Mentionsy

Kryminalne Szepty
Kryminalne Szepty
10.03.2026 08:43

Nazwano go jednym z najbardziej demonicznych zabójców w Rosji!

Zwyczajny człowiek. Ten sam park, ta sama droga do pracy, znajoma twarz wśród sąsiadów. A jednak przez lata nikt nie dostrzegł, co naprawdę kryło się w jego spojrzeniu. W tym odcinku opowiem Ci historię, którą Moskwa chciałaby zapomnieć. Nic nie jest tu przypadkowe. Każdy ruch był przemyślany. A każde zniknięcie… cichsze niż śmierć.To nie był impuls. To był rytuał.#seryjni #kryminalne #piczuszkin

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 78 wyników dla "Piczuszkin"

Aleksandr Piczuszkin urodził się 9 kwietnia 1974 roku w miejscowości Mytyści pod Moskwą.

Szachy stały się pasją młodego Piczuszkina.

Ten zgon był dla młodego piczuszkina ogromnym wstrząsem.

W 1999 roku dwudziestoletni Aleksander Piczuszkin zdecydował się przekroczyć granicę, o której przekraczaniu myślał od dawna.

Piczuszkin postanowił, że spróbuje przewyższyć osiągnięcia tamtego zbrodniarza, który został uznany winnym zamordowania 52 osób.

Latem 1992 roku Piczuszkin opowiedział Michaiłowi o swoim pomyśle.

Ta cyniczna uwaga, wysłałem go do nieba, padła z ust Piczuszkina po latach na sali sądowej, gdy z chytrym uśmieszkiem opowiadał ławie przysięgłych, jak rozprawił się z przyjacielem.

Piczuszkin zwabił Michaiła do parku, pod pretekstem wspólnego dokonania przestępstwa.

W późniejszych zeznaniach Piczuszkin różnie opisywał metodę.

Szyderczo opisał to Piczuszkin.

Piczuszkin zaspokoił ciekawość i poczuł dreszcz emocji, jakiego wcześniej tylko się domyślał.

Rzeczywiście, po zamordowaniu Odyczuka, Piczuszkin zaprzestał zabijania na dłuższy czas.

Piczuszkin uniknął podejrzeń.

Zabijanie stało się dla Piczuszkina podstawową życiową potrzebą, tak przynajmniej sam to postrzegał.

Jednak prawdopodobne jest też, że w tym czasie Piczuszkin fantazjował i planował kolejne zbrodnie.

Kiedy zwierzę zdechło, Piczuszkin bardzo to przeżył, a nawet zaczął odwiedzać rzekomy grób psa w lesie.

Wiosną 2001 roku Piczuszkin był już gotowy, by znów zabijać.

Piczuszkin zawsze nosił ze sobą butelkę alkoholu, choć sam twierdził, że w tamtym okresie pił mało albo wcale.

Kiedy ofiara była już wstawiona, Piczuszkin niespodziewanie wyciągał ukryty młotek lub kawał żelaznej rury i zadawał ciosy w głowę.

17 maja 2001 roku Piczuszkin rozegrał partię z mężczyzną imieniem Jewgnieni.

Wypili toast za psa, po czym Piczuszkin znienacka zatłukł mężczyznę młotkiem i zrzucił do najbliższej studzienki.

Później Piczuszkin wspominał tę zbrodnię z lekceważeniem.

Piczuszkin skrzywił się zniecierpliwiony.

W ciągu zaledwie kilku miesięcy Aleksander Piczuszkin zamordował prawdopodobnie kilkanaście osób.

Piczuszkin przyznał później, że najbardziej upajało go zabijanie tych, których dobrze znał.

Co ciekawe, Lwow był jedną z nielicznych ofiar, przy których Piczuszkin poczuł cień litości.

Odparł gładko piczuszkin i sekundę później zepchnął go w otwarty otwór.

Piczuszkin lubił określać swoje morderstwa mianem polowania na zwierzynę, a samego siebie widzieć w roli myśliwego.

Podczas swoich ataków Piczuszkin dbał nawet o wygodę ubioru.

Latem 2001 roku Piczuszkin był już bardzo aktywny.

Opowiadał potem w swoim stylu Piczuszkin.

Kilka dni później, gdy milicja przeczesywała park, Piczuszkin zauważył oznaki policyjnej zasadzki.

W styczniu 2002 roku Aleksander Piczuszkin postanowił wrócić do gry, ale ostrożniej.

Tam Piczuszkin poczęstował ofiarę alkoholem.

Skwitował rzeczowo Piczuszkin.

Piczuszkin znów zaczął zwabiać ofiary do parku i uderzać z ukrycia.

Wśród nielicznych osób, którym udało się przeżyć spotkanie z Piczuszkinem była Maria Viruceva.

Gdy dotarli do celu, Piczuszkin sprytnie, po cichu zdjął ciężką pokrywę studzienki, tak by Maria tego nie zauważyła.

