Mentionsy

Maciej Wieczorek - Expert w Bentleyu
Maciej Wieczorek - Expert w Bentleyu
28.08.2025 16:00

Czy to koniec wojny na Ukrainie? Trump dogaduje się z Putinem. Radek Pogoda [Expert w Bentleyu Świat

☘️💊 Twoje przebadane SUPLEMENTY DIETY z czystym składem: https://expertianaturals.pl
🇬🇧🇪🇸🇩🇪 UCZ SIĘ JĘZYKÓW online z moim Instytutem Lingwistyki: https://instytutlingwistyki.pl
📚 Kupuj biznesowe KSIĄŻKI w naszym wydawnictwie: https://expertia.com.pl

💰 Sprawdź jak płacić NIŻSZE PODATKI nawet kilkukrotne: https://sekretyspolek.pl
👉 Sprawdzona KSIĘGOWOŚĆ dla spółek z o.o.: https://bit.ly/4cpQwqI

🔥 ✔️ Odbierz PDF z podsumowaniem odcinka:  https://expertia.com.pl/pdf-podsumowujacy-odcinek
🖥 Odbierz mój BEZPŁATNY WIDEO KURS „10 metod pozyskiwania klientów": https://bit.ly/3e3FRq5

Najnowsza książka Wydawnictwa Expertia:
👉 Milion Obserwujących: https://bit.ly/4jr2KTU

🎥🎬 SUBSKRYBUJ TEŻ NASZE INNE KANAŁY NA YOUTUBE:
1) 🩺 Kanał „Sekrety Długowieczności", który prowadzi lekarz Tadeusz Oleszczuk: https://youtube.com/@ExpertiaNaturals
2) 🇺🇸🇫🇷 Kanał o szybkiej nauce języków: https://www.youtube.com/c/InstytutLingwistyki

Autoreklama - Film zawiera lokowanie marek własnych podmiotów powiązanych: NF GROUP Sp. z o.o., Linguistica24 Sp. z o.o., Equilibrium Maciej Wieczorek.

🔔 Kliknij dzwoneczek, aby otrzymywać info o nowościach! 

🆕 Nowy odcinek w każdy czwartek o 18, naprzemiennie program: „Biznes 2.0” i „Expert w Bentleyu”.

🙎‍♂️ Maciej Wieczorek - prowadzący program. Znajdziesz go tu:
Instagram: https://www.instagram.com/maciejwieczorekpl/
Facebook: https://www.facebook.com/maciejwieczorekpl

Skontaktuj się z moim biurem: 
📨 [email protected]

Polub nas na Facebooku: 
👥 https://www.facebook.com/maciejwieczorekpl/
...i dołącz do naszej grupy nowoczesnych przedsiębiorców na Facebook'u: 
👩‍👨‍ https://www.facebook.com/groups/biznes20/

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 279 wyników dla "PO"

Czy to będzie taki koniec, jakiego życzyłyby sobie władze w Polsce i w paru innych krajach na świecie?

O tym pogadamy szczegółowo.

Oprócz tych dwóch tematów popatrzymy jeszcze na to, jak wygląda dalszy ciąg tej codziennej, trwającej od wielu, wielu dekad już wojny polsko-polskiej, tej prawej i lewej strony tych ludzi z jednego i drugiego obozu politycznego.

Popatrzymy też na to, co dzieje się w tej chwili w polskiej gospodarce.

co dzieje się w tej chwili, jeśli chodzi o przyszłość naszą, naszych dzieci i prawdopodobnie nawet naszych wnuków, bo te decyzje, które dziś są podejmowane w Polsce na poziomie rządu, na poziomie prezydenta, to decyzje, które będą miały wpływ na wiele, wiele lat naprzód.

Nie będziemy się skupiali nad tym, gdzie przesunął się front, kogo zbombardowano i kto zbombardował tego zbombardowanego, ale porozmawiamy o tym, co chyba jest tym właściwym, tym optymistycznym sygnałem, sygnałem wskazującym, że prawdopodobnie ta wojna zmierza do końca.

Mamy w tej chwili za sobą dwa dość znaczne wydarzenia, takie wydarzenia, które naprawdę zmieniają sytuację, a mianowicie spotkanie prezydenta Trumpa i prezydenta Putina w Anchorage na Alasce, a później spotkanie przywódców państw europejskich i Ursuli von der Leyen i pana Marka Rutte w Waszyngtonie z samym Trumpem.

To pierwsze spotkanie było tak naprawdę pierwszą poważną próbą zamknięcia tego konfliktu od kwietnia roku 2022.

Pierwszą datą jest rok 2014, czyli wydarzenia tak zwanego Majdanu, wszystkie sprawy związane z tym przewrotem politycznym, który dokonał się na Ukrainie.

To była końcówka kwietnia, czyli niespełna dwa miesiące po tym rozpoczęciu tych ostrych działań wojennych.

W Istambule doszło do pierwszego porozumienia między Rosją i Ukrainą.

Porozumienia, które było przygotowane, przenegocjowane i prawdopodobnie z tego, co przynajmniej mówi się w kręgach polityki międzynarodowej, porozumienia, które było przygotowane do podpisu.

W Kijowie pojawił się jako wysłannik rządu i wywiadu brytyjskiego premier Boris Johnson, ten taki z białą rozwianą czupryną.

Tak pogadał z Seleńskim, tak pogadał z oficjalami ukraińskimi, że niestety do podpisania.

tego rozejmu, tego zawieszenia broni, czy wręcz traktatu pokojowego w Istambule wtedy, w kwietniu roku 2022 w ogóle nie doszło.

Od tamtej pory zginęły setki tysięcy Ukraińców, zginęły setki tysięcy Rosjan, bo miejmy świadomość, że w tej wojnie po stronie ukraińskiej cały czas walczy około 750 tysięcy żołnierzy, po stronie rosyjskiej około 900 tysięcy.

Mamy więc ogromny konflikt, który swoją liczebnością naprawdę przypomina wojnę światową niemalże.

Natomiast jest to konflikt, który nie chce się skończyć albo któremu nie pozwala się zakończyć, bo obydwie strony mają przeciwne interesy.

To spotkanie w Anchorage na Alasce, spotkanie między Putinem i Donaldem Trumpem było takim gestem amerykańskim, który z pozycji seniora, z pozycji tego nadzorcy, właściciela, czy nie wiem jak to dobrze nazwać, opiekuna Ukrainy, zaangażował się w to, żeby tą wojnę zakończyć.

Nie udało się tego zrobić w 100 dni, nie udało się tego zrobić nawet w parę miesięcy, ale właśnie to spotkanie na Alasce to jest taki sygnał, że zaczyna się Trump za tą sprawę zabierać bardzo poważnie.

Spotkanie odbywało się w takiej dość przyjaznej atmosferze.

aby nie uschnąć jego poziomowi w żaden sposób, żeby go nie urazić niczym, co mogłoby sprawić, że te rozmowy będą bardzo trudne.

Po całych rozmowach kilkunastogodzinnych obydwaj przywódcy wystąpili na króciuteńkiej dosłownie konferencji prasowej, która tak naprawdę nie była nawet do końca konferencją prasową, bo były to tylko oświadczenia obydwu przywódców.

Pierwszy wypowiadał się Putin, potem Trump.

Podsumowując obydwie te wypowiedzi, mamy kilka wniosków do wyciągnięcia i są to wnioski, które myślę, że mogą być dość kłopotliwe przede wszystkim dla prezydenta Załyńskiego i jego administracji w Kijowie.

Oni chcą podpisać pełnoskalowy, w pełni zaakceptowany od strony prawnej traktat pokojowy, który będzie musiał zostać uznany przez władze państw całego świata.

