Mentionsy

Mapa zbrodni. Przestępstwa analogowego świata
Mapa zbrodni. Przestępstwa analogowego świata
04.06.2025 07:00

Od przestępców do bohaterów literackich. Bandycka stolica roku 1954 według Leopolda Tyrmanda

Gruzowiska, ślepe uliczki, przepaście niezabezpieczonych piwnic. Bandyci, złodzieje, mordercy, prostytutki ... i nieudolna milicja. Powojenna, zrujnowana Warszawa to miejsce, w którym nikt z nas nie chciałby się znaleźć, zwłaszcza późną porą. Leopold Tyrmand w swoim dziele, powieści "ZŁY" uchwycił ten prawdziwy, a przerażający miejscami obraz powojennej stolicy.  Grzegorz Kalinowski i Marcel Woźniak - znawca życia i twórczości Tyrmanda, opowiedzą o zbrodniach i realiach tamtych trudnych czasów. 

Sponsorzy odcinka (1)

Tyrmand post-roll

"Pst, trzy kropki, Tyrmand. Idę o zakład, że sam Tyrmand stał za tymi ogłoszeniami sam je w prasie publikował."

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 59 wyników dla "Tyrmand"

Bandycka stolica roku 1954 według Leopolda Tyrmanda.

serii dokumentu, a na gwiazdkę ukazuje się zły Leopolda Tyrmanda.

Mowa o oczywiście opowieści zły autorstwa warszawiaka Leopolda Tyrmanda.

A jeżeli te słowa mówi ktoś związany z mapą zbrodni, to musi to być Marcel Woźniak, ekspert numer jeden w dziedzinie Leopolda Tyrmanda.

Proszę o otwarcie imprezy steranego bitwami o jazz sędziwego Leopolda Tyrmanda.

Warszawę tamtych lat, Warszawę Tyrmanda, która może się kojarzyć z kolorowymi skarpetkami, bikiniarzami, odbudową, pałacem kultury, który bieleje wśród ruin.

Więc naprawdę było jak w westernie, tylko że nie kończyło się to zawsze dobrze i żaden porucznik dziarski nie przychodził nam na ratunek jak w powieści Tyrmanda.

Znam bezpośrednio relacje od nieżyjącego już AK-owca walczącego podczas II wojny światowej, Jerzego Przeździeckiego, pochodzącego ze Śląska, ale mieszkającego przez całe życie na Solcu w Warszawie, pisarza, który opowiedział mi o tym, jak poznał Leopolda Tyrmanda.

Ten człowiek wziął tego zakrwawionego mężczyznę, Jerzego Przeździeckiego, młodszego od Tyrmanda o kilka lat, na ulicę Konopnickiej 6 do Imki.

Okazało się, że Tyrmand pomógł.

Takie historie jak też opisany przez Tyrmanda mecz bokserski pod koniec lat 40., na którym Sowieci wygrali z Polakami mecz bokserski, sędziował Rosjanin, więc cegły poszły w ruch, musiało przyjechać wojsko.

No i ten Tyrmand tutaj się przenika w tej naszej historii, tego tutaj co chwilkę państwu podrzucamy, nie bez powodu.

W 1954 roku, na początku 1954 roku, Tyrmand zaczął pisać swój dziennik.

Tyrmand wówczas był urodzonym w Warszawie pisarzem żydowskiego pochodzenia, który wojnę spędził na robotach.

Oczywiście podkoloryzowana z jakimiś dodatkami, ale faktycznie taka była historia Leopolda Tyrmanda, który właśnie walczył na swoim podziemnym froncie, powiem kolokwialnie, obracając Niemki w akcie

No i mamy rok 1954, ów Tyrmand, dziennikarz, jednak szykanowany przez władzę, wyrzucany z kolejnych redakcji, pisze sobie swój dziennik.

Otóż Tyrmand sam relacjonuje.

I można powiedzieć, że kiedy ten pociąg jechał do tunelu, Tyrmand dałby głowę, że w ciemnościach zobaczył białe oczy niczym znak zor.

Skąd Tyrmand na warszawskiej mapie zbrodni?

A więc jest Dziennik Tyrmanda i Tyrmand, który zauważa, podsłuchuje, że na tej zbrodniczej mapie Polski są też tacy bohaterowie pokroju Janosika.

W każdym razie niedługo później Tyrmand podpisuje w wydawnictwie Czytelnik umowę na napisanie powieści.

To właśnie Paxe zresztą zamknął i przejął tygodnik powszechny, z którego wyrzucono Leopolda Tyrmanda i Leopold Tyrmand potem zaczął pisać dziennik, a z dziennika przeszedł do pisania złego.

Także i później losy Piaseckiego i Tyrmanda, ach, to jeszcze myślę, że jeszcze jakiś odcinek na ich temat na pewno popełnimy, na temat Piaseckiego i zbrodni na jego synu, bo to jest też arcyciekawe.

Leopold Tyrmand, dziennikarz na bezrobociu, dostaje umowę na napisanie książki.

