Mentionsy

Lepszy Manager Podcast
Lepszy Manager Podcast
01.04.2025 12:30

Największe błędy żywieniowe pracowników biurowych - Mity i pułapki - Rozmowa z Ewą Wojtaszek

Dlaczego tak źle się odżywiamy? 
Jakie najczęstsze błędy żywieniowe popełniają pracownicy biurowi? 
Czy małe przekąski mogą nam pomóc, czy raczej zaszkodzić?
Jaki wpływ na zdrowie i produktywność ma nieregularne jedzenie?
Jak najlepiej planować posiłki w pracy?

-----
Przeczytaj e-book "30 Inspirujących historii dla Managerów"
https://szkola.lepszymanager.pl/30historiitw

Przeczytaj artykuł: Sztuka perswazji
Jak wzmocnić asertywność?
Model GROW

Bądźmy w kontakcie:
Instagram: https://urlgeni.us/instagram/lepszy_manager
Facebook: https://urlgeni.us/facebook/lepszymanager
Grupa Facebook: https://urlgeni.us/facebook/6GU7
Prasówka Managera: https://lepszymanager.pl/prasowka/
YouTube: https://urlgeni.us/youtube/channel/lepszymanager

Dołącz do 30 000 managerów, którzy co tydzień dostaję Prasówkę Managera https://lepszymanager.pl/prasowka/
Kursy online: 
AI w biurze i usługach: https://szkolamanagera.pl/aiwbiurze
Produktywny Manager: https://produktywnymanager.pl
POWERR Feedback Masterclass: https://szkola.lepszymanager.pl/powerrfeedback
Makra i VBA krok po kroku: https://szkola.lepszymanager.pl/makra-i-vba

Blog:
https://lepszymanager.pl

Rozdziały (17)

1. Wprowadzenie i przedstawienie Ewy Wojtaszek

Marcin przedstawia Ewę Wojtaszek, dietetyczkę i eksperta w dziedzinie zdrowego odżywiania.

2. Przedstawienie Ewy Wojtaszek i jej pasji do zawodu

Ewa opowiada o swoim studiach i pracy jako dietetyczka, podkreślając, że jej zawód jest jej pasją.

3. Najczęstsze błędy żywieniowe wśród pracowników biurowych

Ewa wymienia najczęstsze błędy żywieniowe, takie jak nieregularne posiłki i brak śniadania.

4. Podjadanie i przekąski między posiłkami

Ewa omawia błąd podjadania i propozycje na ciche przekąski między posiłkami.

5. Śniadanie i jego znaczenie

Ewa omawia znaczenie śniadania i propozycje na szybkie i zdrowe śniadania.

6. Kawa i jej wpływ na zdrowie

Ewa omawia korzyści i ryzyko spożywania kawy, podkreślając ważne jest czytać skład.

7. Błąd spożywania za dużo w drugiej części dnia

Ewa omawia błąd spożywania za dużo w drugiej części dnia i jego wpływ na zdrowie.

8. Kolacje i post przerywany

Ewa omawia zalecenia dotyczące kolacji i postu przerywanego, podkreślając, że zależy to od indywidualnych potrzeb.

9. Post przerywany i jego wpływy

Ewa Wojtaszek omawia efekty postu przerywanego i jego znaczenie dla zdrowia.

10. Śniadania i kolacje

Rozmowa o preferencjach w odżywianiu, śniadaniach i kolacjach, oraz zbilansowaniu posiłków.

11. Zbilansowanie posiłków

Ewa Wojtaszek omawia zbilansowanie posiłków i znaczenie wodowania się.

12. Woda i jej znaczenie

Rozmowa o ważności wodowania się i propozycje metody pomagające w utrzymaniu dobrych nawyków.

13. Monotonie w odżywianiu

Ewa Wojtaszek omawia problemy z monotonią w odżywianiu i jej wpływ na zdrowie.

14. Złożoność odżywiania

Rozmowa o złożoności odżywiania i potrzebie prostych rozwiązań.

15. Talerz zdrowia

Ewa Wojtaszek omawia talerz zdrowia i jego zastosowanie w odżywianiu.

16. Informacje i zdrowe odżywianie

Rozmowa o nadmiarze informacji i potrzebie prostych rozwiązań w zdrowym odżywianiu.

17. Zakończenie rozmowy i podsumowanie

Ewa Wojtaszek podsumowuje rozmowę, podkreślając znaczenie zdrowego odżywiania i propozycje prostej strategii zmiany nawyków żywieniowych. Rozmowa kończy się podziękowaniami i informacją o lokalizacji i mediach społecznościowych Ewy Wojtaszek.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 439 wyników dla "E i"

Jakie są najczęstsze błędy żywieniowe, które popełniają managerowie czy pracownicy biurowi?

Jak to możliwe, że mamy dostęp do tylu informacji, a mimo to większość z nas wciąż odżywia się tak niezdrowo?

Jakie są zdrowe przekąski, jakieś ciekawe alternatywy do przekrośnienia w trakcie dnia?

Czy kawa na śniadanie to dobry pomysł?

Jak ważne jest czytanie etykiet w procesie zdrowego odżywiania?

Dlaczego to zależy, to dobra odpowiedź na każde pytanie w dziedzinie dietetyki.

O to wszystko zapytałem eksperta, dietetyczkę Ewę Wojtaszek, pasjonatkę zdrowego odżywiania.

Cześć Marcin.

Dzięki, że zgodziłaś się wziąć udział w naszej rozmowie.

Może na początek powiedz parę słów o sobie, żeby przybliżyć swoją osobę naszym słuchaczom.

Więc tak, jestem dietetykiem.

Skończyłam studia na Uniwersytecie Rzeszowskim w dwóch kierunkach, zdrowie publiczne i dietetyka.

Od ośmiu lat pracuję w zawodzie.

Początkowo pracowałam w cateringu dietetycznym, natomiast już siedem lat prowadzę własny gabinet dietetyczny Bonesante w Dębicy.

Jestem tam dietetykiem głównym.

Jestem tą szczęściarą, że naprawdę zawód, który wykonuję na co dzień, to też moja pasja po prostu.

Bardzo cieszę się, kiedy mogę widzieć efekty moich podopiecznych, ponieważ widzę też to, jak oni zmieniają swoje podejście do siebie, co sprawia mi ogromną satysfakcję.

A myślę, że u każdego z nas bardzo ważne jest to, aby robić to, co po prostu nam daje satysfakcję.

No właśnie, a czemu właściwie zdecydowałaś się na taki, a nie inny zawód?

Dietetyka jest mi bliska, ponieważ ja sama, odkąd pamiętam właściwie, byłam na jakiejś tam diecie.

Zawsze miałam jakieś ale w stosunku do siebie, swojej wagi.

I pewnie gdzieś tam próbowałam z nią coś robić, natomiast jeśli dzisiaj sobie pomyślę o tych wszystkich próbach, to faktycznie pojawia się uśmiech na mojej twarzy i taka trochę też nawet frustracja, bo dziwię się skąd we mnie takie pomysły.

Jakby wiedza, która powodowała, że ta waga nie redukowała się, była oczywista, bo dzisiaj widzę, jakie błędy popełniałam.

Dlatego też traktuję swój zawód jako taką misję i pokazanie innym, o co chodzi tak naprawdę z tym zdrowym odżywianiem, bo żyjemy w czasach, gdzie każdy z nas ma jakiś pomysł na tą dietę, natomiast bardzo ważne jest to, żeby to zrozumieć i żeby każdy z nas znalazł swój sposób, w którym będzie mu najlepiej pilnować sobie tych zasad.

No właśnie, dieta, błędy.

Ja generalnie pomagam menadżerom, pracownikom biurowym.

Są to osoby, które na co dzień pracują w biurze, przy komputerze i często widzę, że mimo że wydaje się nam, że ta wiedza jest dosyć powszechna, to wciąż popełniamy błędy.

Ja też na pewno popełniam błędy, słuchacze, czytelnicy pracówki menadżera, czytelnicy bloga też na pewno błędy popełniają i z Twojej perspektywy, z perspektywy specjalisty, eksperta, który pracuje z dziesiątkami klientów na co dzień, pacjentów,

Powiedz mi, gdybyś miała wymienić takie najczęstsze, może nawet najgłupsze błędy żywieniowe, które pracownicy, menadżerowie mogą popełniać, no to co by było takimi, które byś wskazała, które największy wpływ negatywny mają na nasze zdrowie, na naszą koncentrację, na naszą pracę i tak dalej?

Tutaj jako dietetyk bardzo często właśnie obserwuję, jakie błędy popełniamy.

Nie tylko w pracy, ale na co dzień.

I o dziwo właśnie chodzi o to, że popełniamy błędy jeśli chodzi o takie zupełnie podstawowe sprawy.