Putin ma świadomość, że w tej chwili mocno zbroi się Europa, że w tej chwili mocno zbroją się kraje, które cały czas pomagały Ukrainie, ma więc chyba też świadomość, że jeżeli ten konflikt nie zostanie faktycznie zablokowany, nie zostanie zakończony jakimś twardym, ważącym sporo dokumentem,

funkcjonującym na poziomie ONZ-u i relacji międzynarodowych, to państwa takie jak sama Ukraina, jak państwa europejskie, jak Amerykanie, gdyby doszło do zmiany władzy, mogą mieć ochotę ten konflikt otworzyć z powrotem i powołując się na to, że nie został on finalnie zakończony, po prostu wrócić do gry na ostro.

Ten spotkanie na Alasce jakby dało też asumpt do tego, żeby mieć świadomość, że z tego warunku Rosjanie nie odstąpią.

Żaden pomysł, który wcześniej mieli przywódcy Europy, żaden pomysł, który miał Zeleński i jego ludzie, aby doprowadzić jak najszybciej do zawieszenia broni, uzbroić się porządnie i potem zawalczyć jeszcze raz o tereny, które Ukraina w tej wojnie straciła, żaden z tych pomysłów nie będzie realny, bo po prostu nie zgodzi się na niego Putin.

Jeśli chodzi o to spotkanie na Alasce, ono zakończyło się ze strony Trumpa takim komunikatem wstępnie powiedzmy szczegółowym.

Powiedział jasno, że większość zagadnień jest dogadana, zostały do ustalenia tylko drobne kwestie i niewiele tych kwestii można to zrobić w ciągu tygodnia lub kilku tygodni.

Natomiast troszeczkę więcej szczegółów o tym, co zostało ustalone na Alasce, dowiedzieliśmy się podczas spotkania samego Donalda Trumpa z przywódcami europejskimi.

To spotkanie miało miejsce w Waszyngtonie, oni zostali zaproszeni, i tu uwaga, zaproszeni nie przez Trumpa, a zaproszeni, z tego co wiemy, przez prezydenta Zeleńskiego.

Tą zaproszeniem przez Zeleńskiego do Białego Domu pochwaliła się pani von der Leyen, która w swojej komunikacie dała informację, że zostali oni jako przywódcy Europy Zachodniej zaproszeni przez Zeleńskiego do tego, aby wraz z nim wziąć udział w spotkaniu z Trumpem, aby jako ta koalicja chcących, jak to się ładnie nazywa, uczestniczyć w spotkaniu jako jeden wspólny organizm, jako jedna spójna siła.

W spotkaniu tym brali udział przywódcy...

I to jest bardzo ciekawy sygnał, bo Trump, podobnie jak szef chińskiej partii, pan Xi,

Tak jak tu w Bentleju mówiliśmy już o tym, w jaki sposób przyjmowany był w Pekinie prezydent Macron z pięknymi honorami, limuzyna, czerwone dywany, orkiestry wojskowe, tararara, wszystko tak jak powinno być.

W porównaniu z nim pani von der Leyen, która przecież w organizacjach europejskich czy w strukturze Europy stoi wyżej niż Macron, przyjmowana była jako zwykły urzędnik.

Wtedy w czasie tego spotkania w Chinach była po prostu potraktowana jako urzędnik organizacji międzynarodowej, a nie jako ktoś, kto ma faktycznie dużo do gadania.

Tutaj była sytuacja dość podobna.

Mieliśmy powiem do czynienia z akcją, w której von der Leyen została owszem...

Ona do tego pokoju walnego została zaproszona wraz z resztą europejskich przywódców.

Natomiast to, co było bardzo ciekawe, w trakcie rozmowy, no było, nie było, ze śmietanką najważniejszych polityków w Europie, Donald Trump przerwał tę rozmowę na chwilę, wyszedł do innego pomieszczenia, żeby odbyć rozmowę telefoniczną z Putinem i wrócił z powrotem, aby kontynuować rozmowy z Europejczykami.

Myślę, że samo to wezwanie przywódców europejskich, czy zaproszenie przywódców europejskich do Waszyngtonu w roli ludzi, którzy mają słuchać tego, co ma do powiedzenia Trump, co ma do powiedzenia hegemon nad tą częścią świata, to jest duży policzek, to jest duże...

Duże postawienie znaku zapytania nad tym, jak bardzo mocną pozycję mają dzisiaj państwa europejskie i przywódcy europejskie w funkcjonowaniu świata.

Myślę, że to spotkanie w Waszyngtonie bardzo jasno i bardzo wyraźnie pokazało, jaką rolę dzisiaj, a właściwie jaką wagę ma dzisiaj Europa w całej światowej układance sił.

rola na wyrost, to znaczy jak bardzo roszczą sobie swoją pozycję przywódcy europejscy i jak bardzo ona nie ma odzwierciedlenia rzeczywistości.

junior partnerzy, jako ludzie, którzy mają odebrać od niego polecenia, mają odebrać od niego instrukcję, co należy zrobić w ramach swoich państw i te polecenia bez dyskusji wykonać, tymi sprawami zająć się po prostu na poziomie realizacji pewnych działań.

Jak się to przekłada na pozycję Polski?

wygląda pozycja Unii Europejskiej czy pozycja europejskich krajów.

Polacy bowiem ani premier Tusk, ani prezydent nie zostali na to spotkanie zaproszeni.

Myślę, że ta podległość naszego państwa pod Berlin i Waszyngton jako stolice, które de facto sterują tym, co dzieje się w Warszawie, po dodaniu do tego jeszcze Brukseli, dodaniu do tego Bazylei, czyli siedziby światowych finansów, tam gdzie mamy Bank Rozliczeń Międzynarodowych, ten bank centralny banków centralnych,

Po dodaniu takich miejsc jak Jerozolima i paru innych, które agenturalnie tutaj dużo, dużo znaczą, mamy do czynienia z sytuacją, w której Polska już dawno nie jest podmiotem w tych układankach, nie jest nawet przedmiotem, myślę, że coraz bardziej niestety zbliżamy się do tego,

co kiedyś było tytułem książki Zbigniewa Przezińskiego, kiedy to Polskę, Ukrainę, Republiki Nadbałtyckie, ten teren Europy Środkowej, Europy Wschodniej nazwał on Wielką Szachownicą.

Terenem, na którym rozgrywane są interesy wielkich, a nie miejscem, w którym Bielcy spotykają się, aby realizować swoje interesy.

Jak to będzie się przekładało na przyszłość Polski, pomówimy za chwilę, natomiast zastanówmy się jeszcze nad jednym rezultatem tego spotkania w Waszyngtonie.

Tymczasem całe to spotkanie jakby miało przebieg taki, jakby to prezydent Trump powiedział im, co ustalił już z Putinem i dał im po prostu zlecenia do wykonania.

On obawiał się sytuacji, że zatrzymanie tego konfliktu, strona tak zwana ukraińska, czyli Ukraina plus Stany, plus kraje Europy Zachodniej i tak dalej, wykorzysta tylko i wyłącznie po to, aby dozbroić Ukrainę,

Prawdopodobnie, no to już moje domysły, dołożyć trochę ludzi, którzy mogliby wsiąść do tych czołgów, samochodów opancerzonych, samolotów, śmigłowców, pilotować te wszystkie drony czy strzelać z tej całej broni wyprodukowanej dla Ukrainy, aby nadal można było walczyć, aby nadal można było tam ginąć, aby nadal robione były tam ogromne biznesy, nie tylko branży militarnej, ale również branży budowlanej, branży wyposażenia, zaopatrzenia w paliwo, w środki techniczne itd., itd.

Nieważne w tym momencie dla nas, Polaków, jest to, czy był to pomysł Zeleńskiego realizowany na poziomie Europy, bo tu jest wspólnota interesów, czy był to pomysł europejskich wataszków realizowany kosztem życia Ukraińców, kosztem ich kraju.