Choć poobijana zdołała utrzymać się na powierzchni, szczęściem w nieszczęściu Piczuszkin nie ogłuszył jej przed zrzuceniem.

Teraz, słysząc jej krzyk, Piczuszkin musiał zrozumieć, że ktoś prędzej czy później usłyszy ofiarę.

Szydził później Piczuszkin.

Niestety konsekwencją błędu policji było to, że Piczuszkin mógł mordować dalej.

Przez kolejne lata Piczuszkin kontynuował swój krwawy proceder, sprytnie unikając złapania.

Piczuszkin zdawał się nieuchwytny.

Z czasem Piczuszkin zbliżył się do niej.

Ale Piczuszkin wiedział, że to śmiertelnie ryzykowny pomysł zabrać znajomą.

Napisała, że wychodzi na przechadzkę z Saszą Piczuszkinem.

Kobieta nagle zatrzymuje się między drzewami, patrzy na Piczuszkina i pyta drżącym głosem, czy ty zamierzasz mnie zabić?

Piczuszkin zadał jej śmiertelne ciosy tępym narzędziem, zapewne młotkiem i porzucił ciało.

Tym mężczyzną był Aleksander Piczuszkin.

Milicja natychmiast zaczęła szukać Piczuszkina.

Później chłopiec zeznał, że Piczuszkin brzmiał dziwnie.

W mieszkaniu Piczuszkina dokonano makabrycznego odkrycia.

Na początku mieliśmy tylko 13 ciał, ale potem Piczuszkin zaczął nam opowiadać, że zabił ponad 60 osób.

Dochodzenie ujawniło, że trzech zaatakowanych przez Piczuszkina ludzi cudem przeżyło, w tym wspomniana Maria Wiruczewa oraz prawdopodobnie dwaj mężczyźni, których kiedyś niedokładnie dobił.

Sam Piczuszkin jednak twierdził od początku, że ofiar było więcej.

Piczuszkin nie ustępował.

Niemniej jednak w głębi duszy Piczuszkin chciał być uznany za zabójcę sześćdziesięciu czterech osób, czyli pobić rekord Cikatiły i wypełnić symboliczną szachownicę.

Okazywał Piczuszkinowi pozorny podziw.

Karmiony pochlebstwami Piczuszkin chętnie dzielił się szczegółami.

Sugeruje, że Piczuszkin zatrzymałby się na 64, jakby traktował morderstwo jak grę.

W toku śledztwa Piczuszkin wykazywał się skrajną megalomanią i brakiem skruchy.

Zeznania Piczuszkina, często nagrywane na kamerę, bo jego konfekcje wyemitowano później w telewizji, świadectwa rodzin ofiar, nielicznych ocalałych, analizy medyczne i psychiatryczne.

Zbiegli orzekli, że Aleksander Piczuszkin mimo wszelkie odrazy do jego czynów jest poczytalny.

24 października 2007 roku ława przysięgłych jednogłośnie uznała Aleksandra Piczuszkina za winnego wszystkich zarzucanych mu czynów.

Zgodnie z rosyjskim prawem, pierwsze 15 lat Piczuszkin ma spędzić w odosobnieniu.

Sam Piczuszkin, zapytany po wyroku, czy żałuje swoich czynów, odparł butnie.

Piczuszkin chełpił się tym, że wzbudza sensację i respekt nawet za kratami.

Aleksander Piczuszkin został uznany za drugiego najbardziej demonicznego seryjnego mordercę we współczesnej historii Rosji, ustępującego pierwszeństwa jedynie Andriejowi Cikatiłiemu.

Piczuszkin trafił do słynnej rosyjskiej kolonii karnej o nazwie Polarnaja Sowa, czyli Polarna Sowa.

W kolejnych latach Piczuszkin kilkakrotnie próbował zwrócić na siebie uwagę opinii publicznej.

W 2020 roku media obiegła informacja, że Piczuszkin chciał się ożenić z jakąś kobietą korespondującą z nim.

Więzienne romanse Piczuszkina pozostają plotką.

W kwietniu 2025 roku, niemal 19 lat po aresztowaniu, pojawił się komunikat służby więziennej, że Piczuszkin zamierza oficjalnie przyznać się do 11 dodatkowych zabójstw.

Według agencji Reutera, jeśli te dodatkowe morderstwa zostaną potwierdzone, bilans ofiar Piczuszkina wzrósłby do 59.

Aleksander Piczuszkin przeszedł do ponurej historii kryminalnej jako bezwzględny seryjny zabójca, który dla własnej perwersyjnej satysfakcji zamordował kilkadziesiąt przypadkowych osób.

Dziś Piczuszkin ma ponad 50 lat.

Piczuszkin pokazał, jak przerażających czynów może dopuścić się ktoś z pozoru zwyczajny.