Pierwszą sprawą jest na pewno to, że nie do końca planujemy to co jemy, czyli trochę robimy to wszystko chaotycznie.

Jakby nie ma w nas takiego planu działania.

Nie jest tak, że dzień wcześniej planujemy to, co zjemy kolejnego dnia, tylko gdzieś tam trochę idziemy na żywioł, tak?

Wstajemy rano, ewentualnie zgarniemy jakieś jabłko do torebki i idziemy bez takiego zastanowienia się, co będziemy jeść przez cały dzień i trochę tutaj powoduje to, że wrzucamy w siebie bardzo dużo takich niezdrowych, szybkich przekąsek.

Więc takie nieregularne posiłki i podjadanie nieprzemyślanych posiłków, to na pewno jest taki pierwszy błąd, który popełniamy.

Drugim błędem jest to, że po prostu nie jemy śniadań.

I tutaj bardzo często nawet w reklamach nam mówią, że to śniadanie to najważniejszy posiłek w ciągu dnia.

I kiedy na przykład uczestniczę w różnego rodzaju warsztatach, nawet tych z dziećmi, to porównuję to śniadanie do takiego paliwa.

Wyobraźmy sobie, że mamy super auto, ale jeśli tego auta nie zatankujemy, to też to auto po prostu nie pojedzie.

I trochę tak jest z naszym śniadaniem.

To śniadanie to paliwoda naszego organizmu, więc jeśli chcemy, żeby faktycznie nasz organizm dawał z siebie wszystko, to śniadanie jest faktycznie ważnym posiłkiem.

Ja myślę, że jeśli chodzi o śniadania, to trochę to może wynikać też z tego, że rano wstajemy, biegniemy, trzeba dzieci nakarmić, ubrać i dzieci na pewno pilnujemy bardziej, żeby one to śniadanie zjadły, a my w ciągłym takim biegu, pośpiechu wpadamy do biura, otwieramy laptopa, coś się dzieje, nie orientujemy się i jest już dwunasta.

Kiedy powinno się zjeść w takim razie śniadanie?

Jaka jest taka najlepsza pora i co tak najlepiej zjeść na śniadanie, żeby mieć tę energię na kilka pierwszych godzin?

Coś możesz podpowiedzieć może?

Tutaj jeśli chodzi o to śniadanie, nie ma tak naprawdę wyznaczonej konkretnej godziny, w której mamy zjeść to śniadanie.

To jest trochę kwestia indywidualna, zresztą jak praktycznie wszystko w dietetyce.

To zależy od, po pierwsze, tego czy wstając czujemy już ten apetyt, bo to też nie o to chodzi, żeby do tego śniadania się zmuszać.

Nikt nie powiedział, że śniadanie musimy zjeść zaraz po wstaniu z łóżka.

To śniadanie może nawet pojawić się do dwóch godzin po...

Pamiętajmy też o tym, że to śniadanie możemy zaplanować dzień wcześniej.

Fajną rozwiązaniem będzie na przykład nocna owsianka.

Wieczorem zalewamy sobie po prostu płatki owsiane wodą czy napojem roślinnym, czy po prostu mlekiem, jeśli jest ono dobrze tolerowane.

Rano wstajemy, dorzucamy orzechy, dorzucamy świeży owoc, dorzucamy jogurt typu skyr.

I to jest śniadanie, które trwa dosłownie dwie minuty.

Przygotowanie tego śniadania trwa dosłownie dwie minuty.

A ja też słyszę w gabinecie często taki argument nie jedzenia śniadań, czyli właśnie braku czasu.

No myślę, że śniadanie, które potrwa, przygotowanie go potrwa dwie minuty to coś, co każdy z nas jest w stanie ogarnąć, że tak powiem.

Więc tutaj jeśli chodzi o to śniadanie pamiętajmy o tym, że po pierwsze

Zaplanujmy dzień wcześniej to, co zjemy na śniadanie.

Po drugie, pamiętajmy o tym, że możemy to śniadanie przygotować dzień wcześniej.

A po trzecie, pamiętajmy o tym, że to nie musi być naprawdę jakieś wykwintne danie.

To nie musi być od razu omlet, którego faktycznie gdzieś tam troszeczkę dłużej przygotowujemy.

To może być coś naprawdę szybkiego typu nocna owsianka czy po prostu kanapki, ale z dobrej jakości produktów.

Pierwszy punkt, o którym wspomniałaś, to nieregularne posiłki i podjadanie.

Jeśli bym może wrócił do tego podjadania, to faktycznie tak jest, że często w firmach mamy automaty, w których bardzo rzadko można spotkać zdrowe przekąski.

Z reguły to są jakieś chipsy, batoniki, łapie nas szybki głód.

A masz pomysł na jakieś takie przekąski między posiłkami, które można z czystym sumieniem

Dzień dobry.

Pamiętamy o tym, że to co jemy to ma nam dać konkretne wartości odżywcze, tak?

Więc ja tutaj bardzo swoich podopiecznych strofuję przed tym właśnie takim podjadaniem.

Raczej staramy się, żeby wszystko to co jemy było konkretnym posiłkiem, a nie tylko jakąś przegryzką i dobrze skomponowanym po prostu pełnowartościowym posiłkiem.

Natomiast faktycznie zdarzają się takie sytuacje jak mówisz, czyli załóżmy łapie nas głód, do wyjścia z pracy już niedługo zostało, więc wiadomo trudno żebyśmy się rozkładali z jakąś sałatką.

Dlatego tutaj jest kilka takich faktycznie produktów, które warto mieć gdzieś tam w biurku.

Pierwszym z nich na pewno są orzechy.

Orzechy, pestki, nasiona i tutaj właściwie wszystkie orzechy są super zdrowe.

Jedyne, które gdzieś tam możemy trochę bardziej uważać, to orzechy ziemne.

Natomiast migdały, orzechy nerkowca, orzechy włoskie, to są orzechy, które jak najbardziej powinny gdzieś tam być blisko nas, aczykolwiek pamiętamy o tym, że to też są produkty wysokokaloryczne, bo łyżka orzechów to około 100 kalorii.

No właśnie, orzechy mają dużo tłuszczu.

Tak i tutaj tłuszcz jakby od razu nam się kojarzy z czymś złym, ale pamiętamy o tym, że mamy tłuszcze, które są nam bardzo potrzebne i przede wszystkim właśnie naszemu mózgowi, więc tutaj absolutnie powinniśmy z nich korzystać, tylko właśnie tu nie chodzi tylko o produkt, a o ilość, którą

Najlepiej, gdyby one były gdzieś tam już pokrojone w jakimś pojemniku i łatwo po prostu dostępne.

Są one niskokaloryczne, więc nie musimy się martwić o nasz bilans energetyczny w ciągu dnia, a z drugiej strony jest to taka bomba witaminowa, która też ten nasz organizm fajnie

I trzecią taką szybką przekąską, którą mogłabym zaproponować dla pracowników biurowych, to wszelkiego rodzaju np.

Żyjemy w czasach, gdzie naprawdę możemy zaopatrzać się w takie gotowce dobrej jakości, które będą szybkim rozwiązaniem, kiedy jedziemy ze spotkania na spotkanie, gdzie faktycznie gdzieś tam czas do naszego takiego pełnego posiłku się wydłuża, to taki baton na bazie właśnie czy orzechów, czy owoców będzie fajną alternatywą.

Ale to nie jest tak, że te batoniki z reguły mają fajny opis, ale tak naprawdę to jest bomba cukrowa?

No, dlatego tutaj wspominałam też o tym, że bardzo ważne jest to, żebyśmy sprawdzali sobie, z jakiego batonika korzystamy, więc po prostu musimy się nauczyć czytać składu.

Faktycznie, bardzo często, nawet jeśli batonik ma na pierwszym miejscu gdzieś tam w nazwie Fit Slim, jeszcze nie świadczy o jego jakości.

Więc tutaj patrzymy na opakowanie, patrzymy, żeby przynajmniej od trzeciego miejsca w składzie nie było cukru,

Najlepiej, gdyby tego cukru było poniżej 10 gram na 100 gram produktu.

No i patrzymy sobie po prostu na skład.

Jeśli tam są tylko orzechy, tylko owoc, czy suszony, czy świeży, ewentualnie jest on troszeczkę dosładzony np.

zdrowym miodem, no to myślę, że taki batonik jeden zjedzony w przerwie będzie takim szybkim dostarczeniem energii, ale też po takim produkcie nie będziemy się martwić o szybki spadek energii.

Ok, czyli jeśli już, to trzeba bardzo mocno skupić się na tym, żeby sprawdzić etykiei cukier nie powinien być na pierwszym miejscu, poniżej 10 gram na 100, to takie maksimum, jaka może być cukru w takim batoniku.

