo większą wypłatę.
Myśli, że jest dobry, bo pokonał tu fajny nokoł, tu fajnie weszła wątroba, tutaj fajnie na przykładowo na brodę trafiłem, a potem wychodzi do zawodnika nawet jakiegoś mocnego Germanman'a, który przykładowo ma 20 walk, ale 20, z których 18 przeboksował i wtedy zaczynają się schody.
Tak, ale dlatego u nas w Polsce ten boks jest jaki jest, bo nie chodzi o to nawet...
Że podbijamy, czy tam więksi promotorzy podbijają te rekordy aż tak przykładowo drastycznie, ale jednak ten dobór rywali na galach boksu zawodowego w Polsce jest taki słaby, bo tu zazwyczaj jak masz 10 walk, to 9 faworytów wygrywa.
A w boksie to zazwyczaj jest jak postawisz na 10, to może raz się pomylisz.
To naprawdę zdarzają się takie akcje w boksie, że ktoś kto w ogóle całkowicie nie potrafi boksować, w ogóle nie powinien się znaleźć w walce, na walce, a walczy i to jeszcze w dodatku w telewizji.
Dużo jest takich przypadków w Polsce.
Chociaż nie oglądam, nie śledzę już tych gal, a szczególnie też tych pierwszych walk, które są w telewizjach, ale kiedyś to było tak, że dzwoni do mnie matchmaker i mówi, słuchaj, mam tutaj takiego zawodnika, nazwisko w Polsce znane, bo tata też był takim dosyć bardzo znanym trenerem i mówi, i potrzebuję zawodnika 66 kilo i ty masz tego.
Chłopaka, powiedzmy, a ja mówię do niego, słuchaj, ale on prawie nic nie potrafi, no to nie nadaje się na telewizję.
A on mówi, słuchaj, wysłałem im łotysza jakiegoś, rekord dwie, wygrane 20 porażek, a oni mówią mi, że za mocny.
No tak sobie pomyślałem, dobra, podbijanie rekordu, spoko, znam to.
Gdzie zawodnik obrywa przez dwie minuty, rzucam ręcznik, on wraca do narożnika i mówi po chwili wkładaj szczękę, a ja mówię do niego, ale walka się skończyła, co ty gadasz, był gong.
Pamiętasz, coś mógłbyś opowiedzieć?
Z maszczykiem, który był olimpijczykiem, który był tam, nie wiem, siedmiokrotnym mistrzem Polski i medalistą mistrzostw Europy.
Co ty gadasz za głupoty?
No i to też takie są sytuacje, że ogólnie patrząc dzisiaj z perspektywy tego, to nigdy do takich walk nie powinno dochodzić.
Osobą, która w tym uczestniczyła, ale patrząc, cofając się do tyłu, no to jednak tak coś psuje boks, bo ludzie też to oglądają i potem mówią, Boże, jak to wygląda?
No i potem wiadomo, tak się toczy dalej.
To który moment był taki kluczowy, że poznałeś, że to naprawdę nie jest taki czysty sport?
Ogólnie tak cały czas to widać, bo jakby po zachowaniach, co się dzieje w Federacji Polskiej Zawodowej, co się dzieje na forach, co się dzieje w mediach, że już wtedy było wiadomo, jakie mediom do jakiego promotora należało, że te wolne media niby takie, nie?
Dużo bardzo takich solidnych, porządnych
A druga strona jest taka, że myślę, że też bardzo dużo zawodników rezygnowało po tym, jak w boksie olimpijskim przekręcali ich.
Znam jakieś takie przypadki, że zawodnicy przykładowo zostali skrzywdzeni i mówili, po co mam to robić.
Jak i tak wygrywam, jestem na jakichś mistrzostwach Polski, pnę się po drabińce i przykładowo przegrywam, przykładowo nie z zawodnikiem, a z sędziami.
I wtedy przychodzi taki moment, po co mam sobie to robić, skoro i tak na końcu mnie oszukają.
