Mentionsy

Protokół Zbrodni
Protokół Zbrodni
19.01.2026 13:02

Alarm na Okęciu (2004)

Grudzień 2004 roku. Porwanie samolotu na Okęciu. Terroryści grożą wysadzeniem maszyny i zakładników. Antyterroryści szykują szturm. Ale czy wszystko jest takie, jak się wydaje? Historia, która wstrząsnęła Polską – i zaskakujące zakończenie.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 43 wyników dla "LOT"

Narzędziem zbrodni miał być samolot, uprowadzony z lotniska na warszawskim Okęciu.

Teroryści skrupulatnie obserwowali ruchy na lotnisku, poznając jego funkcjonowanie od podszewki.

Padł on na maszynę typu R-42, dwusilnikowy samolot pasażerski o krótkim zasięgu, napędzany silnikami turbośmigłowymi.

3 grudnia, dokładnie o godzinie 18, na terenie hali odlotu w warszawskiego lotniska trwała standardowa kontrola bezpieczeństwa pasażerów udających się do Trójmiasta.

O godzinie 18.20 na terenie lotniska doszło do zatrzymania jednego z podróżnych przez funkcjonariuszy policji i służby ochrony lotniska.

O godzinie 19.10 samolot rejsowy, na pokładzie którego znajdowało się niespełna 30 osób, pasażerów, trzech pilotów i jedna stewardessa, rozpoczął swój start z warszawskiego lotniska.

Warunki atmosferyczne sprzyjały bezpiecznemu lotowi, a prognozy pogody nie zapowiadały żadnych zmian.

11 minut później, o godzinie 19.20, maszyna ATR-42 osiągnęła wysokość przelotową.

Sam nie wrócił na swoje miejsce, lecz skierował się w stronę kabiny pilotów.

Porywacze natychmiast zażądali otwarcia drzwi do kabiny pilotów.

Natychmiastowy lot do Brukseli.

Kapitan samolotu niemal w tej samej chwili nadał sygnał do Centrum Kontroli Ruchu Lotniczego, informując o dramatycznej sytuacji.

Maszyna zawróciła kierując się z powrotem w stronę lotniska Okęcie.

Samolot zniżył się do lądowania na warszawskim lotnisku.

W międzyczasie kapitan przekazał kontroli ruchu lotniczego dokładne warunki stawiane przez terrorystów.

Żądają paliwa i grożą likwidacją zakładników lub wysadzeniem całego samolotu w powietrze, jeśli nie polecimy do Brukseli.

Samolot zatrzymał się, a kilka minut później załoga, korzystając z wyjścia awaryjnego, opuściła opanowany przez przestępców kokpit.

Wstrząsające informacje rozchodzą się lotem błyskawicy.

Nie tylko na terenie warszawskiego lotniska, ale także w wielu punktach stolicy rozmieszczono śmiertelnie niebezpieczne materiały wybuchowe.

Ale zanim to się stanie, unicestwimy samolot i znaczną część infrastruktury lotniska.

Zarząd Portu Lotniczego natychmiast powołuje sztab kryzysowy.

W pobliżu unieruchomionego samolotu pojawiły się wozy straży pożarnej, a także elitarni antyterroryści z Wydziału Bojowego Zarządu Operacji Antyterrorystycznych Głównego Sztabu Policji.

Chcą nowej załogi, dwóch milionów złotych i natychmiastowego lotu do Brukseli.

Nasi bojownicy na pokładzie samolotu będą walczyć do ostatniego tchu.

Chwilę później z pokładu samolotu wyrzucone zostaje ciało młodego mężczyzny.

Tak pozabijamy wszystkich, rzucają do telefonu, ostrzegając, że jakikolwiek podejrzany ruch w pobliżu samolotu spowoduje detonację ładunków wybuchowych.

Jedynym ustępstwem jest zgoda na zabranie z płyty lotniska ciała ofiary.

Dopiero wtedy obszar wokół samolotu został oświetlony.

Po 20 minutach po zwłoki przybywają policjanci z sekcji zabezpieczenia lotniska.

Ze zniszczonego przez terror ich lotu opuszcza maszynę dziewięcioro pasażerów.

Z dala od uwięzionego samolotu, lecz wciąż na terenie lotniska trwa gorączkowa konferencja prasowa.

Zwłaszcza, że wciąż nie nadchodzi zgoda na bezpieczny lot do Brukseli, co jest ich głównym żądaniem.

Akcja rozpoczyna się niemal równocześnie z wyważeniem drzwi samolotu.

Błyskawicznie obezwładnieni zostają wyprowadzeni z pokładu samolotu.

Uwolnieni pasażerowie, chwilę po tym jak zostali oddzieleni od swoich niedawnych oprawców, muszą przejść na płycie lotniska standardową procedurę kontroli bezpieczeństwa.

Natychmiast po zakończeniu niezbędnych czynności procesowych, oględzin i przeszukania, każdy pasażer samolotu typu ATR-42 trafiał pod opiekę medyków oczekujących w pogotowiu ratunkowym.

Całe przedsięwzięcie zostało zrealizowane na terenie i w bezpośrednim sąsiedztwie lotniskach w Warszawie, które znajduje się w jurysdykcji Komendy Stołecznej Policji.

Głównym organizatorem tych zaawansowanych ćwiczeń dowódczo-sztabowych noszących kryptonim Rejs 2004 była Komenda Główna Policji działająca w ścisłej współpracy z Przedsiębiorstwem Państwowym Porty Lotnicze oraz Narodowym Przewoźnikiem, linią lotniczą Eurolot.

Ci chłopcy tak bardzo wczuli się w swoje role, że w pewnym momencie zacząłem dostrzegać zacierającą się granicę między tym, co prawdziwe, a tym, co jest tylko grą, wspomina jedna z uczestniczek ćwiczeń, pasażerka samolotu ATR-42.

Wyobrażam sobie, że podobne emocje towarzyszą pasażerom samolotu, który faktycznie został opanowany przez terrorystów.

Wśród osób na pokładzie znajdowali się głównie pracownicy polskich linii lotniczych LOT oraz funkcjonariusze policji.

Policyjni rozjemcy reprezentujący Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, Komendę Główną Policji oraz wojewódzkie komendy z Wrocławia, Szczecina, Bydgoszczy i Gdańska podczas symulacji nie ograniczali swojej obecności jedynie do wnętrza samolotu czy jego bezpośredniego sąsiedztwa.

Ich wzrok i ocena obejmowały działania prowadzone z terenu Komendy Stołecznej Policji, z Centrum Dowodzenia Kryzysowego na płycie lotniska, z wysuniętego punktu dowodzenia, miejsca faktycznego szturmu, a także podczas przeprowadzanych operacji minersko-pirotechnicznych i w rejonie działania prewencji.