Ktoś mówi temu Tyrmandowi, któremu wcześniej nawet nie mogliśmy dać pracy jako tragarza na dworcu głównym, dajmy mu, wydajmy książkę.

Obejmamy szerokie uśmiechy i myślę, że państwo, którzy zetknęli się ze złym Tyrmanda również się śmieją.

Tyrmand ma też na to szczęście, że ma bardzo szerokie kontakty w Warszawie.

Tylko zaprzyjaźniony z Tyrmandem dziennikarz swoją drogą, jak się okazało potem donoszący do niego przez lata Kazimierz Koźniewski, powiedział mu, chłopie,

I naprawdę na kartach Złego Tyrmand sięga do tej Warszawy.

Inspiracją niewątpliwie jest Zorro, bohater znany Tyrmandowi z filmów, które oglądał na przykład w kinie bajka warszawskim jeszcze przed wojną.

Więc może to wszystko sprawiło, że Tyrmand właśnie tak to opisał.

Tytułowym złym w powieści Leopolda Tyrmanda jest superbohater, gangster, złoczyńca, ale nie taki zwykły złoczyńca.

Ci, którzy byli na koncercie Rolling Stonesu w Warszawie w 1967 roku, a więc w 12 lat po akcji złego, po czasach, w których Tyrmand pisał tę książkę, opowiadają o tym, że cała ta zadyma na Rolling Stonesach zaczęła się właśnie od przyjazdu kolejkami spod Warszawy tego chuligańskiego elementu, tych cwaniaków, którzy po pierwsze szukali jakiejś rozruby tam, gdzie jest dużo ludzi,

I jest ostatnim człowiekiem, który przeprowadził wywiad z Tyrmandem, kiedy ten jeszcze żył.

Proszę zauważyć, Tyrmand słyszy w pociągu historię o Janusiku, który rabuje bogatych, rozdaje biednym.

No i wreszcie Tyrmand w złym opisuje naszego Nowaka, czyli złego, jak ten właśnie wyrzucił kogoś z takiej kolejki, wyrzucił kalekę z takiego pociągu.

Zresztą na karcie tytułowej przecież Tyrmand pisze, że zły to była powieść napisana ku pokrzypieniu serc trochę Sienkiewiczem.

U Tyrmanda bohaterowie często na ziemię odzyskane wyjeżdżają i Nowak właśnie, aby przygotować się do swojej nowej roli jako superbohatera złego, który będzie ratował mieszkańców z rąk bandytów, ucieka właśnie na ziemię odzyskane.

Sam Tyrmand będzie przywoływać anegdotę, jak to stanął w kolejce do sklepu.

No i człowiek stojący przed Tyrmandem na pytanie, co dają, czy co rzucili, odpowiedział, że złego dają jeden egzemplarz na ryło.

To oczywiście legenda, bo Tyrmand był mistrzem legend, które wokół siebie rozkręcał.

Sam Tyrmand był autorem tego listu, na co później dyrekcja więzienia odpisała, że ale u nas nigdy nie było tej książki w ogóle, że to jakieś nieporozumienie.

Pst, trzy kropki, Tyrmand.

Idę o zakład, że sam Tyrmand stał za tymi ogłoszeniami sam je w prasie publikował.

Tyrmand oznaczało książkę, którą można kupić na wolnym rynku już z drugiej ręki.

A więc Tyrmand, ta książka wychodzi.

Edwin Kolanko, czyli sam Tyrmand w roli redaktora Naczelnego Gazety i jego młody uczeń Kuba Wirus, który będzie próbował przeniknąć ze środowiska przestępczego.

Tam Tyrmand stawia diagnozę, opowiada.

W kwietniu 1956 roku dochodzi do spotkania autorskiego z Leopoldem Tyrmandem, na którym jest także reporter Polskiego Radia i to z jego relacji pisemnej dowiadujemy się, co tam się działo.

Od przestępców do bohaterów literackich, czyli Bandycka stolica roku 1954 według Leopolda Tyrmanda.

wielkie zainteresowanie tematem i gościem, Leopoldem Tyrmandem.

U nas nie jest tak źle, jak opisuje Tyrmand.

Tyrmand czeka, aż niosące się echo ucichnie i odpowiada.

Stanął Matthew Tyrmand, który bardzo mocno pilnuje praw i interpretacji dzieł swojego ojca.

Myślę, że to w ogóle jest dość skomplikowana historia z Tyrmandem, prawami do jego książek, też z tym, że on był nieobecny w Polsce.

Mocno musiała walczyć o to, żeby pewne prawa zostały przywrócone, ponieważ w latach 90. z książkami Tyrmanda wszyscy robili co chcieli i jak chcieli.

Pierwsza osoba, która zwróciła się do udawy po Tyrmandzie w 1989 roku, żeby wydać w Polsce złego był Janusz Korwin-Mikke.

Zły Leopolda Tyrmanda, który był jednak również dobrym.

W dzisiejszych czasach są wszyscy doktorami, ale Marcel Woźniak jest człowiekiem, który doktoryzował się z Leopolda Tyrmanda.