Ogólnie widziałem bardzo dużo i to jest taki, jak wszędzie, czy w polityce, czy w sporcie zawodowym, tam gdzie są duże pieniądze, albo są pieniądze, nie zawsze muszą być to duże, to tam nie zawsze to tak fajnie wygląda, jak nam się wydaje.
Zdarzało się, że gdzieś na gali widziałeś, że sędzia jakiś, nie wiem, bezuprawni taki nie powinien w ogóle sędziować, a bywali tacy?
Był promotor, był sędzia i on, promotor się go pyta, ile muszę ci polać, żeby mu jutro wygrał.
A on coś tam zaczął odpowiadać, no mówi, że na flaszce to się nie skończy.
Że to jest niestety, nie mamy na to jakby po prostu już tak część sportu.
Skąd powyższyły MMA?
MMA pierwsze, wplatałem gdzieś 15-16, to były takie początki, nawet Ty przecież walczyłeś u mnie, nie?
I to były takie początki.
Nie było tak, że może jakoś czułem się super wow Wojtek Barkin, na pewno było to fajne nazwisko, ale ja z Wojtkiem znałem się już z czasów wywiadów BoxingNews.pl i też gdzieś się spotykaliśmy już w Polsce, bo bywałem na tych wszystkich galach.
Więc już obyłem się trochę z tym środowiskiem, więc to dla mnie nie było takim szokiem, ale fajnie był taki prestiż, żeby wystąpić ostatni medalistami Igrzysk Olimpijskich i ja uważam, że on wtedy powinien przynajmniej mieć srebro, bo go oszukali z Niemcem w tym półfinale.
Pierwsze ogólnie trzy gale to były takie, że na minusie, że jechałem na minusie, że wydawało mi się, że jak zrobię pierwszą galę, Wojciech Bartnik będzie telewiza, bo był potem Kanal plus Sport w retransmisji, że sponsorzy przyjdą, zapukają, a tu się nic takiego nie zdarzyło.
Wiesz co, ja ci powiem, przez długie lata nie potrafiłem, dopiero ostatnie czasy się nauczyłem po prostu odkładać te wszystkie rzeczy, więc to jeszcze przez 10 lat nie spałem przy każdej gali.
Wszystko, bo nie da się poukładać gali tak, żeby się nic nie zdarzyło.
Nie jesteś w stanie przewidzieć przykładowo, że samochód ci się zepsuje po drodze.
W boksie zawodowym pod tym względem jest dużo ciężej.
Kiedy to było i dlaczego postanowiłeś MMA?
Bardzo mocna walka, miał być rewanż, ale kontuzja to pokrzyżowała.
Rafał to rozwinął, ma świetnych zawodników, więc widać, że te MMA cały czas w tym czczewie jest od tamtej pory.
Pozdro, Rafał Urbański.
Pozdrawiamy i do zobaczenia jutro.
Nie ma czegoś takiego jak federacja, jakieś naciski chore, szantaże, po prostu robisz swoje.
Przejeżdżają zawodnicy, płacisz, płacisz sędziom, podjeżdżają, masz spokój, bo w boksie tak jednak nie było.
A po drugie jakość walk.
Tutaj możesz puścić dwóch chłopaków po 18 lat, którzy już naprawdę są świetni i wyszkoleni.
Ale ogólnie mówię, pod względem sportowym, to mi się podoba, że tu jest takie, że wchodzisz na galę, weź wytypuj 10 walk, nie wejdzie ci nigdy 9.
To chłopcy po 65 kilo, a się tłuką i naprawdę i jakieś dźwignie, nie dźwignie, to naprawdę pod względem poziomu MMA w Polsce u młodych zawodników naprawdę jest wysoki.
Tak, Hussars Poland.
Wiesz co, byłem event managerem u Jarka Kołkowskiego, który był właścicielem Hussars Poland.
Z tego jak pamiętam, a to było już 10 ponad lat temu, to były setki tysięcy wtedy dolarów, które trzeba było płacić co sezon za to, żeby tylko tam być.