Na Ukrainie płyną miliardy dolarów z pomocy w jednej i w drugą stronę, zarówno od strony państw Europy Zachodniej, jak i pomocy amerykańskiej.

Jak wiemy, jak działa państwo ukraińskie, możemy się spokojnie spodziewać, że ogromna część tych pieniędzy jest defraudowana, jest po prostu kradziona.

Patrząc na zacietrzewienie przywódców europejskich i tę próbę podtrzymywania wojny za wszelką cenę, możemy spokojnie założyć, że część tych pieniędzy trafia do nich albo bezpośrednio w formie łapówek, albo pośrednio jako wpłaty na jakieś tam partie polityczne, których są przedstawicielami, czy kampanie wyborcze prowadzone przez te partie, przez te ugrupowania.

Ewidentnie widać, że te 100 miliardów dolarów, które w tej chwili obciążą nas, między innymi Polaków, ale też wszystkie inne narody, wszystkie inne kraje Unii Europejskiej, te 100 miliardów dolarów to jest wytryk do tego, aby wrócić.

do ostrych, gorących zajęć wojennych na Ukrainie, bo jest to miejsce, które wszystkim się spodobało.

Wystarczająco daleko, żeby nie było groźnie i wystarczająco tanio i wystarczająco bezkarnie, aby zabijać tam jakichś Ukraińców, którzy nie są spokrewnieni nawet kulturowo z Niemcami, Francuzami czy Brytyjczykami w imię interesów nowych Francuzów, Niemców i Brytyjczyków.

No tu myślę, że odpowiedź mamy brutalnie prostą.

Dla Zeleńskiego koniec wojny, mówiąc tutaj językiem Putina, koniec wojny polegający na tym, że zostanie podpisane pełne, legalne, prawne porozumienie, czyli traktat pokojowy, to jest absolutna katastrofa.

Traktat pokojowy bowiem zakłada, że zostaną na papierze, na mapach i na listach wyszczególniających przebieg poszczególnych granic, wyszczególnione te strefy, które przestają od dnia podpisania traktatu być Ukrainą, a zaczynają być terytorium Rosji.

Ten teren ma wpaść w ręce Rosjan, a jeżeli zostanie podpisany traktat pokojowy, to będzie to bezdyskusyjne zamknięcie sprawy, będzie to fizyczne przekazanie części Ukrainy w ręce państwa rosyjskiego.

Po prostu przesunięte zostaną słupki graniczne i tam, gdzie do niedawna była Ukraina, od lat 90. w tej chwili będzie Rosja.

Prawdą w postaci takiej, że człowiek, który szedł do wyborów obiecując pokój, obiecując pokojowe rozwiązanie konfliktu między Ukrainą a Rosją o te tereny wschodnie, człowiek ten nie tylko sprowadził na Ukraińców wojnę,

sprowadził na nich rany, śmierć, śmierć ich bliskich, czy uszkodzenia psychiczne, skrzywioną psychikę u setek tysięcy ludzi, którzy przeszli przez tą maszynę do mielenia mięsa, którą nazywamy okopem wojskowym, to wszystko jest problemem, który ściągnął na nich człowiek, który reklamował się w kampanii prezydenckiej jako osoba, która jest miłująca pokój, która chce o ten pokój walczyć.

Rzecz pierwszą, bardziej chyba optymistyczną z punktu widzenia jego i jego rodziny, to po prostu konieczność ucieczki z Ukrainy.

Wszyscy widzieliśmy już nie raz, nie dwa informacje gdzieś tam w mediach społecznościowych

Wypływały nieraz informacje o jakichś nieruchomościach, jaktach itd., kupowanych przez niego w najpiękniejszych zakątkach świata.

Jeżeli pozwolą mu Brytyjczycy jako jego mocodawcy, prawdopodobnie przypuszczalni mocodawcy, uciec z Ukrainy,

Jeżeli nie zostanie zmazany z tej szachownicy przez ukraińskie służby, to istnieje spora szansa, że będzie żył tak jak u nas choćby żyje Lech Wałęsa, człowiek, który przecież był agentem bezpieki, będzie żył sobie tak jak żyją dawni prezydenci czy premierzy krajów, którzy kiedy już przestają nimi być, będzie po prostu konsumował pieniądze zgromadzone legalnie i nielegalnie w jakimś pięknym miejscu, na jakiejś pięknej plaży, w jakimś pięknym domu, otoczony luksusem

Scenariusz, który myślę, że u wielu Ukraińców, którzy stracili braci, stracili ojców, stracili dzieci w tej wojnie, czy to w wyniku właśnie tego, że byli oni żołnierzami, czy po prostu jako ofiary wśród ludności cywilnej, to jest scenariusz, o którym oni nawet nie chcą myśleć, bo jest to skrajnie dla nich scenariusz niesprawiedliwy.

Tacy bowiem ludzie, ludzie, którzy doprowadzili do ogromnej straty na poziomie tej powiedzmy sowieckiej czy postsowieckiej gospodarki, sowieckiej, postsowieckiej polityki, tacy ludzie nie umierają w swoich łóżkach, tak jak u nas Jaruzelski czy Kiszczak.

Po prostu wypuszczani z tego świata przez komin.

Oni po prostu są zabierani w jakieś nieustalone miejsce, do jakiejś huty czy innego zakładu przemysłowego.

Słyszą trzy słowa od oficera służb, że to już koniec ich drogi, a potem są do takiego komina wrzucani, czy tam do takiego pieca wrzucani, aby nie pozostał po nich ślad.

Mogę co najwyżej podać zapałki, gdyby zgasło.

Jak upatrzymy na dane dotyczące tego, jak naród ukraiński został, jaką ścieżkę zdrowia przeszedł w związku z tym konfliktem, to informacje oczywiście o zniszczeniach, o śmierciach i tak dalej są tutaj wstrząsające, ale myślę, że są dwie cyfry, które pokazują taką brutalną, brutalne realia, brutalną rzeczywistość tego konfliktu.

Przed wojną na Ukrainie żyło trochę ponad 30 milionów ludzi, troszkę więcej czy troszkę mniej niż w Polsce, to zależy jakich danych słuchać.

W czasie tego konfliktu, poza osobami zabitymi, poza osobami, które zostały po prostu w tym konflikcie unicestwione, czy to w trakcie walki jako żołnierze, czy to jako ofiary wśród ludności cywilnej, oprócz nich, bezpośredniemu wpływowi tej wojny, poddane zostało blisko 10 milionów Ukraińców.

Mimo tego, że same działania wojenne są daleko na wschodzie, raz jeszcze to przypomnę, chociaż już tutaj w pętli o tym mówiliśmy, odległość, Ukraina jest ogromnym krajem i odległość między naszym Rzeszowem, czy naszym Przemyślem, a na przykład Donieckiem, czyli tym terenem zajętym przez Rosjan, to jest 1300 kilometrów.

Dla waszego przypomnienia, odległość od Rzeszowa do Szczecina to około 600 kilometrów.

odległości i ogrom państwa ukraińskiego sprawiają, że ludzi dotkniętych bezpośrednio tym konfliktem, ludzi, którzy musieli uciekać ze swoich domów, nie jest aż tak dużo, jak mieliśmy w czasie II wojny światowej w Polsce.

Ale nadal są to bardzo pokaźne wartości.

Tych ludzi, którzy zostali z kraju wypędzeni, którzy po rozpoczęciu wojny, tej ostrej wojny 24 lutego 2022 roku opuścili Ukrainę, czy na stałe, czy tymczasowo, było ponad 6,5 miliona.

