Mentionsy
S1E8 - Mecenas nietuzinkowy. Opowieść o Zygmuncie Hofmokl-Ostrowskim
Szukaj w treści odcinka
Opowieść o Zygmuncie Hofmokl-Ostrowskim.
Bardzo często Hofmokl takie sprawy wygrywał, przychylał się do tej interpretacji przepisów.
Hofmokl na sali sądowej podejdzie, wyjmie z kieszeni pieniądze i im da i powie, żeby sobie wyszli.
I na pomniku wystawionym Adwokaturze Polskiej znajduje się oczywiście Mecenas Hofmokl-Ostrowski.
Tak, wydaje mi się, że niewątpliwie Zygmunt Hofmokl-Ostrowski, mecenas Zygmunt Hofmokl-Ostrowski, bo to o nim dzisiaj będziemy rozmawiali, był jedną z najbardziej rozpoznawanych postaci warszawskiej palestry, a być może najbardziej rozpoznawalnym prawnikiem dwudziestolecia międzywojennego.
Zygmunt Hofmokl-Ostrowski urodził się 6 grudnia 1873 roku w Wiedniu.
Jego ojciec, Franciszek Hofmokl, był sędzią Sądu Najwyższego Trybunału Sądowego i Kastycyjnego w Austro-Węgrzech.
Hofmokl kończy studia, nasz Hofmokl kończy studia w 1901 roku na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie i następnie udaje się do Wielkiej Brytanii.
A stosunek Hofmokla do roli adwokata jest bardzo radykalny i niewątpliwie będzie on dla innych stanowił wzór, a dla innych antywzór w późniejszej swojej działalności, a na pewno będzie prezentował pogląd bardzo skrajnie przychylny swojemu klientowi.
Stąd generalnie w dwudziestoleciu międzywojennym narodzi się neologizm, że można hofmoklizować proces, co oznacza prowadzenie sprawy w taki sposób, żeby maksymalnie ją wydłużyć.
Hofmokl będzie pierwszym polskim prawnikiem, który wpadnie na pomysł, że można składać tysiąc dziwnych wniosków o dziwne konsultacje, wzywanie jakichś mediów i tym podobne rzeczy na rozprawę, żeby przedłużać sprawę oraz Hofmokl będzie słynął z tego, że nawet najbardziej absurdalne pytanie, które zadaje się na sali sądowej nie jest niczym złym.
No i Hofmokl, jak to Hofmokl, nie przebierał w słowach obrażając prokuratora.
Na co adwokat Hofmokl-Ostrowski miał odpowiedzieć?
Hofmokl praktykuje 10 lat w Wiedniu.
No a po drugie, sława Hofmokl-Ostrowskiego przed wojną była już duża, w związku z tym nikt nie był zainteresowany tym, żeby brać na swój pokład człowieka, za którego potem będzie trzeba świecieć oczyma.
I co jest znamienne dla tamtych czasów i tego jakim dużym poważeniem cieszyło się wojsko, bardzo często Hofmokl takie sprawy wygrywał, przychylał się do tej interpretacji przepisów.
I Hofmokl weźmie sprawę dopiero w apelacji.
Natomiast Hofmokl weźmie sprawę dopiero w czasie apelacji i w apelacji wskaże na nową okoliczność.
Natomiast Hofmokl-Ostrowski będzie wyprowadził dwie linie obrony.
W związku z tym Hofmokl będzie dowodził, że to nie ma przestępstwa, ponieważ on zrobił czyn moralnie dobry, za który byli mu wdzięczni ludzie.
I Hofmokl-Ostrowski będzie w nim adwokatem Krzyszulskiego.
I ponieważ prokuratura będzie dowodziła, że oni mają prawo być oskarżycielem posiłkowym, bo w związku z jakimś elementem tej ekshumacji czy czymś takim ponieśli oni koszta i że oni mają również koszta 60 złotych, roszczenie 60 złotych wobec Krzysztofowskiego i dlatego są tutaj oskarżycielami posiłkowymi, no to Hofmokl na sali sądowej podejdzie, wyjmie z kieszeni pieniądze i im da i powie, żeby sobie wyszli.