Dobra, to tutaj mamy, ale generalnie to co powiedziałaś jest istotne, że jednak mimo wszystko warto unikać podjadania i planować lepiej tą dietę wcześniej.

Bo ja też tak sobie teraz myślę, z tymi śniadaniami faktycznie jest problem.

Ja akurat osobiście pilnuję tego, natomiast często mi się zdarza, że kogoś...

Zapraszam na kawę na godzinę dwunastą, a ktoś mówi, o, jeszcze nie zjadłem śniadania, to trochę jest dla mnie też dziwne.

Jakie jeszcze błędy możesz wskazać, które popełniamy?

To właśnie myślę, że kolejnym błędem będzie to nadużywanie kawy, bo kawa jako sam w sobie napój jest super zdrowa.

Wiedziem, że do tego wrócimy.

Ja jestem kawoszem, słucham, jestem ciekawy, ile kawy mogę maksymalnie wypić i dlaczego nie za dużo.

Już rozwiewam wszystkie Twoje wątpliwości a propos kawy.

Więc tak jak wspomniałam, jest to bardzo zdrowy napój, jak najbardziej powinniśmy z niego korzystać.

Natomiast pamiętajmy o tym, że w większości przypadków to nie produkt staje się jakąś kłopotliwą częścią, a ilość, którą spożywamy danego produktu i równie tak samo jest właśnie z kawą.

Czyli jeśli spożywamy do 4 filiżanek dziennie,

Badania pokazują, że kawa przepięknie jest w stanie nas pobudzić do działania, przepięknie pomagać nam dawać z siebie więcej.

Jest to taki zastrzyk, bym powiedziała, energii.

Natomiast tutaj jeśli przekroczymy tą ilość, czyli to jest powyżej 400 mg kawy dziennie, no to już ona może działać nawet w ten sposób, że po prostu będziemy bardziej nerwowi, mniej skoncentrowani, będziemy mieć większy problem z takim skupieniem.

Więc kawa, tak, ale po pierwsze dobrej jakości, więc super byłoby, gdybyśmy mogli korzystać ze świeżo mielonej kawy.

Druga rzecz, pamiętamy o tej ilości, czyli do czterech filiżanek.

Jeśli jesteśmy kawoszami, to nawet zróbmy taki prosty trik.

Z wielkich kubków przejdźmy na małe filiżanki.

Wtedy jakby podobną ilość możemy sobie pić i jakby głowa jest spokojniejsza, a jednak dawka kawy nie jest przekroczona i mamy ten taki cel, który chcemy osiągnąć.

Pobudzenie?

Ale z takim bezpieczeństwem dla naszego organizmu.

Dobra, to ja mam dwa pytania odnośnie kawy.

Pierwsze pytanie to, czy picie samej kawy na śniadanie, bo się z tym spotykamy, jest zdrowe?

Mamy pusty żołądek i czasami jest tak, że ktoś sobie strzela shota espresso i wychodzi, a później dopiero je śniadanie.

Drugie pytanie, do której godziny jest bezpiecznie i zdrowo pić ostatnią kawę?

Więc tak, jeśli chodzi o pierwsze pytanie, to tak jak powiedziałam na samym początku, to zależy, bo jeśli nasz układ pokarmowy działa prawidłowo, jeśli nie mamy żadnych problemów z żołądkiem typu zgaga, refluks, to myślę, że taka kawa, która nie jest jakimś bardzo mocnym naparem, może być wypita nawet na czczo, natomiast musimy po prostu siebie obserwować.

Jeśli widzimy, że ta kawa działa w ten sposób, że faktycznie pobudza nas do działania,

Zaznaczam, że my nie mamy później takiego problemu ze zjedzeniem jednak tego śniadania, bo tutaj nawet jeśli tą kawę rano sobie wypijemy, pamiętamy o tym, że to śniadanie powinno się pojawić, to w porządku, zostawmy sobie ją rano naczczo.

Natomiast problem pojawia się wtedy z kawą naczczo, kiedy na przykład mamy jakieś jednostki chorobowe.

Kiedy mamy jakieś niedobory w organizmie, bo niestety kawa zmniejsza wchłanialność na przykład żelaza, a ja w pracy w gabinecie naprawdę widzę plagę niedoborów żelaza, więc tutaj taka uwaga.

Jeśli wiemy, że mamy jakiś niedobór w organizmie, jeśli wiemy, że mamy problemy żołądkowe czy problemy z działaniem układu trawiennego, odstawmy tę kawę i wypijmy sobie ją jednak po śniadaniu.

Natomiast jeśli od lat tak robimy, nie widzimy żadnych problemów z naszym samopoczuciem później, to jak najbardziej ta kawa nacho może się pojawić.

Odpowiadając na drugie Twoje pytanie, tutaj nawet widziałam kiedyś takie badanie, gdzie taką sugerowaną porą na kawę była godzina 15.30.

Tak, na ostatnią kawę oczywiście.

Rytm dobowy to jest jakby taki cykl, w którym żyje nasz organizm i fajne jest to, żeby ten rytm nie był zaburzony.

Jednak pamiętamy o tym, że godziny popołudniowe, wieczorne to są godziny, gdzie już nasz organizm chce się wyciszyć, chce się uspokoić.

Natomiast bez wątpienia, kawę też pijemy po to, żeby jednak ona zadziałała pobudzająco, więc będzie ona faktycznie dobrym rozwiązaniem w godzinach.

Ok, no tak sobie myślę, że też pewnie dobrym pomysłem byłoby, jeśli ktoś bardzo lubi o 18 wypić sobie kawę bezkofeinową, bo często też są smaczne kawy bezkofeinowe, nawet nie zorientujemy się, że nie ma w niej tyle tej kofeiny.

Dobra, no to mnie trochę uspokoiło, bo ja tak dwie kawy dziennie piję, faktycznie drugą...

Kolejnym błędem jest to, że jemy za dużo w drugiej części dnia, ale bardzo często wynika to z tych wcześniejszych błędów, o których mówiłam, czyli np.

właśnie niejedzenie

Znowu, badania pokazują, że osoby, które nie jedzą śniadań, mają dużo większy apetyt w drugiej części dnia i niestety apetyt na te mniej zdrowe rzeczy, czyli chcemy szybciutko uzupełnić tę energię.

No a nie oszukujmy się, szybki skok energii dają nam cukry, dają nam tłuste produkty, przetworzone produkty, więc...

Dlatego bardzo często jest tak, że faktycznie do południa możemy nic nie jeść, bo nawet ten organizm się nie upomina o te posiłki.

Natomiast kiedy wracamy do domu, po pracy, już czujemy ten taki relaks, bo jakby ta najbardziej stresująca część dnia za nami, to nagle ciężko nam tak naprawdę powstrzymać się od tych posiłków.

Bardzo często zadamy ich za dużo objętościowo, co z kolei obciąża nasz układ pokarmowy.

No niestety sprzyja też nadwazy czy otyłości, więc takie koło, które się nam zamyka.

Więc tak tutaj bym wymieniła jako kolejny najczęstszy błąd, który popełniamy, to to, że jemy za dużo objętościowo w drugiej części dnia, zapominając o tych posiłkach w pierwszej części.

Ale jeśli mówimy o drugą połowę dnia, to są takie nacje jak np.

Włosi, którzy jedzą duże kolacje, to są takie uczty, często o godzinie 19-20, czyli to jest tak, że jest jakaś konkretna godzina przed snem, kiedy powinniśmy zjeść ostatni posiłek, bo tu łączę trochę dwa tematy.

Do której powinniśmy jeść i właśnie jak duże te chociażby kolacje powinny być, bo no też jest moda na post przerywany, chociażby nie wiem czy na ten temat mogłabyś coś nam tutaj podpowiedzieć.

Jeśli chodzi o te kolacje, takie ogólne zalecenia żywieniowe mówią nam o tej przerwie dwóch, trzech godzin przed porą pójścia spać.

Jest to czas, gdzie organizm jest w stanie przetrawić ten wcześniejszy posiłek, jakby faktycznie nie powoduje to takiego stresu i dodatkowej pracy wtedy, kiedy organizm chce już odpoczywać i faktycznie gdzieś tam zbierać siły na kolejny

A z drugiej strony nie musimy się martwić, że gdzieś tam pójdziemy spać głodni, więc ja z mojej perspektywy i takiej współpracy z pacjentami widzę, że faktycznie te 2-3 godziny przed snem to jest taki optymalny czas na zjedzenie lekkiej kolacji, no bo tutaj wiadomo, że możemy sobie zjeść kolację 2 godziny przed snem, ale jeśli to będzie

Może to być na przykład po prostu jajecznica, omlet, gdzie trzeba troszeczkę więcej czasu poświęcić.

