Mentionsy

Kryminalne Historie
Kryminalne Historie
14.01.2026 18:00

ZNIKNĘŁA Z WŁASNEGO MIESZKANIA. SPRAWA LAUREN GIDDINGS #180

27-letnia Lauren Giddings szykowała się do egzaminu adwokackiego. Uprzedziła bliskich, że przez najbliższy czas kontakt z nią może być ograniczony. Kiedy jednak po kilku dniach zapadła zupełna cisza, rodzina i przyjaciele zaczęli się niepokoić. Sprawdzili jej mieszkanie. Po Lauren nie było śladu.

Rozpoczęły się poszukiwania. Na miejscu pojawiła się policja. Wkrótce także lokalne stacje telewizyjne, które zaczęły rozmawiać z sąsiadami i znajomymi zaginionej. Jedna z osób udzielających wywiadu od razu zwróciła uwagę śledczych.

📖“Niebezpieczna sieć” już w sprzedaży! Książkę zamówisz tutaj ➡️ ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://bit.ly/46ia12I⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠ [autopromocja]

ZAPROPONUJ SPRAWĘ ➡️ ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://forms.gle/tTUPgnEBZGur47ds9⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠

Odcinek Dr. G Explains: https://www.youtube.com/watch?v=4_eCys3EelQ

----------------------------------------------------------------

☕Postaw mi kawkę: ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://buycoffee.to/kryminalnehistorie⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠

📩Newsletter: ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://kryminalnehistorie.com/newsletter-zapis⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠

✉️Współpraca: [email protected]

----------------------------------------------------------------

Dziękuję wszystkim, którzy wspierają mnie na Youtube :) A także za każdą inną formę Waszego wsparcia. Przypominam, że podcast tworzony jest na podstawie ogólnodostępnych źródeł, które znajdziecie poniżej :)

☛ Sklep: ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://kryminalnehistorie.com/sklep/ ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠

☛ Facebook: ⁠⁠ ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://www.facebook.com/kryminalne0historie⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠

☛ Grupa na Facebooku: ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://www.facebook.com/groups/kryminalnehistorie⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠

☛ Instagram: ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://www.instagram.com/kryminalne⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠

☛ Youtube: ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://www.youtube.com/kryminalnehistorie⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠

☛ Spotify: ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://open.spotify.com/show/4MP3dZZu5efb5qvPSXu89k?si=e9c65befc023463d ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠

☛ Mail: ⁠⁠[email protected]⁠⁠


✔Animacja w intro została stworzona przez Sławka:⁠⁠www.vimeo.com/smdesigns⁠

✔Montaż: Paulina Kulpińska

✔Muzyka:

Kai Engel - Great Expectations

Slow Hammers

Źródła: https://docs.google.com/document/d/1wABo0FJf0_uhc0ct2FsGrLsgJQqqfVLmqzJGQuIjf9Y/edit?usp=sharing

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 474 wyników dla "G"

W zależności od tego, kiedy się słyszymy.

Dziś zapraszam Was na szokującą historię o tym, że nawet we własnym domu może nam coś zagrażać.

Zanim przejdziemy do odcinka, małe ogłoszenie.

Może macie jakieś serie, które szczególnie są Wam bliskie?

Dajcie znać, na pewno uwzględnię to przy planowaniu kolejnych odcinków.

Wiedziała, że ta przygotowuje się do egzaminu adwokackiego i wcześniej uprzedzała, że przez jakiś czas może odzywać się rzadziej.

Kiedy się uczyła, potrafiła całkowicie zniknąć z życia towarzyskiego, więc początkowo nie budziło to niepokoju.

Coś przestało się zgadzać.

W końcu, gdy odezwała się do niej Ashley, przyjaciółka Lauren, z dokładnie tym samym przeczuciem, Caitlyn wiedziała już, że nie jest jedyną osobą, którą to martwi.

Macon to miasto w Stanach Zjednoczonych, położone w samym środku stanu Georgia, nad rzeką.

Leży niedaleko geograficznego centrum stanu, jakieś 136 km na południe od Atlanty.

To jedno z większych miast Georgii.

Mieszka tu ponad 150 tysięcy osób, co plasuje Macon w czołówce pod względem liczby mieszkańców.

Miasto często określa się mianem Heart of Georgia, czyli serca stanu.

I właśnie tutaj, w jednej z najstarszych szkół prawniczych w Stanach Zjednoczonych, studiowała Lauren Giddings.

Lauren Theresa Giddings urodziła się 18 kwietnia 1984 roku w Tacoma Park w stanie Maryland.

Duże znaczenie miała dla niej religia, była aktywną członkinią kościoła.

Uczyła się także w Szkole Świętej Marii, a później ukończyła liceum w 2002 roku i podczas liceum grała w hokeje na trawie oraz softball.

Była bardzo zaangażowana towarzyska, ale też zdyscyplinowana.

Na początku zdecydowała się na studiowanie nauk politycznych, a jako kierunek dodatkowy wybrała jeszcze religioznawstwo.

nadal jednak przy tym wszystkim i przy napiętym grafiku pozostawała aktywna.

Mam na myśli, że wciąż uprawiała sport, grała w softball i mocno angażowała się też w życie akademickie.

Pracowała przy projektach dotyczących funkcjonowania państwa i systemu prawnego.

górze realnie odbijają się na losach mieszkańców.

Od dawna chciała pomagać innym i wierzyła, że jako prawniczka będzie w stanie realnie móc to robić.

W przyszłości chciała być obrońcą publicznym i pomagać tym, którzy sami nie potrafiliby się obronić.

Wiosną 2008 roku podjęła decyzję o przeprowadzce do Georgie.

Było spokojne, życie tam było przewidywalne i toczyło się dużo wolniej niż w takiej dużej aglomeracji.

Dla Loren było to dokładnie takie tempo, jakiego wtedy potrzebowała.

W czasie studiów była bardzo zaangażowana.

Oprócz tego, że wiele czasu spędzała na nauce, to przewodniczyła jeszcze Uniwersyteckiemu Oddziałowi Federalist Society, czyli wpływowej amerykańskiej organizacji prawników, profesorów prawa i studentów założonej w 1982 roku, promującej raczej konserwatywne podejście.

Do tego nadal też aktywnie uczestniczyła w życiu kościoła i oczywiście skupiała się na tym, aby jak najlepiej przygotować się do przyszłej pracy.

Przez kolegów ze studiów była postrzegana jako osoba życzliwa, energiczna i zawsze uśmiechnięta.

Znajomi zapamiętali ją też jako kobietę, która niemal zawsze nosiła różowe ubrania i wszędzie zabierała ze sobą swojego pieska Butterbeena.

Ale nie tylko uczelnią Lauren żyła, bo jeszcze w 2008 roku poznała kogoś, z kim zdecydowała się na poważną relację.

Mianowicie chodziło o Davida, z którym aktualnie była w związku na odległość.

David mówił o Lauren, że była inteligentna, szczera i niezwykle zrównoważona.

Zaskarbiła sobie sympatię jego bardzo opiekuńczej, starszej siostry.

Ale odległość po przeprowadzce Lauren do Macon zaczęła komplikować ich relacje.

Później sam też zaczął spotykać się z kimś innym, z Ashley, przyjaciółką Lauren, ale to wszystko było w porządku i nie było z tego powodu żadnych problemów, wręcz przeciwnie.