Z tych 6,5 miliona półtora żyje w Polsce, reszta rozbiegła się po świecie, od Niemiec, Francji, Czech, Kanady, Irlandii, Wielkiej Brytanii, po zupełnie egzotyczne miejsca, bo wszędzie ten status ukraińskiego uchodźcy pozwalał na bardzo dobre traktowanie.

Natomiast oprócz tych 6,5 miliona ludzi, którzy wyjechali poza terytorium Ukrainy, żeby przeżyć, żeby przetrwać, którzy zostali albo wypędzeni ze zniszczonych domów, albo po prostu nie chcieli funkcjonować w miejscu, które jest w tej chwili pod kontrolą rosyjską, oprócz nich mamy jeszcze proces tzw.

Ten proces migracji wewnętrznej to ucieczka ludzi z terenu objętego wojną w te tereny ukraińskiego państwa, które tej wojny nie odczuły, czyli w okolice Lwowa, tutaj na zachód pod granicę z Polską, pod granicę z Mołdawią, Rumunią.

Tych ludzi, oprócz tych 6,5 miliona, którzy wyjechali w ogóle poza kraj, tych ludzi na terenie Ukrainy jest ponad 3 miliony.

Mamy więc blisko 10 milionów ludzi, którzy musieli porzucić swoje domy, porzucić swoje majątki, porzucić wszystko.

Od budy z psem czy budy bez psa, bo mam nadzieję, że psa zabrali ze sobą, ale od garażyku czy szopy z jakąś kosiarką do trawy czy rowerem górskim dzieciaków, po mieszkania, po firmy, po magazyny.

Bardzo często firmy w pełni wyposażone i magazyny wypakowane po dach.

tak jak w przypadku tej wschodniej, rosyjskojęzycznej części Ukrainy, ci żołnierze zaczynają ustawiać nowy porządek.

nie ustają zbrojenia i dlaczego do jasnej cholery dzieją się rzeczy takie, że Warszawa zamawia autobusy wyposażone do przewożenia noszy albo do ewakuacji.

Fakty, co do których nie ma wątpliwości, bo są tymi faktami autentycznymi, czyli po prostu zostały potwierdzone przez rządy, zostały potwierdzone przez media.

Z jednej strony spotkanie na Alasce, spotkanie w Waszyngtonie sugeruje właśnie podpisanie tego traktatu pokojowego, który całkowicie zamyka konflikt ukraińsko-rosyjski, który po prostu nie zamraża go, nie zawiesza go, tylko go całkowicie zamyka.

procesy zakupowe uzbrojenia.

Jednym jest te 100 miliardów dolarów, o których już mówiliśmy, ten trybut, ten majątek przywieziony przez przywódców europejskich do Białego Domu, ofiarowany Trumpowi na zakupy uzbrojenia dla Ukrainy.

Te 100 miliardów dolarów będzie bowiem wydane przez europejskie państwa, przez Komisję Europejską, przez Unię Europejską, będzie wydane w Stanach Zjednoczonych na wyposażenie, które trafi na Ukrainę.

Czy tak zachowują się ludzie, którzy chcą pokoju?

na uzbrojenie, które w tej chwili chodzi po giełdach świata, bo znacznie poważniejszym, znacznie większym dealem na uzbrojenie jest to, co nazywa się w ramach Unii Europejskiej planem Rearm Europe, czyli dozbrojmy albo ponownie uzbrojmy Europę.

Pomysł zapoczątkowany został przez Komisję Europejską, oczywiście pod egidą Niemiec, bo Niemcy mając tą swoją odwieczną, standardową politykę imperialną, ich niemieckie elity tą polityką imperialną żyją od wieków,

Niemcy wymyślili sobie, że trzeba skorzystać z okazji, z okazji, że wszyscy już dzisiaj mówią o wojnie, bo przecież Ukraina sama się nie zrobiła, do tego, aby mocno popchnąć do przodu ich pomysł na to, aby zbudować potęgę w Europie.

Pod giną Niemiec, za ich jakby przyczyną, na poziomie Komisji Europejskiej rozpoczęło się budowanie tego planu Rearm Europe.

pożyczy 150 miliardów dolarów na rynkach światowych i te 150 miliardów euro rozda firmom zbrojeniowym na terenie Europy, aby te odbudowały potęgę wojskową samej Unii Europejskiej i zbudowały potęgę Armii Europejskiej.

Co jest ciekawe, my mając tutaj w Polsce sporo firm, które zajmują się wytworzeniem sprzętu zbrojeniowego, mamy przecież zakłady w Radomiu, mamy Łabędy, mamy parę innych miejsc, o których nazw może niekoniecznie wymieniajmy, bo nie wszystkim one są znane i nie wszystkim znane być muszą.

Mając tu w Polsce sporo przemysłu, mając ten cały przemysł zbrojeniowy zamknięty w ramach polskiej grupy zbrojeniowej, Polacy sobie z tym planem wiązali spore nadzieje, ale okazali się, że dla nas jest wielka tłusta figa.

ale nie w Polsce.

Jak pokazała to wycieczka, pierwsza wycieczka nowego kanclerza Niemiec, pana Friedricha Merza do Kijowa, do stołu, zamiast Donalda Tuska, zamiast premiera Polski, zamiast człowieka, który mówił, że jego w Europie nikt nie ogra, do stołu w tej salonce, którą jechano do Kijowa, do Załęskiego, do tego stołu zaproszono nie Tuska, a brytyjskiego premiera Kira Starmer.

Premier kraju, który dzięki referendum podjął decyzję o Brexicie, o tym, że wychodzi z Unii Europejskiej w całości, brytyjski premier i brytyjski przemysł zbrojeniowy jest głównym graczem, jednym z trzech głównych graczy w ogromnym, wartym 800 miliardów euro programie dozbrajania Europy, tworzenia europejskiej armii, budowania tej potęgi zbrojeniowej, którą Europa ma się stać.

Odpowiedzcie sobie sami.

Czy to jest uczciwe dla Polaków?

Myślę, że tutaj wątpliwości nie mamy żadnych i odpowiedź brzmi absolutnie nie.

Dlaczego powiedziałem o 800 miliardach, a przed chwilą mówiłem o 150?

Bo te 150 miliardów kredytu zaciągniętego po to, żeby dać go w ręce europejskiego przemysłu zbrojeniowego, to tylko fragment tego projektu Rearm Europe.

Jego druga część to 650 miliardów euro pozyskanych przez poszczególne państwa członkowskie, ale i w własnym zakresie.

Jak te pieniądze mają się pojawić, w jaki sposób te pieniądze mają się zjawić w kasie niemieckich, francuskich, brytyjskich producentów uzbrojenia?

Unia Europejska z każdym z krajów członkowskich ma podpisane porozumienia, które określają bardzo wiele wskaźników gospodarczych, bardzo wiele wskaźników ekonomicznych, które pokazują, jaki standard ma utrzymywać gospodarka danego kraju, żeby mogła należeć do Unii Europejskiej.

Jednym z tych elementów, który jest określany w tego typu dokumentach jest poziom zadłużenia publicznego, jest poziom zadłużenia danego kraju względem swojego produktu krajowego brutto, czyli względem swojego PKB.

Te 650 miliardów euro, które mają stanowić główną część pieniędzy potrzebnych na to, żeby przeprowadzić ten projekt Rearm Europe, żeby uzbroić tę Europę od nowa, te 650 miliardów ma być pozbierane przez poszczególne państwa europejskie poprzez podniesienie ich własnego wewnętrznego długu,

Jest to deal życia dla tych, którzy twierdzą, że są aniołami pokoju, a jakoś dziwnym trafem zbroją się do kolejnej wojny.

Czy to oznacza wprost, że Europa idzie na wojnę na Ukrainie po stronie ukraińskiej przeciwko Putinowi?