Tego czasu rano raczej nie mamy albo jest ono ograniczone, więc myślę, że ta kolacja jest fajnym pomysłem na tego typu produkty.

Może to być też sałatka, którą możemy zrobić jako trochę sprzątanie lodówki, więc tutaj jeśli chodzi o te kolacje to takie najważniejsze punkty.

Aczkolwiek też poruszyłeś bardzo ważny i modny bym powiedziała w ostatnim czasie temat, czyli temat postu przerywanego.

No i tak jak wspomniałam po raz kolejny, jeśli miałabym wyrazić swoje zdanie na ten temat, to zależy.

Ten post przerywany będzie super opcją dla osób, które na ogół się zdrowo odżywiają, pilnują sobie zasad zdrowego odżywiania,

Ich celem jest np.

redukcja wagi ciała i po samym takich ogólnych wprowadzenia zasad typu regularność posiłków, odpowiednie nawodnienie, jedzenie większej ilości warzyw, owoców, odpowiednie komponowanie posiłków, zjadanie odpowiedniej ilości białka w posiłku nie widzą oczekiwanych efektów, to wtedy faktycznie ten kolejny krok, który bym zaproponowała i faktycznie tak robię ze swoimi podopiecznymi, to jest wejście w post przerywany, czyli wydłużenie tej nocnej przerwy.

No właśnie, bo wyjaśnijmy na czym polega

No właśnie, bo może to nie każdy wie o co chodzi.

Post przerywany są to określone momenty, w których my jemy i nie jemy.

Najpopularniejszy post to 16 na 8, czyli robimy sobie 16 godzin przerwy od jedzenia, a natomiast te 8 godzin to jest ten czas, gdzie możemy sobie jeść i niekoniecznie musimy nawet bardzo jakoś zwracać uwagę na to, ile wtedy jemy tych produktów.

Ze względu na to, że ten post nocny, który jest przedłużony, jest to czas, gdzie i tak organizm powinien sobie poradzić jakby z przetrawieniem danych produktów.

Natomiast tutaj ta przerwa może być różna, bo uważam, że post nocny, który trwa 12 godzin, to już jest czas, gdzie naprawdę fajnie te nasze organy są w stanie się zregenerować, przetrawić też te wcześniejsze posiłki i faktycznie przygotować się na kolejny dzień.

Więc tak jak mówię, post przerywany ok, dla osób, które

Już wcześniej po prostu zdrowo się odżywiały, a nie widziały takich efektów, które oczekiwały.

Na pewno dla osób, które mają zaburzony metabolizm, czyli jednak takie tradycyjne zasady zdrowego odżywiania nie przynoszą efektów.

Dla osób, które mają na przykład insulinooporność faktycznie wtedy wydłużenie tego postu i tego niejedzenia powoduje, że łatwiej nam utrzymać tą wrażliwość na insuliiinsulinę na niższym poziomie.

I tutaj wydaje mi się, że też trzeba zwrócić uwagę na swój po prostu charakter.

Ten post przerywany będzie dla takich osób, które faktycznie są takie samozaparte, które mają taką samodyscyplinę w sobie, które jeśli sobie faktycznie coś postanowią, to konsekwentnie do tego dążą.

Bo pamiętamy o tym, że post przyniesie efekt, ale tylko i wyłącznie wtedy, kiedy faktycznie przez tę określoną ilość godzin nie jemy nic.

Czyli tutaj jabłuszko, które jest zdrowe, czyli cukier, który nas gdzieś tam koleżanka czy kolega poczęstował, pół kanapeczki, które nie dojadło dziecko, to też są posiłki.

A post to możemy nazwać wtedy, kiedy faktycznie my nie spożywamy żadnych kalorii.

A jeszcze wracając do tych śniadań i kolacji, no na zachodzie popularne są na śniadanie bardzo tłuste, no bekon, kiełbaski, jajka sadzone, czyli dużo tłuszczu na śniadanie.

Czy to tak jest właśnie, że rano powinniśmy, ta proporcja składników odżywczych powinna być bardzo różna od, powiedziałaś sama o lekkich kolacjach.

Jakby dążę do tego, czy na kolację powinniśmy właśnie jeść bardzo lekko, a na śniadanie możemy sobie pozwolić na dużo tłustsze składniki odżywcze, czy to raczej powinno być jakoś zbilansowane w każdym posiłku tak samo?

Tutaj faktycznie zgodzę się z Tobą, że jeśli mamy z czymś w cudzysłowie zaszaleć, to lepiej, żeby to było jednak śniadanie, tak?

Nawet z tego względu, że potem mamy jeszcze cały dzień, żeby

Zobaczcie, jak to wygląda.

Tłuszcze to makroskładnik, który daje nam energię na dłużej, czyli po takim śniadaniu białkowo-tłuszczowym, czyli na przykład jajecznicy z trzech jajek na plasterku boczku i do tego na przykład pół awokado, ale nie zapominajmy oczywiście o najważniejszym elemencie naszego talerza, czyli o warzywach.

Takie śniadanie może się okazać, że faktycznie nie dość, że

Dzięki większej zawartości białka to nasycenie będziemy dłużej czuć, dzięki z kolei zawartości tłuszczu, po którym tak jak mówię, energia dużo wolniej nam po prostu spada.

Natomiast znowu, jak chyba w każdym przypadku pytanie z dziedziny dietetyki, to zależy, bo są osoby, które jedzą sobie śniadanie na słodko, czyli na przykład owsiankę i wspaniale się po niej czują, na długo ich ona syci, więc no...

Taka obserwacja samego siebie, myślę, że to jest bardzo ważnym punktem.

I spróbowanie, czemu nie?

Jeśli się po nich dobrze czujemy, no to jak najbardziej możemy je wprowadzać.

To też nie jest tak, że my musimy cały czas później na takich śniadaniach bazować, tak?

Możemy sobie to przeplatać.

Dzisiaj zadamy sobie jajecznicę z awokadą i warzywami, a jutro to może być po prostu owsianka.

No właśnie tu poruszyłaś taki ciekawy punkt, mianowicie w wielu naukach mam takie wrażenie, że czasami pewne sposoby postępowania czy jak w dietetyce odżywiania są przekazywane na zasadzie takich prawd objawionych.

Rób tak, a nie inaczej.

Rób tak, to będziesz zdrowy.

Tu z tego co mówisz takie jakby mam wnioski.

Popraw mnie, jeśli się mylę.

Niekoniecznie jest tak w dietetyce, że trzeba postępować konkretnie z pewnym schematem.

Jak to jest z Twojej perspektywy, z Twojego doświadczenia?

Czy też jest tak, że specjaliści mają zupełnie inne opinie i tak naprawdę trzeba na sobie przetestować?

Czy są jakieś takie zasady, które są sztywne, twarde i jeśli będziemy się ich trzymać, to będzie dobrze?

No właśnie, ta dietetyka to jest jakby dziedzina, w której też bardzo często zmieniane są punkty widzenia, z tego względu, że to jest dziedzina, która się mocno rozwija.

Cały czas są przeprowadzane różne badania, cały czas są sprawdzane wcześniejsze metody i rozwiązania, dlatego trzeba być na bieżąco, aczkolwiek to co powiedzieś, mam wrażenie, że teraz każdy specjalista ma trochę swój sposób na to zdrowe odżywianie, do którego chce przekonać swoich podopiecznych.

I tutaj myślę, że to jest taka pułapka trochę tych dzisiejszych czasów, taki paradoks trochę tego zdrowego odżywiania, bo z jednej strony faktycznie mamy ogrom wiedzy na temat zdrowego odżywiania i taką wiedzę ogólnodostępną, a z drugiej strony jest tego aż tak dużo, że w pewnym momencie po prostu się gubimy, frustrujemy i nie wiemy, w którą stronę podejść, więc...

To jest to, o czym powiedziałam już wcześniej.

To wszystko zależy, bo każdy z nas jest inny, każdy z nas prowadzi trochę inny tryb dnia, trochę ma inny też po prostu stan zdrowia, inne jednostki chorobowe, inne po prostu nawet kubki smakowe, tak?

Także tutaj myślę, że kwestia takiego podejścia indywidualnego...

No właśnie o to chciem zapytać, bo kiedy do Ciebie przychodzi pacjent podopieczny do gabinetu, to jak zaczyna się ta współpraca?

Właśnie co Ty badasz na początku?

Jakby czego chcesz się dowiedzieć od tej osoby, żeby zacząć w ogóle pomagać, zmieniać nawyki, zmieniać sposób odżywiania?

Jakie elementy są takie istotne z Twojej perspektywy, kiedy zaczynacie taką współpracę?