Tak by się dobrało, nie wiem, parę osób i sami założyli taką ligę, znaleźli sponsora.
Znaleźć sponsora.
Dzisiaj to, żeby mieć mocnego sponsora, to politycznie
Myślę, że w Polsce jest pięciu promotorów, którzy może z tego tak żyć przez 12 miesięcy w roku.
Są takie gale, które są na jakimś plusie, ale to nie są takie pieniądze, żeby powiedzieć wow, do końca życia będę to robił.
Każdy ma jakieś tam marzenia i myśli, że to tak wszystko jest łatwe, ale z tymi sponsorami to jest tak, jak nieraz plakat byś zobaczył, ten jest w barterze, ten jest twoim kolegą, więc przykładowo wrzucisz go, a on tam ci dorzuci jakieś parę złotych, no ale przykładowo i tak cię to nie kosztuje, że go zapromujesz już dodatkowo.
A takich prawdziwych sponsorów to jest trzech, czterech do gali, a reszta to są tacy, którzy cię wspomagają jakby.
Takie miejsca, to zazwyczaj już ten zawodnik miał jakiś tam rekord zbudowany, potrafił coś tam walczyć, fajnie.
Był w miarę twardy, bo nie brali tam zawodników, którzy je kładli, bo po co płacić takim, nie?
Pozdrawiamy.
Pozdro chłopaki i pozdrawiamy tutaj wszystkich.
W Moskwie przykładowo było tak, że przyjechał po nas gościu X5 i myśleliśmy, że to tylko na filmach albo na YouTubach pokazują, jak jedziesz tym pasem awaryjnym na kogucie, a to po prostu jakiś gościu w skórze przyszedł, to nie był żaden policeńczyk, ktoś po prostu wrzucił kogutę i jechaliśmy z Wrusiewiczem po prostu prawym pasem.
Wspomnę do mojego przyjaciela, Jakuba Kukue.
Kukua Hiltifood, pozdrawiam.
Pozdrawiam.
I słuchaj, i mówię, Kuba, zakłada mi się o flaszkę, że Michael Buffer pozdrowi Czczew.
W życiu nie pozdrowi.
I jest do dzisiaj na YouTubie, jak Michael Buffer pozdrowia Czczew.
W Guadalupe znowu mieliśmy taką przygodę, że chcieliśmy sobie Wyswę zwiedzić, ale nie poczytaliśmy co i jak i zadzwoniliśmy po taksówkę i pokazują taksówkarzowi, że tutaj chcemy jechać, bo w jakiś miejsce będziemy sobie chodzić, nie?
Pozdrawiam Patryka.
Ja się tak zastanawiałem, po co im te obrusy?
Ale powiedzieliśmy do taksówkarza, zobaczyliśmy, że my tu nie wysiadamy, żeby jechał do portu.
Potem się pytamy kogoś od organizatora, ja mówię, po co im te obrusy?
Żeby nie było widać, jak policja jedzie.
Możesz sam decydować, jakich sędziów wybierasz i zawsze podchodziłem do tego, żeby to byli uczciwi sędziowie.
Miałem swoich podpisanych.
Po prostu nie zależy mi, żeby wygrał ten czy ten.
Po prostu chcę, żeby była dobra gala i na tym się skupiłem.
Nie budowałem tych zawodników tak jak w boksie, żeby potem pojechać na KSW czy na Babylon.
Tak, byli tacy zawodnicy, czy Adriana Kreft, czy ten chłopak z półciężkiej, taki wysoki, zapomniałem, Piwowarczyk.
Zaczynali też na innych galach, ale że gdzieś po drodze tutaj wystąpili, a potem wystąpili w największej federacji w Polsce, jednej z dwóch największych w Europie, no to na pewno jakieś fajne uczucie.
Ale to co myślisz, twoim zdaniem związki bokserskie psują troszeczkę tego sportu?
Najgorsze jest to, że ich nawet nie trzeba jakoś korumpować.