No i tutaj znowu widzimy Hofmoklę raczej jako tego obrońcę po jasnej stronie mocy.
Otóż 24 kwietnia 1925 roku Hofmokl bronił Borysa Sulimowa.
I... Hofmokl w czasie tego procesu dowodzi, że oskarżenie wobec Sulimowa jest efektem prowokacji zorganizowanej przez defensywę.
Który został nazwany prowokatorem w czasie przesłuchania przez Hofmokla.
Po zakończeniu przesłuchania podchodzi do Mecenesa Hofmokla-Ostrowskiego i policzkuje go.
No i Hofmokl, który, jak pamiętam, twierdził, że honor jest bardzo ważną cechą, wrócił do domu, otworzył szufladę, wyjął rewolwer, wrócił do sądu, bo sprawa odbywała się również po południu, wszedł na salę sądową.
Kiedy na salę sądową wszedł porucznik defensywy, pan Jędruszczak, Hofmokl podniósł rewolwer i sześć razy do niego strzelił.
W pierwszej instancji Hofmokl broni się sam.
W pierwszej instancji Hofmokl broni się sam i sąd skazuje go na rok twierdzy.
Więc Hofmokl składa skargę do Sądu Najwyższego, pisząc, że nikt nie ostrzegł oskarżonego, że nie powinien bronić się sam.
No i nie da się ukryć, to oczywiście nikt go nie pouczył, w związku z tym Sąd Najwyższy przyznaje mu rację i cofa sprawę do pierwszej instancji z powrotem, gdzie tym razem Hofmokl ma więcej szczęścia, ponieważ
Być może na skutek różnych zakulisowych interwencji kolegów zostaje w ogóle odrzucony zarzut o próbę zabójstwa i Hofmokl zostaje rzeczywiście skazany, ale za naruszenie porządku publicznego.
Otóż sąd przyznał rację Hofmoklowi, że pracowników wywiadu wolno nazywać prowokatorami.
Tak, zwłaszcza, że Hofmokl też był pisarzem amatorem, o czym zaraz.
Wymusił umorzenie sprawy i wypuszczenie Hofmokla.
Natomiast Hofmokl w czasie procesu stwierdził, że Berezę Kartuską mógł zarządzić jedynie Tchórz.
I na pomniku w wystawionym Adwokaturze Polskiej znajduje się oczywiście Mecenas Hofmokl-Ostrowski.
Milanowienie mieli pomnik Hofmokla Ostrowskiego, zesponsorowany przez Hofmokla Ostrowskiego przed wojną.
No i został pochwycony i rozpoczęto proces i mecenas Hofmokl-Ostrowski został oczywiście jego brońcą i dowodził, że według filozofii marksistowskiej
A sam Hofmokl-Ostrowski umrze dopiero w latach 60-tych.
Ostatnie odcinki
-
S1E10 - Czy Morozowicz żyje? Opowieść o Milanów...
16.01.2026 12:30
-
S1E9 - Casanova w służbie Rzeczypospolitej. Opo...
16.01.2026 12:26
-
S1E8 - Mecenas nietuzinkowy. Opowieść o Zygmunc...
14.01.2026 10:55
-
S1E7 - Księżna morderczyni z Brzózek. Opowieść ...
11.01.2026 16:28
-
S1E6 - Dlaczego w Milanówku brakuje rzeki Jorda...
11.01.2026 16:21
-
Dlaczego w Milanówku brakuje rzeki Jordan? Opow...
11.01.2026 16:18
-
S1E5 - Klątwa Milanowskiego posterunku - opowie...
09.01.2026 14:32
-
S1E4 - Raskolnikow z Milanówka. Opowieść o zabó...
07.01.2026 17:29
-
S1E3 - Nie ma dnia bez kradzieży. Opowieść o pr...
07.01.2026 17:22
-
S1E2 - Społeczeństwo w kryzysie. Opowieść o prz...
05.01.2026 17:26