Wbrew pozorom wcale nie pytam pierwsze o wagę, czy zawartość tkanki tłuszczowej podopiecznego, a po prostu rozmawiam, czyli podpytuję.

Do tej pory to żywienie wyglądało?

Jak w ogóle dzień pacjenta wygląda?

Jak tutaj do tej pory dbał o ten zdrowy tryb życia?

Na podstawie tego wyciągam wnioski, czyli właśnie mówimy sobie o takich największych błędach żywieniowych,

Ale też oczywiście staramy się zawsze znaleźć jakiś plus, bo to nie jest tak, że jakby wszystko robimy źle.

Bardzo często jest tak, że my siebie za bardzo surowo oceniamy, tak?

Czyli nam się wydaje i trochę podchodzimy do tego tak zero jedynkowo, tak?

Że albo musimy wszystko robić na 100% i super sobie pilnować pewnych rzeczy,

Albo po prostu w ogóle zdrowe odżywianie nie ma sensu, bo co z tego, że ja będę pił wodę, jak na przykład mam słabość do słodyczy i gdzieś tam nie wyobrażam sobie dnia bez czekoladki.

Absolutnie tak nie jest.

Pamiętamy o tej metodzie małych kroków.

Wydaje mi się, że tutaj jest bardzo, bardzo ważna

Sprawa i taka metoda, która pozwala nam osiągać sukcesy na dłużej, a to chyba jest takim najważniejszym celem, żeby wprowadzać zmianę, ale żeby ta zmiana nie trwała chwilę, bo chcemy schudnąć do jakiegoś wydarzenia, czy chcemy zadbać o swoje

Zmiana na trwałe, małymi krokami, myślę, że jest takim kluczem do tego, żeby faktycznie cieszyć się dobrym zdrowiem.

Moje odkrycie kiedyś było takie, że ja czasami łapałem się na tym, że brałem jakieś Ibuprom, bo bolała mnie głowa o którejś godzinie, a potem się orientowałem, że ja od rana to wypiłem pół szklanki wody.

Jak jest właśnie z piciem wody?

Czy to jest ilość picia wody?

Czy to jest coś, co możesz zaliczyć do błędów, w sensie jakby nieregularne nawadnianie się?

Jak bardzo to jest istotne, jeśli chodzi o nasze trawienie, o nasz metabolizm i taką codzienną właśnie pracę, koncentrację?

Tak, zdecydowanie.

Za mała ilość wypijanych płynów w ciągu dnia to jest jeden z największych problemów.

A popatrz, taka prosta sprawa, przecież jak sobie nawet powiemy to, żeby wypić te 6 szklanek wody, no co to jest za problem?

Aczkolwiek ja u swoich podopiecznych właśnie widzę bardzo duży problem z tą podstawową zasadą zdrowego trybu życia.

Natomiast jest ona po prostu niezbędna do prawidłowego funkcjonowania.

I znowu takie proste porównanie.

Wyobraźmy sobie, że mamy lupę, którą możemy zaglądać do swojego organizmu, no i widzimy, że ponad 60% naszego układu ciała to jest właśnie woda.

Więc włączając logiczne myślenie, nie może jej zabraknąć w naszej codzienności, żeby prawidłowo funkcjonował nasz organizm.

Nie ma układu w naszym organizmie, gdzie ta woda jest niezbędna.

Począwszy od układu nerwowego, przez układ krążenia, układ nerwowy, układ kostny, jakby tam wszędzie ta woda odgrywa kluczową

Names mentioned – Ewa, Managera.

Po prostu posiadanie swojego bidonu z wodą, swojej butelki, z której to my wypijamy ten płyn w ciągu dnia, bo łatwiej nam to jest po prostu kontrolować, tak?

No i trochę takie stawianie sobie celów.

Wstajemy rano, napełniamy ten swój bidon, wiemy, że bidon ma załóżmy litr, więc stawiamy sobie cel, że takie dwa bidony w ciągu dnia mają być wypite.

Czy na przykład mamy swój ulubiony kubek, swoją ulubioną szklankę i wiemy jaką ona ma pojemność, obliczamy sobie ile tych szklanek powinniśmy w ciągu dnia wypijać i wtedy robimy sobie w cudzysłowie taki rachunek sumienia na koniec dnia, tak?

I odpowiadamy sobie na pytanie, czy mi się dzisiaj udało faktycznie wypić te dwa bidony, czy te sześć, powiedzmy, kubków.

Druga bardzo fajna metoda, która też ułatwia picie wody, to jest określenie...

Dokładnie kiedy my tą wodę pijemy.

Czyli na przykład ustalamy sobie, że zaczynamy dzień od szklanki wody.

Kolejna porcja wody to szklanka do każdego posiłku.

Czyli skoro wiemy, że mamy jeść te 4-5 posiłków w ciągu dnia, to każdy posiłek automatycznie ma się nam kojarzyć ze szklanką wody.

Kolejna woda czy płyn, bo to nie tylko o wodzie tutaj mówimy, powinien się na przykład pojawić przed prysznicem, no i kolejna szklanka zaraz przed snem.

I ustalając sobie takie punkty dnia, w których my pijemy, po pierwsze łatwiej nam jest to kontrolować, a po drugie mamy taką samodyscyplinę, bo wiemy kiedy mamy dokładnie po ten płyn sięgnąć.

No i trzecia rzecz, to jeśli już mamy tą swoją butelkę, swój bidon, zresztą teraz mamy dostępne w wielu sklepach te butelki, gdzie mamy pokazane do której godziny mamy wypić określoną ilość wody, z takimi przedziałkami po prostu i naprawdę widzę po podopiecznych, że takie banalnie proste sposoby bardzo fajnie pomagają zadbać o to odpowiednie nawodnienie, a tak jak wspomniałam to jest klucz do tego, żeby po prostu dobrze się czuć i zadbać o swoje zdrowie.

No to prawda, ja powiem szczerze, ja miem taki problem z piciem wody, że mi często po prostu taka zwykła woda nie smakuje.

Jakby no dużo prościej jest wypić sobie jakiś smakowy napój, który czy nawet sok, który wiadomo gdybyśmy pili 2 litry dziennie czy 3 litry soku, to też nie jest to za dobre, bo jest tam dużo cukru.

Ale to, co u mnie się sprawdziło, to mogę też podrzucić.

Kupiłem sobie jakiś czas temu ten Vodastreamer do gazowania wody, bo mi bardzo smakuje gazowana woda i jest dla mnie dużo bardziej smaczniejsza, jakoś tak bardziej orzeźwiająca i od tego czasu trochę uzależniłem się od picia wody.

Natomiast picie wody gazowanej jest dobre dla naszego metabolizmu, czy raczej byś coś takiego odradzała, bo opinie są też różne.

Tak, to taki też mit, który powstał trochę w dietetyce, czyli to, że woda, którą pijemy powinna być wodą niegazowaną.

Absolutnie nie.

Tutaj to jest to, czy woda jest gazowana, czy nie, nie ma większego wpływu.

Najważniejsze, żeby po prostu wypijać odpowiednią ilość.

No chyba, że mamy problem z układem pokarmowym, czyli na przykład zmiewamy zgagę, mamy jakieś zapalenie żołądka, mamy niestrawności i faktycznie czujemy po prostu po sobie, że woda gazowana jakby potęguje te objawy,

Automatycznie taka sama obserwacja powinna nam dać do myślenia i powinniśmy przejść na tę wodę niegazowaną.

Ale jeśli nie czujemy takich objawów, jak najbardziej ta woda gazowana, jeśli tylko ona nas motywuje do tego, żeby pić tę wodę, może się pojawiać.

No to dobrze, to mnie trochę uspokaja.

A powiedz, czy jeszcze coś istotnego, jeśli chodzi o błędy, złe nawyki żywieniowe Polaków możesz wymienić?

Tak, myślę, że tutaj chciałabym jeszcze powiedzieć o dwóch rzeczach.

Pierwsza rzecz to to, że jemy bardzo monotonnie, jakby mamy takie swoje określone schematy jakby posiłków, tak?

Czyli na przykład śniadanie to dla nas zawsze jest po prostu kanapka, szynka, ewentualnie tam plasterek pomidora, obiad to jest zawsze jakieś tam mięso plus ziemniaki, ewentualnie czasem się pojawi

Names mentioned – Wojtaszek, Ewa, Managera.

Czyli to środowisko, które zasiedla nasze jelita.

A badania pokazują, że im bardziej różnorodnie jemy, tym te nasze jelita pracują prężniej po prostu, są lepiej odżywione.

A tutaj bardzo ważnym tematem jest to, że nasze jelita, a nasz mózg to są dwa bardzo powiązane ze sobą organy.

Więc jeśli my zaczynamy jeść bardziej różnorodnie,

Automaticznie dbamy o stan naszych jelit.