To jest po prostu jakbyś pojechał na taką galę i zobaczył, nie wszystko oczywiście, nie wrzucąc wszystkich do jednej głowy, takie pijackie mordy, wiesz, którzy po prostu, tak jak wtedy ci mówię, postawisz flaszkę i wiesz, taki żart, ale to się okazało nie do końca żart, nie?
To tak psuje ten sport i wciąga też czasami, no bo też był taki moment, że zacząłem te rekordy podbijać słaby zawodnik z mocnym zawodnikiem dla kasy, no bo żeby później tego zawodnika przykładowo
Jak twoim zdaniem rozwija się MMA w Polsce?
Gdzie tak naprawdę jeden coś tam robi, drugi Kabul, wiadomo, to filmy, to tamto podróże, to rozwój duchowy.
Nieważne jaki tam do końca poziom sportowy, czas antenowy zapełniony.
Telewizja powiedziała, słuchaj, w walce wieczoru ten nie może być.
Dzisiaj to po prostu, wiesz...
Pamiętam na jakiejś tam rewolcie zawodnik miał mieć u mnie czwartą, piątą walkę od tyłu, no tam gdzieś potem w telewizji w walce wieczorem miał być.
Fakt faktem, że on wypadł kontuzją, nie walczył u mnie, ale miał mieć jakąś tam piątą walkę, a potem gdzieś tam na walkę wieczorem.
Musiałeś być taki rozpoznawalny.
Tutaj powiedziałeś, że nie patrzył mnie, a Mistrz Fenu i Babilonu i spotkał go właśnie incydent taki, że miał o jakby to nazwać konflikt z prawem, prawo z nim i został zablokowany i nie chcą go, że niby w telewizji, a w tej samej telewizji pokazują patologię typu prime'y i jakiś na przykład dam ci taki przykład Jaśka Pela, który ma wydziarane tam Jan Paweł
Wiesz co, to jest taki ciężki temat, bo nie wiemy jakie są kulisy tego, dlaczego dana federacja czy dana telewizja nie chce kogoś pokazać, a kogoś innego pokazuje.
Nieraz jest tak, że politycznie, nieraz jest tak sponsoringowo, że...
Sam wiem po sobie.
A nieraz są takie sprawy pozakulisowe, że może nie mamy o tym pojęcia, dlaczego ktoś odmówił mu, nie?
Myślę, że tam może coś tam być, także sponsor może, telewizja może polityczna, są różne tam rzeczy, których nie zawsze wiemy.
Ośrodowisko w ogóle sztuki walki to wiadomo, to są temperamenty, charaktery, to czasem łatwo jest kogoś sprowokować, a też jest dużo takiego oczerniania, pomówień i taka później jest otoczka, że to taki bandycki świat.
Wtedy będą prosili, żeby ten świat pomógł.
Na ten cały, jak to powiedzieć, pracują na ten wizerunek.
A 97 po prostu wiesz, w miarę grzecznie było, nic nie robiło.
Ale też nie jest fajne jak sędzia na przykład oszukuje zawodnika w biały dzień na oczach 200 tysięcy ludzi, którzy w telewizji to widzą, a potem tam policy co go obściskują wszyscy, bo wiesz... Czy nawet dzieciaki na Mistrzostwach Polski.
Czy nawet dzieciaki na Mistrzostwach Polski, więc ten świat nie jest taki zero-jedynkowy.
Niepotrzebne są te takie rzeczy.
Wiadomo, że to w środowisko wleciało, ale tam jakby, gdzie są osoby postronne takie, no to nie powinno mieć to miejsca.
Jeżeli się spotkają na jakimś tam terenie, umówią się, to jest to ich sprawa.
No pewnie, jak chce się paru facetów dać sobie po mordzie i nie robią tego w miejscu publicznym, mówią się gdzieś w lesie, to dajcie.
No najgorzej, jak tam zdarzało się, że na jakieś hale, gdzie tam dzieciaki w piłkę grały, to ok, potępienie, to tak, ale tak jak...