Na szczęście niekoniecznie, bo to oznacza, że tylko tyle, że ktoś po prostu chce zrobić ogromne pieniądze, że ma to być ogromny zastrzyk gotówki, która będzie pozbierana z krajów mniejszych, z krajów słabszych do...

Tymi pieniędzmi ma być poruszona, ma być zreanimowana jak po prostu sondami defibrylatora, ma być uruchomiona od nowa gospodarka niemiecka, gospodarka francuska i gospodarka brytyjska, bo one wszystkie trzy ze względu na chore zielone łady, na chore pomysły ekologiczne i tak dalej są dzisiaj w potężnych problemach.

Natomiast te pieniądze zostaną wyciśnięte jak z cytryny, wyciśnięte z małych krajów, ze słabych krajów, z krajów, które są zależne, albo których politycy są zależni od służb tych najważniejszych gospodarek europejskich.

Tym chyba najgroźniejszym dla nas wszystkich byłoby natychmiastowe, po uzbrojeniu tej armii europejskiej, zaangażowanie się Unii Europejskiej w konflikt na Ukrainie, odświeżony albo po prostu otwarty od nowa,

Tym trochę mniej groźnym, ale jednak nadal brutalnie przypominającym nam rok 1939 byłoby próba budowania Armii Europejskiej pod niemieckim nadzorem, pod niemieckim dowództwem.

szerokim pojęciu, ale nadal nieprzyjemna, bo będzie kosztowała do cholery, to jest po prostu jeden wielki, ogromny skok na kasę, jeden wielki, ogromny skok na łapówki od producentów sprzętu, od różnego rodzaju firm, firemek, żeby dorwać się do tych 800 miliardów euro i coś z nich wyciągnąć, żeby dorwać się do pieniędzy zabranych nam z Polski i przekazanych do tych trzech kluczowych miast.

I teraz, gdybyśmy tylko rozmawiali o pieniądzach, to powiedzmy, że byłoby to dla mnie w miarę spokojnie, byłbym spokojniejszy, byłbym w miarę wyluzowany.

Są jeszcze dwa fakty, są jeszcze dwie informacje, które są mocno niestety niepokojące.

Pierwszą z nich są wypowiedzi pana premiera Tuska po tym, jak zakończył spotkanie z nowym szefem brytyjskiego wywiadu.

W ciągu 18 miesięcy możemy w Polsce mieć sytuację bardzo groźną.

Ale życie mnie nauczyło, żeby przywiązywać uwagę do takich słów polityków, szczególnie polityków, którzy zwykle wykorzystywali swoją pozycję, żeby swojej własnej ekipie dawać pewne sygnały, żeby swojej własnej ekipie coś pokazywać.

Jeżeli po spotkaniu z szefostwem brytyjskiego wywiadu premier Polski mówi takie rzeczy, to ja słucham.

Niestety potwierdzeniem tych przypuszczeń, że coś może być na rzeczy, jest to, co wydarzyło się w ciągu ostatnich paru dni, a mianowicie Warszawa ogłosiła przetarg na zakup 120 nowych autobusów miejskich,

Natomiast ciekawe jest to, że zupełnie zmienił się sposób w jaki Warszawa określa swoje potrzeby i oczekiwania co do takiego autobusu miejskiego.

Gdzieś stoi elektrownia z kominami, które kopcą, żeby ten autobus po Warszawie mógł jeździć bez wydalania spalin.

Załóżmy więc, że były te autobusy gdzie indziej emisyjne, autobusy o zasilaniu elektrycznym, wyposażone w pantografy, czyli takie odbieraki prądu, jakie znacie z pociągów czy z tramwajów.

One jeździły sobie na silnikach elektrycznych z bateriami na plecach po całej Warszawie.

żadnym zdziwieniem, po prostu to jest jeden wielki bullshit, ale bullshit, na którym da się zarobić miliardy, więc tymi pieniędzmi dzielą się ekolodzy z różnego rodzaju aktywistami.

Do tej pory tak było, że Warszawa zamawiała autobusy elektryczne, autobusy, które pozwalały bez emisji wydalanych w centrum na Starówce czy na Wilanowie poruszać się tym autobusom.

Jak donosi portal money.pl, tym razem te 120 autobusów ma być po pierwsze spalinowych, po drugie mają umożliwiać swoją konstrukcją, czyli przełożeniami w skrzyni biegów, mocą silnika, możliwościami samego silnika itd., mają umożliwiać prowadzenie masowych procesów ewakuacji.

A do tego wszystkiego każdy z nich ma być wyposażony w system pozwalający, czy ma być zaprojektowany w taki sposób, aby w ciągu kilkunastu minut, czy kilku godzin najdłużej dało się go przerobić z funkcji przewożenia ludzi, czy ewakuowania ludzi do funkcji przewożenia noszy.

Nie ma tu mowy o wyposażeniu szpitalnym, nie ma tu mowy o wyposażeniu ratunkowym, możemy więc mieć do czynienia z dwoma typami.

takiego transportu sanitarnego.

Pierwszym z nich jest po prostu karetka przewozowa, czyli wielki w tym wypadku autobus miejski, do którego można wsadzić kilkadziesiąt osób na noszach i zawieźć je w ten sposób do szpitali polowych.

A rola druga to po prostu nosze, na których nie leżą osoby ranne, a leżą te, które...

którym z ran nikt już nie pomógł.

Czy to jest powód do tego, żeby panikować?

Czy to jest powód do strachu?

W pewnym stopniu powód bardziej do rozwagi, do tego, żebyśmy śledzili to, co dzieje się w polskiej polityce, co dzieje się na poziomie tych komunikatów latających po kraju.

Natomiast ja chciałem wam tutaj dać jedną informację mocno uspokajającą.

Cholernie popularne.

Są w mniejszych miastach też autobusy takie, które były autobusem miejskim, choć on nie był lubiany, bo miał bardzo wysoką podłogę.

Ten autobus H9, ten autosan H9, mimo tego, że przez prawie chyba 60 lat służył w polskich PKS-ach jako podstawowy wół roboczy, podstawowy koń roboczy, przewożący ludzi do roboty, z roboty, na kolonie, na wakacje, z wakacji, na imprezę i pijanek z imprezy i tak dalej, on również projektowany był tak, aby w wypadku wojny można było do niego wsadzać nosze.

Oby te 120 autobusów warszawskich również były tylko zamówione ponad stan, były tylko zamówione z tą nadmierną w tym wypadku troską o potencjalną przyszłość, nadmiernym zainteresowaniem tym, aby przygotować państwo na ewentualne zagrożenie.

Tak czy inaczej, jeżeli ta wojna ma się skończyć, o czym świadczy Waszyngton, o czym świadczy Alaska, to warto jest zapytać tych naszych polityków samorządowych i tych wyżej podejmujących decyzje kluczowe, że jeśli ta wojna ma się kończyć, to dlaczego do jasnej cholery chcą się zbroić i zamawiać autobusy do przewozu noszy.

Mówimy o wojnie na Ukrainie, a przecież cały czas w tle, niezależnie od tego, kto wygrywa, kto przegrywa, kto z kim się tłucze, cały czas trwa wojna, którą mamy tu na miejscu w Polsce.

Ta wojna odwieczna, ta wojna najważniejsza, czyli wojna polsko-polska.

Człowiek, który w całym swoim życiu nie ma nic innego, tylko knucie polityka i kombinacje alpejskie.

Tusk ma trochę więcej i trochę więcej pieniędzy, ale też został zmuszony, żeby do tej wojny polsko-polskiej wrócić.

Popatrzmy więc na to, co dzieje się w tym konflikcie, o którym mniej mówi się w dziale wojennym, a więcej w dziale politycznym.