Lauren cieszyła się, że sobie kogoś znalazł.

Egzamin adwokacki.

To był najważniejszy egzamin w jej życiu.

To dzięki niemu mogła potem robić to, o czym marzyła.

Dlatego każdą wolną chwilę poświęcała przygotowaniom.

Pozwoliła sobie jeszcze na małą wyprawę, która wynikała z tego, że jej siostra Caitlin brała ślub.

Mówiła wtedy bliskim, że przez jakiś czas chce się trochę wycofać z życia towarzyskiego i skupić wyłącznie na nauce.

Rodzina rozumiała, jak to jest dla niej ważne i oczywiście jak najbardziej okazali jej wsparcie i zrozumienie, deklarując, że jak coś to może na niej polegać, a oni oczywiście w tym czasie nie będą jej przeszkadzać.

W związku z tym wróciła do swojego studenckiego mieszkania w budynku, który był znany jako Barrister's Hall.

Stał dokładnie naprzeciwko kampusu i zasada była taka, że nawet po ukończeniu studiów można było nadal z niego korzystać, w tym z biblioteki.

Dla Loren, która przygotowywała się do egzaminu adwokackiego, było to jak najbardziej wygodne rozwiązanie.

W razie co zawsze mogła też dopytać wykładowców, jakby miała jakieś wątpliwości, ale przede wszystkim miała dużo spokoju i przestrzeni na to, aby się uczyć.

Jeśli chodzi o to, jak to wyglądało w czasie, to mniej więcej była połowa czerwca 2011 roku, kiedy Loren właśnie przekazała bliskim, że od tej pory potrzebuje ciszy i wyłączenia się z życia towarzyskiego, ale też nie było tak, że w tym czasie nie było z nią żadnego kontaktu, bo też czasami dla odpoczynku, jakiejś równowagi, decydowała się na krótkie wejście czy kontakt z bliskimi.

Nie potrafiła tego nazwać ani logicznie wytłumaczyć.

siostrom i mówiła jej, że wie, że brzmi to dziwnie, że nie ma żadnych dowodów, ale jest przekonana, że ktoś był w jej mieszkaniu, że rzeczy są nie na swoim miejscu i naprawdę wierzyła w to, że ktoś tam zaglądał, kiedy jej nie było.

Do tego dochodziło poczucie, że ktoś ją chyba obserwuje.

Sprawdzała wtedy, czy drzwi i okna są zamknięte, czy nie ma żadnych śladów włamania, ale kiedy niczego nie mogła znaleźć, starała się uspokoić i wmówić sobie, że tylko jej się wydawało.

Mówiła, że to pewnie stres, przemęczenie, że nauka i presja egzaminu robią swoje.

Kolejne dni po powrocie do Macon mijał Lauren głównie na nauce.

Zamknęła się w swoim mieszkaniu z notatkami, kodeksami i planem rozpisanym co do godziny.

Egzamin adwokacki był coraz bliżej i traktowała go bardzo poważnie.

Nadal jednak dla równowagi pozwalała sobie czasami na krótką przerwę.

To miało być jej ostatnie wyjście przed okresem całkowitego skupienia się na nauce do egzaminu.

Wieczór przeciągnął się do późnych godzin, ale Lauren była w dobrym nastroju.

Później o godzinie 18.08 zapłaciła jeszcze kartą w restauracji.

Tego samego dnia Lauren zaczęła dzielić się z Davidem swoimi obawami.

Późnym wieczorem Lauren napisała do niego ponownie.

David ponownie podszedł do tego na chłodno i starał się racjonalnie to przedstawić.

Mówił, że to pewnie głupie żarty, że nie wygląda to na nic poważnego.

Przypomniał, że Lauren od tygodni intensywnie się uczy, rzadko wychodzi z mieszkania i pewnie jest przemęczona i zestresowana w związku z egzaminem.

Sugerował, że to właśnie zmęczenie i presja mogą potęgować jej obawę.

A potem, zgodnie z jej zapowiedzią, zapadła cisza.

Przez kilka dni po tym, jak Loren wysłała bliskim wiadomość o tym, że kontakt z nią będzie ograniczony, jej brak odzewu nie budził jeszcze większego niepokoju.

Bliscy zakładali, że w tym czasie głównie się uczyła.

Jedynie chodziła do kościoła i ewentualnie wyszła na krótki trening.

Ale minęło kilka dni, nastał 29 czerwca i przez ten czas Lauren nie odezwała się do nikogo ani nie odpisała na żadną wiadomość.

Tego dnia do Caitlyn, siostry Lauren odezwała się Ashley, jej przyjaciółka.

Dziewczyny pozostawały na co dzień w stałym kontakcie, ale od kilku dni Ashley nie mogła się z Lauren skontaktować.

Zadzwoniła, ale od razu włączyła się poczta głosowa.

W tym momencie przestało to wyglądać jak zwykłe skupienie się na nauce, a zaczęło jak coś, co wymaga ich pilnej reakcji.

Ashley wiedziała, gdzie znajduje się zapasowy klucz, więc jak najbardziej powiedziała, że nie ma problemu i jak najszybciej tam pojedzie.

Byli pewni, że w takim razie kobieta musi być w mieszkaniu, bo nigdzie nie ruszała się bez auta.

Na pierwszy rzut oka nie wyglądało to bardzo niepokojąco.

Co prawda w mieszkaniu panował bałagan, ale dało się go wytłumaczyć.

Lauren miała się wyprowadzić dopiero następnego dnia, więc wyglądało na to, że jeszcze nie była w trakcie przeprowadzki, a bardziej zaczęła myśleć, że coś niedobrego się tutaj wydarzyło.

To odczucie pogłębiło to, że wkrótce znalazła także torebkę swojej przyjaciółki.

Były to rzeczy, których Loren nigdy nie zostawiłaby, gdyby planowała gdziekolwiek pojechać.

W poszukiwaniach pomagał jej także chłopak.

W końcu udało im się ustalić, że ostatni raz ktokolwiek widział Loren cztery dni wcześniej, podczas spotkania kończącego rok akademicki.

Po zgłoszeniu zaginięcia siostry postanowiła skontaktować się z rodzicami i powiedzieć im, że Lauren zaginęła.

Ich ojciec natychmiast wyruszył do Georgie, by osobiście zgłosić jeszcze raz zaginięcie córki.

Z kolei ich matka zaczęła przygotowywać się do lotu, który miał mieć miejsce jeszcze tego samego dnia.

Podróż z Maryland do Macon zajmowała niemal 12 godzin.

Na pierwszy rzut oka wszystko wyglądało normalnie.

Mieszkanie sprawiało wrażenie takiego, z którego właścicielka po prostu wyszła.

A jednocześnie było w nim coś takiego, co nie dawało spokoju.

To był pierwszy sygnał, że nie jest to zwykłe zaginięcie.

W większości pomieszczeń testy nie wykazały niczego niepokojącego.

Do momentu, gdy weszli do łazienki.

Powierzchnia wanny natychmiast zareagowała na luminol.

Jak później mówił jeden z detektywów, wyglądało to tak, jakby dosłownie ktoś włączał światło.

Bo przypomnę, przy tym teście gasi się światło, więc po prostu wanna rozświetliła całe pomieszczenie.

