Mentionsy
DRAMAT W KAMIENIU POMORSKIM ! | Podcast Kryminalny
Tematy : - Tragedia w Namysłowie - Ciało rzucił świniom na pożarcie - Tajemnicze zaginięcie Czesławy Bułat Fan Page na FB - https://www.facebook.com/tbofyoutube Jeżeli masz ochotę mnie wesprzeć to zapraszam do https://patronite.pl/KryminalneSzepty żródła : https://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/slask/rodzinna-tragedia-w-namyslowie-sad-przesluchal-swiadka-strzelaniny-porazajaca-relacja/dzwt4bg?utm_term=autor_3&utm_source=dlvr&utm_medium=social&utm_campaign=fb_fakt https://i.pl/pobil-i-zgwalcil-17-letnia-uczennice-ofiare-zostawil-na-pozarcie-swiniom/ar/c1p2-27039227 https://www.fakt.pl/wydarzenia/tajemnicze-zaginiecie-pani-czeslawy-i-smierc-jej-syna-w-kamieniu-pomorskim/kcxf498 muzyka: Come Out And Play by Darren Curtis | https://www.darrencurtismusic.com/ Music promoted by https://www.chosic.com/free-music/all/ Creative Commons CC BY 3.0 https://creativecommons.org/licenses/by/3.0/ |► Fragmenty utworów należą do ich prawnych właścicieli i zostały wykorzystane wg prawa cytatu (art.29 ust.1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych)
Rozdziały (5)
Podajana jest historia tragicznej egzekucji na własnej rodzinie w Namysłowie.
Opisane są zeznania bratanicy i relacje z przesłuchań świadków.
Analizowane są motywy i plan zbrodni, w tym sprawdzenie zeznań bratanicy.
Podawane są szczegóły zbrodni i jej konsekwencji, w tym relacje z przesłuchań.
Opisane są zagadkowe zdarzenia związanego z zaginięciem 82-letniej Czesławy Bułat i samobójstwem jej syna.
Szukaj w treści odcinka
Witam wszystkich słuchaczy bardzo serdecznie na kanale Kryminalne Szepty.
W dzisiejszym materiale powrócimy do okropnej tragedii, która wydarzyła się w Namysłowie, a doszło tam do egzekucji na własnej rodzinie.
Krzysztof K., 32 lata, zaplanował niedzielny obiad u swoich rodziców.
Próbował zwabić tam wszystkich swoich braci, miał ich trzech.
Przyszedł jeden brat i to niestety ze swoją partnerką oraz dwójką dzieci w wieku 5 i 7 lat.
Mężczyzna w pewnym momencie wycelował swojego ojca, zastrzelił go, potem w brata i na końcu w matkę.
W swojej niedoszłej bratowej nie zrobił krzywdy ani swoim bratanicom.
W swojej bratowej kazał się rozebrać, skrępował ręce, po czym skrępował ręce dzieciom.
Dzieci schroniły się na poddaszu, kiedy nadarzyła się okazja.
Kiedy bratanice chciały do toalety, kobieta uciekła do sąsiadów.
Kiedy antyterroryści weszli do środka, mężczyzna odebrał sobie życie.
Teraz ukazał się artykuł faktu, który link zostawiam w opisie i możemy przeczytać o tym, co zeznawała niedoszła bratowa.
Ponieważ wcześniej nie mieliśmy takich informacji, kobieta była w tak głębokim szoku, że nie potrafiła powiedzieć nic.
3 grudnia kobieta została przesłuchana przez Sąd Rejonowy w Kluczborku.
W dniu egzekucji zdołała wymknąć się z niewoli w domu Krzysztofa K. i dotrzeć do sąsiadów, których poprosiła o pomoc.
To od niej dowiedzieliśmy się o tym, co wydarzyło się podczas rodzinnego obiadu tuż obok ich posesji.
W tych poprzednich artykułach to w ogóle był taki miks, że podawano daty wtorku, że to był wtorek 26 listopada, a teraz jest podane, że to było 24 listopada.
Jest napisane podczas niedzielnego obiadu, no to chyba tutaj już jest faktycznie podana dobra data.
Zwracam na to uwagę, bo też często tutaj można się naprawdę pogubić w tych różnych artykułach.
W poprzednim podcaście mówiłem, że prawdopodobną przyczyną tego, że Krzysztof K. zabił swojego brata i rodziców mógł być konflikt między nimi.
Okazuje się, że wcale nie.
Ze znań bratowej wynika, że mężczyźni mieli ze sobą bardzo dobry kontakt.