Mamy za sobą bowiem pierwsze weto prezydenta Nawrockiego, weto dotyczące ustawy, no i tu jest właśnie pytanie, jak jej nazwy użyć, bo była to ustawa, która w całym tym przekazie telewizyjno-medialnym, w tych wielkich mediach, na portalach internetowych, w przekazie polityków PO, przy polityków zielonych, polityków PSL-u i tak dalej, przez cały okres przygotowywania do podpisu prezydenckiego, ustawa ta nazywana była ustawą o zamrożeniu cen prądu dla Polaków.

Jest w tym wszystkim niewielki problem taki, że owszem zawierała ona element, który mówił o tym, aby zamrozić faktycznie wzrosty cen prądu dla Polaków, ale po pierwsze nie dla wszystkich, po drugie nie dla wszystkiego, co Polacy z tym prądem robią.

taryfy G, czyli po prostu gospodarstw domowych, które najczęściej z tego prądu korzystają.

Ale jeśli ten człowiek, który mieszka sobie w takim domu podpiętym pod taryfę G, miał np.

działalność gospodarczą, kurnik, warsztat stolarski albo zakład naprawy samochodów, no to już nie, nie, nie lze.

Ta ustawa była ustawą dla wyborców, ustawą, która miała załatwić interesy polityczne, a nie interesy, które miały faktycznie zmniejszyć wszystkie rachunki za prąd dla wszystkich Polaków na wszystkich polach ich działalności zawodowej, gospodarczej czy nawet hobbystycznej, jeśli ktoś te mebelki drewniane robi czysto jako hobby.

Ta ustawa była tak nazywana, ale właśnie nosi inną nazwę w internecie, w tym internecie niezależnym na Twitterze, na Facebooku, na grupach, czy choćby w komentarzach, tak jak u nas pod filmami, bo myśmy tą ustawę nazywali po imieniu, że jest to ustawa wiatrakowa.

Tak, nie pomyliliście się, to już jest drugie podejście ludzi związanych z PO, ludzi związanych z hołowni, a przede wszystkim ludzi związanych z tym tzw.

ekologicznym podejściem do świata, z tymi organizacjami pozarządowymi, bo to stamtąd wywodzi się nie tylko pani Zielińska, ale również przecież pani minister Henning-Kloska.

To jest już drugie podejście do tego, żeby przepchnąć ustawę,

wiatrakową przez polski parlament i polskiego prezydenta.

Mamy dzisiaj taki problem, że większość elektrowni wiatrowych na samym terenie Niemiec jest skrajnie nierentowna, tylko 15% z nich faktycznie wskazuje na swoich współczynnikach, na swoich wskazaniach, że są inwestycjami, które się opłacają na poziomie tylko produkowania prądu.

Ogromna większość z ponad 28 tysięcy wiatraków, które stoją na terenie Niemiec dzisiaj ma swoje współczynniki efektywności tego produkowania energii tak niskie,

Ta ustawa wiatrakowa to jest właśnie wrzutka, to jest połączenie, tak jak PiS robił nam połączenia ustaw, które były sensowne z jakimś elementem, który na przykład miał zapewnić im bezkarność albo miał wyczyścić ich rączki od jakiegoś problemu, którego naważyli sami sobie,

W ustawę, która opisywała faktycznie nienajgłupsze pomysły na to, żeby zblokować obciążenie Polaków coraz wyższymi cenami prądu, tutaj dorzucono element, który pozwalał przysuwać te wiatraki, czy właściwie budować nowe wiatraki, znacznie bliżej zabudowań, w których mieszkają ludzie na terenie Polski, niż jest to przyjęte w kilku krajach europejskich.

Zresztą tak jak zapowiadał prezydent Nawrocki, on powiedział otwarcie, że jeżeli będzie w tej ustawie fragment

No i tu mieliśmy pierwszy prawdziwy konflikt, taki pierwszy moment, kiedy to weto prezydenckie mocno poróżniło bandę wokół Tuska od bandy wokół Kaczyńskiego, czy w tym wypadku od maleńkiego jakiegoś skautowego klubu wokół Nawrockiego.

Zobaczymy, Panie Prezydencie, czy będziesz tak samo dobrze funkcjonował w przyszłości, bo nie zapominajmy, że już za moment, już na początku września będzie do podpisania albo, co daj Bóg, zawetowania kolejna ustawa.

Tym razem ustawa, która ma równie destrukcyjny wpływ, równie kosztowny wpływ na Polskę i na polską gospodarkę, a mianowicie ustawa o dalszym wspieraniu Ukrainy i Ukraińców.

Żebyście mieli Państwo pojęcie, o czym mówimy.

Polska od roku 2022 na Ukrainę i Ukraińców, bo to są dwa różne tematy, łącznie wydała ponad 45 miliardów dolarów.

Samo wojskowe wsparcie Ukrainy poszło ponad 14 miliardów złotych na to, ile kosztowali nas Ukraińcy w polskiej służbie zdrowia.

Ponad 10 na 800 plus, 2,8 miliarda na wiele innych rzeczy, które wiążą się z tym, że Ukraińcy nie tylko w Polsce mają prawa podobne do praw naszych obywateli polskich, ale bardzo często mają pozycję uprzywilejowaną, mają po prostu przywileje nad Polakami.

Nad tym wszystkim od dawna już panują chyba tylko ludzie od PR-u, bo rządy polskie, zarówno ten stary rząd Morawieckiego, ekipa ludzi wokół kancelarii prezydenta Dudy i w tej chwili rządy Nawrockiego i rządy Tuska kompletnie na tym punkcie postradały rozum.

i próbują nas po prostu zubożyć do spodu.

To zablokowanie ustawy o dalszym wspieraniu Ukrainy byłoby dobrym ruchem, niekoniecznie do tego, żeby przestać wspierać Ukrainę, bo nie o to mi chodzi, ale byłoby to doskonałym ruchem do tego, aby zaprosić do stołu bardzo butnych, bardzo buńczucznych Ukraińców i powiedzieć im, no, rybiata, pogawari, czyli po prostu, panowie, porozmawiajmy o tym, na jakich warunkach, w jakiej wysokości, w jaki sposób i za co, po tej drugiej stronie,

Będziemy Was dalej wspierać jako Polska, będziemy dalej do Waszej dyspozycji oddawać ogromną część naszego majątku narodowego, ogromną część naszych możliwości produkcyjnych, możliwości militarnych i po prostu zasobów całego narodu.

To wszystko powinno być bardzo dobrym domknięciem takiej wielkiej kramny, która została otwarta w roku 2016, kiedy rząd PiSu podpisał

Zobowiązanie wobec Ukrainy do tego, że ma ona prawo korzystać z wszystkich zasobów państwa polskiego, jeśli chodzi o wykorzystanie ich do pomocy walczącej Ukrainie, to jest świetny moment, abyśmy się nad tym...

elementem pochylili, aby ten element w ogóle postawić na ołtarzu tej debaty publicznej i zastanowić się, co jest właściwą pomocą dla Ukrainy, co jest właściwą pomocą dla Ukraińców.

Co robimy jako kraj, co robi rząd, co robią Polacy, żeby pomóc tam, gdzie trzeba, a nie tam, gdzie te pieniądze są marnowane albo trafiają do ludzi, którzy nie czują grama wdzięczności za to, co dla nich zrobiliśmy.

Jeśli chodzi o drugie to podejście do ustawy wiatrakowej, ta ustawa przepadła, ale pani Henik Kloska, pani Zielińska, parę innych osób z tej najtwardszej, zideologizowanej lewicy, z tej grup ludzi, którzy są zakochani w idei Zielonego Ładu i tak dalej, i tak dalej, oni wszyscy mówią jasno, że to nie jest ostatnie słowo, że to tylko zablokowany jeden dokument.

Oni nie spoczną, dopóki nie przepchną tego typu zapisów przez polskie prawodawstwo.

