Mentionsy
Bandyta ze „Złego”, czyli legenda oprycha Paramonowa
Mijają dwa lata od kiedy ponad pół globu odetchnęło po śmierci Stalina. W Polsce rządzi jeszcze jego protegowany - Bolesław Bierut. Ale już niedługo pojedzie do Moskwy „w futerku, aby powrócić w kuferku”. Za chwilę księgarskie półki weźmie szturmem powieść Leopolda Tyrmanda "ZŁY", a na ulicy Syreny w Warszawie, nie dość czujny milicjant, w wyniku ciosu łomem, straci oko i służbową TT-kę (pistolet samopowtarzalny). Zrujnowana warszawska ulica śpiewa: „Na Ogrodowej ktoś głośno wrzasnął! To Paramonow młotkiem go trzasnął!" W Podcaście Mapa zbrodni Grzegorz Kalinowski i Marcel Woźniak zabiorą Państwa na niebezpieczną, ale jakże ciekawą podróż w gruzowiska powojennej Warszawy na spotkanie z niesławnym Paramonowem, najsłynniejszym bandytą powojennej Warszawy.
Szukaj w treści odcinka
Nikt nie nagrywa też piosenki o Jerzym Paramonowie, chociaż byłby to murowany przebój.
A wcześniej działa na terenie Warszawy jej okolic Paramonow, to taki zbieg okoliczności, do którego musiało dojść.
Po prostu Tyrmand opisuje to, co działo się kilka miesięcy temu wcześniej, jakby przewidując taką erupcję zbrodni, bo to, co wydarzyło się z udziałem Paramonowa, który stał się bohaterem ulicznych ballad, narostało w Warszawie od wielu lat.
To była taka dziecinna gra, gdy Paramonow w humorek ma na prawo ręka, na lewo głowa.
To jest robota Paramonowa.
Dajcie mi młotek Paramonowa.
Jerzy Paramonow pochodził ze Skierniewic.
I w tej sytuacji pojawia się Paramonow.
Jerzy Paramonow, chłopak 24-letni.
Paramonow idzie sobie ulicą Syreny, dochodzi do Wolskiej i tam widzi dzielnicowego, dzielnicowy milicjant pilnujący jakiegoś rewiru.
Paramonow wpada na pomysł zdobycia broni.
Paramonow na wszelki wypadek, zawierając milicyjną tetetkę, wyjeżdża z Warszawy i z tym pistoletem próbuje budować kapitał.
I tak jak u Czechowa najważniejsza jest strzelba pokazana w pierwszym akcie, tak tutaj ten magazynek w przyszłości zdradzi Paramonowa, kiedy w najmniej spodziewanym momencie ów magazynek po prostu mu wypadnie z kieszeni i to będzie początek końca, ale do tego jeszcze dojdziemy.
Podczas napadu na sklep w Międzyborowie Paramonow chowa swoją twarz za maską, zrobioną zapewne na prędce z gazety.
To Paramonow młotkiem go szacął.
A po Poloniu banda morowa chwali robotę Paramonowa.
Choć też niektórzy twierdzą i będą wspominać po latach, że ta piosenka była śpiewana nie tylko przez fanów Paramonowa, ale także straszono nią małe dzieci, którym mówiono, że Paramonow biega z młotkiem i napada na przykład na młode dziewczyny.
Ale jednak wódka z Paramonowem zmienia jego plany.
Podczas wydawania zrabowanych pieniędzy bardzo szybko przykleja się do niego Władzia Buraczyńska, prostytutka warszawska, która widzi w Paramonowie swoją przyszłość, jeśli nie na całe życie, to przynajmniej na najbliższe tygodnie i miesiące.
I tutaj pojawi się wspomniany magazynek, który nieopatrznie wypadnie Paramonowi z kieszeni.
Widząc, że nie da się już odwrócić w biegu zdarzeń, Paramonow wyciąga z kieszeni tetetkę i strzela z bliska do milicjanta.
Sam Paramonow ucieka podwórkami do Placu Konstytucji, bo całe zdarzenie miało już miejsce pod komisariatem na Wilczej.
Także nie wiem, co wtedy lęgło się w głowie Paramonowa, który jechał z CT-tką na komisariat.
Kiedy nagle wisk ustaje, kusz opada się, okazuje się, że taksówka zniknęła, milicjanci zatrzymują się niczym w jakimś filmie i nie wiedzą dokąd gangster uciekł, a Paramonow szuka swojego towarzysza Gaszczyńskiego i razem muszą się naradzić co zrobić i wkrótce podejmują kolejne działania.
Potem w pobliskim warsztacie Paramonow kradnie młotek.
Po prostu cała okolica była przekonana, że to już, że to właśnie u nich, że teraz będą świadkami może ujęcia, a może strzelaniny z udziałem Paramonowa.
Oni złapali Paramonowa
Orderca Paramonow ujęty.
W wyniku energicznych poszukiwań za bandytą Jerzym Paramonowem został on w dniu drugiego bieżącego miesiąca o godzinie drugiej w nocy ujęty.
