Mentionsy

MÓWI SIĘ
MÓWI SIĘ
16.09.2025 10:05

ASIA czyli MOŻLIW W LESIE

Las. Ale to byłby temat. Zawsze nas ciągnęło do lasu. Teraz jesteśmy. Mówi się w lesie. Dęby, igliwie, dzięcioły i Asia. Niedaleko kanał Łasica i Palmiry. To tu się byczkuje. Samotne szymonowe tematy. Szymona radość w dostawczaku. Jak fajnie jest dostarczać. Szymon jako IDIOTOS w GRECJI. Serio, taki tekst w obliczu Zeusa? Co to są korpodupki. Asia!! Możliw do mnie przyszedł….

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 316 wyników dla "AK"

Czyli co, nagrywa się normalnie, tak?

Paweł, słuchaj, to ty tam jakbyś gdzieś tam naokoło, wiesz... Dobra, raz, dwa, trzy.

Mówię tak.

Tak mam mówić?

Myślę, że tak.

poszedł tutaj na bok, robi zdjęcia, ale to też moje polecenie, ponieważ powiedziałem sobie, Paweł, to będzie pewnie trudny dla mnie odcinek i tak na serio, to nawet wczoraj miałem jeszcze konsultację z moją żoną, ponieważ miałem takie momenty, w których hojrakowałem i dawało mi się, że dobra, w sumie to przecież dam radę, jak mi przyszło to do głowy, żeby nagrać ten leśny odcinek, a

Z kolei już wczoraj wieczorem miałem taki moment załamania, że myślę sobie, Magda, wiesz co, do małżonki podszedłem, mówię, bo może to jednak jest cholera niemożliwe nagranie tego, bo jestem sam i teraz co, jakby mam nagrać taki pół niepełny odcinek i też może taka myśl się pojawia, że po prostu nie dam rady, że się zatrzymam, że

dlatego, że Asi nie ma, spowodują, że po prostu przysiądę, skurczę się i nie dam rady i gdzieś ten głos się cofnie, mimo że animuszu dodaje mi przyroda, która jest jakaś nieprzemijająca, trwająca.

Jeszcze niedaleko jest tutaj cmentarz Palmiry, więc w ogóle to już jakby

Natomiast no, coś mnie ciągnęło do tego lasu, ponieważ jak wiecie, ci, którzy słuchali, mówi się, mówią doskonale, że z Aśką obiecaliśmy sobie odcinek leśny.

Ona jakoś tak...

Ta Aśka nasza kochana jakąś tam skautką tak w głębi nie była.

No to trzeba sobie jasno powiedzieć, że nosiła plecaczek i miała ten plecaczek, no ale ten taki plecaczek był bardziej na telefonik, na...

na śminkę, chociaż jej nigdy nie używała, na jakieś tam taką torebenię z kosmetykami, notatki.

Ona też brała udział w tych śmiechach, że to dziwnie z tyłu wygląda Aśka i taki mały plecaczek, jakby nosiła troszkę portmonetkę na... na...

na jakichś takich lejcach na ramiączkach i że to naprawdę dziwnie wygląda.

Więc, no, harceskości w Aśce nie było, co też, jak wiecie, powiedzieli, potwierdzili chłopcy z hrabi, którzy, no, dali pełną informację na temat Aśki, że nawet jak występowała, nie wiem, pół kilometra od domu, no, to musiała podjechać autkiem.

przeszła setki tysięcy kilometrów na szlakach scenicznych, to jednak taki w przestrzeni leśnej, miejskiej piechórek z tej Aśki to nie był.

ale ja ją wybrałem wobec tego, znaczy jakby, że spakowałem ją do plecaczka pamięci i jesteśmy teraz właśnie w lesie, ponieważ ten odcinek wielokrotnie był obiecywany, jednocześnie wiedziałem, że Aśka się do tego nie pali, no to teraz Asia nie ma wyjścia, jest z nami w lesie.

Tak jak już powiedziałem, słuchajcie, bo tak, sytuacja jest malownicza, jestem na górce.

Jest tu jakiś taki jakby wał, nie wiem, kurhan, jakieś słowiańskie, nie wiem, może jakiś tu był gród słowiański.

Wyobrażam sobie, gdyby tu była Asia, gdybyś tu była, Asiu, ze mną, no to pewnie byśmy tutaj na ten temat dużo pożartowali jakichś takich słowiańskich żartów, już sobie wyobrażam osadniczych.

gdybym był piastem, to bym tutaj, prawda, był kołodziejem i szukałbym tego koła i tu bym piastował jakieś wyższe funkcje, bo to tak trochę wygląda, jakieś takie podniesienie, czuję się trochę tutaj taki jakby, trochę jakiś taki król pusy, no tak, no stąd Aśka to jakby, no, akceptowała to moje byczkowanie, lubiła relacje z byczkowania, ale sama w sobie gdzieś tam niespecjalnie byczkowała.

Od razu chcę powiedzieć, że mikrofon ma być taki kierunkowy, a drugi jakiś taki ogólny, który też ma nagrać przyrodę, no bo siłą rzeczy ona jest tutaj istotnym czynnikiem, ma nam jakoś tam, nie wiem, odpowiadać.

Liczymy na to, że odezwie się jakiś głuszec, że odezwie się też słowik, odezwie się też dzięcio, ale po prostu...

chciałem nagrać taki odcinek, w którym ja opowiem, ponieważ są tematy i to jest właśnie historia, której mi chyba najbardziej brakuje.

Boże, w ogóle to właśnie już taki tekst, historia, której na wadzie mi brakuje.

Ja właśnie z tym językiem polskim jestem trochę na bakier.

Andrus by na pewno to jakoś ładniej powiedział, a wiemy, że tutaj ja z jakimś takim kompleksem tego Artura i tego składania słowa, no nie można powiedzieć, że to jest historia, której mi brakuje.

Może jest coś, czego mi brakuje, to to, że właściwie z każdym tematem przyszedłem do Aśki, czy do Ciebie, Asiu, jak to właśnie teraz powiedzieć, wierząc, że gdzieś tutaj, prawda, w przestrzeni jesteś i w tych mchach

Nawet wziąłem taki obrazek tutaj, Mówi się, który dostaliśmy od naszej słuchaczki w Zabrzu.

I właściwie z każdym tematem, jak wysłatałem do Ciebie, z każdym tematem i teraz jakby jest taka sytuacja, że ponieważ postanowiłaś gdzie indziej występować, nie wiem jak to w ogóle powiedzieć, to ja się duszę tymi tematami.

Znaczy jest ich taki nadmiar,

I tak dużo, że teraz tak.

Oczywiście żonę gdzieś tam zamęczę, jednym, dwoma, ale nie to, żebym nie miał jakby odpowiedzi, ale to nie jest ta sama sytuacja.