W tym momencie dla śledczych stało się jasne, że nie mają do czynienia z zaginięciem.

Zaczęli traktować tę sprawę jako zabójstwo, zakładając w ten sposób najgorsze.

30 czerwca był gorącym, wiecznym dniem.

Kiedy funkcjonariusze wyszli na zewnątrz, żeby ustalić dalszy plan, wydarzyło się coś zaskakującego.

W pewnym momencie jeden z podmuchów wiatru przyniósł w ich stronę zapach, który natychmiast zwrócił ich uwagę.

Zapach rozkładającego się ludzkiego ciała.

Podeszli do jednego z pojemników, a następnie go uchylili.

Znajdowały się tam dwa worki, ułożone jeden obok drugiego.

Na tym etapie jeszcze niczego nie otwierali, ale zapach, który się z nich wydobywał, upewniał ich, że zawartość może być kluczowa dla tej sprawy.

Po chwili dostrzegli, że znajduje się tam jeszcze trzeci worek, większy i cięższy.

Postanowili zacząć właśnie od niego.

Wyjęli go, a potem zapach stał się jeszcze bardziej intensywny.

Od razu mieli wrażenie, że znajduje się tam coś, czego absolutnie nie powinno tam być.

Po chwili zdecydowali się go otworzyć.

Bez głowy, rąk i nóg.

Jeden z funkcjonariuszy mówił później, że nigdy wcześniej nie widział czegoś podobnego.

Że trudno mu było to zrozumieć, jak ktoś mógł zrobić coś takiego, po czym stwierdził, że musiał to być potwór.

Być może, gdyby policjanci pojawili się tam kilka godzin później, pojemniki zostałyby już opróżnione, a wszystko, co się w nich znajdowało, zniknęłoby bez śladu.

Na tym etapie śledczy zakładali, że odnalezione szczątki najprawdopodobniej należą do zaginionej Loren, ale formalnie wciąż czekali na potwierdzenie.

To, co się wydarzyło w mieszkaniu Loren oraz to, że ten pojemnik znajdował się tak blisko tego budynku.

Pozostałych części ciała nigdy nie odnaleziono.

Podczas sekcji nie stwierdzono śladów przemocy seksualnej, ale ze względu na stan szczątków patolodzy nie byli w stanie jednoznacznie ustalić przyczyny śmierci.

Wróćmy jednak do wydarzeń z 30 czerwca i początkowego przebiegu śledztwa.

Od pierwszych chwil zakładano, że sprawca mógł pochodzić z najbliższego otoczenia Loren.

Właśnie dlatego policja nie podała jeszcze do wiadomości publicznej informacji o odnalezieniu szczątków.

Zamiast tego funkcjonariusze rozpoczęli przesłuchanie sąsiadów.

Pytali, czy ktoś słyszał coś niepokojącego, widział coś nietypowego.

Może zauważył kogoś kręcącego się w okolicy.

W tym czasie mieszkanie kobiety, a szczególnie łazienka, zostało bardzo dokładnie zabezpieczone.

Gołym okiem wszystko wyglądało normalnie, a może nawet zbyt normalnie.

Starano się to jednak robić bez większego zwracania uwagi, bo policjanci cały czas też mieli w głowie, że być może sprawca im się przygląda i nie chcieli go spłoszyć.

Był zdruzgotany.

Ustalono też, że w czasie zaginięcia swojej dziewczyny przebywał poza stanem, na wyjeździe golfowym w Kalifornii.

Jego alibi szybko zostało potwierdzone.

Sprawdzono również Joe, jej byłego partnera, ale i on równie szybko został wykluczony.

Śledczy nie ignorowali żadnego wątku.

Mówił, że po okresie słabszego kontaktu niedawno znów do siebie się zbliżyli, a nawet planowali wspólne zamieszkanie.

W jego zeznaniach nie było niczego, co przykuło by uwagę śledczych, dlatego ostatecznie uznano, że nie mógł być sprawcą i zostawiono ten wątek.

Policja postanowiła więc zrobić coś innego, mianowicie przeszukać każde mieszkanie w Barrister's Hall, jedno po drugim, metodycznie eliminując kolejne osoby.

Myśleli, że to będzie tylko formalność, bo większość mieszkańców zgodziła się bez wahania.

Ale pojawił się jeden wyjątek, a był nim mężczyzna, który im tego odmówił.

Student prawa, sąsiad Loren i jej kolega z roku.

Już od pierwszych godzin po jej zaginięciu mężczyzna bardzo chętnie rozmawiał z mediami i przedstawiał się jako zaniepokojony przyjaciel.

30 czerwca Steven udzielił wywiadu lokalnej stacji WGXA.

Stał przed kamerą jako jeden z mieszkańców budynku i opowiadał o Loren, podkreślając, że nikt nie wie, co mogło się z nią stać.

Twierdził, że martwi się jej nagłym zniknięciem i że razem z innymi próbował zrozumieć, co mogło się wydarzyć.

Wypowiadał się w liczbie mnogi, typu nie wiemy gdzie ona jest, a potem dodał, że jedyne co przychodzi im do głowy to, że mogła wyjść pobiegać albo ktoś ją porwał.

Na nagraniu Steven sprawiał wrażenie przejętego i zdezorientowanego.

Na pierwszy rzut oka wyglądał jak kolejny student, który próbuje pomóc i zrozumieć sytuację.

W trakcie tego samego wywiadu doszło jednak do momentu, który zwrócił uwagę zarówno widzów, jak i później śledczych.

Kiedy przekazała tę wiadomość Stevenowi, jego reakcja była natychmiastowa i od tej pory zaczął zachowywać się inaczej.

Chwilę później powiedział jeszcze, że nie zna nikogo, kto mógłby chcieć skrzywdzić Loren.

Nagranie z tej rozmowy bardzo szybko zaczęło krążyć w mediach i internecie.

Wielu widzów zwróciło uwagę na zachowanie Stevena, ton jego głosu, mimikę i nagłą zmianę emocji.

Jedną z analiz jego mowy ciała przedstawię Wam pod koniec odcinka.

Początkowo jednak zakładano, że może to być zwykły szok po informacji o śmierci kogoś bliskiego.

Z czasem jednak do tego wywiadu powrócono.

Jeszcze tego samego dnia, 30 czerwca, policja zaczęła zapraszać mieszkańców Barrister's Hall oraz osoby z najbliższego otoczenia Loren na komisariat, by złożyli oficjalne zeznania dotyczące jej zaginięcia.

Zachowanie Stevena od początku zwracało uwagę.

Na przykład to, że podkreślał ciągle, że jest z sąsiadem Loren i że mieszkał obok niej oraz jak mówił, że znał ją od pierwszego roku studiów.

Mężczyzna potwierdził, że studiował prawo, podobnie jak ona, i oboje też należeli do tej samej organizacji Federalist Society.

Oboje też się przygotowywali do egzaminu adwokackiego.

Ostatnie dni według Stevena spędzali głównie na nauce, tak jak wielu ich znajomych.

Twierdził, że wracał wtedy z zajęć przygotowujących do egzaminu i zobaczył ją, gdy wychodziła pobiegać.

Problem polegał na tym, że jego wersja nie była spójna.

Za każdym razem szczegóły się zmieniały.

Kiedy policja poprosiła mieszkańców o zgodę na przeszukanie ich mieszkań, wszyscy się zgodzili.