Co za tym idzie też nasz mózg dużo lepiej pracuje.

Więc ta, myślę, taka za mało zbilansowana i za mało różnorodna dieta to taki nasz kolejny błąd żywieniowy.

Kolejna sprawa to to, że my nie zdajemy sobie tak naprawdę sprawy z tego, ile jemy w ciągu dnia.

W sensie dla nas posiłek to...

Naprzekład musi być obiad składający się z mięsa, z jakiejś tam powiedzmy kaszy i surówki, tak?

A zapominamy o tym, że posiłek to też cukierek, którym nas poczęstowała koleżanka w pracy.

To też niedojedzona, nawet w małej ilości, zupa po dziecku.

To też podgryzanie...

Przygotowując jakiś posiłek na drugi dzień, więc pamiętamy o tym, że wszystko to, co po prostu wkładamy do naszej buzi, jemy, żujemy i ma kalorie, to też posiłki.

Często jest tak, że jak przeprowadzam taki wstępny wywiad z moim podopiecznym i pytam, ile posiłków w ciągu dnia pan, pani zjada, no to zazwyczaj po krótkim zastanowieniu pada odpowiedź, to może dwa, góra trzy.

No a kiedy zaczynamy bardziej dociekać, że tak powiem, i zadaję kolejne pytania, to okazuje się, że z tych dwóch, trzech posiłków, tak naprawdę tych posiłków robi się czasem sześć, siedem.

No bo właśnie zapominamy o tym wszystkim, co przegryźliśmy w międzyczasie.

No to prawda, że faktycznie czasami tak nawykowo i podświadomie coś gdzieś złapiemy, niech ktoś przyniesie ciasto,

Names mentioned by Wojtaszek

To, że tak się czasami blejak odżywiamy na szybko, to to, że po pierwsze wydaje nam się to bardzo skomplikowane.

Mówi się o zbilansowaniu posiłków, czyli od razu z tyłu głowy mamy ojej, to ja muszę usiąść, przeliczyć, jakieś diety sobie rozpisywać, planować, przecież ja nie mam na to czasu, ja nie mam kiedy sobie usiąść wieczorem i książkę jakąś poczytać, co dopiero planować posiłki.

Kiedy to wszystko robić?

Czy to faktycznie

Jest takie skomplikowane?

Czy da się to jakoś ogarnąć, żeby każdy nasz posiłek, czy nasz dzień generalnie pod względem odżywczości czy kaloryczności tych posiłków, żeby ten proces był po prostu jakoś prostszy dla przeciętnego człowieka?

Wiesz co Marcin, teraz sobie tak pomyślałam, że to pytanie mógłbyś zadać mojemu podopiecznemu, bo to jest właśnie fajne w moim zawodzie, że ja od razu dostaję taki feedback od moich podopiecznych i właśnie jakby głównym celem współpracy zawsze jest pokazanie to, że to wcale nie jest skomplikowane, że kwestia wypracowania sobie takich nawyków trochę na nowo

Powoduje, że naprawdę to zdrowe odżywianie staje się taką naszą codziennością przez to, że uczymy się takich naprawdę podstawowych rzeczy.

Ja mam wrażenie, że dzisiaj każdy, kto chce przyjść na dietę, jakby kojarzy mu się ta dieta z czymś takim bardzo... Z bólem.

Tak i z tym, że to właśnie musi być skomplikowane, że jak ja nie będę czegoś właśnie bardzo ograniczał,

Albo całkiem czegoś nie wykluczę, albo że na przykład będę bazował tylko na jakimś jednym produkcie, albo właśnie będę jadł tylko w jakichś określonych godzinach, to że jakby nie zobaczę efektu.

Właśnie tutaj mamy problem, że my często dopatrujemy się jakby takich szczególików, a zapominamy o tych totalnych podstawach.

Bo naprawdę ja widzę po swoich podopiecznych, że 80% z nich, jeśli wprowadzi te zmiany, albo inaczej, naprawi te błędy, o których wcześniej rozmawialiśmy, to naprawdę widzimy piękne efekty.

I jeśli chodzi o redukcję wagi ciała, i jeśli chodzi o zmianę swojego samopoczucia w ciągu dnia, i jeśli chodzi o poprawę nawet wyników badań, więc naprawdę to nie chodzi o sprowadzenie skomplikowanych zmian.

A przyglądnięcie się, czy my naprawdę na co dzień, a nie od święta, pilnujemy sobie totalnych podstaw typu właśnie regularność posiłków, odpowiednie nawodnienie, prowadzenie do każdego posiłku porcji warzyw, ograniczenie tych bardzo niezdrowych i oczywistych produktów typu słodycze czy produkty typu fast food.

Natomiast jeszcze odpowiadając na Twoje pytanie, dietetyka trochę nam ułatwia komponowanie posiłków w sposób taki ilustracyjny.

Pewnie słyszałeś o czymś takim jak talerz zdrowia.

No tak, gdzieś mi się obiło.

Tak, dawniej komponowanie posiłków było pokazane dzięki piramidzie zdrowego odżywiania, natomiast teraz specjaliści zamienili to na talerz zdrowia i on w bardzo taki prosty sposób przedstawia to, z czego te nasze posiłki się

Jasne, oczywiście, że tak.

Prosty schemat, a naprawdę jest on w stanie nam pomóc w takim szybkim schematycznym trochę, ale takim prostym komponowaniu tych naszych posiłków.

Dobra, to to wrzucimy pod odcinkiem.

A powiedz mi, bo jest taki paradoks mam wrażenie, że mamy tak dużo teraz informacji, tak łatwy dostęp do wiedzy, mamy AI, mamy Instagrama, różne social media, gdzie jest wiele osób, które zajmują się zawodowo właśnie chociażby dietetyką i tej informacji wydawałoby się, że jest bardzo dużo.

Sama kiedyś mówiłaś, że dla ciebie to już taka klątwa wiedzy, że wydaje ci się, że to wszystko jest powszechnie znane, więc z jednej strony mamy tak dużo informacji,

Z drugiej, wciąż widzimy, że Polacy mają złe nawyki żywieniowe.

Z czego według siebie coś takiego w ogóle wynika, że to przerasta nas ilość tej wiedzy, czy nie wiemy jak jej szukać?

Co jest potrzebne też, tak jak na przykładzie Twoich pacjentów, takiemu przeciętnemu Kowalskiemu, żeby faktycznie nie tylko słuchał, ale wdrożył zdrowe zasady odżywiania?

Tak, tutaj zdecydowanie się zgodzę, że w tym akurat przypadku nadmiar wiedzy wcale nie jest pomocny, bo często właśnie podopieczni, którzy trafiają do gabinetu mówią, Pani Ewo, no myślałam, że sobie poradzę sam czy sama, ale co wejdę na jakąś stronę, co przeczytam jakiś artykuł, to po prostu dostaję sprzeczne informacje, a już w ogóle problem pojawia się wtedy, kiedy na przykład mamy jakieś różne jednostki chorobowe, tak?

Czyli powiedzmy, nie wiem, mamy

Wtedy taki Kowalski po prostu zaczyna zastanawiać się, co on ma w takim razie robić i często co robi?

Po prostu się poddaje, bo ma taką frustrację w sobie, tak?

Kurczę, no to skoro tu piszą tak, tu piszą tak, to w ogóle nie ma sensu, żebym ja cokolwiek zmieniał, bo i tak nie jestem w stanie tego pogodzić.

Więc tak, ten nadmiar informacji może być przerażający i często taki właśnie zniechęcający, że już nie wiemy, w którą stronę pójść, więc po prostu rezygnujemy w ogóle z prowadzenia jakichkolwiek zmian.

No i co w takiej sytuacji najlepiej doradzić komuś, kto faktycznie chce coś zmienić, sam sobie nie poradzi, a ilość tej wiedzy po prostu jest tak duża?

No tutaj po to mamy właśnie specjalistów.

Nie bójmy się korzystać z usług dietetyka, ze względu na to, że to nie jest tak, że my musimy z takich usług korzystać całe życie.

O to chodzi, żebyśmy się nauczyli tych zasad zdrowego odżywiania, żebyśmy mieli skonstruowaną dietę pod nasze

Nasz stan zdrowia, nasze preferencje żywieniowe, nasz tryb życia.

Wyrobili sobie te nawyki, a potem po prostu je kontynuowali.

Więc cieszy mnie bardzo to, że właśnie podchodzimy do tych zmian coraz bardziej świadomie.

Czyli nie na hura, nie po to, żeby zobaczyć szybki efekt na chwilę, tylko właśnie dużo z nas chce tych takich trwałych zmian i po to właśnie przychodzi do gabinetu dietetyka, żeby nauczyć

Zdrowego odżywiania, żeby jakby zrozumieć trochę to zdrowe odżywianie i podejść do tego tak zdroworozsądkowo.