To znaczy, prawda jest taka, że Magda, właściwie teraz skrada się Paweł, robi zdjęcia z patyczkami, żebyście nie obawiali się, że to nadchodzi, po prostu dzik Paweł się skrada po skautowemu.

robi zdjęcia z boku dokumentujące ten odcinek The Forest, że tak powiem epizod, jakbyśmy byli międzynarodowym podcastem, ale podcast leśny.

Natomiast rzeczywiście jest taka sytuacja, że ja tam trochę podmęczę moją żonę jakimiś tematami, ale to umówmy się... Tak, pierwsza sprawa.

Więc już jakby też następuje trochę to jakby zmęczenie materiału.

A tyle jest rzeczy, Aśka, które by się nadawały na, że tak powiem, odcinek, ale tyle, że mi te tematy, wiesz, bokami wypływają.

No oczywiście psycholog pani wysłucha, ponieważ zacząłem do niej chodzić od tych dwóch miesięcy, żeby mi pomogła trochę, jak sobie poradzić bez ciebie.

Oczywiście ja sam sobie z tym jako tako próbuję poradzić, ale też pomyślałem sobie, że niech mnie pani psycholog zobaczy.

Więc jak już mi moja żona blęda na mnie, czyli jednak wiatr dostajemy z lewej, trochę tak po żeglarsku, słuchajcie, właśnie jesteśmy zabezpieczeni, żeby nawet sprawdziliśmy kierunek wiatru.

żeby nagrać ten odcinek, to jest jakieś niesamowite, ale właśnie, że myśmy Aśka wcześniej takiego studia nie znaleźli, tutaj gdzieś właśnie w Kampinasie, przecież ja bym nawet mówił w jakichś wawerskich lasach.

No ale nawet pani psycholog powiedziała, panie Szymonie, pan nagra ten odcinek w lesie, tak jak pan sobie to wymarzył, więc jeżeli już i ona, i gdzieś tam ten mój wewnętrzny głos, i pewnie ty mnie też ciągniesz do tego lasu, bo cię rzucasz we mnie tymi wszystkimi żołędziami,

Jestem trochę tak jak taki nawiedzony dąg, który strzela właśnie szufladami.

I nie wiem, czy wiecie, tutaj mówię do słuchaczy, że od mniej więcej miesiąca jeżdżę dostawczakiem.

To znaczy, to jest strasznie śmieszne, że ja i dostawczak, ale wiecie, jaka jest sytuacja z dostawczakami?

Że to jest jakby trochę taki inny świat.

Znaczy, miniamy tych gości, którzy wożą, nie wiem, jeżdżą jakimiś transitami, dostawczakami, tymi takimi mini ciężaróweczkami.

Oni są w jakiejś misji nieustannej.

tak jakby, nie wiem, czasami nam zajeżdżają, czasami my ich wpuszczamy, ale widzimy, że oni należą jakiejś takiej innej rzeczywistości.

Oni po prostu krótko mówiąc dostarczają i trochę mnie ciągnie, jak wiecie mnie ciągnie do takich rzeczy, a to nagle mnie ciągnie, chociaż oczywiście wiadomo, że nie wykonywałbym tych zawodów.

Jezus, nie wiadomo, może by mi sytuacja mnie zmusiła i tak, ale ponieważ dziś jestem

Od tego daleko, bo jednak gdzieś tam planeta mnie wezwała na inne pole i kicam po scenie, coś tam piszę, robię radio, różne rzeczy, no i tutaj kończę i nie mogę skończyć tego naszego kochanego Mówisia.

i właśnie ten, mówiliśmy, wrzucił do lasu, to jednak jakby do dostawczaków mi daleko.

No kiedy dostawczaki pojawiają się w naszym życiu?

No na przykład jak pan, nie wiem, z DPD albo tam, nie wiem, z InPostu coś nam przywiezie, nie wiem, krzesło i widzimy, że wyskakuje do nas i tam gdzieś w tle widzimy ten dostawczak, z którego tam niesie to krzesło, nie wiem.

To jest takie zrogowaziałe, chwytne, one są takimi po prostu, właściwie najbardziej po prostu chwytakami, oni są w pędzie, umawiają się z nami na szóstą rano i to mi zawsze strasznie jakoś, kurczę, imponowało, jak wiecie, że być człowiekiem trudu, być człowiekiem takiej pracy leśnej, pracy konkretnej, że coś, nie wiem, się doniosło, wrzuciło.

ścieło się, choć tego nie popieram, drzewo, ono leży, wkręciło się coś i mamy namacalne to wszystko, bo wszystko to, co my robimy, co ja robię, to jest jakiś taki wiatr, prawda?

No nawet jest... To jest wszystko jakby w formie wiatru fruwającego.

Nawet ten nasz podcast, prawda, Paśka, który robiliśmy, to jest takim jakby wiatrem.

No namacalnie to tego nie możemy schować, prawda, do kieszeni, co najmniej gdzieś tam do serducha, do głowy, ale tak, żeby to...

No to nie, no nawet, no coś z tego oczywiście wyrasta, ale bardziej jakieś doznania, uśmiechy ludzkie, nie wiem, wzruszenie, ale nie ma, nie ma takiego po prostu konkret, konkretnego, nie wiem, zaczepienia z jakiegoś takiego cholera po prostu, żeby było...

że jest jakiś z tego po prostu konkret.

Bo wiesz, idzie chyba okej, to znaczy, ale jakiś mam taki lęk, że... Co, nagrywa się?

Dobra, ale jesteś tego pewien, że tam nie trzeba odsłuchać, coś tam, tak?

Słuchaj, bo ja mu ci jakiś mam stracha, wiesz.

Tak.

I teraz... No i właśnie miałem taką tęsknotę za tymi... Dobrze?

Tak, tak.

Tak zrobimy też.

Czyli mieliśmy zawsze, wiesz, zaśką, jak wiesz, czy się nagrało, czy się nie nagrało, bo mieliśmy parę wpadek, a ja już do lasu, już mi drugi raz tutaj nikt nie zaciągnie.

Paweł poszedł, przepraszam, ale... Słuchajcie, i teraz sytuacja taka, że imię do takich jakby, takich... Jezu, bo nie chcę nazywać parobkowych, bo to też jest głupie, chociaż w ogóle tak od razu chcę powiedzieć, że właśnie niby tutaj...

jednak europejczykiem wschodnim, ciekawe, ale też jestem bałtem, słuchajcie, w dwudziestu paru procentach, czyli gdzieś tam w ogóle Białoruś, czego bym nie chciał, ale bardziej tam, że jednak może Estonia, Łotwa, widzicie?

Ale też, słuchajcie, we mnie jakaś krew bałpańska jest i, co ciekawe, dwa procent germańskiej, ale uwaga, ponieważ zacząłem sprawdzać jakiegoś przodka i wyszło mi, że jest właśnie jakiś mój przodek, daleki, ale w ogóle miał tam z osiemnaście lat, gdzie go tam dopadli w jakichś tam księgach i był parobkiem w kuklówce.