Podkreślał, że to nie chodzi o nic osobistego i po prostu kieruje się zasadą ostrożności.

A jego część do dzisiaj możemy zobaczyć na przykład na YouTubie.

Po godzinie 11 do pokoju wszedł detektyw David Patterson.

Steven siedział wtedy nieruchomo, był ubrany w granatową koszulkę, dżinsowe spodenki i czarne klapki.

Między innymi zapytał, czy wie, gdzie jest Lauren.

Następnie detektyw spróbował innego podejścia.

Zasugerował, że prosi go o pomoc jako przyjaciela Loren i czy mógłby tej pomocy mu udzielić.

Rozmawiano z nim tak, jakby cały czas była zaginiona.

Chwilę później detektyw zapytał wprost, czy w ogóle go obchodzi, że Lauren może nie zostać odnaleziona.

Wtedy mężczyzna potwierdził, że jest zainteresowany odnalezieniem Loren, ale jego ton się nie zmienił.

Nie było w nim żadnych emocji ani wyczuwalnego napięcia.

Przesłuchanie trwało kilka godzin i naturalne było, że Steven co jakiś czas zmieniał pozycję, trochę się przeciągał, czasami koszulka podniosła się do góry.

I wtedy dostrzeżono, że na jego brzuchu są zadrapania, które wyglądają na świeże.

Nie kazano mu się rozbierać, ani nie przeprowadzano żadnych dodatkowych oględzin.

ale ślady właśnie wyglądały na świeże i przypominały zadrapania, które mogły zostać zrobione paznokciami.

W końcu po godzinie 12 detektywi zapytali Stevena o ich pochodzenie, ale odpowiedział, że musiał się jakoś w nocy we śnie skaleczyć, nie potrafił wyjaśnić w jaki sposób, ani kiedy.

Mijały kolejne minuty, godziny, aż w końcu Steven zmienił stanowisko.

Po godzinie 13 nagle zgodził się, aby detektywi sprawdzili jego mieszkanie.

W związku z tym przesłuchanie zostało przerwane i następnie śledczy wraz ze Stevenem pojechali do jego mieszkania.

Mężczyzna przy tym podkreślał, że nie ma nic do ukrycia i że zgadza się na wejście tam wyłącznie w ramach poszukiwań Loren.

Co oznaczało, że po prostu śledcze wejdą do środka, rozejrzą się, nie będą jeszcze niczego zabezpieczali itd.

W mieszkaniu Stevena nie znaleziono wówczas niczego, co jednoznacznie łączyłoby go ze zniknięciem Lauren.

Zwrócono jednak uwagę na kilka elementów, które zapisano w notatkach.

W pewnym momencie detektyw Patterson zwrócił na to uwagę i zapytał wprost, dlaczego tak się wyłącza.

Że przecież rano był bardziej rozmowny, a teraz zachowuje się tak, jakby go tu nie było.

Ponieważ trudno było uzyskać od niego jakąkolwiek odpowiedź, śledczy postanowili zmienić taktykę i zadać mu prostsze pytania, typu czy woli szkole, czy Pepsi.

Rozmowa przeciągała się godzinami.

W końcu policjant zapytał go wprost, co robi, ale Steven nie odpowiedział.

Po kilku godzinach detektyw Patterson wyszedł z pokoju.

Jego miejsce zajął detektyw Scott Chapman, który spróbował innego podejścia.

Zgrował mu, że dają mu szansę, żeby przedstawił swoją wersję wydarzeń, że dzięki temu na końcu nie będzie wyglądał na potwora, że rozumieją, iż źle się czuje, ale to ważne, żeby opowiedział im, co się stało.

Fletcher postanowił wrócić do tego, co policja znalazła podczas przeszukania mieszkania Stevena.

Wcześniej w trakcie przesłuchania mężczyzna zapytany o życie prywatne i relacje z kobietami powiedział, że jest prawiczkiem, nigdy nie uprawiał seksu i jak to określił w cudzysłowie oszczędza się do małżeństwa.

Teraz Fletcher postanowił do tego powrócić.

Zapytał więc Stevena o prezerwatywy znalezione w jego mieszkaniu, bo nie pasowało to do tego obrazu, który mężczyzna sam nakreślił.

Po skonfrontowaniu go z tą sprzecznością, Steven przez chwilę milczał.

W końcu odpowiedział, że prezerwatywy nie należały do niego.

Wyjaśnił, że wcześniej wchodził do mieszkań swoich kolegów ze studiów, gdy nie było ich w domu, i zabierał je stamtąd.

Za tym przyznał się do wchodzenia bez zgody do cudzych mieszkań i zabierania z nich rzeczy, co oznaczało, że przyznawał się do włamań, a za to już można było postawić zarzuty.

Na tym etapie wciąż jednak nie był to materiał wystarczający, aby postawić mu zarzuty w sprawie zabójstwa Loren, ale zatrzymanie go w związku z tym przestępstwem dawało pewne pole manewru i czas na potrzebę dalszego postępowania.

Nie wskazał też miejsca, w którym mogłyby się znajdować pozostałe części ciała Loren.

Nie podał również żadnej informacji, która realnie pomogłaby śledczym, posunąć sprawę naprzód.

Zapytany na koniec, czy jest coś jeszcze, co chciałby dodać, powiedział, że nic nie przychodzi mu do głowy.

Dlatego postanowiono się przyjrzeć jego historii.

Stephen McDaniel urodził się 9 września 1985 roku i dorastał w okolicach Atlanty, w stanie Georgia.

Jego dzieciństwo i dojrzewanie nie wyróżniały się niczym szczególnym.

Z zewnątrz wydawał się być zwyczajnym chłopakiem z przeciętnego domu, który w pewnym momencie zdecydował się na studia prawnicze.

Był cichy, trochę zagubiony, raczej wycofany.

Nie wyglądał jak ktoś, kto mógłby wyrządzić komukolwiek krzywdę.

Był postrzegany jako osoba trudna w kontakcie, obcesowa i trzymająca się na uboczu.

Interesowało go także pojęcie idealnego morderstwa.

Pytał ludzi, często teoretycznie jak podkreślał, jak można by kogoś zabić i potem uniknąć odpowiedzialności.

Koledzy ze studiów opisywali go jako aroganckiego i przekonanego o własnej wyjątkowości.

Uwielbiał dyskusje i spory, nawet wtedy, gdy ewidentnie się mylił.

Nie zależało mu na relacjach, ale na wygrywaniu.

Także z Lauren regularnie wchodził w konflikty.

Kobieta była pewna siebie, wygadana i stanowcza.

Mimo to czasami dochodziło między nimi do drobnych utarczek, które na zajęciach zwracały uwagę wszystkich.

Wydawało się jednak, że Steven nie dostrzega tego, jak odbierany jest przez otoczenie.

Lauren była wobec niego uprzejma, ale chłodna i stanowcza.

Potem starała się go po prostu omijać.

Z czasem śledczy odkryli, że Steven prowadził w sieci drugie życie.

Jeśli chodzi o randki, to Steven nie miał tutaj za dużego powodzenia.

Co prawda korzystał z portalu randkowego, ale według własnych słów niewiele z tego wynikało.

Jego umowa najmu miała się wkrótce skończyć.

Według doniesień planował wrócić do rodziców.

