Mentionsy

Między dedlajnami
Między dedlajnami
19.10.2025 23:58

Magda Skibka-Matusiak: Marketing to sztuka zadawania pytań i słuchania odpowiedzi (odc. 8)

Gość: Magda Skibka-Matusiak

Strateżka i doradczyni wizerunkowa, specjalizująca się w komunikacji marek z branży wnętrzarskiej i architektonicznej. Od 2015 r. prowadzi butikową agencję PR, wspierając klientów z Polski i zagranicy w budowaniu silnych marek, relacji z mediami oraz współpracy z architektami. Szkoli, konsultuje i projektuje strategie komunikacji. Autorka dwóch workbooków dla architektów: „Strategia marki architekta i pracowni” oraz „Instagram i Facebook Architekta – plan, który działa”.

🚀 Słuchaj „Między dedlajnami”, aby czerpać praktyczne insighty od innych marketerów, porównać codzienne doświadczenia z własną pracą i znaleźć inspirację do nowych działań.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 74 wyników dla "PR"

Dobry marketer to ktoś, kto potrafi sprawić, że ludzie sami chcą o marce mówić, a przy okazji uwierzą, że to był ich pomysł.

Między dedlajnami, czyli krótko i konkretnie o pracy w marketingu.

Prowadzę swoją agencję PRPLN Design Group, a to jest moja marketingowa historia.

Mówiąc zupełnie szczerze i wprost totalny przypadek.

Ja tak naprawdę zaczęłam swoją pracę zawodową zanim zaczęłam w ogóle studiować, bo pierwszy dzień mojej pracy przypadał na wrzesień, a studia rozpoczęłam w październiku, więc byłam totalnym świeżakiem i bardzo się cieszę z tego, że ten początek mojej drogi zawodowej nie był przemyślany, był absolutnie przypadkowy.

Gdzieś usłyszałam, że można starać się o staż przez ZUS.

I ja tam po prostu się wybrałam, taka osiemnastoletnia ja, dziewiętnastoletnia.

Zgłosiłam swoją kandydaturę i dostałam bardzo szybko propozycję pracy.

Spotkałam się ze swoim pracodawcą i to w zasadzie zaczęło się już na drugi dzień.

I do swojej szefowej, bo po dwóch miesiącach stwierdziła, że dobra, przerywamy staż i wchodzisz na normalną umowę i zacznijmy tą przygodę razem.

Więc 19 lat temu z przypadku.

I tak naprawdę ja od razu zostałam przejęta nie jako asystentka do parzenia kawy i może dlatego do dzisiaj nie potrafię tej kawy dobrze parzyć, ale ja od razu weszłam na te tory po prostu projektowe i zaczęłam współtworzyć dział niubiznesowy, czyli pozyskiwanie klientów.

Przez dwa lata na tyle fajnie nam się to rozwinęło i pojawiały się naprawdę bardzo duże brandy farmaceutyczne, takie naprawdę potężne firmy.

Ale po dwóch latach też zaczęliśmy obserwować, że pojawia się taka tendencja w branży wnętrzarskiej, że coś tam można zdziałać i utworzyliśmy dział PR-owy stricte sfokusowany na branżę wnętrzarską, branżę architektoniczną i mogę powiedzieć, że w zasadzie od 17 lat jestem temu absolutnie wierna i od 17 lat zajmuję się stricte komunikacją, wizerunkiem marek w branży wnętrzarskiej, architektonicznej.

I tak naprawdę pracowałam do tej pory tylko w dwóch agencjach.

W tej pierwszej pracowałam 7 lat, w drugiej 2 lata, a później przeszłam już na swoje, więc w zasadzie od prawie 10 lat prowadziłam agencję PR-ową stricte.

Bardziej fokusujemy się na PR, ale przez ostatnie lata zauważyliśmy też w tej branży taką tendencję, że nie do końca jest to już relacja z mediami, ale poszukiwanie relacji z zupełnie innymi grupami docelowymi.

I granica między PR-em a marketingiem totalnie nam się zwikarła.

Czyli to jest super rozwiązanie dla osób, albo raczej dla firm, które nie chcą współpracować z agencją PR w formule day by day, a potrzebują takiego doraźnego mentora, wsparcia czy właśnie doradztwa.

Typowy dzień pracy to zacznę od końca, jak go kończę, bo ja każdy dzień kończę tym, że robię sobie taką listę zadań na kolejny dzień, oczywiście w perspektywie tygodnia i ustalam sobie priorytety, co jest dla mnie absolutnie kluczowe.