Czyli tutaj nie było prawdopodobnie żadnego powodu, aby tutaj facet wymierzył sprawiedliwość, oczywiście w cudzysłowie, żeby po prostu zemścił się na swoich braciach za to i oczywiście rodzicach za to, że był traktowany gorzej.
Kobieta została przesłuchana i relacja jest zbieżna z tym, co wynika z przesłuchań świadków, mówi prokurator Stanisław Bar, rzecznik prokuratury okręgowej w Opolu.
Dodaje, że jej słowa nie wskazują wcale na to, by tłem konfliktu mogła być zazdrość Krzysztofa K. o braci i nienawiść do nich.
Prokuratorzy nie mają wątpliwości, że Krzysztof K. ze szczegółami zaplanował zbrodnię.
Szykował się do niej od kilku miesięcy.
W sierpniu złożył wniosek o pozwolenie na broń kolekcjonerską.
Dostał je 29 października.
Broń, jak tłumaczył, miała mu służyć do celów sportowych.
Kilka dni później zakupił dwie jednostki, Skorpiona i Glocka, potem miał zakupić siatkę i sznur.
Siatką miał otoczyć wejście do domu, by nikt się nie wymknął.
W mieszkaniu Krzysztofa K. śledczy znaleźli 1000 sztuk amunicji, prawdopodobnie ostrej broni.
Zgodnie z wydanym pozwoleniem mógł zakupić jeszcze dwie sztuki broni.
Przebieg dramatycznych wydarzeń w domu rodziny K zrelacjonowała przed sądem ocalała trzydziestosiedmiolatka.
Jej córeczki w tym czasie przebywały w pokoju na poddaszu, gdzie oglądały bajki.
Nagle Krzysztof K wyszedł z pokoju i wrócił z bronią.
Spuścił rolety w oknie i odwrócił się w stronę ojca i brata, do których otworzył ogień.
Swoje nieżyjące ofiary przywiązać miał sznurami do krzeseł i zaczął jeść obiad.
KONIEC!
Tutaj widzicie jaka jest zbieżność, jak nie ma zbieżności, przepraszam, z poprzednimi artykułami, bo mowa tu była o sznurze, że skrępował ręce kobiecie sznurem, z tego co pamiętam.
Do tego była mowa o tym, że matkę zastrzelił zaraz po ojcu i bratu.
A teraz jak widzimy po zeznaniach bratowej troszeczkę ta wersja jest inna.
Wyobrażacie sobie w ogóle być świadkiem czegoś takiego.
Facet oddaje 10 strzałów w stronę ojca, potem strzela do brata, potem wszystkim wiąże ich do krzesła.
A na koniec siada i je obiad.
W dalszej części artykułu faktu możemy dowiedzieć się, że świadkowie twierdzą, iż Krzysztof K. miał zażyć kilka opakowań tabletek środka na potencję dostępnego bez recepty, który zakupił w miejscowej aptece.
Prokuratorzy czekają na wyniki badań toksykologicznych Krzysztofa K., które potwierdzą oficjalnie obecność w jego krwi środków odurzających i farmakologicznych.
Facet zjadł kilka opakowań tabletek środka na potencję?
Z tego co mi się wydaje to bierze się jedną czy dwie tabletki max, ale kilka opakowań?
Ciekawe jak w ogóle zareagowało na to jego serce.
Może to jest po prostu tylko zwykła plotka albo facet był tak odurzony czymś innym, że to po prostu dla... no nie wiem.
Sam nie wiem, nigdy nie przyjmowałem w ogóle takich leków, a już nie mówiąc o kilku opakowaniach.
Także jak ten organizm tego człowieka zareagował, nie mam pojęcia, ale skoro mógł zrobić to co zrobił, no, coś przerażającego.
Ocalała z rzezi kobieta zeznała, że jej córeczki nie były świadkami tragedii.
Były w pokoju na poddaszu.
Na widok wujka z bronią miały usłyszeć od niego, że to zabawa w Halloween.
Mężczyzna najpierw kazał bratowej skrępować je sznurem, a czyli tutaj widzicie, jest faktycznie mowa o sznurze.
Podobno miał je przywiązać do filara w pokoju na poddaszu.
Darzył jednak dziewczynki szczególną sympatią i po egzekucji dorosłych uwolnił je.
Zajmował się nimi, poił, karmił.
Przed godziną 21.00 dziewczynki poprosiły wujka o wyjście do toalety.
Wtedy Krzysztof zaprowadził je do łazienki, a bratowej udało się wymknąć z rąk oprawcy.