Wróćmy jeszcze do samego przeszukania.

W trakcie tego przeszukania Steven zachowywał się nerwowo.

Według policyjnych notatek wypił co najmniej 10 butelek.

Funkcjonariusze zapisali, że wyglądał w cudzysłowie jak zombie.

A kiedy zaproponowano mu badanie wariografem, odmówił.

Detektyw, który był obok niego, próbując jeszcze jakoś rozluźnić rozmowę, zapytał go, czy stresuje go zbliżający się egzamin, ale on ostro od razu odpowiedział, że nie.

Miejsca, do którego mało kto miał dostęp.

Wyłaniał się z tego obraz taki, że mężczyzna był samotnikiem, niemal pustelnikiem.

konsolę do gier, broń białą, zapasy jedzenia i napojów energetycznych.

Detektywi natrafili także na kartkę z dokładnie rozpisanymi zapasami, co, gdzie, na jak długo wystarczy i ile kalorii zawiera.

Wyglądało to trochę jak takie przygotowania survivalisty.

I jak już wcześniej wspomniałam, podczas tego przeszukania znaleziono te prezerwatywy, które później wykluczały się z tym, co mówił o sobie Steven.

Po tym przeszukaniu i drugim przesłuchaniu na komisariacie, policja nie dysponowała jeszcze kompletnym materiałem, który pozwalałby postawić mu zarzut zabójstwa, ale znaleziono na tyle dużo, by uznać, że można go zatrzymać.

Choć wiadomo było, że raczej wszystko będzie zmierzało do tego, aby te zarzuty były inne.

W każdym razie, kiedy osadzono Stevena w areszcie, detektywi postanowili wrócić do jego mieszkania i przeprowadzić drugie, znacznie dokładniejsze przeszukanie.

Jeden był kluczem głównym do całego budynku i dawał dostęp nawet do pomieszczeń technicznych, a drugi był dorobionym kluczem pasującym do mieszkania Loren.

Z kolei na nośnikach danych znaleziono nagrania, na których ktoś obserwował jej mieszkanie przez okno.

Kamera była przymocowana taśmą klejącą do długiego patyka i rejestrowała to, co Loren robiła w swoim mieszkaniu.

Historia przeglądarki pokazywała także, że regularnie odwiedzał jej profile w mediach społecznościowych.

Czasami przeglądał jej zdjęcia, by chwilę później przełączać się na brutalne treści pornograficzne.

Zetczy dotarli także do jego wpisów publikowanych na blogach i forach internetowych, pełnych nienawiści wobec kobiet, fantazji o przemocy i zadawaniu cierpienia.

Okazało się, że znaleziono u niego także treści, które dotyczyły dzieci i ich wykorzystania.

Jego twarz pozostawała zupełnie nieruchoma.

Głos był monotonny, pozbawiony emocji.

Przez wiele godzin siedział w tej samej pozycji, zaprzeczając, że miał jakikolwiek związek ze śmiercią Loren.

Policja poinformowała, że do poszukiwań pozostałych szczątków zamordowanej kobiety dołączyła specjalna jednostka z pobliskiego hrabstwa.

Nie wskazywano jeszcze publicznie podejrzanego.

Jedynym momentem, kiedy Steven powiedział coś więcej, był moment, gdy potwierdził, że zna Loren, że mieszkał obok niej i jak twierdził, byli przyjaciółmi.

Ale kiedy detektywi próbowali pogłębić ten temat, zapytać o ich ostatni kontakt, ich relacje, o to, czy coś widział albo wiedział, jego wypowiedzi zaczynały być niespójne.

W końcu detektywi stwierdzili, że czas mu powiedzieć o tym, że obok jego mieszkania znaleziono tors kobiety.

Zapytali, kto jego zdaniem mógłby zrobić coś takiego.

Jego zachowanie coraz bardziej niepokoiło śledczych.

Przez długie minuty siedział niemal bez ruchu, wpatrzony w jeden punkt.

Czasami detektywi prosili go, aby spojrzał im w oczy, a czasami zostawiali go samego w pokoju.

Rozmowy ze Stevenem trwały godzinami i w pewnym momencie detektywi tracili już cierpliwość.

W jednym z takich momentów detektyw Patterson przypomniał mu, że dopiero co stał przed kamerami i mówił o zaginięciu Loren, o tym jak bardzo się martwi, a teraz siedzi przed policją i twierdzi, że nic nie wie.

Następnie zapytał go wprost, czy skrzewdził Loren.

Detektywi próbowali jeszcze raz, sugerując, że wiedzą więcej, że mają już pewne dowody.

Steven nie zareagował.

Nie zmienił swojego podejścia.

Policjanci nie uwierzyli w ani jedno jego słowo.

Z każdym kolejnym dowodem, z każdym szczegółem znalezionym w jego mieszkaniu i niespójnym fragmentem jego zeznań, coraz bardziej utwierdzali się w przekonaniu, że to właśnie on prześladował Loren, a potem odebrał jej życie.

Wkrótce po postawieniu zarzutów prokuratura poinformowała, że wobec Stevena McDaniela skierowano także 7 dodatkowych zarzutów dotyczących wykorzystywania seksualnego dzieci.

Sprawa była przygotowywana do procesu, a śledczy i prokuratura gromadzili kolejne dowody.

Mieszkanie Stevena przez 22 dni pozostawało zamknięte i niedostępne dla jego rodziny.

Obrona Stevena podniosła później istotny argument.

Jego prawnicy twierdzili, że policja nie była w stanie jednoznacznie wykazać, kto i kiedy dokładnie wchodził do mieszkania oraz czy drzwi były cały czas odpowiednio zabezpieczone.

Gdyby sprawa trafiła do procesu z ławą przysięgłych, obrona mogłaby wskazywać na luki w zabezpieczeniu miejsca.

Znaleziono też dwóch hydraulików, którzy mieli zeznać, że w ciągu tych 22 dni wykonywali pracę w mieszkaniu Daniela, bez obecności policji.

To, zdaniem adwokatów, otwierało furtkę do podważenia wiarygodności części dowodów.

głby też tam podrzucić jakieś rzeczy, jak na przykład opakowanie po tej pile czy damską bieliznę.

Obrona zwracała też uwagę na niespójności w dokumentacji fotograficznej.

Na zdjęciach wykonywanych pierwszego dnia śledztwa widać opakowanie po pile do metalu schowane pod umywalką, obok dzbana z wybielaczem.

Na innych fotografiach przedstawiających kredens Stevena nie widać kluczy, które później według zeznań detektywa miały się tam znajdować.

Osoby, które go znały, mówiły później, że trudno było się z nim zaprzyjaźnić.

Jego sąsiad i znajomy z czasów studiów licencjackich, Phil, wspominał, że Steven był bardzo niezręczny społecznie.

Z pozoru uprzejmy, raczej cichy, ale zawsze gdzieś obok.

Nigdy nie był częścią grupy, nie wychodził z innymi po zajęciach, nie integrował się, nie szukał bliższych relacji.

Kiedy policja przesłuchiwała go w lipcu 2011 roku, zapytano go wprost, czy uważa, że Steven mógłby kogoś zabić.

Ale dodał coś, co od razu zwróciło uwagę śledczych.

Najbliższą osobą, z którą Steven utrzymywał regularny kontakt był Michael, jego kolega ze studiów.