Nie przekładamy, nie czekamy, czyli takie czasom umilaczne, jak zaczynamy tym.

Ale ja się trochę śmieję, że każdy dzień zaczynam w zasadzie od pościgu, pościgu moich klientów, o akcepty, o decyzje, przypominajki, więc pełnię trochę funkcji asystentki, ale dopiero po tym, bo bardzo często muszę mi uświadomić, że jak oni mi coś przyblokują, to ja nie mogę z czymś ruszyć, więc po tym pościgu wchodzę już w taką swoją rutynę przechodzenia przez każdy temat w projekcie, co się dzieje, statusowanie się z moimi dziewczynami.

Praktycznie co drugi dzień mam jakieś takie statusy robocze.

A kiedy tych statusów roboczych nie mamy, to mam taką swoją rutynę w postaci researchu branży, czyli poświęcam na taki co drugi dzień 30 minut, żeby wiedzieć co się dzieje, jakie są nowe marki, kto z kim współpracuje, jakie powstają pracownie architektoniczne, co tam robią.

Bo ja z tego czerpię te wszystkie moje case'y na szkolenia, które też prowadzę i na te konsultacje.

Później już dajemy się ponieść temu, co ta codzienność nam przynosi, więc dosyć trudno...

No jak sobie myślę o przyszłym tygodniu, to ja w tym biurze na przykład w ogóle nie będę, bo będę prowadziła szkolenia, będę na spotkaniach z nowymi klientami, będę miała jakieś wdrożenia strategii.

Więc myślę, że koledzy i koleżanki z branży powiedzą, że ta praca jest fajna, bo może trudno powiedzieć o rutynie, moim zdaniem.

Dzięki temu ja już nie muszę pracować po 10 godzin dziennie, dzięki temu też wyważę i piątki mam wolne, dzięki temu też niektóre osoby ode mnie zespołu mają zdjętą odpowiedzialność z jakiegoś tematu i mogą robić coś zupełnie innego.

A jeśli chodzi w ogóle o zarządzanie tematami zespołem, to absolutnie ta aplikacja Trello, mimo że mogę śmiało powiedzieć, że jeszcze do zeszłego roku byłam testerem większości aplikacji do zarządzania projektów.

Większość z nich to się w ogóle nie sprawdza.

Jeśli chodzi o kontakt z zespołem, no to klasyka gatunków Whatsapp, czasem też z klientami, chociaż próbuję od tego uciekać, żeby klienci nie wiedzieli, że jestem dostępna all day, all night.

Tutaj też przetestowałam wiele aplikacji do połączeń online i w zasadzie nigdy się nic nie wysypało tylko przez Google.

Language Tool jest moim kolejnym asystentem i dba o to, żeby nie było żadnego bobola po prostu w mailu i ściany wstydu, wiadomości.

Nie lubię pracować na takich gotowych szablonach, z którymi nic nie można robić.

I nie jestem w stanie ich wszystkich przejrzeć, nie jestem w stanie ich wszystkich przeanalizować.

To są w ogóle opracowania na 200 stron i na ogół w niej absolutnie ratuje życie.

Przed każdym spotkaniem praktycznie, zwłaszcza też na etapie strategii.

No i ostatnio mogę powiedzieć, że bawię się aplikacją Mapify, bo bardzo lubię pracę na mapie myśli.

Ciana tekstu mnie przeraża i ja generalnie z założenia zamykam wtedy ten plik i potrzebuję czasu, żeby go otworzyć.

A mapa myśli to jest dla mnie coś, co wzrokowo łapie tematy, ogarniam, widzę, gdzie jest co, jaki kolor, też produkcyjny kolorach i jestem w stanie prowadzić bardzo płynnie i zadanie, i bardzo często spotkanie dzięki temu.

Jakby dobę mamy wszyscy taką samą, ale niestety wielu moich klientów nadal żyje w takim przeczuciu, przekonaniu bardziej.

To ja zawsze odpiorę ten telefon, zawsze ja odpiszę na maila i to ja zawsze prowadzę spotkanie czy szkolenie.

Więc de facto od tego połowy tego roku wprowadzam taką procedurę trochę onboardingową, zarówno na procesie już jakby nie biznesowym, początku współpracy z klientem na etapie ofertowym, jak już samej współpracy.

Jest to po prostu wprowadzanie klienta, jak wygląda ten proces u nas.