Mówię, oni się sami gdzieś tam spotykają, umawiają się.
Ja ci powiem, wiesz, że mieszkam od kilku lat za granicą w Norwegii i powiem ci, nie spotkałem jeszcze, mało tego, dużo osób chwali nam prezydenta, że w ogóle zazdroszczą mnie, że mamy takiego prezydenta.
No na razie dobrze się sprawuje, bo ja tak nie patrzę na opcje polityczne, bo mam...
Mamy i znajomych z jakichś różnych i PiSu i z PO i zawsze uważam, że nie ma złych ludzi w PiSie, w PO, czy w Kościele, czy w Policji, po prostu jest zły człowiek i w każdym środowisku jest dobry i zły.
Ale uważam, że ten prezydent naprawdę jest spoko.
To od razu ten temat troszeczkę pociągniemy.
Wiesz co, no to pojedźmy dalej.
Inaczej to może nie walki wieczor czy coś, tylko ogólnie najlepsze jakieś tam 5-7 walk, bo to jak tak sobie potem pomyślę... Według ciebie jako promotora, to co masz doświadczenie... Michalczewski, Adamek w prime.
W tym takim swoim prime'ie 94, 95, 96 rok to był najlepszy zawodnik bez podziału na kategorie wagowe.
To tam pod względem swojej władzy, to tam żaden Tyson, nie Tyson pod względem mówię boksersko, nie mówię pod względem wiadomo waga jest inna, ale nie, nie.
Wiesz co, to nie te same wagi, ale jakby byli w podobnej wadze, co Joe Calzaghe.
Tak, jeszcze jedna wielka walka twoim zdaniem powinna pójść.
No bo jakby nie patrząc, to nawet do Afryki chyba myślę, że... czy gdzieś w ogóle do jakiejś dżungli byś pojechał i byś powiedział Mike Tyson, Coca-Cola, Adidas, to każdy wie.
Patrząc na to, jakie miał nogi Muhammad Ali, jak potrafił dosłownie fruwać na nich, ale znowu z drugiej strony Mike Tyson, który rewelacyjnie skracał dystans do pół dystansu pod bródki.
Szczerze powiedziawszy, z 10 walk 6 by wygrał Ali, 4 Tyson, ale na pewno ciężka walka do typowania.
Powiem Ci szczerze, że nie mam jakiejś takiej fanaberii, żeby je policzyć nawet.
Albo ich ponad 30.
Myślę, że ponad 40, przy których brałem udział.
Jak podchodzisz do niej?
Jutro się spotkam z dużo takimi znajomymi, którzy naprawdę przeszli ze mną od pierwszej gali.
I po prostu się cieszę, że to jest i że jestem tutaj i że to się tak potoczyło.
I klatkę mi wypożyczyłeś.
Nie było właśnie, widzisz, u nas jest to, nie było tam, weź Krystian mi takiego, żebym tu się pokazał, tylko przyjechał, mnie poskładał i...
Nawet jeszcze parę lat temu inaczej do tego podchodziłem, ale z drugiej strony
No nie oszukujmy się, to też nie jest jakaś tam praca, nie jesteś górnikiem, że kurde jesteś pod ziemią kilkaset metrów i nie wiadomo co się stanie.
Jest to stresowe pod względem takim zebrać środki na tą galę, żeby zrobić, czasami sponsor ci się wycofa albo nie zapłaci, ale na sam koniec dzisiaj z perspektywy czasu nie no jest spoko praca, jest troszeczkę tak nerwowości czasami, ale no.
Nie zabrało mi to jakoś tak, żebym powiedział, że żebym coś inaczej zrobił.
Powiem ci, że w życiu zrobiłem dwie gale, na których bardzo dobrze zarobiłem.