Naga w kajdankach wybiegła z domu.
Wplątała się w siatkę, którą Krzysztof rozłożył wokół płotu, jednak cudem wymknęła się z zasadzki i dotarła do sąsiadów.
Swoją drogą to też zastanawiające, że nikt nie zauważył, że facet coś tutaj robi z siatką, no nie wiem jak tam jest układ okien, nie wiem jak to tam wygląda u tej rodziny, ale no nieźle koleś, naprawdę nieźle miał w głowie tutaj, no coś mu się zepsuło w głowie i to bardzo mocno.
Kilka minut po godzinie 21 pojawiła się policja.
Krzysztof K. nie otwierał drzwi, nie reagował na próby negocjacji.
Godzinę później sąsiedzi usłyszeli kilka strzałów.
Prawdopodobnie oddał je w stronę matki.
Kobieta miała mieć też wbity nóż, który wcześniej syn zabójca przyłożył jej do szyi.
W środku nocy Krzysztof K. popełnił samobójstwo.
25 listopada o 5 nad ranem antyterroryści uwolnili dziewczynki.
Spały w pokoju.
Po pierwsze, facet przygotowywał się miesiącami do tej, powiedzmy, no, nazwijmy to akcji.
Moim zdaniem ewidentnie tutaj jakaś choroba psychiczna musiała w tej głowie siedzieć, no bo nikt normalny nie robi czegoś takiego.
Facet miał naprawdę potężny problem ze swoją psychiką.
I zauważcie taką chyba jedną z najważniejszych rzeczy w tej sprawie, że przez tyle miesięcy on to ukrywał.
Nikt chyba, no teraz już się nikt nie dowie od tych ludzi, ale nikt nie podejrzewał, że facet za chwilę może zrobić coś tak złego.
Też jakoś nikt nie zauważył, tak mi się wydaje, tutaj jakichś nieprawidłowości w jego zachowaniu.
Przez tyle miesięcy coś się działo w tej głowie, coś po prostu kazało mu zrobić coś takiego.
I samo zdobycie pozwolenia na broń, zauważcie również, nie zrobił to w sposób taki prostszy.
Broń można kupić, podejrzewam, może nie łatwo, może nie trudno, nie wiem, ale myślę, że nie jest to niemożliwe, żeby gdzieś nielegalnie tą broń dostać.
Wystarczyło, żeby gdzieś ją kupił nielegalnie i by miał, myślę, wiele czasu zaoszczędzonego.
No ale wybrał akurat legalne pozwolenie na broń, kupił ją no i zrobił to, co zrobił.
Okropna tragedia, naprawdę jestem w szoku.
Ta sytuacja, straciły ojca, matka też pewnie jest w ogromnym szoku, też pewnie będzie potrzebowała...
Dodam jeszcze, że jak wejdziecie w link na stronę faktu, to tutaj będziecie mogli zobaczyć sobie zdjęcia posesji, jak wyłamane są drzwi od domu i w ogóle jak ten dom tutaj wygląda, żebyście mieli po prostu jakiś tam obraz, jakieś wyobrażenie tego całego miejsca zdarzenia, strasznego zdarzenia.
A my tym razem przenosimy się do Rosji i tutaj powiem Wam, że naprawdę kolejne mocne zdarzenie, kolejne no po prostu to aż się w głowie nie mieści, do czego w ogóle człowiek potrafi być zdolny.
Która była sama w domu.
Dziewczyna udała się do zagrody, aby nakarmić świnie.
W pewnym momencie blisko niej pojawił się Igor Zajka, 41-letni pracownik rolny, który powalił dziewczynę na ziemię, zgwałcił, a na koniec zostawił świnią na pożarcie.
Ciało dziewczyny znalazł jej chłopak, osiemnastoletni Władimir Bedny, którego rodzice poprosili, aby sprawdził co u niej, gdyż nie odbierała telefonu.
Chłopak wezwał karetkę, ale niestety było już za późno.
Kiedy włączył latarkę i zobaczył swoją dziewczynę na ziemi w takim stanie, że musiał natychmiast opuścić oborę, bo nie mógł znieść tego widoku.
Kiedy chłopak opuścił to miejsce, zwymiotował, jednocześnie krzycząc o pomoc.
Mężczyzna, który dokonał tego strasznego czynu przyznał się do ataku tłumacząc, że dziewczyna go obraziła.
Został oczywiście oskarżony o gwałt.