No faktycznie, ja nawet też kiedy zaczynałem Lepszego Managera, to jeden z takich rad była, żeby wybrać sobie jednego mentora i jego się trzymać.

Co jakiś czas można, załóżmy, nie wiem, zmienić, ale nie szukać informacji wszędzie, bo ten natłok nas może faktycznie mocno przytłoczyć.

A też na pewno jesteś cały czas na bieżąco z tym światem dietetycznym, bo też mówiłaś, że cały czas się doszkalasz, bo to jest wiedza, która ewoluuje, są coraz to nowe badania naukowe, ale gdybyś miała wymienić jeden czy dwa takie mity czy takie bullshity, które są sprzedawane ludziom dotyczące właśnie odżywiania, to co byś mogła wymienić, co Cię wręcz bawi, jak widzisz takie informacje czy porady gdzieś w internecie?

Ojku, tych mitów dietetycznych naprawdę jest ogrom.

Natomiast tutaj też w kontekście troszeczkę naszego tematu, czyli diety dla pracownika biurowego, dla wsparcia naszego mózgu, to myślę, że takim jednym z mitów jest to, że ogólnie mówiąc tłuszcze są złe.

Także przechodząc na dietę, czy chcąc zredukować wagę ciała, my powinniśmy usunąć z naszego jadłospisu tłuszcze.

Absolutnie tak nie jest.

Wręcz bym powiedziała, że tłuszcze to bardzo ważny składnik naszego pożywienia.

Po pierwsze dlatego, że mamy grupę witamin, które przyswajają się tylko i wyłącznie w towarzystwie tłuszczu, czyli A, D, E i K. To są te witaminy, które po prostu nie przyswoją.

Nasz organizm nie pobierze ich, jeśli nie połączymy ich z tłuszczem.

Mamy modę na różnego rodzaju smoothie, koktajle warzywno-owocowe i paradoks polega na tym, że możemy zrobić naprawdę wspanie smoothie z różnego rodzaju owoców, warzyw i będzie to taka bomba witaminowa.

Ale jeśli do takiego smoothie nie dodamy sobie chociażby garści orzechów, nie dodamy sobie łyżki załóżmy oleju lnianego czy oliwy z oliwek, to po prostu te witaminy w dużo, dużo mniejszej ilości przyswoją się w naszym organizmie.

No i tutaj, jeśli chodzi o tłuszcze, też wiadomo, musimy przyglądać się temu, o jakich tłuszczach mówimy, bo tutaj nie będę nikogo zachęcała do jedzenia ciast z masą czy chipsów co wieczór, bo wiadomo, że to są te tłuszcze takie bardzo złe, niekorzystne, tłuszcze nasycone.

tłuszcze wielonienasycone, jednonienasycone, czyli np.

tłuste ryby, wszystkie orzechy, pestki, nasiona, awokado.

Oliwa z oliwek, olej lniany to są produkty, które na co dzień powinny się pojawiać w naszej diecie, mimo tego, że faktycznie, tak jak powiedzieliśmy sobie wcześniej, są one wyżej kaloryczne, natomiast zjadane w odpowiednich porcjach przynoszą nam ogrom korzyści żywieniowych.

Gdyby tak podsumowując już może powoli tę naszą rozmowę, mówiliśmy o błędach, o takich właśnie mitach.

Co byś mogła polecić, czy zalecić, żeby zachęcić słuchaczy, żeby mogli wprowadzić w swoim życiu takie proste zmiany od jutra, które by im pomogły w tym, żeby

No, żeby zacząć zmieniać nawyki żywieniowe, swój sposób odżywiania, żeby przestali bać się, że to jest takie skomplikowane i trzeba o tym strasznie długo myśleć, planować i poświęcać na to mnóstwo czasu.

To myślę, że pierwszą rzeczą, którą bym zaproponowała, to spisanie przynajmniej kilku dni tego, co faktycznie jemy.

Bo tak jak wspominałam we wcześniejszych punktach naszej rozmowy, że my często po prostu nie zdajemy sobie z tego sprawę ile my jemy w ciągu dnia i jak to wygląda też kalorycznie.

Więc spisanie sobie takich dwóch, trzech dni i takie po prostu przeanalizowanie samemu sobie tego co jemy i ile tego w ciągu dnia się pojawia naprawdę może nam mocno otworzyć oczy i

I sami by tutaj czasem bez porady jakiegoś tam specjalisty jesteśmy w stanie wyłapać te nasze błędy żywieniowe, więc to jest pierwsza rzecz.

Druga rzecz, od której zaczynamy, to nie wcale wprowadzenia zdrowych rzeczy, a właśnie pierwszą rzeczą, którą musimy zrobić, to wyeliminowanie z diety tych niezdrowych produktów.

Czyli pierwszą rzeczą, którą bym zrobiła, to po prostu staranie się wprowadzić takiego powiedzmy trochę wyzwania, tak?

I jeśli mamy na przykład problem z jedzeniem słodyczy, czyli zjadamy ich za dużo, to określenie sobie ile, to jest ta ilość, na którą mogę sobie pozwolić, bo to też wiadomo nie chodzi o to, żeby całkowicie je wyeliminować.

Ale załóżmy, stawiamy sobie taki cel tygodnia, skoro my do tej pory zjadaliśmy słodkie codziennie, no to postawmy sobie takie wyzwanie i ograniczmy to słodkie do np.

Drugą rzeczą, którą możemy wprowadzić, to to, że to słodkie nie będzie się pojawiało o gdzieś tam między posiłkami,

Nie podjadanie pomiędzy posiłkami.

No i tutaj już mamy pierwszą zasadę zdrowego odżywiania, czyli jedzenie regularne i nie podjadanie.

Drugą bardzo ważną rzeczą, którą na pewno sugeruję do włączenia, o której też dużo dzisiaj mówiliśmy, to jest właśnie ta podstawa, czyli picie wody.

Czyli starajmy się, żeby postawić sobie czy zakupić sobie

I tak jak mówiłam na początku, zrobić sobie taki rachunek sumienia przez powiedzmy tydzień i codziennie na wieczór właśnie gdzieś tam nawet zapisać sobie, ile tej wody udało mi się wypijać, a potem wyrabiamy sobie po prostu sam nawyk.

I po prostu łatwiej nam to kontrolować.

Trzecią rzeczą, którą bardzo zachęcam to jest właśnie wprowadzanie większej ilości warzyw.

Czyli już nawet nie skupiajmy się tak bardzo na tym pełnowartościowym posiłku, ale postawmy sobie taki kolejny cel, że do każdego głównego posiłku dokładamy sobie więcej warzyw.

Czyli jeśli do tej pory było to właśnie dwa plasterki pomidora do kanapki, to postarajmy się, żeby tam pojawiła się na przykład jakaś rukola, roszponka, coś zielonego pod załóżmy tą wedlinę.

Jeśli do obiadu zazwyczaj zjedliśmy łyżkę surówki, postarajmy się, żeby po prostu tej surówki nałożyć na ten talerz więcej.

Jeśli do kolacji nie mieliśmy zwyczaju jeść w ogóle warzyw, to wprowadźmy je

No i kolejna rzecz, o której tutaj chciałabym zachęcić, a uważam, że regularne jej wprowadzanie będzie miało ogromny wpływ, to może już nawet nie związany z CICTE, z jedzeniem, ale ogólnie jeśli chodzi o taki zdrowy nasz tryb życia, to kwestia takiej

Ale na przykład, nie wiem, mają bardzo stresującą pracę, mają problemy ze snem, kompletnie nie mają żadnej aktywności fizycznej.

No i tutaj sama zmiana odżywiania też nie będzie przynosiła takich efektów, jak oczekujemy, więc takie podejście

Bym powiedziała holistyczne i zadbanie o ten nasz zdrowy tryb życia, ale w każdej, nad każdej tej płaszczyźnie, czyli i zdrowego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej i tutaj takiej regeneracji naszego organizmu przyniesie najfajniejsze efekty.

No tu dużo wspomnieś faktycznie o takich psychologii nawyków tak naprawdę.

Ja też w produktywnym menadżerze w kursie o tym cały jest moduł dotyczący tego, żeby wprowadzać faktycznie drobnymi krokami małe zmiany.

I to też, to chcę też zaznaczyć mocno, bo to też nie chodzi o to, że mamy się lepiej czuć, że mamy lepiej pracować, być bardziej skoncentrowanymi.

To oczywiście jest bardzo ważne, natomiast

Ja sobie analizowałem też przed naszą rozmową taki raport, no bardzo przykry, ale raport zgonów Polaków w ciągu ostatnich lat, czyli na co niestety najczęściej naśrodacy umierają.