Poznali się w pierwszym tygodniu nauki podczas spotkania organizacyjnego.

Michael nawet kilka razy był w mieszkaniu Stevena i oglądali jakiś serial.

Zeznał, że mimo ich takiej powiedzmy bliższej znajomości, Steven nigdy nie mówił mu o Loren.

Zapewniał też, że nie widział w nim żadnej agresji i że mężczyzna nigdy nie powiedział niczego, co sugerowałoby, że jest zdolny do przemocy.

Według niego Steven był raczej zamknięty, wycofany, ale niegroźny.

Z kolei właściciel jednego z mieszkań w kompleksie, w którym mieszkał Steven, przyznał, że celowo umawiał prace konserwacyjne wtedy, gdy mężczyzny nie było w domu, a powodem było to, że po prostu rozmowy z nim były długie, takie chaotyczne i wyczerpujące i wolał go unikać.

Śledczy dotarli także do jego byłych współlokatorów, którzy opowiadali policji o jego osobliwych zainteresowaniach.

Na przykład pytał ich, co by zrobili, gdyby doszło do apokalipsy zombie.

William, znajomy jednego z dawnych jego współlokatorów, opisał rozmowę, która też zapadła mu w pamięć na lata.

Steven miał wtedy opowiedzieć szczegółowo, jak można kogoś uderzyć do nieprzytomności, przeciągnąć ciało do łazienki i rozczłonkować je w wannie.

Fragment przesłuchania brzmiał mniej więcej tak.

Gra skończona.

Nie chcemy, żebyś cokolwiek mówił, uważałeś się za mądrzejszego od wszystkich, zawsze ktoś coś zostawia na miejscu zbrodni, ty też popełniłeś błąd.

Jeden z funkcjonariuszy przyznał później, że dla wielu osób ta sprawa długo była nie do przyjęcia.

Zwłaszcza, że okazało się, że Steven pomagał w biurze prokuratora okręgowego.

Ale fakty były nieubłagane.

W tym czasie doszło też do kolejnego zaskakującego odkrycia.

Dokładnie taki model jak ten, którego opakowanie wcześniej znaleziono w mieszkaniu Stevena.

Monitoring potwierdził, że to on kupił ją kilka dni wcześniej w sklepie.

I choć oficjalnie dostęp do tego pomieszczenia miał tylko konserwator, to jednak Steven, mając uniwersalny klucz, także mógł się tam dostać.

Dlaczego?

Od momentu, gdy w 2008 roku Steven zamieszkał obok Lauren, to właśnie ona była tą osobą, która próbowała zachować wobec niego życzliwość.

Starała się go zagadywać, włączać w rozmowy, nie traktować jak kogoś wykluczonego.

Kiedyś nawet zatrzymała się, by przedstawić go swojej mamie, gdy go akurat zobaczyła.

Mama Lauren spotkała go jeszcze raz, w przeddzień ukończenia studiów.

Później mówiła, że nie mogła przestać myśleć o tym człowieku.

Zwróciła też uwagę na to, że zawsze trzymał okna zasłonięte.

Już w 2008 roku, niedługo po przeprowadzce, pisała o nim w mailu do Davida.

Nie chodziło tylko o to, że była w związku, bo nawet gdyby nie była, to nie byłaby nim zainteresowana.

Ale kiedy przekroczył te granice, to już od tej pory raczej trzymała się od niego z daleka i utrzymywała chłodny dystans.

Z perspektywy czasu widać było, że to wystarczyło, by jego zainteresowanie przerodziło się w obsesję.

Okazało się, że Steven był zdruzgotany myślą, że wraz z zakończeniem studiów straci Lauren z pola widzenia.

Uznano, że właśnie to było powodem, dla którego zdecydował się ją zabić.

Podczas kolejnego kontaktu z policją odmówił dalszych rozmów i zażądał adwokata.

Jego obrońcy wnioskowali o kaucję w wysokości 100 tysięcy dolarów.

I mimo, że wydawało się, że są solidne podstawy, aby skazać mężczyznę, to prokurator przyznał później, że obawiał się, iż sprawa opiera się głównie na poszlakach.

Że wszyscy wiedzą, kto to zrobił, ale udowodnienie tego może być trudne.

Kluczowa była też dalsza analiza laptopu Stevena, gdzie znaleziono kolejne treści, jednoznacznie wskazujące na fascynację brutalną, sadystyczną pornografią.

Kluczowe okazało się również nagranie wideo wykonane 24 czerwca 2011 roku.

Widać na nim, jak Steven zagląda do mieszkania Lauren przez okno, tej samej nocy, gdy świętowała z przyjaciółmi.

Kąt nagrania sugerował użycie długiego przedmiotu, który pozwalał mu obserwować wnętrze bez wchodzenia do środka.

To też było takim dopięciem tego, o czym wspominała Lauren, która mówiła, że miała poczucie, że ktoś próbował włamać się do jej mieszkania.

Po zakończeniu śledztwa sprawa Stevena trafiła przed wielką ławę przysięgłych.

Równolegle trwała szczegółowa analiza jego urządzeń elektronicznych.

Wielkołowa przysięgłych uznała, że istnieją wystarczające podstawy, by skierować sprawę do procesu zarówno w zakresie zabójstwa, jak i przestępstw seksualnych.

Obrona od początku zapowiadała walkę, sugerując, że śledztwo opiera się głównie na poszlakach i że część dowodów mogła zostać niewłaściwie zabezpieczona.

I rzeczywiście, z formalnego punktu widzenia prokuratura miała problem.

Nie ustalono też dokładnej przyczyny śmierci ani precyzyjnego momentu zgonu.

bielizna Loren, mogła być przez obronę tłumaczona jako przedmiot wyniesiony podczas włamania.

Mimo tego prokuratura była przekonana, że całość materiału, zachowanie oskarżonego, nagrania, dane cyfrowe, dostęp do kluczy i znalezione narzędzia, tworzy spójny obraz.

Do tego to wspomniane nagranie z 24 czerwca, które potwierdzało, że Lauren była prześladowana, a jej obawy nie były wyolbrzymione ani wyobrażone.

W związku z tym prokuratura ogłosiła, że będzie domagać się kary śmierci.

Dla opinii publicznej mogło to wyglądać tak, jakby wszystko utknęło w martwym punkcie.

Ale w rzeczywistości toczyła się intensywna gra proceduralna.

Obie strony, prokuratura i obrona składały kolejne wnioski, analizowały dowody, przygotowywały się na proces, który od początku zapowiadał się na wyjątkowo trudne.

Prokurator powiedział wprost, rodzice zamordowanej kobiety poprosili go, aby zrezygnował z kary śmierci.

Uważali, że choć Steven zasługuje na najsurowszy możliwy wyrok, to wycofanie tego wniosku pozwoli poprowadzić sprawę spokojniej, bez dodatkowych lat apelacji i proceduralnych opóźnień.

Na przykład obrona domagała się przeniesienia procesu poza hrabstwo, argumentując, że ze względu na ogromne zainteresowanie medialne, Steven nie ma szans na sprawiedliwy proces.

Nową datę wyznaczono na początek 2014 roku, a wybór ławy przysięgłych zaplanowano ostatecznie na 28 kwietnia.