Jak już podawaliśmy, w dniu 22 września bieżącego roku zabity został przez bandytę Jerzego Paramonowa starszy sierżant milicji obywatelskiej Zdzisław Łęcki.
W chwili, gdy usiłował doprowadzić Paramonowa i jego wspólników do Drugiego Komisariatu Milicji Obywatelskiej przy ulicy Wilczej, bandyta po dokonaniu zabójstwa zbiegł.
Noc z dnia 1 na 2 października Paramonow postanowił spędzić w stogu Solomy na polach Gocławka wraz z drugim bandytą Kazimierzem Goszczyńskim zamieszkującym w Warszawie przy ulicy Zamojskiego 22.
Przy Paramonowie znaleziono pistolet, z którego zabity został Zdzisław Lęcki i raniony w nogę kapral Misztal.
Władze Milicji Obywatelskiej prowadzą w tej chwili energiczne śledztwo, które wskaże niewątpliwie nowe szczegóły działalności Paramonowa i jego wspólników.
Paradoksalnie robienie z Paramonowa gangstera napadającego na milicjantów sprzyjało jego sławie, ponieważ ludzie przekazywali sobie z ust do ust legendę o takim rzezimieszku, jakby powiedziano w amerykańskim filmie, cop killer, zabójca glin, super gangster, ktoś kto przeciwstawia się całemu systemowi.
Ja jednak myślę, że nie cała ulica sprzyjała Paramonowowi, bo jednak pamiętajmy, że to co opisywał Tyrmand, ten strach bandytyzmem, przed chuligaństwem, te zakazane rewiry, ten straszny dziki zachód, gruzinki polujące na swoich klientów, czyli prostytutki pracujące na gruzowiskach i ich koledzy.
Pomoc społeczeństwu ze strony milicji nie zawsze może przyjść na czas, a jednocześnie milicja o tyle, o ile może nas uratować przed chuliganami, to przecież jednocześnie jest elementem tego nienawidzonego przez wszystkich lub prawie wszystkich systemu, więc ani wszyscy nie śpiewali piosenek o Paramonowie, ani wszyscy też się go nie bali.
Pismo moje dotyczy osoby Paramonowa, bandyty i mordercy sierżanta Łęckiego.
Wiadomo jednak, że prywatna inicjatywa, bo były jeszcze prywatne drukarnie, absolutnie pod kontrolą, likwidowane, zamykane, były też zakłady mniej oficjalne, dorabiały na drukowaniu ballady o Paramonowie.
Gdyby w tamtych czasach istniała niezależna radiofonia czy fonografia, to nie trzeba byłoby czekać kilkudziesięciu lat na piosenki Wawa Muffin i apteki, które przypomniały historię Paramonowa.
Za kilka miesięcy, bo jesteśmy wciąż w jesieni roku 1955, a więc za chwilę Paramonow zostanie złapany, zapadnie wyrok, zostanie wymierzona kara.
Odbył się proces, proces na który w związku z ogromną popularnością postaci Paramonowa i jego sprawy na proces sprzedawano bilety.
Dziś proces Paramonowa.
W sądzie wojewódzkim w Warszawie rozpocznie się trzydniowa rozprawa przeciwko zabójcy sierżanta milicji obywatelskiej Zdzisława Łęckiego, 24-letniemu Jerzemu Paramonowowi.
Nie został Paramonow i jego wspólnik Gerszyński skazany na ciężkie roboty.
Oczywiście pojawiła się w związku z tym ostatnia zwrotka ballady o Paramonowie.
Już Paramonow zęby zaciska, bo on ładują kulę do pyska.
Cała Warszawa chodzi w żałobie, bo Paramonow leży już w grobie.
21 listopada 55 roku wieszają Paramonowa, a miesiąc później tuż po świętach Bożego Narodzenia w księgarniach warszawskich pojawia się właśnie zły Leopolda Tyrmanta, który rozejdzie się jak świeże bułeczki w ciągu trzech dni.
Jeszcze kilka słów takiego epilogu należałoby się Paramonowowi.
W przypadku Paramonowa takiego pożegnania nie było.
Ta śmierć podobnie jak i schwytanie Paramonowa nie miała w sobie nic ze wzniosłości.
A wspomniany Zieliński i bohater naszego dzisiejszego spotkania, czyli Jerzy Paramonow nie należeli do wyjątków.
Ostatnie odcinki
-
Kradzież brylantu i komisarz Przygoda
21.04.2026 18:00
-
Wojny tureckich piekarzy
14.04.2026 17:00
-
Felix Landau – niemiecki zbrodniarz z Drohobycza
31.03.2026 19:00
-
Kioskarz zabójca ze Lwowa
24.03.2026 19:00
-
Joseph Vacher - owładnięty żądzą mordu
17.03.2026 19:00
-
Bandyta z Wygody - Krwawa ścieżka Wacława Majew...
10.03.2026 19:00
-
Saga rodu Zielińskich – krwawy ślad na mapie Wa...
03.03.2026 20:00
-
Morderczy duet z Podkarpacia
24.02.2026 19:00
-
Bogini zemsty, królowa bandytów i masakra w dn...
17.02.2026 20:00
-
Szachownicowy morderca
10.02.2026 12:00