No to 1 trzecia, prawie nawet do 40% tych zgonów jest spowodowana układem krążenia, czyli problemami z układem krążenia, z układem sercowo-naczyniowym.

Później są, no niestety, nowotwory i inne przyczyny.

Natomiast ten pierwszy, główny powód śmierci w Polsce jest powiązany, mam wrażenie, z tematem, nad którym oprócz tych przypadków, gdzie mamy jakieś uwarunkowania genetyczne, to jednak jest to powód, nad którym możemy trochę zapanować, no bo przyznam, że układ krążenia to jest układ, który w dużej mierze zależy od tego, co jemy, prawda?

Tak, tutaj poruszyłaś w ogóle bardzo ważny temat, że właśnie ten nasz stan zdrowia w największej ilości procent zależy od naszych codziennych wyborów.

Jest coś takiego jak Polaronda, to jest taki schemat powiedzmy i pokazanie co ma wpływ na to nasze zdrowie i okazuje się, że tutaj w dużej mierze, największej mierze

To nasze właśnie te codzienne wybory mają wpływ na to, jak nasze zdrowie wygląda, a pamiętamy o tym, że większość chorób, nie tylko tych związanych z działaniem układu krążenia, są to choroby tak zwane dietozależne, czyli to, jak my się odżywiamy, ale też jaki prowadzimy w ogóle tryb życia, ma wpływ na to, czy my na tą chorobę zachorujemy.

No dokładnie i takie to też dla mnie może można powiedzieć odkrywcze, że ta nasza psychika, czyli to w jaki sposób my podchodzimy do tego, co jest dla nas na przykład nagrodą, bo często niezdrowe jedzenie, fast foody traktujemy jako nagrodę po ciężkim dniu i czasami wystarczy sobie w tej pętli nawyku

Zobaczcie, jak długo będziemy żyć.

No właśnie tu taki temat jeszcze chciem poruszyć, czy w dietetyce teraz jest jakby to nazwać modny, czy bierze się pod uwagę właśnie psychikę osób, które starają się dbać o zdrowie, bo to tak jak są psychologowie sportu,

Którzy dbają o mentalny aspekt sportowców w wygrywaniu czy w tym dążeniu do sukcesu.

Jak to jest właśnie z odżywianiem?

Na ile bada się, czy próbuje się wpływać na nasze nawyki związane z naszą psychiką?

To chyba jest psychodietetyka, tak?

Gdyby tak nazwać to poprawnie.

Tak, dokładnie, tak jak zauważyłeś, powstało nawet takie rozgałęzienie dietetyki, czyli psychodietetyka, bo mam wrażenie, że tak jak też powiedzieliśmy sobie na samym początku, ogólny dostęp do wiedzy, co jeść, ile czego jeść, jak jeść, mamy na wyciągnięcie ręki.

No i skąd to, co powiedzieś, czyli to, że cały czas mamy problem z wprowadzeniem tych zdrowych nawyków żywieniowych,

Cały czas jednak tutaj te choroby układu krążenia, na który bezpośrednio wpływ ma nasz sposób odżywiania, są główną przyczyną zgonu.

No bo jedno to wiedza, czyli ta teoria, a druga kwestia to ta praktyka, czyli wcielenie tych wszystkich zasad w życie.

Dlatego psychodietetyka to taka dziedzina, która zajmuje się tym, skąd te nasze błędy żywieniowe w ogóle się biorą.

Naprawdę z przeróżnych przyczyn, bo mam wrażenie, że co osoba, co pacjent to inna historia.

U niektórych to mogą być jeszcze błędy, które były popełniane w dzieciństwie.

Czyli to co mówiłeś, że często traktujemy to jedzenie jako nagroda, bo na przykład w domu nas nauczyli.

Jeśli posprzątasz pokój, to dostaniesz swojego ulubionego batonika.

Umyjesz zęby, to będziesz po śniadaniu mógł zjeść żelki, tak?

Więc często właśnie jest to, co my wynosimy z dzieciństwa i jak traktowane jest to jedzenie.

No i takie społeczne, kulturowe też nawyki.

Bardzo często pacjenci, którzy trafiają do gabinetu mówią, no ale paniewo, ja pójdę na przykład na jakąś imprezę, uroczystość do znajomych i oni na pewno będą mnie tam... Jak tu torta nie zjeść.

Tak, dokładnie.

Będą namawiać mnie, żebym coś zjadł.

No i czy to o to chodzi, żeby odmawiać sobie takich rzeczy?

Oczywiście, że nie.

Więc kwestia takiej nauki, jak pozwalać sobie na takie rzeczy, ażeby one z kolei nie miały wpływu czy na naszą wagę, czy na po prostu nasze samopoczucie.

I tutaj też ważny temat, o którym poruszyłeś, to jest ta pętla nawyków.

To jest taki schemat działania naszego organizmu, naszej psychiki na pewne rzeczy.

Nawyku nie jesteśmy w stanie wyeliminować.

My jesteśmy jedynie w stanie zmienić tę nagrodę.

Takie przykład z życia wzięty.

Często jest tak, że wracamy do domu po pracy, zasiadamy w tej kanapie i jemy obiad.

No i często ten punkt dnia, czyli to, że jest właśnie popołudnie, to, że już siedzimy w swoim ulubionym fotelu, to miejsce, czyli na przykład to, że jesteśmy w swoim domu.

Powoduje, że automatycznie jakby nasz mózg przypomina sobie tą chwii kojarzy ta chwila mu się już właśnie z jedzeniem czegoś słodkiego.

Czyli jakby to będzie się zdarzało codziennie, bo codziennie wracamy do domu, codziennie gdzieś tam mamy jakieś przeżycia za sobą, codziennie gdzieś tam jest to mniej więcej o jednej porze dnia, więc tego nie jesteśmy w stanie wyeliminować.

Jedyne co jesteśmy w stanie wyeliminować, czy nawet może nie wyeliminować, ale podmienić, to jest ta nagroda.

Czyli, żeby nagrodą po takim dniu nie był kawałek ciasta, ale na przykład telefon do przyjaciela.

Często jest tak, że sama rozmowa z kimś bliskim i opowiedzenie o czymś, co nas spotkało w ciągu dnia, już może być dla nas takie odprężające i może być po prostu naszą nagrodą.

Tutaj wiadomo, że każdy z nas jest inny, więc każdy tę nagrodę musi jakby sam sobie zlokalizować i zastanowić się, co by mogło być taką alternatywą.

Ale właśnie to, co powiedzieś, ten taki

Nawykowe podejście do pewnych naszych zmian jest bardzo ważne i pomalutku, małymi krokami te nawyki nasze zmieniać w taki bardzo świadomy sposób.

No dokładnie, także o psychologii nawyku i tych tematach, właśnie jak tym wszystkim można zarządzić.

Też wspominamy o kursie produktywny, manager akurat.

Ja dziękuję Ci Ewa, to była bardzo fajna i ciekawa rozmowa.

Jeszcze na pewno o Ewie usłyszycie, dlatego że pewnie jeszcze nagramy kilka rozmów, bo tych tematów związanych z odżywianiem, z dietetyką jest naprawdę

Mnóstwo myśmy poruszyli tak naprawdę taki, można powiedzieć, tylko czubek góry lodowej, więc na pewno jeszcze będziemy na ten temat rozmawiać.

I tak jak to, co wspomniałaś, że tak naprawdę my nie musimy całe życie uczyć się zdrowego odżywiania czy umawiać się na rozmowy z dietetykiem i konsultacje, tylko tak naprawdę wystarczy raz przez jakiś dłuższy czas, kilka miesięcy chociażby,

Poświęć Ci ten czas, żeby tego się nauczyć i ta wiedza nam zostanie do końca życia, a to może z kolei wpłynąć, no taki mój wniosek, a to z kolei może wpłynąć później na to chociażby jak długo żyjemy, jak się czujemy, jak będzie wyglądał nasz stan zdrowia mając 50, 60, 70 lat.

Także dziękuję Ci, Ewa, bardzo za tą rozmowę.

Może na końcu jeszcze powiedz, gdzie Ciebie można znaleźć, gdyby ktoś miał jakieś pytania?

Ja na co dzień pracuję w gabinecie dietetycznym Bonesante w Dębicy, natomiast oczywiście też współpracuję z podopiecznymi w sposób online, więc taka droga też jest jak najbardziej możliwa.

Zapraszam Was też do moich mediów społecznościowych Bonesante Dębica, tam też staram się dawać takie krótkie porady, jak właśnie na co dzień wprowadzać te zdrowe nawyki żywieniowe, więc serdecznie zapraszam.

Dzięki raz jeszcze, no i cóż, no do usłyszenia, cześć.

Ja również bardzo dziękuję i do usłyszenia.