On jest wielokrotnie w ogóle na samym początku współpracy powtarzany.

Żeby to nie było tylko rzucone raz, tylko żeby klient miał świadomość jaka jest moja rola w tym projekcie, ile ta rola trwa, żeby nie doprowadzić do sytuacji, że ta agencja to jestem tylko ja, bo wtedy jakby nie uciągnę długo, że tak powiem.

Więc z wyzwań na ten dzisiejszy dzień uważam, że to jest tak naprawdę tylko i wyłącznie to.

Jakby nie do końca jestem przekonana w ekspertów z Instagrama, z TikTaku i z takich innych platform, więc szukam treści i szukam osób, ekspertów na LinkedInie, a później w zasadzie dosyć płynnie oni mnie łapią na ten haczyk, bo albo się od razu zapisuję do ich newsletterów, a bardzo często jeśli wydają jakiś produkt, czy to szkolenie, czy to workbook, ebook, no to w zasadzie w 90% przypadków zazwyczaj go kupuję.

Natomiast mam też taką praktykę, że w piątki rano robię sobie research po mediach zagranicznych.

Mam taką swoją listę dwunastu portali branżowych związanych z PR-em, socialem, z marketingami itd.

Co najbardziej lubisz w swojej pracy, a co cię w niej irytuje?

Ja bardzo lubię nowe projekty, bardzo lubię takie tematy, których inni nie chcą wziąć.

W tej branży wnętrzarskiej są pewne produkty, o których bardzo trudno komunikować.

To się po prostu dzieje.

No ja głupio jednak chwalić się tym, że ci klienci są mi wierni, że mam klientów, z którymi pracuję od lat, bo oni mi ufają i traktują mnie jak...

Partnera, a nie agencji PR.

I to jest trochę taka przypadłość naszych polskich klientów, bo pracuję też z zagranicznymi i tam jest zupełnie inaczej, jakby oni są ekspertami w swoim obszarze, ja jestem swoim, jest pełne zaufanie, jakby oczywiście statusujemy się, weryfikujemy co się dzieje, ale nikt tam nigdy nie wchodzi w kompetencje.

No ale przychodzi kolejny dzień i on powie, że świetna robota i jedziemy dalej od dziewiętnastu lat.

Z jakiej kampanii lub projektu jesteś najbardziej dumna?

Przede wszystkim jestem dumna z projektu, które sama wdrożyłam.

Cztery lata temu odwożyłam się przejść trochę w inną stronę PR-u i zacząć mówić o tym, że marki muszą uczyć się strategicznego myślenia o relacji marka-architekt.

To jest taki projekt, który koordynuje od 4 lat już tak trochę autonomicznie w ramach agencji mimo wszystko i widzę jakie przynosi efekty.

Nie mogę o wielu tematach powiedzieć, ale to się naprawdę dzieje.

Ale chyba najbardziej moje serce ratuje, jak sprzed dwunastu lat, kiedy jako pierwsi w Polsce prowadziliśmy mobilną ekspozycję.

Miałam wtedy ogromną przyjemność pracować w scenie Tekkoła, to była, to jest firma, w zasadzie już była, producent ceramiki łazienkowej i wprowadziliśmy kampanię, gdzie jeździł po Polsce tier z ekspozycją.

Pracowałam wtedy z doskonałym designerem, który już dzisiaj nie żyje, Janusz Kaniewski.

Byłam przy całym tym etypie projektowania naczepy Tira, żeby wyglądało to super nowocześnie, żeby te produkty były pokazane, ale najpiękniejsze w tym wszystkim było to, że tam nie było limitów na budżety, na pomysły, na kampanie reklamowe, na eventy.

I do dzisiaj o nich wspominają, że jeszcze przez wiele, wiele lat nic na nich na polskim rynku nie zrobiło takiego wrażenia jak właśnie wtedy.

Ta mobilna ekspozycja i ta cała otoczka marketingowa wokół tego, no tam naprawdę jednoroż te brokady i wszystko tam się działo.

Co byś powiedziała osobie, która chce zacząć pracę w marketingu?

I im szybciej w ogóle zrozumiemy, że nie musimy przekonywać wszystkich, tym szybciej zaczniemy działać skutecznie.

To był odcinek z serii Między dedlajnami na temat pracy w marketingu.

A jeśli chcesz dowiedzieć się, jak prowadzić skutecznie działania marketingowe, posłuchaj także refleksji ekspertów w cyklu Rozmowy o marketingu w ramach Marketer Plus Podcast.