Mentionsy
O kryzysie liberalnej demokracji oczami Hannah Arendt. Tokarski, Jankowicz, Frankiewicz
Hannah Arendt pisała o kłamstwach systemowych, dezinformacji i ich roli w niszczeniu wspólnoty. Można za myślą filozofki stwierdzić, że populizm to tworzenie alternatywnej narracji, a grupy podatne na autorytarne ruchy tworzą najczęściej ludzie samotni, wyalienowani, pozbawieni poczucia sprawczości, u których wzrasta poczucie lęku. W populizmie widzimy wyraźnie to, przed czym Arendt przestrzegała: zastąpienie debaty spektaklem.
Podcast jest zapisem dyskusji, która odbyła się w Instytucie Goethego w Krakowie 11 grudnia 2025 roku pt. "Kryzys liberalnej demokracji oczami Hannah Arendt" z udziałem Jana Tokarskiego i Grzegorza Jankowicza, którą moderowała Paulina Frankiewicz.
Projekt współfinansowany przez Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej.
Szukaj w treści odcinka
Chciałabym Państwa bardzo serdecznie zaprosić do wysłuchania ostatniej debaty dotyczącej Hanny Arendt, która miała miejsce w Instytucie Goethego w Krakowie 11 grudnia.
Oczami Hanny Arendt.
Rozpoczynamy kolejną rozmowę w cyklu spotkań związanych z 50. rocznicą śmierci Hanny Arendt.
Ja się nazywam Paulina Frankiewicz, miałam już okazję moderować naszą otwierającą dyskusję o banalności zła u Arendt.
Myślę, że znajdziemy tutaj pewne punkty wspólne i cieszę się, że po raz drugi mogłam wrócić do tekstu Arendt, który zatrzymał mnie na dłuższą chwilę lata temu i ten powrót był bardzo udany, bo jest to bardzo sprawne, bardzo aktualne, co chyba niedobrze, ale jednak bardzo aktualne pisanie, które
Nawiązując do dwóch publikacji Arendt, czyli o rewolucji, eseju, który powstał w roku 1963, wtedy został wydany.
Arendt w bardzo precyzyjny sposób diagnozuje, przenikliwie bardzo diagnozuje to, co wówczas się dzieje.
I chciałabym, żebyśmy na początku zrobili mały porządek w pojęciach, bo Arendt pisze w bardzo przystępny sposób, ale bardzo proste słowa, których używamy na co dzień, rozumie w konkretny sposób właśnie.
I na początek chciałabym Was spytać, jak można rozumieć to, że dla Arendt i pewnie dla nas wszystkich wszystko jest polityczne.
Ja nie wiem, czy mam taką prostą odpowiedź na to pytanie, bo u Arendt
Mi się bardzo podoba u Arendt to, że ona rozróżnia świat i rzeczywistość.
Świat to jest to, co ludzie budują między sobą, świadomie unikam słowa wytwarzają, bo wytwarzanie to pojęcie, które również ma u Arendt bardzo specyficzne znaczenie, więc nie wytwarzają, tylko tworzą, budują.
W tym sensie oczywiście Arendt odnosi się też do Greków, chociaż odczytuje ich w bardzo specyficzny sposób.
To może tyle na wstępie, bo jak zaczniemy o Arendt i o Grekach, to można godzinami.
Miłość dlatego jest dla Arendt zjawiskiem zupełnie bezświatowym.
No i w tym sensie również właśnie tutaj się odsłania to, że Arendt nie docenia dostatecznie, a może właśnie jakby świadomie dezawuuje rolę namiętności w polityce.
No właśnie, w grze emocji, w rozbudzaniu namiętności nie ma do końca równości, a dla Arendt równość rozumiana w ten sposób, że nikt nikomu nie rozkazuje, ani nikt nikim nie manipuluje, jest jakby warunkiem wytworzenia się w ogóle tej sfery politycznej.
Może zacznijmy od rewolucji, od tych modelach, które Arendt zarysowuje i o tym, czemu w ogóle to pojęcie umieszcza w centrum swojej myśli.
Arendt w ogóle nie lubi pojęcia natury ludzkiej, woli pisać o kondycji człowieka niż o naturze ludzkiej.
A dla Arendt punktem odniesienia głównym jest rewolucja amerykańska, a więc rewolucja, która polega na ustanowieniu konstytucji, ustanowieniu pewnego porządku politycznego.
I ta kwestia namiętności jest też tutaj bardzo wyraźnie widoczna, bo Arendt przecież pisze o Robespierze, o tej polityce współczucia, która właśnie sprawia, że w centrum rewolucji francuskiej staje uciemiężony lud, no i chodzi o wyzwolenie, a nie o wolność.
Natomiast dla Arendt to jeszcze nie jest wolność, bo wolność polega na samorządności.
I mi się wydaje, że w ogóle dla Arendt ten kryzys republiki, gdyby go spróbować zawrzeć w jednym zdaniu, to ja bym powiedział, że on się w gruncie rzeczy sprowadza do tego, że stopniowo
I ja w ogóle mam takie wrażenie, że nie dość rozpoznaną taką nicią w zachodniej filozofii politycznej jest ta, która prowadzi, powiedziałbym, od Montesquieusza przez Tokwila do Arendt.
Montesquieu, o czym Arendt pisze i chyba ona najbardziej klarownie wykłada rewolucyjność jego poglądów.
Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Ostatnie odcinki
-
Czy UE nas inwigiluje? | Magierska, Adamowicz, ...
25.07.2026 12:29
-
Trump ustawił Mundial? | Żelazny, Czudej, Bodziony
18.07.2026 11:29
-
Afera reprywatyzacyjna. Kto stracił, kto zyskał...
15.07.2026 22:43
-
Marine Le Pen skazana. Wciąż może przejąć władz...
08.07.2026 19:47
-
Kijów idzie na zwarcie. Wielki błąd Ukrainy? | ...
07.07.2026 19:34
-
Koniec miękkiej gry? Nowa polityka wobec Ukrain...
30.06.2026 12:35
-
Co będzie z Ukrainą po wojnie? | Grala, Bodziony
11.06.2026 11:57
-
Czy USA są wiarygodnym sojusznikiem? | Magierow...
10.06.2026 12:45
-
Mamy kłopot z Zełenskim? | Parafianowicz, Bodziony
29.05.2026 17:00
-
Czy Trump oddaje świat Chinom? | Michał Lubina
17.05.2026 06:00