A reszta to były takie, że no się zarabia, bo też nie, już po jakimś czasie stwierdziłem, że nie będę tego robił, dokładał albo na zero, ale to nie są jakieś takie pieniądze, jak sobie wyobrażają ludzie, że kurde naprawdę to wiesz, takie fejmy, co robią, czy coś, to w ogóle nawet oni konferencję prasową robią większym budżetem niż ja gal.
Myślisz, że friki psują w dzisiejszych czasach sport?
Ogólnie takie czasy są, że te dzieciaki dzisiaj potrzebują takich bodźców większych i te fryki jakby im to dają, bo patrząc na to dzisiaj jesteśmy starsi, też scrollujemy sobie, czyli cały czas bodziec, bodziec.
I te friki to jest taka jakby odpowiedź, coś pomiędzy sportami walki, a tą taką, wiesz, tę konferencję.
Nie macie pojęcia, co dzieje się za kulisami 15 lat organizowania gal boksu i MMA –Krystian Cieśnik.
Dość wystarczy w boksie robiłem jakieś rzeczy, które potem doszłem do wniosku, że to nie powinno tak wyglądać, więc jak wszedłem w te MMA, to powiedziałem, że nie.
Albo robimy sport i sam sport, albo zamykamy.
Do mnie też się dobijali nawet na podcast z tego samego świata.
Tak, ja nawet powiem ci więcej.
Ja bym to też troszeczkę rozdzielił, bo jeżeli są na przykład friki, już to tłukaj cały czas, bo jeżeli są friki na przykład tak jak dzisiaj by zawalczył Rafał Jackiewicz, ktoś kto jest zasłużony w sporcie.
A już jest poza swoim dawno primem, żeby sobie dorobił do tej emerytury, bo jakoś tam mu się potoczyło, że dużo nie zarobił.
A co innego, jak przychodzi ktoś, kto jest no-namem, robi patologię, pokazują takie wzorce dzieciakom, których byśmy nie chcieli, żeby było to odtwarzane, no to wtedy jest dno.
Jedna z większych gwiazd, które przez polski rynek się przewinęły.
Ale z drugiej strony masz potem jakieś tam prime, gdzie po prostu jakaś patologia totalna, wiesz, biega po konferencjach, rzucają się, plują na siebie, jakiś murańscy, wiesz, taki znany... Postać znana.
Postać znana, tak.
Nie dlatego, że jestem na nich jakoś tam zły, obrażony, albo wiesz, oni mi krzywdy nie robią, ale po prostu nie chcę.
15 lat, ponad 30 gal, a na koniec taka ulga w końcu, czy trochę żal?
Wiesz co, powiem Ci, że z dzisiejszego punktu widzenia, gdybym miał to doświadczenie 10 lat temu, to wiem, że by się to trochę inaczej potoczyło, inaczej się bardziej na grubo, tak powiedziawszy.
Ja miałem jeden wielki błąd, ja nie potrafiłem
Nie macie pojęcia, co dzieje się za kulisami 15 lat organizowania gal boksu i MMA
Gdzie tych obowiązków było trzy razy tyle jak do normalnej gali, to było tak, że pracowałem naprawdę po 350-400 godzin miesięcznie, bo jeszcze miałem jakieś tam inne swoje zobowiązania czasowe.
I nie potrafiłem przykładowo tej pracy komuś oddać.
Powiedziałem, albo to zróbmy tak, to tak.
Po prostu czuję się tak jakby spełniony.
No bo wiesz, telewizja, tak jak mówiłem, jest kilka tam jakby promotorów, którzy coś tam fajnego dostają, a są potem tacy, którzy jak ja, którzy po prostu za marchewkę muszą galę robić i no i to tak finansowo na końcu nie do końca się spina.
Broń Boże, nie dołożyłem do żadnej gali polsatowskiej.
Ale to też nie było jakieś takie, wiesz, pieniądze, żebym powiedział wow, super, nie?
Nie macie pojęcia, co dzieje się za kulisami 15 lat organizowania gal boksu i MMA-Krystian Cieśnik 67.