No więc, żeby nie było właśnie, że w jakiejś pogardzie dla parobków w ogóle nic takiego nie ma, ale że jest coś takiego konkretnego w tym zawodu, w ten sposób przeniósł kijek, czegoś dokonał.

Aśka by od razu tu się śmiała i by zrozumiała, także by od razu wiedziała i tu by się pewnie trochę zaniosła śmiechem, jak ja bym mówił właśnie o tym, że ktoś przeniósł kijek i ten kijek gdzieś jest.

I właśnie słuchajcie, teraz jest sytuacja taka, że otóż o dwóch miesięcy mamy dostawczaka.

To znaczy jest taka sytuacja, że mój syn

Jeździ od czasu do czasu i przyjaźnimy się z taką fundacją i ta fundacja ma dostawczaka.

I Antek ma tego dostawczaka.

I słuchajcie, to jest typowy dostawczak.

gonienia za jakąś formą, za bycia tym byczkiem, czyli bycia mięśniakiem, co mi nigdy nie wychodzi, bo cały czas jestem tym takim jakby w połowie, prawda, takim no trochę Timothée Chalamet na tych chudych nóżkach i ciągle borykający się raczej właśnie z niedowagą, ale taki tęskniący za właśnie takim bycie bykiem, parobkiem, kimś, kto się pszczeniósł, kto się spocił, kto coś posłuchał, więc mam tego i mamy tego, słuchajcie, który stoi

obok naszego domu ten dostawczak.

I syn gdzieś wyjechał, ten dostawczak został i on do mnie zadzwonił.

Tato przepal tego dostawczaka, bo mu padnie akumulator.

I kochani, ja musiałem wziąć kluczyki i na początku jakiś taki jakby nieswój, że co to jest, że taka jakby nie moja maszyna, że jeżdżę takim Fonfą, jakimś Volvo z jakąś tam klimatyzacją.

i z jakimiś funkcjami, które właściwie odcinają mnie od tego, żebym w ogóle prowadził to auto i ono się samo prawie włącza w ruch, coś.

Nie chcę jakby reklamować, ale właśnie taki opiek żony Szymuś, Fonfą, samochodzikiem, gdzieś tam jedzie po jakąś maczę, czaczek, gdzieś na jakiś ramen w tym wolu, właściwie sobie bardziej wymyśla pretekst, żeby gdzieś pojechać.

Też trochę, trochę poudaje i pojedzie metrem, żeby tam ludzie go zauważyli, że on też jest taki, prawda,

jakby z ludu jeżdżący tym metrem i ja, słuchajcie, i nagle on mi mówił, tato, przepal tego dostawczaka, bo padnie mu akumulator.

I kochani, zakochałem się.

Odpadłem, odpaliło mi, odfrunąłem, wziąłem kluczyki dostawczaka, otworzyłem go, słuchajcie, wszedłem i najpierw pomyślałem, dobra, pojeżdżę wokół.

I przepaliłem mu właśnie tego dostawczaka, wsiadłem, słuchaj, siedziś wyżej.

od razu przywitał mnie jakiś taki cudowny zapach ropy rdzy jakiś taki trochę też jakby galotów materiałów z tyłu na pace właśnie uwaga na pace od razu przyszło mi to nawet to wygooglowałem dobrze na pace zobaczcie co to jest patrzcie jednak fiąk z nią słuchajcie Zbielan musiał wygooglować czy dobrze użyje słowa na pace tak paka on ma paka ten bokser

I tam na pace jakaś deska fruwa.

I ja słuchajcie z jakimiś gratami wsiadłem do tego.

Jakiś wziąłem swój plecaczek.

Myślę, że ja od razu ubrałem się słuchajcie pod tego dostawczaka.

Czyli założyłem jakiś taki po prostu drelich.

Jak już mam go przypalić to przecież nie pójdę w marynareczce.

Fonfomarynareczce i w jakichś tam nie wiem trendy, trendy adidackach czy teraz na tych takich oversize'owych bucikach.

Wiesz co, Paweł, pomyślałem sobie, że tam gdzieś z daleka jeszcze, wiesz, tak w ogóle z daleka.

Żebym cię teraz jakby nie widział, wiesz, przepraszam, tylko tam nie to, że ja się boję, że cię widzę, tylko wiesz, tutaj jest mi nieswojo, tak wiesz, z daleka z odchłani.

że, no i ubrałem się nawet po to, zobaczcie, co to jest z tym człowiekiem, że myślę sobie, Jezu, no nie wyjdę tak w marynareczkę, jak jakiś taki, w t-shirt, teraz to znowu te oversize, są orwe bagi, ludzie chodzą w takich, jak namioty ludzie wyglądają, fruwa tym dzieciakom.

Aśka, są teraz takie, że spodnie szerokie, tu dziura, fruwa, to człowiek idzie tak jakby w namiotach, furają tym po ziemi, zamiatają te ulice, powinni w ogóle im dopłacać, nie wiem, zakład oczyszczania miasta.

Zmienia się ta moda, próbuje człowiek gdzieś tam nadążyć, no więc ja nie wyjdę tak do tego dostawczaka, więc wyszedłem do tego dostawczaka, wyobraź się.

Założyłem stare jeansy, tak sobie pomyślałem, normalny jakiś taki t-shirt, nawet powiem Ci szczerze, miał plamy pod pachami i wsiadłem do tego dostawczaka i przywitałem jeden zapach tej ropy, tego wszystkiego.

Ja nieoswojony, taki nie wiedziałem jak, coś miałem problem z gazmi.

Żaden automat, żadne wsiubździo wełbie, żadna jakieś tam elektryki, nie wiadomo co, normalnie po prostu oranie zmianą skrzyni biegu, w lewo, w prawo, to takie kręcenie.

To okno się nie domyka troszeczkę, tam jakieś powietrze wlatuje, szum.

Słuchaj, konkret, wjechałem i od razu inna bajka i się zakochałem.

Zakochałem się w tym dostawczaku.

Nagle ja jestem po prostu częścią dostawczakowej rodziny.

Do takiej jakby komitywy drogowej, że ja jadę tym dostawczakiem.

Jadę tym dostawczakiem i macham do innych dostawczakowców, czyli my dostawczakowcy trzymamy się razem.

Ja tam do niego, hej, hej, ty dostawczaku, na innej wysokości w ogóle jestem, ten do mnie odmacha, też myśli sobie, że to on, to on, człowiek dostawczaka.

Machamy do siebie, trzymamy stamy, jesteśmy po prostu jakby, kurczę, takim zapanbratem dostawczakowym.

Gdzieś nam niesie ten dostawczak i od razu, słuchajcie, pomyślałem, Boże, ale patrzcie, zobaczcie, było...

Jednej rzeczy, czego mi, słuchajcie, brakowało, to ale co ja dostarczam?