Lokalne media podały, jako ktoś kto całe życie mieszkał we wsi i pracował przy zwierzętach gospodarskich doskonale wiedział, że zwierzęta mogą wykończyć w cudzysłowie nieprzytomną dziewczynę.
Liczył na to, że świnie okaleczą jej ciało, a wszystko będzie wyglądało jak wypadek.
Poza tym ten psychopata przyznał się śledczym, że zanim rzucił się na dziewczynę, podniósł kij, którym zadał jej kilka ciosów prosto w głowę.
Kiedy skończył i dopiął spodnie, podniósł jej telefon i pobiegł do swojego domu.
KONIEC!
Sąsiadka zabitej dziewczyny bardzo dobrze mówiła o dziewczynce.
Była taką małą laleczką.
To był pracownik u jej rodziców, pewnie obserwował ją.
Może mu dała kosza, może coś tutaj próbował do tej dziewczyny zagadywać, może coś próbował już zrobić wcześniej.
No to tutaj, jeśli chodzi o dziewczynę, no to pewnie takiego starego dziada, że tak powiem, dla niej.
No i postanowił, że zrobi to w inny sposób, ale co wtedy musi mieć w głowie taki psychol?
Podejrzewam, że musiał zajść dziewczyny od tyłu, uderzył kijem w głowę porządnie, zrobił to co zrobił.
No i mam nadzieję, że tutaj facet dostanie naprawdę bardzo surową karę.
No a z tego co wiem, to więzienia w Rosji nie są takie jak w Polsce.
Chociaż jak zwykle, jak zawsze powtarzam w podcastach, że dla takich ludzi jest tylko jedyna kara, czyli kara śmierci.
A my przenosimy się teraz do Kamienia Pomorskiego.
Tajemnicze zaginięcie 82-letniej Czesławy Bułat, a później samobójcza śmierć jej syna budzą w mieszkańcach Kamienia Pomorskiego wiele emocji.
Ludzie snują domysły na temat listu, który miał przed śmiercią napisać syn zaginionej kobiety, a także analizują ostatnie tygodnie, by zrozumieć motyw działania pani Czesławy i Grzegorza, który miał 57 lat.
Pani zaginęła 12 listopada bieżącego roku.
Nikt z mieszkańców Kamienia Pomorskiego nie przypuszczał, że to jeszcze nie koniec dramatów w tej rodzinie.
Czytamy w artykule faktu.
Kobieta w 1999 roku straciła swojego syna Piotra.
Jak to mówili mieszkańcy, to był fajny, wesoły chłopak.
Ferialnego dnia widziałem przez okno, jak rozmawiał na ulicy z dwiema dziewczynami.
Nic nie wskazywało na to, co wydarzy się później, mówi faktowi jeden ze znajomych zmarłego mężczyzny.
Pani Czesława nigdy nie okazywała swoich emocji, nie lubiła dzielić się z ludźmi swoimi przeżyciami, ale z tego co możemy tutaj przeczytać, Pani Czesława bardzo, ale to bardzo cierpiała.
Pani Halina jest jej sąsiadką od 1972 roku, wtedy obie dostały klucze do mieszkań.
Ona nie chciała z nikim rozmawiać o śmierci syna.
Kiedyś zauważyłam, że się bardzo mocno oburzyła na kobietę, która ją o to zapytała.
Wspomina w rozmowie z reporterem faktu.
Mimo upływów lat, kobieta ciągle cierpiała i nie potrafiła się pogodzić z tym co się stało.
Sąsiedzi kobiety mówią, że dzień w dzień chodziła na grób zmarłego syna.
Spędzała przy nagrobku nawet po dwie godziny dziennie.
Odchodząc zawsze całowała krzyż umieszczony na płycie nagrobnej.
Dlaczego wyszła tak rano?
Kobieta, 82 lata?
Do sklepu?
W poszukiwanie oczywiście włączył się jej młodszy syn Grzegorz, który mieszkał razem z seniorką i to on z tego co wiadomo pierwszy zawiadomił policję o zaginięciu.
I co jest wiecie co najdziwniejsze w tej sprawie to to, że mężczyzna, syn tej kobiety, który przez dwa tygodnie poszukiwał ją, chciał ją odnaleźć.
Strzelił sobie w głowę przed komendą policji.
To jest po prostu no szok.
Drugą dziwną myślę rzeczą jest fakt, że sąsiedzi, którzy tyle lat mieszkali obok
Którzy moglibyśmy powiedzieć, że znali się dobrze z panią Czesławą i jej synem i mogliby może naprowadzić na coś, na jakiś trop, na jakiś ślad, gdzie jest seniorka, dlaczego jej syn odebrał sobie życie.