W międzyczasie, jesienią 2013 roku, prokuratura złożyła nowy akt oskarżenia i usunięto z niego wątek dekapitacji, bo obawiano się, że obrona po prostu będzie podważała przez to akt oskarżenia.

A chodziło o to, żeby nie było żadnej do tego furtki.

I ta atmosfera, to poczucia zarówno dla jednej, jak i drugiej strony, że jest pełno niepewności, napięcia i ryzyka, sprawiło, że obie strony zaczęły coraz poważniej myśleć o ugodzie.

Przez kolejne miesiące obie strony przygotowywały się do długiego i trudnego procesu,

Ale ostatecznie prokuratura podjęła decyzję strategiczną.

Zaoferowała Stevenowi ugodę.

W kwietniu 2014 roku, zaledwie na tydzień przed planowanym rozpoczęciem procesu, Steven zgodził się na ugodę z prokuraturą.

W ramach porozumienia nie tylko uznał swoją winę, ale także zobowiązał się do szczegółowego opisania przebiegu zbrodni.

Z jego pisemnego wyznania wynikało, że wczesnym rankiem, 26 czerwca, około godziny 4.30, użył uniwersalnego klucza, by dostać się do mieszkania Loren.

Zareagowała natychmiast.

Zerwała mu maskę i błagała, by przestał, wołając go po imieniu.

Steven opisał, że doszło do krótkiej, gwałtownej szarpaniny.

Przycisnął ją do podłogi i udusił, zaciskając dłonie na jej gardle, aż przestała się poruszać.

Następnie zaciągnął jej ciało do łazienki i umieścił w wannie.

Sam wrócił wtedy do swojego mieszkania.

To właśnie ten element jego planu zawiodł.

W ramach ugody prokuratura potwierdziła także ponowne wycofanie się z wniosku o karę śmierci, a sąd zgodził się także na oddalenie pozostałych zarzutów, także tych dotyczących włamania.

Podczas przyznania do winy Stephen próbował tłumaczyć swoje działania, mówiąc o w cudzysłowie rozszczepieniu, problemach psychicznych i własnej patologii.

Twierdził, że nie potrafi wyjaśnić, jak mógł dopuścić się takiej zbrodni i jednocześnie funkcjonować później normalnie.

Powiedział, że codziennie opłakuje Lauren, ale nie oczekuje przebaczenia i że na nie nie zasługuje.

Choć większość jej szczątków nigdy nie została odnaleziona, winny został ukarany.

W związku z ugodą Stephen usłyszał wyrok dożywotniego pozbawienia wolności.

Zgodnie z wyrokiem o zwolnienie warunkowe będzie mógł się ubiegać najwcześniej w 2041 roku.

Jak się jednak okazało, nigdy nie pogodził się z decyzją sądu.

Po ogłoszeniu wyroku Steven nie uznał sprawy za zamkniętą.

Napisał długi, ręcznie sporządzony list, w którym przekonywał, że od samego początku był ofiarą policyjnego zastraszenia, a całe postępowanie w jego ocenie było głęboko niesprawiedliwe.

Swoje przemyślenia zawarł na dwóch sterannie zapisanych kartkach za pomocą drobnego pisma w równych liniach.

Szczegółowo opisał swoje doświadczenie z policją i twierdził, że funkcjonariusze krzyczeli na niego przez wiele godzin, kontrolowali każdy jego ruch i nie pozwalali mu nawet skorzystać z toalety bez zgody.

Według jego relacji ratownik medyczny miał pojawić się dopiero wtedy, gdy zgodził się na przeszukanie mieszkania.

Utrzymywał też, że po tym zdarzeniu policja nigdy nie zapewniła mu realnej pomocy.

W liście domagał się nowego, w cudzysłowie, uczciwego procesu.

W międzyczasie, w 2016 roku został też przeniesiony do innego zakładu karnego, gdzie przebywa do dziś.

Ponieważ nie mógł składać apelacji, to wykorzystał inną możliwość i to właśnie była taka petycja.

Wezwał do złożenia zeznań ponad 10 osób, w tym swojego byłego adwokata.

Domagał się od niego 50 tysięcy dolarów zwrotu kosztów oraz kolejnych 250 tysięcy dolarów odszkodowania karnego, twierdząc, że obrona była nieskuteczna i doprowadziła do jego skazania.

W ramach tego wniosku zdecydował się też uchylić tajemnicę adwokacką.

To był moment przełomowy, bo oznaczał, że Floyd Bufford mógł swobodnie mówić o rozmowach prowadzonych w trakcie przygotowań do procesu.

I to pogrążyło Stevena.

Adwokat zeznał, że na początku rzeczywiście wierzył w niewinność swojego klienta.

Zmienił jednak zdanie dopiero wtedy, gdy pojawiły się konkretne dowody.

I wreszcie o treściach, które określił wprost jako najbardziej przerażającą pornografię z udziałem dzieci, jaką kiedykolwiek widział w swojej karierze.

Adwokat przypomniał, że na początku tej sprawy Stevenowi realnie groziła kara śmierci, a ostatecznie otrzymał dożywotnie pozbawienie wolności.

A zatem ta petycja nie przyniosła Stevenowi tego, na co liczył.

Zamiast podważyć wyrok, odsłoniła jeszcze więcej szczegółów dotyczących jego psychiki oraz działań.

Mimo tego Steven nie zamierzał się poddawać.

Następnie złożył skargę na sędziego hrabstwa Bib, zarzucając mu stronniczość.

Kolejny raz o Stevenie zrobiło się głośno w 2018 roku.

Nie dlatego, że pojawiły się nowe dowody, ale dlatego, że on sam i jego rodzina po raz kolejny próbowali otworzyć zamkniętą już drogę prawną.

Do tego ojciec Stevena, Mark, uruchomił kampanię GoFundMe, by zabrać fundusze na dalsze działania prawne syna.

Zbiórka oczywiście została szybko usunięta i nie zabrano ani jednego dolara.

Równolegle Steven ponownie wystąpił do sądu i złożył petycję twierdząc, że jego konstytucyjne prawa zostały naruszone i zasługuje na nowy proces.

Podkreślał wyłącznie, że jego zdaniem proces był niesprawiedliwy.

Zawarł cztery główne zarzuty w tej petycji.

Jako potwierdzenie tego wskazywał na to, że dokumenty policyjne opisywały go jako osobę katatoniczną, a on sam argumentował, że w takim stanie nie był zdolny do podejmowania świadomych decyzji, a tym bardziej do wyrażenia zgody na przesłuchanie.

Po drugie, zarzucał prokuraturze, że nie udostępniła mu na czas wszystkich dokumentów potrzebnych do przygotowania obrony.

Jako świeżo upieczony absolwent prawa chciał sam analizować materiały, ale jak twierdził, nie miał do nich pełnego dostępu.

Po trzecie oskarżył sędziego o stronniczość, sugerując, że brał udział w etapie śledztwa, co w jego ocenie podważało bezstronność procesu.

Prokurator okręgowy zwołał konferencję prasową, podkreślając, że wszystkie materiały, które mogły mieć znaczenie dla sprawy, były niezwłocznie przekazywane obronie.

Szeryf hrabstwa przypomniał natomiast, że Steven był traktowany wyjątkowo ulgowo i na wniosek obrony oraz ze zgodą z sądu mógł nawet posiadać laptop w celi, by pracować nad własną linią obrony.

