Mentionsy
#16 Co u nas słychać? Mały update z życia!
Tym razem zabieramy Was w trochę inny, mniej uporządkowany odcinek. To bardziej jak rozmowa przy późnym spacerze niż klasyczna struktura podcastu.
Nie trzymamy się jednego tematu, tylko opowiadamy, co u nas – jak kiedyś, w pierwszym odcinku.
Mówimy o nowych relacjach, zdrowotnych trudnościach, emocjonalnych zakrętach i decyzjach, które nie przyszły łatwo.
Czasem lekko, czasem nostalgicznie. Taki odcinek, który przypomina, że życie rzadko idzie zgodnie z planem, ale i tak warto o nim mówić.
Dzięki, że jesteście z nami. 🫶
Szukaj w treści odcinka
No ja nad morzem byłam, w swoich rodzinnych stronach, u rodziców na święta i pamiętam jak mi to zdjęcie wysłałaś, że siedzisz, kurczę, tutaj pełne słońce, a tam taka kosta była, o Boże.
I zapomina się wtedy, że jest jakaś tam publika, która może, o Jezu, Boże, ale wiesz co, raz miałam tak, że odsłuchiwałam jakiegoś tam odcinka, a tak coś tam sobie robiłam w domu, czy nie chciałam się, po prostu byłam zmęczona, czy muzyką, czy czymś tam, mówię, a włączę sobie podcast, nie?
Boże, dlatego ja się denerwuję bardziej niż ona, nie?
Ty oczywiście leciałaś na skrzydłach miłości, a ja tam, wiesz, praktyczna, panna siedzi i boże, żeby ona miała gdzie pracować.
Nie, no ale chyba sobie znajdzie hotel, boże, jak ta dziewczyna nie przyjdzie, albo coś.
Mówię, boże, żeby tu żadnego dramatu nie było.
Po tych latach otworzyłam swoje urodziny i już wtedy miałam coś takiego, że o Boże, co ty jeszcze tam w głowie miałaś, ale z drugiej strony ujęło mnie, że miałam też takie dojrzałe myśli, że nawet spodobało mi się to, co czytam, pomimo tego, że byłam jeszcze dzieckiem, ale to było takie...
Tak, bo moje pokolenie to jest to, że tam internet powstał i wszystko się tak szybko wydarzyło, te komputery nagle, Boże jaki to był szałciał.
A ja mówię, Boże, co się dzieje?
Boże, co znowu wymyśliła.
Żadna z tych rzeczy, która się wydarzyła, bo no szczęście, że nie była tam tragiczna, ale takie się tam koleje losu, nie sprawiły, że wiesz, że ja byłam taka zmęczona tą relacją, albo Boże, ta znowu coś wymyśliła, albo znowu jej się coś przetrafiło, tylko to było takie naturalne, że okej, teraz spotyka Ciebie to, dobra.
I ja pamiętam, że siedziałam i rozmawiałam tam ze swoimi ludźmi i mówię, boże, nie wiem, co to będzie, co ta noc przyniesie, nie?
Ja mówię, boże, ja już wtedy byłam cała blada i w ogóle nie mogłam się otrzymać na nogach, że też nikt wcześniej na to nie zwrócił uwagi, jak czekałam tam w tej poczekalni, no ale zagrożenie życia.
I ja pamiętam, że się tak przeraziłam, mówię, boże, to miała być zwykłe.
O Boże, bo ja ją kocham.
O Boże, bo ja za nią tęsknię.
Ostatnie odcinki
-
#57 Trzymałam ją w szafie!
19.04.2026 07:18
-
#56 Mamy problem… więc postanowiłyśmy odpuścić
12.04.2026 11:11
-
#55 Czy terapia dla par ma sens?
05.04.2026 09:00
-
#54 Ogień i woda - PART 2!
29.03.2026 07:32
-
#53 Czy ogień i woda to zawsze mieszanka wybuch...
22.03.2026 08:10
-
#52 Co byśmy sobie powiedziały 10 lat temu?
15.03.2026 08:49
-
#51 Przeprowadzka do mojej dziewczyny
08.03.2026 09:01
-
#50 Ja, moja dziewczyna i mama
01.03.2026 08:57
-
#49 Nasz podcast ma już roczek! Co się zmieniło?
22.02.2026 06:19
-
#48 Walentynki - kicz czy świadome celebrowanie...
15.02.2026 09:00