No właśnie o to chodzi, że mieszkańcy, mimo że mieszkali obok siebie, praktycznie się nie znali.
Ich znajomość polegała jedynie na zwykłym dzień dobry i to tyle.
Podobno czasami dochodziło w tym mieszkaniu do głośnej wymiany zdań.
Wzrusza jedynie ramionami inny mieszkaniec osiedla.
Oczywiście nie brakuje domysłów i plotek.
Jedni uważają, że winnym zaginięcia pani Czesławy mógłby być jej syn, który potem zdecydował się popełnić samobójstwo gnębiony wyrzutami sumienia.
Większość pytanych przez naszego reportera rozmówców uważa, że wyjaśnienia mogą być w liście, który Grzegorz miał napisać tuż przed śmiercią.
Prokuratura badająca szczegóły tej sprawy na temat śledztwa jednak milczy.
Nie wiadomo czy to faktycznie jest prawda jeśli chodzi o istnienie tego listu.
Możemy przeczytać artykule faktu.
Link oczywiście w opisie.
I powiem wam, że kiedy pierwszy raz czytałem o tej historii, o tym momencie, kiedy mężczyzna odebrał sobie życie, też tak pomyślałem w pierwszej chwili, że facet po prostu psychicznie tego nie wytrzymał.
Ukrył ciało?
A potem nie mógł już kłamać, męczyło go to i zrobił to co zrobił.
To taka pierwsza myśl, jaka mi się nasunęła.
Oczywiście to jest tylko teoria, tak naprawdę nie wiemy co się działo w głowie tego mężczyzny.
A może zrobił to, bo po prostu nie radził sobie z zaginięciem swojej matki.
No i zdecydował się na taki okropny krok.
Tutaj w artykule jest jeszcze taki smutny wpis.
Na tę chwilę kobieta dalej jest poszukiwana.
Na grobie Piotra dopaliły się właśnie dwa znicze, które ktoś ustawił prawdopodobnie kilka dni temu, być może był to Grzegorz, który w ten sposób pożegnał się z doczesnym światem.
Myślę, że to również bardzo ciekawe zaginięcie.
Nie wiemy na jakim etapie jest teraz śledztwo.
Prokuratura oczywiście tutaj nie podaje żadnych informacji.
Teraz jak o tym wam mówię, to też przychodzi mi do głowy, że może mężczyzna miał długi...
Może zadarł z kimś, kto po prostu, że tak się wyrażę, nie patyczkuje się i zrobił krzywdę najpierw matce, a potem chciał zrobić krzywdę temu mężczyźnie, ale to już, myślę, jest dalej idące myślenie.
To już jest chyba no troszkę za daleko, ale oczywiście nie jest to wykluczone.
Moim zdaniem mężczyzna mógł wiedzieć coś o zaginięciu swojej matki i być może dlatego
Jak wy drodzy słuchacze myślicie na ten temat?
Pamiętajcie aby zostawić lajka, subskrypcję jeśli tego jeszcze nie robicie, komentarz.
Napiszcie która sprawa najbardziej was poruszyła, która wywołała w was najwięcej emocji.
Bardzo chętnie przeczytam i być może poprawię, jeśli będzie więcej takich skarg, że tak się wyrażę.
Na ten moment życzę wszystkim spokojnego dnia.
Ostatnie odcinki
-
Jeśli on cię zabije, to przyjedziemy i opiszemy...
19.04.2026 09:58
-
Wyjechał do pracy - potem zaginął | Wyjaśnione
16.04.2026 13:56
-
Wyszła z pracy i zniknęła… Co stało się z Iwoną...
14.04.2026 18:07
-
CIĘŻARÓWKA ŚMIERCI – HISTORIA MANIAKA Z ORSKA |...
11.04.2026 17:45
-
WIELKANOCNE ZAGINIĘCIA – historie, które mrożą ...
08.04.2026 13:03
-
BABKA ZAKOPAŁA WNUKA ŻYWCEM… Szokująca zbrodnia...
04.04.2026 11:04
-
POZWOLILI JEJ UMRZEĆ… Tragiczna Historia Noelii...
01.04.2026 14:48
-
KOSZMAR W KŁODZKU. Co działo się za zamkniętymi...
29.03.2026 17:25
-
"Mamo! Na polu leży noga! | Seryjni
21.03.2026 18:24
-
Pomagał Babuszkom z zakupami - gdy wszedł do ic...
15.03.2026 10:44