Bo teraz uwaga, to jest właśnie clue bycia dostawczakowcem, czyli człowiekiem ciężkiej pracy, człowiekiem po prostu trudu, człowiekiem po prostu spoconych łapek, naoliwionych łapek, niedomytych łapek.

I może, słuchajcie, tak między nami.

Staję obok innych dostawczaków, nie będę stawał obok jakichś tam osobowiaków.

Wychodzę z tego dostawczaka, załatwiam sprawy.

W ogóle inna rozmowa z facetem z Castoramy, jakaś taka, takie, nawet powiem wam, że tam padło takie słowo, cześć, od razu, piątka, na granicy w ogóle, a potem, że to mnie to spotkało, na granicy i tu jeszcze nie miałem śmiałości powiedzenia, szefie, szefie, jak idzie, jak mija dzień, człowiek po prostu pracy dostał w Czakowie.

Oczywiście on mnie, akurat pan w Castronie jakby tam trochę mnie po prostu poznał, więc taka była trochę rozmowa, on czuł, że ja jestem w jakimś takim innym dostarczycielskim nastroju,

Ale trochę mnie po prostu poznał, więc to nie była taka do końca gra, jaką bym chciał, bo byłem jednak celebro dostawczakowcem.

No on od razu mówił, że przyjechał dostawczak.

Wróciłem potem tym dostawczakiem do domu i myślę sobie, nie no, za dwa dni gdzieś, albo jutro, gdzieś znowu muszę pojechać.

Nareszcie jakiś pojawił się konkret w moim życiu, bo dostawczak, co robi?

konkret, nie content, tak jak ja, słuchajcie, w powietrze wysyłam, tu kto panu to zrobił, tam wyjdę, jakiś zagram, tu mam inszymka, leci to wszystko w powietrze, nigdzie się nie odłoży, nie zostanie jakiś cień po tym, co najwyżej jakieś wspomnienie, a no gdzieś tam odejdzie, ktoś coś zapisze, ktoś coś wrzuci, gdzieś tam na Instagramiku byłem, tu jakaś rolka poleci, ale to fiubidziu, tego nie ma, to jest gdzieś tam w cyberprzestrzeni, gdzieś padnie, wklęśnie, skiśnie, nie ma, to się wyłączy, a tu nagle mam konkret i słuchajcie,

potem pojechałem tym dostawczakiem i tu już odpadniecie do pszoka i to w pszoku pszok punkt zbiórki punkt zbiórki selektywnej pszok czekajcie idą jacyś ludzie z tyłu słyszę słowo słuchajcie to jest niesamowite że jak są bardzo daleko są

Są to jakby nasi, bo pierwsze słowo, które usłyszałem ciągnące się od Palmir, daleko zajebiście, czyli wiadomo, że nasi.

Gadają, rowerzyści, no tak, było zajebiście, a teraz przejadę cały, coś tam gada, ja tam relacjonuję, ale teraz wam szukam tego pszoka państwowy, nie, pszok, pszok, pszok, co to jest?

Punkt, no tak, punkt selektywnej zbiórki odpadów, dokładnie, punkt zbiórki selektywnej odpadów, słuchajcie, i tam...

Nawet, słuchajcie, poprosiłem o jakieś takie, jakby taką właściwie selektywną zbiórkę, żeby moja żona wskazała, co jest do wywiezienia.

Tam jakieś plastyki, jakieś stare, słuchajcie, krzesło czy coś.

I tam już było... Naprawdę, uwierzcie mi, taki szacunek, taki szacunek...

zyskałem, jak wjechałem, słuchajcie, to znaczy tak, ten szacunek objawiał się tym, że byłem ja, wśród nich, wśród swoich, wjechałem i żadnego tutaj, proszę pana, coś, że przyjechał jakimś szarym wolwiaczkiem, otwiera, fą, fą, coś, jakąś to lebenienie się, nie, od razu, słuchaj, tam zrzucasz, dobra, fotel tu idziesz, w ogóle było coś takiego, że ja tak nawet, powiedziałem, chłopaki, jak dzień, jak minął, nawet, słuchajcie, na pewno,

No naprawdę nawet użyłem słowa, słuchajcie, tam takiego brzydkiego po prostu, kurwa, jak tam minął dzień, oni coś tam, a coś tam, szefie, coś tam, no ciężko idzie, od rana coś tam, dużo plastyku, w ale wieczorem może znowu przejadą fotele.

I w ogóle sobie pomyślałem, że jednak po prostu co pewien czas ktoś, kto sprzedaje wiatr, tak jak ja, powinien mieć jakiś konkret w życiu i tak już się rozmarzyłem, żeby tego dostawczaka nawet tak na jakiś czas nazywać jakimś Symexem, Sympolem, albo Dostarcz Sympol, o, Dostarcz Sympol, coś takiego, żeby jakieś takie zlecenie, drobne nawet, takie usadzające po prostu w życiu, takie po prostu normalne,

czy przewieźć kawał ziemi, czy jakąś po prostu belkę, czy gdzieś jakiś, no nie wiem, stary zużyty leżak.

Nawet sobie pomyślałem, to nawet dać to w jakichś ogłoszeniach inne.

Właśnie takie rzeczy mi się marzą, że Szreniawa, że na przykład dzwonią do mnie na przykład, nie wiem...

A jak się dowiem, że ten złom, złomianek i się nazywa złomianek, pisane razem ma na imię Janek, to prawdopodobnie doznam w niebo wstąpienia i po prostu...

zasiądę gdzieś tam w górze, słuchajcie, na jakiejś chmurce, bo jakbym trafił na naprawdę gościa, który ma złomianek i jeszcze ma na imię Jan.

Teraz też tam jest złom, ale on już się nie pokusił o taką gierkę słów.

I uważam, że Aśka powinna była być, być może się z nim położyć, bo to jest jakiś był tam, tam mieszkał jakiś po prostu Andrus.

Także naprawdę doznałem po prostu z tym Dostawczakiem najcudowniejsze przygody i wiem, że byłby z tego taki odcinek.

Aśka by się tarzała, a tak siedzę tutaj na igliwie, słuchajcie, i tak kopię nóżkami.

I to po prostu to nawet wam muszę zrobić zdjęcie, że ten odcinek nie tyle tutaj... No wiecie, że ja mówię tak energią, prawda?

I Aśka mówi się, była tą taką osobą trochę ściągającą.

chociaż szalejącą na scenie, to jednak w naszym podcaście była to osoba, która tak ściągała trochę tą energię, stabilizowała trochę ten podcast i była takim w tym podcaście spokojem, a ja jak tutaj jestem sam w tym momencie w tym lesie, to jestem takim bym powiedział trochę samym niepokojem, więc już zrobiłem słuchajcie dziurę swoimi kopytami opowiadając o tym

moim dostarczycielskim okresie w moim życiu i zakochaniem się w byciu po prostu dostawczakowcem.

Zarobienie w tym jest takie.

Od razu wezwałem, to od razu coś na granicy czołgu, na granicy jakiegoś takiego właśnie transportera.