Nie ukrywam, że jak ktoś choć trochę rozumie zasady, na jakich działają wielkie koncerny, wielkie biznesy na styku z polityką, to spodziewa się, że jest to zobowiązanie, które ktoś już na siebie wziął.

za które ktoś już prawdopodobnie skasował pieniądze albo w formie gotówki, albo w formie choćby wsparcia w kampanii wyborczej, którą mieliśmy w roku 23.

I teraz musi się po prostu wywiązać ze zobowiązania, musi dowieźć rezultat, do którego się zobowiązał, że dowiezie.

Jak będzie zobaczymy, wiem na pewno, że prezydent Nawrocki ma przed sobą trudne zadanie, bo ta ustawa o pomocy dla Ukraińców tutaj ma dość istotne znaczenie.

Zanim do tego jednak dojdziemy, on już zapowiedział wczoraj, że będzie też chciał zablokować swoim wetem, po prostu nie podpisze, ustawy podwnoszącej stawki akcyzy na alkohol i na papierosy.

Tu znowu cały obóz Tuska wykorzystał to jako powód do tego, żeby sobie pokrzyczeć, żeby sobie powyć do księżyca.

Ludzie ci twierdzą, że podniesienie akcyzy na alkohol, podniesienie akcyzy na papierosy ograniczy spożycie jednego i drugiego.

Podniesienie akcyzy czy w ogóle podniesienie podatków na jakiś produkt tego typu skutkuje tylko tym,

Nigdy na tym nie zyskało, więc nie ma powodów, aby zyskało teraz.

Jedynym powodem, czy jedynym zyskiem będzie to, że spłynie troszeczkę więcej podatków na początku.

a potem one się wypłaszczą albo nawet spadną niżej, że pojawi się przemyt alkoholu przez granicę, a jeśli przez granicę wozimy alko, to jest absolutnie gwarantowany efekt uboczny w postaci takiej, że z tym alkoholem na granicy zawsze pojawiają się mafie, zawsze pojawiają się duże, zorganizowane grupy przestępcze.

Wiem na pewno, że jest mocno, naprawdę mocno niefajna i że zostało zapowiedziane blokowanie jej przez prezydenta Nawrockiego.

Czy pozwoli się przykryć czapką tymi oskarżeniami, że nie chce zadbać o trzeźwość narodu, nie chce podnieść cen, które przecież nakłaniają do picia, do palenia i tak dalej?

Ostatnim elementem tej wojny polsko-polskiej, na którym dzisiaj chciałbym się skupić, korzystając z tego, że jedziemy Bentleyem, wielką, luksusową limuzyną, jest temat wielkiej, luksusowej limuzyny pana prezydenta.

Prezydent Nawrocki pojawił się bowiem zaraz po swoim zaprzysiężeniu na tylnej kanapie nowego BMW serii 7, samochodu z wersji security, czyli opancerzonego, z wyposażeniem, którego szczegóły znają tylko ludzie z polskiego SOPU, tej służby ochrony państwa.

No i natychmiast rozpoczęła się w polskich mediach społecznościowych ogromna, po prostu makabryczna gównoburza, co ciekawe uruchamiana przez ludzi, którzy są zwolennikami Donalda Tuska.

Tu wyjątkiem jest prezes Kaczyński, ale on przecież jest tylko zwykłym posłem, zwykłym prezesem partii, już siódmy raz wybranym prezesem partii.

A co więcej, nie jeździ na tylnym miejscu, tak jak powinien, patrzcie na mnie, jak ja tu dobrze wyglądam, ale jeździ na prawym miejscu z przodu, na miejscu, które powinien zajmować ochroniarz.

Taki to nasz prezes, taki to nasz szeregowy poseł Kaczyński, który jest niezatapialny od 30 lat.

A wracając do powagi, jak popatrzymy na historię Służby Ochrony Państwa, BOR-u, czy jakkolwiek się te wszystkie służby nazywały w przeszłości, zawsze było tak, że władza ludowa jadła kawior.

W czasie, kiedy zwykli Polacy w latach 50-tych wisieli jak winogrona na zewnątrz wagonów tramwajowych, na zewnątrz autobusów, stali na stopniach, jeździli na jakichś tam zderzakach, jak znacie stare filmy, jak lubicie filmy z lat 50-tych, 60-tych, to pamiętacie te wariackie czasy,

Najlepsze silniki, najlepsze wyposażenie, największa trwałość.

Lata 50., wczesne lata 60. w Stanach Zjednoczonych, zanim jeszcze pojawiły się te wielkie stateczniki, te wielkie skrzydła, to była epoka, w której amerykańska motoryzacja była na topie.

Kiedy czasy się zmieniły, okazało się, że nie wypada szefostwu Polski Ludowej jeździć amerykańskim samochodem, samochodem pochodzącym od amerykańskich imperialistów.

Za czasów więc Gomułki zamieniono Biujki na Mercedesy, na duże Mercedesy produkowane dla polityków z tej największej serii aut luksusowych, z największej serii limuzyn.

One wtedy jeszcze nie były opancerzone, ale po prostu były dużymi samochodami.

A czym w tym samym czasie jeździł Polak, taki zwykły, standardowy Polak, który pracował gdzieś jako inteligent albo jako robotnik?

Tak samo jak w latach 50-tych, nadal wisząc na zewnątrz tramwaju, nadal czekając na autobus, bo wtedy jeszcze nie było żadnego pomysłu na tą tak zwaną motoryzację indywidualną.

Samochody proste, samochody importowane, jakieś Warszawy, nie Warszawy, Wołgi i tak dalej, mieli wtedy tylko ludzie, którzy byli albo bezpośrednio związani z partią, po prostu byli partyjnymi urzędnikami, albo pełnili funkcje, które takiego samochodu wymagały.

Zwykły człowiek, zwykły robotnik, zwykły inteligent, zwykły nauczyciel, urzędnik i tak dalej nie miał najmniejszej szansy na samochód, bo ten był uznawany jako właśnie przejaw tego zagranicznego rozpasania, jako coś, co nie licuje z godnością zwykłego, porządnego obywatela kraju socjalistycznego.

Sytuacja zmienia się na lepsze dla zwykłych Polaków, bo my możemy już kupić Warszawę z drugiej ręki, jak sprzedają je urzędy państwowe, jak sprzedają je zjednoczenia i firmy, które należały do państwa.

Pojawia się mały Fiat, pojawia się duży Fiat, pojawia się wcześniej Syrenka i tak dalej, i tak dalej.

Pojawiają się wszystkie samochody produkowane w Polsce na licencji Fiata.

albo na licencjach z tym powiązanych, bo przecież w Polsce produkowano nie tylko Fiaty 125P, które wszyscy znamy, ale montowano na Żeraniu, montowano w Warszawie również Fiaty 127P, 131, 132, tych 132 było najwięcej.

Pojawia się więc tych samochodów trochę więcej.

Nasza władza wtedy przesiada się na francuskie auta i generał Jaruzelski zaczyna się poruszać po Polsce Peugeotem 604, taką wielką, kęciastą limuzyną.

porusza się czymś zupełnie innym niż poruszał się zwykły obywatel, choć ten zwykły obywatel miał szansę na motocykl, miał szansę na jakiś samochód przechodzony, używany, ale jednak samochód.

Później dzieje się grubo, bo w momencie, kiedy upada mur berliński, kiedy wychodzimy z tej tak zwanej komuny, kiedy wyjeżdża z Polski w 1993 roku ostatni nieluski żołnierz, zaczyna się otwarcie na zachód.

Prezydent Jaruzelski, później prezydent Wałęsa zaczynają funkcjonować na tylnym siedzeniu Volvo, później Mercedesa klasy S, potem w polskim rządzie pojawiają się Chryslery dla ochrony, pojawiają się BM-ki, pojawiają się znowu Mercedesy itd., itd.