To było tak, że nawet miałem powiedzieć rzecznika takiego chciałem prasowego, żeby już odpuścić.
Polsat.
W Gdańsku gala Polsat.
Nie macie pojęcia, co dzieje się za kulisami 15 lat organizowania gal boksu i MMA –Krystian Cieśnik.
Wychodzicie to tam przykładowo, nie wiem, 2,5 tysiąca, bo wiesz, wszystkie koszty z hotelami związane, a dostajesz pięć wywiadów po dwie minuty.
I to tak wiesz, przez te wszystkie lata jakoś tam przewinęło się ileś takich osób i tak zawsze potem mówię, samo robiłem, samo robiłem, nie?
A jak nie ryzykujesz, to też nie przychodzi ten moment, że wystrzeli ci, bo powiesz, a dobra, to sobie odpuszczę, bo może
Nie macie pojęcia, co dzieje się za kulisami 15 lat organizowania gal boksu i MMA –Krystian Cieśnik.
Potem, nie wiem, tak myślę nad przeprowadzką cały czas do Hiszpanii.
I tak w głowie mi cały czas siedzi, żebym chciał spróbować po prostu.
Nie chodzi o to, że jestem pewny, że tam pojadę i będę się dobrze czuł.
Gdybyś miał powiedzieć jedno zdanie do młodego chłopaka z 1991 roku oglądającego Michalczewskiego, co byś mu powiedział?
Co bym mu powiedział?
To chyba nie jest do końca związane z boksem, jakbym mógł sobie coś powiedzieć wstecz.
Na pewno bym powiedział mu, że miał swoje zasady w życiu.
Czy jest jakieś pytanie, którego nie zadałem, a coś chciałbyś jeszcze dopowiedzieć?
Teraz tak trochę pokręciłem.
Jakbym coś po drodze przedtem zmienił, wiesz, bo nie wiem, moja droga tak wygląda, jak wygląda dzisiaj, popełniłem w życiu masę błędów i może gdybym jej nie popełnił i nie byłbym dzisiaj tutaj?
Nie macie pojęcia, co dzieje się za kulisami.
Świadomość, wiesz, rozwój bardziej poszedł, mamy więcej tych źródeł, gdzie możemy tej wiedzy sobie zaczerpnąć, iść w samorozwój i wystarczy umieć to wykorzystać.
I to wtedy też sprawia, że nie żałujesz zbytnio tego, co się w swoim życiu stało, po prostu wyciągasz z tego może lekcje i idziesz dalej przez życie, ale zostawiasz to za sobą i robisz jakieś tam rzeczy bardziej pozytywniejsze albo już nie popełniasz jakichś tam błędów.
No, w sumie nie zapraszam, bo podcast pójdzie już po gali, ale zawsze możecie w retransmisji odpalić na kanale Rewolta.
Będą musiały coś swojego wymyślić, nie oryginalnie, ale już mówią, że polski Joe Rogan.
Podcasty, także Łysy, także Czarta Koszula dobrze jest.
Ostatnie odcinki
-
Nie macie pojęcia, co dzieje się za kulisami… 1...
19.04.2026 16:00
-
Poziom UFC od środka – jak naprawdę wygląda pra...
12.04.2026 16:55
-
Co naprawdę ma znaczenie, kiedy robi się niebez...
05.04.2026 16:17
-
Od zapasów do KSW. Życie nie zawsze grało fair ...
29.03.2026 16:00
-
Zaczęło się od drewnianego miecza… dziś jest mi...
22.03.2026 17:00
-
Jak myśli morderca? Kryminolog po 80 rozmowach ...
16.03.2026 17:00
-
Antoni Macierewicz o Polsce, służbach specjalny...
08.03.2026 17:00
-
Jak wygląda Norwegia, kiedy przestajesz być tu ...
01.03.2026 20:01
-
Czy można przestać żyć pod cudze oczekiwania? O...
22.02.2026 17:00
-
Strażak-nurek o poszukiwaniach pod wodą i presj...
15.02.2026 17:00