Nawet ja pomyślałem, że zrobię jakąś randkę.

I że w ogóle tak spomyślałem, że wezmę koc, gdyby ta moja żona nie była taką damą i dała się po prostu na to namówić, to przez... uwierzcie, mówię, to byłaby taka randka, która by też była jakimś po prostu...

seksualnym szaleństwem, bo sobie wyobrażam, że biorę ją gdzieś na te dwie noce, nocujemy gdzieś pod Szreniawą na jakimś kampingu, w ogóle jest po prostu jesień, ja mam tam śpiwór i gdzie śpimy?

Przecież normalnie powinno być to filmowe i by się przy tym 365 dni schowało, a tak to się chowa przy tym tylko 17 dni, bo wiadomo, że to może być tylko w sfery w strefie moich marzeń, bo przecież moja żona

by nogą nie wstąpiła do tego dostawczaka, no też oczywiście źle ją może po prostu oceniam, jakby trzeba było odwiedź starą lodówkę, pewnie tak, ale randka w dostawczaku, no to po prostu inne życie, inne przeżycie, inne podcasty za 100, 200, 300 lat może coś takiego się trafi, ale zobaczcie, energią swoją i pompowaniem nóżkami, to co zawsze Aśka się śmiała z tego mojego pompowania nóżkami, naprawdę wykopałem, słuchajcie, niezłą.

dziurę, to jedziemy dalej, słuchaj, bo znowu te tematy się aż ulewają i kolejny, słuchajcie, temat i to już by było to na pewno zaśką jakby było mówi się poczekajcie, w ogóle jest tak że przecież ja byłem w Grecji

Ponieważ Naćka by mnie spytała, spytała, żebyś mnie co było w tej Grecji i bym ci powiedział, że no tak, że wiadomo, fajnie i że jakby no... Kreta.

No właśnie, w Polsce już jakoś tak w komentarzach to jeszcze się gdzieś tam jakoś pojawi czasami, prawda, to wiadomo.

Ale tak, żeby w twarz prosto ktoś tak podszedł.

Chociaż, no słuchajcie, no umówmy się, no prawdopodobnie, jak to się mówi, polaryzuje.

No, że jest tak, że rzeczywiście Aśkę to kochali wszyscy, to ja wiem.

Aśka, tak przytulałaś i kochało ciebie tylu i tak bardzo, że teraz to tak naprawdę dopiero widać.

A jednak ja, jednak trochę...

No, nie każe się iść tam na załapie, na moją energię, na pompowanie nóżkami, może na prostu styl humoru, na czasami jakiś taki może, że jednak by się nie chciało mieć takiego, nie wiem, zięcia, który takiego skica, czy jakiegoś takiego po prostu wujka.

Trochę by się to jakby zawsze go tam w nawias stawiało i tak nie wiadomo, czy go zaprosić, czy nie zaprosić.

No, mimo, że niby w sumie, ale wiadomo, że oczywiście, słuchajcie, żeby też nie było, że kokiet, bo jednak jakby też dużo dostaję bardzo sympatii i w ogóle nie zgłaszam tutaj żadnych pretensji, ale słuchajcie,

Tak nie ma, że idiotą człowiek zostaje nagle i że ktoś tak mówi wprost, ty idioto.

No kiedyś tam, jak przebrałem się za Łąckiego, pamiętam lata temu, gdzieś tam kicałem, prawda, po ulicach i jakiś facet tam, ty kretynie, krzyknął do mnie.

No takie rzeczy bywały, prawda, no.

To właśnie tego Aśka brakowało, żeby zrobić ten leśny odcinek.

Słuchajcie, chcę od razu wam pokazać, w jakich jesteśmy okolicznościach.

No więc, ale pomyślałem sobie, że Jezu, już jak zostać nas, i wiecie, gdzie mi się, i mi się w końcu przytrafiło.

Jakoś tak, wiecie, tym nad tym, wyobraźcie sobie, jesteśmy gdzieś tam Hania, Kreta.

Cudowna rzeczywiście ta Grecja, no bo wiemy, kolebka wszystkie tam, Flakonis, Diosos, Dionizos, Hephaistos, wszyscy oni tam, z tymi ulicami chodziły, gdzie człowiek, prawda, chodzi i Zeus tam, prawda.

Słuchajcie, no i teraz jest sytuacja taka, że jadę tam, no i jestem, no i jest jakiś, wynajęliśmy taki malutki samochodzik, o tym też moglibyśmy zrobić, ja w tym malutkim samochodziku znowu zmiana dostarczania, ale takie malutkie dostarczonko dostarczałem raczej żony, jak kierowca, więc tam dużo tego, dlaczego tak jedziesz, jeździsz za szybko, za wolno, wpadały nam jakieś w ogóle cykady do tego, ha, ha, ha, cykady, pretekst, chwytanie za nogę, no znamy, Grecja po prostu jest jakby gorąco,

No ale pojechaliśmy tam coś zwiedzać i rzeczywiście zostaliśmy auto na jakimś parkingu i słuchajcie, przychodzimy wieczorem, żeby odebrać to auto, Magda stoi przy aucie, ja mówię, słuchaj, idę do tego pana parkingowego, no i jest tak czasami, że gdzieś tak...

Jakaś zła energia krąży, no i coś w sobie nosimy.

I czasami daje, i czasami dwa takie elektrony, elektron Szymek, elektron pan Parkigowy, jakiś tam po prostu Praxis, Fraxis, czy Karolos, no gdzieś źle na siebie trafią.

I był już wieczór i miałem auto i tak, no chciałem wyjechać tym autem i...

Ja zupełnie jakbyś normalnie podszedłem, miałem wrażenie, że powiedziałem do niego dobry wieczór i chciałem wyjechać autem.

Może ja to jakoś niewyraźnie powiedziałem.

Tam coś takiego rzuciłem po prostu hello.

I coś się takiego stało, że ja mówiąc, bo chciałem zapłacić, proszę mi otworzyć ten slaban i ten guszt, słuchajcie, jakoś tak...

Coś od razu na mnie jakoś tak z góry, że co to w ogóle za ton?

O Jezu, przyznaję szczerze, że byłem może w tej takiej swojej energii, no bo prawie chcę już wywieźć żonę, dowieźć.

Tutaj jest samochodzik, więc ja tak może jakoś to hello, nie wiem, może tego hello nie usłyszą i on do mnie nagle... Dlaczego ja w ogóle od razu żądam, żebym otworzył szlaban?

Ja myślę, że kurde, że już jakby gówna softo włączone, że on coś tam jakby do mnie z shitem, więc myślę, że od razu się tam gówno pojawiło, że jakaś kupa.

Ja myślę sobie, no ale człowieku, ja przecież no chyba w ogóle jakby miło.

Więc jak on, że happened, co happened, to ty, coś tam za ostro.

Jak ja do niego tam, o co tobie chodzi, to on nagle, że, a o co tobie chodzi?