Bo to rząd trzyma pieniądze, to rząd podejmuje decyzję o tym, czym posługują się służby ochrony najwyższych urzędników państwowych, w tej chwili nazywającej się SOPE.

Ten samochód został zamówiony przynajmniej 6-7 miesięcy zanim doszło do przekazania go Polskiej Służbie Ochrony Państwa.

Ten samochód został zamówiony, powiem z wyprzedzeniem, do wyprodukowania jako jednostkowa sztuka wyposażona tak, jak wyposaża się auta dla najważniejszych urzędników państwowych.

Ten samochód jest nie tylko opancerzony, ale muszą być w nim zabudowane wszystkie środki łączności, czyli radiostacje, systemy przesyłania danych itd., które są zgodne z wymaganiami polskiej policji, które są zgodne z wymaganiami polskiego wojska, z wymaganiami NATO.

Diabli wiedzą ile, bo tego nikt wam nie powie.

Taki samochód to przynajmniej 6, 8 miesięcy czekania, nawet na zamówienie kraju, który jest traktowany przez Niemców jako dobry rynek, bo BMW w Polsce sprzedaje się w dobrych ilościach.

Jak można podsumować tą gównoburzę wokół samochodu?

A no podsumować można tak, że moim zdaniem, znowu będę tu zgorzkniały i złośliwy, samochód ten został zamówiony przez ludzi Tuska dla nowego prezydenta jako prezent.

Jak to mówią złośliwi, w tym ja, miał być to ładny prezent, żeby dupiarz siedział cicho pod żrandolę i podpisywał wszystko, co od polityków PO, PSL-u i całej koalicji do podpisania dostanie.

Ta głównoburza wokół samochodu prezydenckiego skierowana jest zupełnie nie tam, gdzie powinna być skierowana.

Ostatni temat dzisiaj, choć jak to mówią anglosasi, last but not least, czyli mimo tego, że jest ostatni, to nie jest wcale najmniej ważny, to informacje, jakie mamy z polskiej gospodarki, a tak naprawdę zanim w nie wejdziemy, bo pewnie o tych informacjach z gospodarki porozmawiamy następnym razem, kiedy już będziemy znali informacje pełne o tym, jak będzie wyglądała końcówka roku,

to chciałem się skupić na pewnej naparzance znowu tylko na poziomie propagandy, tylko na poziomie uszczypliwości polityków dla siebie nawzajem, bo mamy za sobą kilka dni temu dosłownie tak zwaną gównoburzę między dwoma premierami.

Jak wiecie, moje podejście

Podejście do PiSu i PO jest takie, że ja bym ich wszystkich tak społecznie zamknął w jednym worku, dorzucił trochę kamieni, utopił ich wszystkich w jednej łyżce wody.

Uważam, że to szkodniki po jednej i po drugiej stronie.

I najwyższy czas, żeby obydwie te formacje razem z przystawkami poszły w diabły na śmietnik historii.

Pewnie wielu z tych ludzi jeszcze po drodze na ławę oskarżonych.

Morawiecki, który jest człowiekiem odpowiedzialnym za kolosalne zadłużenie Polski w wyniku dodruku okołodawidowego, który jest odpowiedzialny za potężne problemy polskiej gospodarki związane z tymi lockdownami, których się podejmował.

który poukrywał kupę długu w organizacjach pozabudżetowych, żeby nie wychodził on na rozliczeniach budżetu państwa itd., kiedy tylko przestał być premierem, nagle stał się bardzo zaangażowanym, bardzo prącym do przodu Polakiem patriotą.

Mówi takie rzeczy, które gdyby powiedział je wtedy, kiedy był premierem, sam musiałby siebie zamknąć do więzienia.

Wąsik z Kamińskiem musieliby za nim latać z tym systemem Pegasus, żeby go od tych wszystkich pomysłów odwieźć.

On teraz nagle wychodzi i opowiada o tym, jak beznadziejnie wygląda sytuacja Polski, jak źle się to wszystko prezentuje, jak złą mamy pozycję gospodarczą, finansową, a przede wszystkim kwestie związane z długiem kraju.

Na to wszystko reagują ludzie od strony PO i publikują informacje, które porównują wybitne, wybaczcie, tu cydusów trzeba zrobić, wybitne osiągnięcia rządu Morawieckiego z równie wybitnymi osiągnięciami rządu Tuska.

Wyciągnięto między innymi porównanie tego, jaki mieliśmy przyrost PKB i jakie mieliśmy zadłużenie kraju w czasie, kiedy jeden albo drugi był u steru, jeden albo drugi był u władzy jako premier Polski.

Pokazały się takie informacje, że najgorsze wyniki za czasów Morawieckiego to inflacja na poziomie ponad 18% i przyrost PKB na poziomie mizernego 0,1%.

Dla porównania ludzie Tuska pokazują, że w tej chwili jest doskonale, bo ta inflacja to 3,4%, a wzrost PKB to identyczne 3,4%.

Mamy więc sytuację, w której oni nawzajem pokazują sobie, że są tacy świetni, że tamci byli dobani, a ci są genialni.

Jedni i drudzy tylko zapominają o tym szczególe, z którym was zostawię, żebyście o nim nigdy nie zapomnieli.

O tym szczególe, że inflacja powyżej zera, w tym wypadku nawet na niewysokim poziomie 3,4%,

To są wartości, o których warto pamiętać, to są rzeczy, o których też chciałbym, żebyście zaczęli rozmawiać ze swoimi znajomymi, z ludźmi, którzy w tych wartościach, w których wskaźnikach ekonomicznych nie poruszają się tak sprawnie, nie poruszają się tak płynnie jak my, żebyście rozmawiali o tym z ludźmi.

którzy tą prawdę o gospodarce, o pieniądzu, o pozycji Polski jako kraju, o pozycji naszej ekonomii dostają wprost z telewizora, dostają taką prostą rurką przez oczy do mózgu i nie mają wyposażenia, nie mają narzędzi, które pozwolą zrozumieć, o co tak naprawdę chodzi.

Jeśli więc ktoś z ludzi, zakochanych w Tusku, zakochanych w tych ludziach, którzy dzisiaj są w władzy, będzie się chełpił tym, że Morawiecki miał 18% inflacji, a my tylko 3,4%, to przypomnijcie im, że te 3,4% to nadal jest wyciąganie pieniędzy z waszej kieszeni i z ich kieszeni, tyle tylko, że mniejszą łyżeczką i w nieco mniejszym tempie.

Jeśli ci ludzie będą zapamiętani w swoich ruchach, pokażcie im w internecie parę wskazań, parę filmików czy wykresów, które pokazują jak wybiadane są te pieniądze, ta siła nabywcza z naszych portfeli, nawet wtedy, kiedy inflacja jest na poziomie 1, 2 czy tak jak w tej chwili 3% z ogonkiem.

Warto takich rzeczy ludzi uczyć, warto takie rzeczy ludziom pokazywać, bo bardzo często oni tej wiedzy nie dostaną nigdzie indziej, tylko od was.

Jeśli na takich rzeczach znacie się choć trochę, jeśli potraficie zrozumieć te podstawowe wskaźniki i przetłumaczyć swoim znajomym, zróbcie to.

Warto wieść tę wiedzę ekonomiczną, nawet taką podstawową dla nas ludzi, którzy wieczorka i kompany oglądają, taką wiedzę nieść do ludzi i do głów, żeby przed następnymi wyborami trochę lepiej zakreślali te krzyżyki, trochę lepiej myśleli o tych, którzy na gospodarkę i na funkcjonowanie Polski patrzą w sposób racjonalny.

Radek Pogoda żegna się z tylnego fotela Bentley'a i kończymy kolejny odcinek serii Ekspres w Ekspert Bentley'u Świat.