Mentionsy
Piekło w Sobolewie. Kim jest właściciel schroniska? "Marian D. jest sadystą"
Podcast kryminalny Radia ZET "Materiał dowodowy". Zaprasza Mateusz Kapera
Szukaj w treści odcinka
Unikać odpowiedzialności za to, co robi, ponieważ myślę, że doskonale zdawał sobie sprawę, jak wygląda nadzór w miejscowości, w gminie, w powiecie, w którym mieszka nad zwierzętami.
Jak ja zaczynałam w Celestynowie, to też były zupełnie inne czasy, zupełnie inna dyrekcja tam była i tam, żeby pomóc psu najzwyczajniej w świecie, trzeba było go ukraść po prostu, bo nikt tych zwierząt nie wydawał.
Natomiast zwykle jest tak, z mojego doświadczenia tak wynika, że jeżeli chodzi o prywatne schroniska, to tak naprawdę wolontariat otwiera tą drogę, chociażby w mediach społecznościowych.
Pewnie jest to związane z jakimiś cechami jego charakteru, nie jestem psychologiem czy też psychiatrą, natomiast dokładnie tak jest, ponieważ wielokrotnie przez te osiem lat miałam do czynienia z dziennikarzami, z którymi nagrywałam różne rzeczy i oni potem rozmawiali z nim.
Z tego co wiem i z tego co mogę powiedzieć, to wynika, że nie.
Drugim sygnałem takim, który był najbardziej widoczny, był jeden pracownik.
Wyłapanych w gminach były dwa czy trzy owczarki Mariana Drewnika, czyli jego własne psy, które po prostu kręciły się w kółko w tych kojcach.
Co tydzień obiecywał, że zatrudni pracownika, że dostawi nowe budy, że postawi nowe kojce i tak nas zwodził miesiącami.
Czyli jeden pracownik, ciągle rosnąca liczba psów, psy, które trafiały do niego w kiepskim stanie, to jedno, ale psy, które trafiały w normalnym stanie i ten stan się pogarszał, a one nie dostawały opieki weterynaryjnej, to drugie.
Co też przyznam, raczej wypadałoby poddać takiego psa eutanazji, więc ja takiego psa zabierałam i w innej lecznicy okazywało się przy USG, że nie ma żadnego guza, że to jest po prostu tylko i wyłącznie odwodnienie, anemia i zanik mięśni na przykład.
Tam nie było kompletnie żadnej profilaktyki, żadnego lekarza na miejscu, nikogo.
Natomiast co mógł zrobić pracownik w wieku 65 lat, niewydolny, ledwo chodzący?
I wie pan, takich rzeczy nie zobaczy pracownik, tak?
Ja też jestem technikiem weterynarii i ja zdejmowałam sama niejednokrotnie psom szwy, które już miały wrośnięte, bo jeżeli zdarzało się, że on jakąś suczkę wykastrował, no to potem trzeba było drugi raz odwiedzić weterynarza, żeby te szwy zdjąć, na to już nie było pewnie czasu i pieniędzy.
Zatrudnię lekarza, zmienię lecznicę, zatrudnię więcej pracowników, będzie dobrze, dajcie mi jeszcze chwilę czasu.
W październiku byłam raz, a potem w listopadzie właśnie wolontariusze zadzwonili do mnie, że taka suczka z tej interwencji, którą ja też poznałam, jest w bardzo złym stanie.
Zasłuchywałam wszystkich urzędników, którzy mieli z nim umowę podpisaną, wszystkich, którzy rzekomo kontrolowali to schronisko, bo urzędnicy w ogóle tego nie robili.
Bo dla mnie to jest po prostu niepojęte, że przez tyle lat trafił się jeden urzędnik, jedna pani z PiWu w Garwolinie, która to zauważyła, a reszta tego nie widziała.
Bo ja nie rozumiem tego, jak pracownik PiW-u, będący inspektorem, mający w zakresie obowiązków dbanie o dobrostan zwierząt, może nie wiedzieć tego,
Nawet nie mówię o swoich działaniach w innych gminach jako fundacja, ale mówię o tym jako skarżyciel posiłkowy, który przesłuchiwał urzędników z prawie 40 gmin, bo ja byłam na każdej sprawie w sądzie,
One dla żadnego uszędnika
A sama gmina w tym roku, w zeszłym, przepraszam, Drewnikowi płaciła 3000 zł za odłowienie psa, więc jaki tu jest interes gminy, skoro wynajmuje ziemię za 500 zł, tłumacząc się tylko i wyłącznie tym, że jest to teren nieatrakcyjny.
Jeszcze w kontekście tego wątku dotyczącego nadzoru, a właściwie jego braku, jest bardzo ciekawa informacja, którą zresztą Pani podała w swoich social mediach, że w prestiżowej prasie weterynaryjnej ukazał się artykuł współtworzony przez pracownika Państwowej Inspekcji Weterynaryjnej w Garwolinie,
Nikt tego nigdy nie zweryfikował.
I ja sobie obiecałam obserwować tą sytuację, poczytać teraz na kontrolenniku, bo przecież i w urzędzie, i w Piwie będzie kontrolenniku, ona już trwa.
Więc mam nadzieję, że NIK bardzo dogłębnie zbada, dlaczego tak się stało na przykład.
Jest NIK, który mam nadzieję doprowadzi do tego, że polecą stołki, bo trzeba to wprost powiedzieć i ktoś poniesie konsekwencje służbowe.
Natomiast w kontekście tego, co się wydarzyło, uważam, że ja, ze swojego punktu widzenia oczywiście, to jest tylko mój punkt widzenia, uważam, że nie ma takiej zasadności, no bo mamy zamknięte schronisko, natychmiastową decyzję, mamy interwencję premiera, mamy kontrolę NIK-u, no to wszystko rzuca teraz takie światło na właściciela, że mam nadzieję, że jakby sąd również takie okoliczności weźmie pod uwagę, że tutaj już, no,
I to też jest człowiek z tej samej kategorii, więc jeżeli wójt nie poniesie konsekwencji, jeżeli wójt na przykład, jeżeli pasier, pan pasier, to może być ktokolwiek, to może być, nie wiem, siostra, brat, ktokolwiek znajomy drewnika zgłosi chęć prowadzenia schroniska, a procedury w Polsce są takie,
Więc ja tak naprawdę odetchnę, kiedy będzie wyrok, odetchnę, kiedy będę miała pewność, że w tym miejscu nikt...
Ostatnie odcinki
-
Wszystkie twarze Jeffreya Epsteina. "Tylko czek...
09.02.2026 18:32
-
Funkcjonariusz SOP zaatakował własną rodzinę. W...
03.02.2026 09:00
-
Służby specjalne i śmierć dziennikarza. Prokura...
02.02.2026 06:00
-
Piekło w Sobolewie. Kim jest właściciel schroni...
30.01.2026 21:43
-
"Profesor" od narkotyków. Jak Ryszard Jakubczyk...
20.01.2026 14:00
-
Mieli zabić i zjeść człowieka. Były policjant z...
12.01.2026 16:00
-
Szokujące zabójstwo 11-latki w Jeleniej Górze. ...
05.01.2026 16:00
-
Najważniejsze wydarzenia kryminalne 2025 roku: ...
31.12.2025 13:33
-
Jak wygląda sekcja zwłok? "Dziewczyna sprawiała...
29.12.2025 16:00
-
Zdradzamy kulisy "skoku stulecia". Jak fałszywy...
23.12.2025 06:00