Jakiś tam wydaje pieniądze.

I nagle jakby w nocy dostałem tym idiotą.

Dawno ktoś mi, także wprost, normalnie w rozmowie, ty idioto.

Ale w ogóle to jest taki brak solidarności.

Czyli coś tak troszeczkę jakby w ogóle, że ona to zbagatelizowała, że ona trochę jakby myśli, że ja może naprawdę jestem.

Słone mojej żony, ona powinna, a tutaj jakiś po prostu potomek sofoklesa do mnie.

I zaraz pomyślałem, chystę, panie, słuchajcie, jak mówi, naprawdę, teraz uwierzcie mi, jak mówi do was Bułgar w Bułgarii,

Jak mówi do was, szwed nawet, you are an idiot.

To nie robi takiego wrażenia, jak mówi to do ciebie Grek, bo jednak, jakby nie było, to jakbym się naprawdę tak jakoś napiął, to w jakim stopniu on, słuchajcie, od tego Sokratesa, Sofoklesa...

Arystotelesa gdzieś cholera jasna pochodzi w sumie no nawet jakąś tam jak ja sprawdziłem u siebie że mam tam 2% germańskiego i pochodzenia to jednak słuchajcie no możemy założyć że jakaś tam cząstka kultury heleńskiej wspaniałych filozofów albo nawet boska po prostu Zeusa jak mówi do ciebie idiota i w ogóle jeszcze to chodzi słuchajcie on ma prawo to mówić dlaczego bo to w ogóle jest z greckiego idiotos idiotos

I naprawdę, uwierzcie mi, przysiadłem i jakoś taka mnie refleksja.

I teraz słuchajcie, najpiękniejsza była tak, że ja się z nim, kurczę, ten idiota, ja myślę sobie, Jezus Maria, coś sprawdzam w słowniku, coś mu może greckiego.

Tam jakoś wyszedł, że malafaki, ale to, że nagle wyszedł, że jak idiota, to wychodzi mi na to, jaki słownik podpowiedział, że to jest w ogóle onanista, że ja nie powiem do niego, ale nie powiedziałem mu tego, tylko...

No mądry Polak po szkodzie, jest mądry idiota w Grecji, ten udający Greka, sprawdziłem sobie wieczorem, co ja mogłem do niego powiedzieć w słowniku, ale to wiadomo, że takie odgrażanie się wsteczu nie ma żadnego znaczenia.

Naprawdę powiedziałem, że dzwonię po policję, no bo wiecie co, no bo jednak jakby nie było, to tak, z jednej strony wkurzenia, z drugiej strony takie podejrzenie, że może coś jest na rzeczy, no bo jak ci naprawdę mówi to Grek, ale umówmy się, a za nim stoi, no wielka kultura, no wielka kultura, akropol, czy go ktoś nazwie okropolem, bo tam jest po prostu gorąco, czy, czy, czy, no to jednak...

No cholera, no przyznacie, no że jakby wam powiedział tu gdzieś ten Rumun na wycieczce albo na przykład Cilicyk, to ja myślę, dobra, no jego zdanie, Cilicyk, co tam za nim, no po prostu długi kraj, jakiszka, no w porządku, fajnie, ale nie robię wrażenia.

Jak ci mówi to Grek, to musisz się na tym zastanowić, więc się tutaj właśnie teraz zastanawiam na tym, słuchajcie.

I ja, no tak, miałem taką refleksję.

Najgorsze było to wszystkim, że ja w tym wznieceniu, takim helenistycznym, greckim, jakimś polskim, tam, że co on będzie mi Grek, że idiota.

Ja od razu widzę gdzieś tego mojego dziadka w AK, że on trochę, jakby trochę to AK obraża, że we mnie jakoś, nie wiem, powstańców styczniowych, że gdzieś uderza w tu w Campinos i oddziały, które tu walczyły.

Naprawdę, no wznie tam mnie cholerna taka wzięła i tak byłem bojowy.

Nie wiem, jego zatrzymują, że no dobra, ale za co, za to, że mnie nazwał idiotą, no to chyba by mnie zatrzymali naprawdę i to tam na tydzień w jakimś alecie na tym krecie.

Ale najgorsze było to w tym wszystkim, że moja żona na takim zupełnym spokoju, ale tak zupełnie, mówi, dobra, Szymon, ja to załatwię, poczekaj.

W ogóle to jest jakby przybieganie męża do żony w takim spuszeniu, to już naprawdę powinienem załatwić to sam, nie wiem, pobić się tam z nim, wyrwać ten szlaban, to by było, ale że ja przybiegam, bo tam coś mi nie idzie przy tej bramce i że ten pan nazwał mnie idiotą.

Jeszcze z tym takim, Szymon, wiesz co?

Walcz z nim, będę wam zakundowała, na pewno go pokonasz, tak powinno być.

I teraz uwierzcie mi, to jest coś takiego, Aśka byś padła.

No próbowałem tam potem jakąś, jak wracaliśmy, jeszcze tak, no wiesz, to jest tam niedopuszczalne, przecież przyjeżdżają turyści z całego świata, przecież jak można.

I to, że ona to tak załatwiła w jakiś taki prosty sposób i w ogóle nawet z nim nie rozmawiała, bo ja już tak sobie pomyślałem, że jak ją nazwie może.

że idiotką to jakoś będziemy razem w tym teamie, a ona po prostu wyjęła kartę i zapłaciła i nawet z nimi rozmawiała i szlaban się podniósł i okazało się, że całe to moje wzniecenie, tam jakaś po prostu ta bitwa o Akropol, ta grecka jakaś moja inwazja była tak niepotrzebna, to potem jeszcze tak słuchajcie...

Nie wiem, czy panowie macie coś takiego, że... No wiadomo, że generalnie jakby troszkę przycipkowaliście, przepraszam, że używam takiego słowa, ale jadę tym naszym takim małym samochodzikiem i jakby tym charakterem trochę do tego...

I tak jechałem, jeszcze pamiętam, i tak jakaś taka męskość we mnie poburkiwała.

Jechałem tym autem i tak ze mnie schodziło i tak.

No ale wiesz, jednak naprawdę przyjeżdżał tu turyści z całego świata.

On tak nie może i ta moja żona, która tak jechała.

Boże święte, pomyślałem, Jezus Maria, tak z jej perspektywy, to czy ona się będzie w ogóle jeszcze przez tydzień gdzieś tam ze mną całować.

Potem się całowała, ale jednak ten taki miał moment.

daj spokój, no wiesz, chłopak zdenerwowany, cały dzień siedzi, no pewnie gorąco, coś nie dosłyszał, ty coś może też, już w ogóle też uwaga w tym słowie, ty coś może też i ona wie, że ja coś też, bo ja chyba, że tak przyznam szczerze, że się trochę wznieciłem tak za bardzo i tam było coś w tym, ty coś może też, no we mnie jest, no znaczy w ogóle tak, słuchajcie, jak tak sobie myślę,

to w każdym z nas jest coś takiego, ty coś może też, że czasami jakby tak przekombinujemy i no, jak wiemy, chatka to zagadka i każdy ma, ty coś może też, no i ja miałem tam, ty coś może też, jakoś ten, tak, może tak za bardzo jakoś tak się poczułem, taki trochę dostawczakowy, a słuchajcie, przepraszam, i wracając się, o Jezu, to jest bardzo ważny wątek, Aśka, byś padał, to nie uwierzyła byś, że co jest ciekawe, i tutaj to jest taki trochę apel do dziewczyn, dziewczyny,

Muszę wrócić do dostawczaków, ale jesteśmy w temacie w ogóle też jeżdżenia.

Jest coś takiego dziewczyny i to jest do naprawienia.

Bo ja po tej Grecji taki w miarę opalony, słuchajcie, tam jeszcze trochę ćwiczyłem, trochę pływałem.

Tak jakoś sylwetka, jakiś taki mniej taki... Bo Warszawa mnie dogina.

Więcej siedzę, martwa dupka z tyłu kręgosłup, taki mrowienia tam często, więc wszyscy ci po takich... Mam taką korpo-dupkę.

To znaczy chodzę tak jakby, przyznam szczerze, z jakimś takim przetrąconymi pleckami.

Człowiek się wtedy pochyla do przodu, ma takie martwe plecki.

No i ja mam taką korpo-dupkę.

A po tej Kresji byłem taki, naprawdę no, no coś taki hefajs, coś jakiś taki przystojniakos, no i lekko opalony.

I teraz uwierzcie mi, jak bym podjechał pod taką Kastoramę, czy już weźmy jakieś inne miejsce, nie wiem, tam Galeria Młociny czy coś, uwierzcie mi, że jak tak wychodzę z takiego mojego...

sedana, za przeproszeniem, czy tam coupé, no czy takiego normalnego fonfonu, powiedzmy tego, co jest teraz Volvo.

To jednak, jak wychodzę i taki jestem, że tu wyczes, do góry te włosy, jakaś koszula, coś białego na kontrasie z tą paleci, no to tam wzrok niewieści czasami poleci.

Nie mówię, Magda o tym wie, nie to, że ten, to nie ma nic jakby zerwania, ale takie no...

Takie łowionko, no pojawia się, wiemy to.

Łowionko się pojawia i, no słuchajcie, no trochę tak jest, że gdzieś tam, póki soki płyną, to w nas i ta krew, to jakieś łowionko się pojawia.

I teraz uwaga, tak samo obrany.

Pojechałem do Stawczakiem.

Akurat nie zmieniłem w tego dnia ciuchów.

I wyszedłem, proszę ja was, z tego dostawczaka po tej Grecji, bez korpo-dubki, trzymający równogłowę, po barberze, z opalenizą pod oczami, cofnięte wory.

Słuchajcie, żadna niewiasta, jakby powiedział mu dziadek wysiadający z samochodu, okiem na kierowca, na dostawczakowca nie rzuci.

Choćby, nie wiem, jaką przystojnością człowiek wychodzi z auta pachnącego,

Głosi światło, nie taki klik, tylko trzaśnięcie.

Bardzo was proszę tutaj w imieniu wszystkich dostawczakowców, a jestem jednym z nich, o nawet takie pro forma zainteresowanie

nami, ponieważ my dostarczamy, ponieważ jak przywieziemy pralkę, to uregulujemy wasze życie.

Przywieziemy wam kanapę, dostarczamy wam również jakby przyjemność, dostatek, jakieś takie po prostu ogarnięcie przestrzeni domowej.

Proszę, tym bardziej, że, uwierzcie mi, procentowo jest tam też grzeszenie i po prostu jest jakieś zgrzeszenie urodą.

I proszę o takie zwrócenie na kierunek, bo naprawdę oko nawet nie leci, nawet tak jest spod grzywy.

Ja nie mówię, że zawieszka i przytrzymanie gałki, tylko nawet nie ma takiego po prostu omiecenia, czyli że po prostu przefrunie ten wzrok.

Ogólnie po prostu docenić sylwetkę jakaś, już nawet bym nie mówił, że od góry w dół, od góry w dół i odwrotnie na przykład jakby tak omiecenia sylwetki właśnie, a uwierzcie mi, że dostawczakowcy jedna rzecz, absolutne mają przebicie, siłę.

To, że zostałem tam idiotą i tak dalej, tak.

Wysłała mi możliw w formie bransoletki na takim fajnym... Zrobiła z tego... Możliw jest małym takim...

metalowym preciosem, czyli takim jakimś metalową sztabeczką, na której jest napisane możliw i jest to na takiej na takim fajnym sznureczku.

Jak przyjdzie na występ do Koszalina, to w Koszalinie, jak będę grał Dorocie, to na pewno jeszcze podziękuję za ten możliw, tylko się zgłoś Dorota i powiedz, że to ty.

Przyszedł ten możliw i ja otworzyłem ten możliw, bo on był w takiej fajnej sakiewce srebrnej.

I widzę, że jest no taka... Jezu, jak to nazwać, no?

Jak się mówi na to, co ja noszę na ręku takie... te takie snureczki?

No to są sznureczki takie, wiesz, właśnie taka... No właśnie, dobra, dzięki.

No więc mam te, mam na snureczku, no dobra, to jest taki snureczek, obrączka właśnie, nie obrączka, snureczek, bransoletka taka snureczkowa z tym możliwym.

Słuchajcie, to przyszło i teraz, słuchajcie, Jezu, że tak w mój łeb jakoś działa czasami

niby gdzieś tu jakiś obroty są szybsze, a czasami jakieś są takie wolne.

I wypada ten sznureczek i ja myślę sobie, ojej, zrobiła tak wspaniale ten morz i wzruszam się.

Jak to fajnie będę sobie nosił, że są ten morz i dzięki temu będzie morz i więcej pewnych rzeczy.

Myślę sobie, gdybym może miał trzy palce, to by weszło, ale teraz i myślę sobie, to jak ja to będę nosił, bo teraz to się nie mieści mi na rękę, to...

Chyba, że jakoś popracuję, może na Oliwie rękę, albo może, że może jakoś ona mi schudnie i naprawdę wiecie, że ja analizuję to, że może to się by nie nadawało, jak mi schudnie łapka.

Naprawdę, jaki człowiek jest głupi, że ja myślę sobie, że jak mi schudnie łapka, to jakoś muszę teraz, jak ja teraz schudnę, to jest jakby mi łapka schudła, to ja jakby dochudnę do tej bransoletki możliwowej i wtedy ją będę mógł założyć.

Jak ja to założę?

No wiadomo, że nie, bo tu ciało z tej strony chude, a tu od nogi nie założę, więc jak?

Myślę, że może odciąć, może operacja, może potem przyszyć i wtedy to może, i słuchajcie, idę z tym do żony, mówię, patrz Magda, kurczę, wysłała dziewczyna, taki piękny możliw, ja go chcę nosić, ale to jest nie na moją rękę, nie pasuje, to trzeba jakoś wymienić.

Ona wzięła tę bransoletkę i tutaj jakoś ten sznureczek tak rozsunęła, bo go można rozsunąć i założyć na rękę i potem znowu zsunąć.

Naprawdę wiedziała, jak to zrobić, że tam się coś rozsuwa i zasuwa i że po to jest ten właśnie taki supełek tam, że tak można.

I nawet miałem taki pomysł, że ja w ogóle to zdemontuję, ten metalowy napis, i że wywalę, i że jakiś nowy dokupię snureczek, który się będzie mieścił na moją rękę.

No i jestem teraz zabrączkowany Aśka, mam, noszę ten możliw, mam go ze sobą, więc wszystko jest możliwe, że to jest taki hołd do całkowitej możliwości, tej całej niemożliwości, że, że ciebie nie ma.

I na pewno jakbyśmy mieli odcinek, to byśmy jeszcze na pewno zrobili odcinek, którego by pewnie wielu ludzi nie chciało słuchać.

I znowu to jest taki temat, o którym byśmy dużo nie poruszali w odcinku, ale na pewno byśmy znaleźli jakieś takie ujście wesołe na omówienie tego, żeby tym humorem się trochę chronić, żeby on trochę z nas ściągnął jakieś napięcie i ten strach.

Na pewno byśmy coś zaczęli mówić o lesie, żebyśmy tu stworzyli jakiś oddział, żebyśmy nie czymś tam jakby wystraszyli, że nie ma co.

Żebyśmy nagrywali odcinki właśnie takie partyzanckie, leśne, od razu byśmy na pewno obśmieli to, jakim byśmy byli oddziałem.

Co prawda ja wiem, że ty byś raczej, raczej ja tak jak sobie myślę, jakby Aśka była, jakby co to ona, że taka bardziej partyzantka miejska, to jednak dojeżdżająca.

Ja jednak mógłbym być w oddziałach leśnych,

Bo na pewno był jakiś fajny nazwisk i ja jestem trochę taki, mimo tych kleszczy, że ich jest trochę więcej niż było za okupacji i tego jak dziadek był powstańcem, to jednak tych kleszczy wtedy, no oczywiście wiadomo, że wtedy raczej się nie myślało, tylko bardziej po prostu, żeby skilować Niemców i tak jakby kleszcz może był, bo tak nie było jakiejś informacji na przykład, że...

Na przykład dzielny oddział AK, który szedł na pomoc w Warszawie, tak jak tutaj przez Kampinos przechodziły jeżyki słynne na pomoc warszawskiej w Warszawie, to nie było jakichś takich informacji specjalnych, na przykład oddział jakby tam się przedarł, ale na przykład został zaatakowany przez kleszcze, raczej właśnie to wtedy schodzi na...

A ja właśnie tak od razu myślał sobie, że fajnie być w partyzance, ale co z kleszczami jednak.

I tak, że tu dzielny, tu dzielny.

I tak sobie pomyślałem, że dzielny oddział i że w ogóle to czy z ruskimi jakieś boję i w ogóle pokonuję tych ruskich, ale że też trochę się boi kleszcze.

Panowie, panowie, ale idziemy walczyć, ale jednak dajcie ofa albo na przykład mugę, bo jednak trzeba mieć na kleszcze, żeby ten, bo jednak bolerioza, ale gdzie nagle bolerioza, a tutaj są ważniejsze rzeczy, bo drony latają.

Ale tak sobie Aśkę bym wyobraził w takim oddziale miejskim.

Jednak ona taka... Myślę sobie, że też byś śpiewała jakieś jakieś pieśni, byś śpiewała pewnie takie dostarczające jakby po prostu uśmiechu, radości.

Taką... Tak sobie wyobraziłbym Ciebie jako taką... Jezu Bóg, żeby też nie było tak, jak Marilyn Monroe pojechała do żołnierzy i śpiewała Happy Birthday czy coś takiego.

Jednak bardziej tak erotyką próbująca ich wzniecić, ich morale.

Biedaków, kurde, w Wietnamie.

Takie podejrzewam, że Aśka, kurde, jestem pewien, że ona by po kopach

i nas by gdzieś jakimiś takimi wzmożonymi pieśniami, na pewno jakimiś takimi powstańczymi, partyzanckimi, ona by dodawała trochę po prostu animuszu, też tak sobie wyobrażam, żeby miała wzniesiony miecz, czyli byś była taką trochę nika jakby, ale też z takimi pieśniami, z jakimiś takimi hymnami ja bym może napisał, chociaż pewnie by i tak Andrus pewnie to lepiej jakoś tam ujął, że tam właśnie coś nie rzucim, że powstaniem, że wyjdziem, na pewno by tam było coś, że wyjdziem, wstaniem i że coś...

niepoddan, że walczą, że jakoś tam po prostu okraszą i że mimo, że nazwany gdzieś tam po prostu idiotą, to tu się nie poddam i że nawet ten Greg by pewnie jakby usłyszał taką pieśń, to może by też już to cofnął i by wysłał jakiegoś maila, że tam sorry for the idiot, coś takiego.

Na pewno byś jakaś taka była

Tak sobie też wyobrażam Aśkę właściwie, że na jakimś takim uroczystym czołgu w kwiatach, że jedzie i dodaje ani muszu i my w ogóle wygrywamy i wtedy w ogóle panujemy i opanuje cały świat i jesteśmy w Moskwie i Putin w ogóle przysiądzie, no i że w ogóle on się podda, bo i to wszystko, że dzięki tej pieśni, że ty tam jesteś i że ty jesteś taki jakby możliw, frontowy możliw, co nie możliw, że możliwy, my wychodzeni i każdy z nas takim jakimś sposób, takim dronem w ogóle niedoścignionym, no to

Lekki wiaterek, wilgotność powietrza 61%, nie ma się na deszcz, miał być deszcz, może takie krótkie umiejscowienie.

Jaka jest widoczność?

Czekaj, mogę też w ogóle, wiesz, jakby, może też podajmy takie fakty, na przykład jeszcze coś takiego, że jakby kompas, w jakim kierunku?

Ja tak mam wrażenie, że to jest taki północno... Czekaj, mam tu gdzieś kompas?

kompas, proszę bardzo, więc tak, uwaga, wskazuje kierunek, więc jesteśmy tam północno wschodni.

Tak, północno-wschodni kierunek, 322 stopnie, northwest, słuchajcie, no także jest taka sytuacja, Paweł robi fotę, to był Mówiś, jeszcze przed nami jeden Mówiś, który odpalimy i ten Mówiś, który odpalimy dla Was i który jest zmontowany już, to jest Mówiś z końca marca, kiedy to pojechaliśmy z Asią,