Za Stevenem wstawił się jedynie wtedy jego ojciec, który publicznie deklarował, że rodzina stoi po stronie syna i liczy na uczciwe rozpatrzenie sprawy.

Tym razem twierdził, że prokuratura ukradła dokumenty z jego przygotowań do obrony, że jego konstytucyjne prawa zostały naruszone.

Domagał się uchylenia wyroku i natychmiastowego zwolnienia z więzienia.

Równolegle złożył kolejną skargę o błędną praktykę przeciwko swojemu byłemu obrońcę.

Od razu została oddalona z powodów formalnych, skorzystano z tego, że złożono ją po terminie.

Aktualnie Steven nadal odbywa karę dożywotniego pozbawienia wolności i nadal formalnie może ubiegać się o zwolnienie warunkowe w 2041 roku, choć eksperci raczej zakładają, że nigdy nie opuści więzienia.

Zatrzymała się, zagadała, próbowała być koleżeńska.

Śledczy do dziś uważają, że Steven nigdy nie powiedział całej prawdy i prawdopodobnie już tego nie zrobi.

Choć poszukiwania trwają nadal, śledczy nie wykluczają, że pewnego dnia uda się je gdzieś znaleźć.

Policja podkreśliła też jedno, że nie ma wątpliwości co do jednego, gdyby nie szybka reakcja bliskich Loren, to pojemnik na śmieci mógłby zostać opróżniony, a ta sprawa nigdy nie zostałaby rozwiązana.

Dlatego to bardzo ważne, żeby reagować na to, że nie ma np.

Organizują coroczne biegi jej pamięci, a Caitlyn nazwała swoją córkę na jej cześć Loren Magnolia.

Do tego drugą umieszczono także na różowej ławce w parku w Macon, bo Lauren uwielbiała tam biegać.

Powstało także stypendium jej imienia, które pomaga studentom prawa pokryć koszty przygotowania do egzaminu adwokackiego.

Do dziś kojarzona jest z różowym kolorem, który w świecie czarnych garniturów i szarości był jej znakiem rozpoznawczym.

Z góry dziękuję za Wasze wypowiedzi i przemyślenia.

Dziękuję też za udostępnienie odcinka i wszystkie Wasze aktywności, które mi bardzo, bardzo pomagają w rozwijaniu tego podcastu.

Analizę przeprowadził dr John Paul Garrison, znany na YouTubie jako dr G. Jest to licencjonowany psycholog kliniczny i ekspert odmowy ciała, ale oczywiście zawsze zaznacza, że jego analiza nie jest diagnozą psychologiczną i opiera się wyłącznie na publicznych, dostępnych nagraniach.

I ogólnie dr G przeanalizował dwa nagrania, jedno to jest to nagranie wywiadu do telewizji i drugie to jest przesłuchanie.

Więc jeśli tylko się słyszymy, to później na YouTubie znajdziecie sobie te nagrania i porównajcie.

Zacznijmy od tego pierwszego, czyli wywiadu.

Już na samym początku dr G zwraca uwagę na to, w jaki sposób Steven mówił o Lauren, czyli że używał czasu przeszłego.

Następnie Steven tak dziwnie kręci głową, coś mówi, ale jakby głową kiwał, że nie.

I jego przekaz był spójny, w teorii mówił, że nie wie gdzie ona jest, ale ciało temu zaprzeczało, czyli jakby wiedział.

Dr G zauważył, że kiedy Steven mówił o takich faktach możliwych do potwierdzenia, jak np.

I takie elementy dla kłamcy są bezpieczne, ponieważ mogą zostać potwierdzone przez innych i nie wymagają tworzenia nowych wersji wydarzeń.

Wtedy dr G. zauważył na twarzy Stevena krótką mikroekspresję pogardy.

Według niego była to reakcja zazdrości.

Analiza sugeruje, że Steven był Loren obsesyjnie zainteresowany, a sama myśl o tym, że mogła spędzić czas z innymi osobami, wywoływała w nim negatywne emocje.

Dr G. tłumaczy, że takie zachowanie często pojawia się wtedy, gdy ktoś musi odwołać się do bardzo stresujących myśli.

Więc mówienie nieprawdy, zwłaszcza w sytuacji zagrożenia, wiąże się z dużym obciążeniem psychicznym, które znajduje ujście w mimowolnych reakcjach ciała.

W dalszej części rozmowy Steven tworzy jakieś dziwne, takie nielogiczne połączenia, mówiąc, że np.

nikt nie widział Loren i nagle wspomina o ludziach chodzących na zewnątrz budynku.

I dr G zwraca uwagę, że takie chaotyczne skojarzenia świadczą o zaburzonym przebiegu interakcji społecznej i problemach z logicznym porządkowaniem wypowiedzi.

Następnie wyraźną zmianę zauważa wtedy, gdy Steven mówi o tym, co ich łączyło, czyli studia prawnicza.

Wtedy staje się bardziej ożywiony, podnosi brwi i zmienia się jego mimika.

Widać, że wszystko, co stawiało go jakby tak bliżej Loren, miało dla niego wyraźne znaczenie emocjonalne.

Natomiast, gdy pada pytanie, czy Lauren miała wrogów, Steven wyraźnie się napiął.

Doktor Jean interpretuje to jako reakcję na sugestię, która niebezpiecznie zbliżała się do prawdy.

Wtedy Steven zaczął intensywnie mrugać, wyraźnie się zamknął i przestał swobodnie reagować.

Jego organizm wszedł w tryb walki z zagrożeniem, potem nastąpiło takie zamrożenie, a następnie chęć ucieczki.

A gdy powiedział, że musi usiąść, był to wyraźny sygnał przeciążenia.

Dr G podkreśla, że ten moment mógł być dla Stevena autentycznym szokiem.

Wszystko wskazywało na to, że nie spodziewał się tak szybkiego odnalezienia szczątków, a jego plan rozsypał się w jednej chwili.

Po krótkiej przerwie wrócił do wywiadu, prawdopodobnie zdając sobie sprawę, że całkowite wycofanie się wyglądałoby jeszcze gorzej.

I teraz przejdźmy do policyjnego przesłuchania.

Steven tam siedział zupełnie nieruchomo, z rękami na stole, bez gestykulacji i bez zmiany pozycji ciała.

I dr G podkreśla, że nawet osoby, które kłamią, zazwyczaj wykonują drobne ruchy.

Policjanci próbowali w nim wywołać reakcję emocjonalną, mówiąc o pomocy jak przyjaciel, ale ta strategia nie przyniosła żadnego efektu.

Według dr G. Steven nie reagował na emocje innych ludzi i nie odczuwał potrzeby dostosowania się do nich.

Dlatego odpowiadał wyłącznie na pytania zamknięte.

Z czasem było widać, że utwierdza się w przekonaniu, że taka postawa działa na jego korzyść.

Nie dawał śledczom żadnych dodatkowych informacji i konsekwentnie trzymał się strategii minimalnych odpowiedzi.

Podobnie było, gdy został sam w pokoju, także nie zmienił nawet pozycji i dr G. podsumowuje, że brak ruchu i reakcji może być równie niepokojący jak ich nadmiar.

I jeszcze na koniec dr G. wspomniał o sali sądowej, gdzie Steven również sprawiał wrażenie osoby nieobecnej, mimo że potrafił logicznie odpowiadać na pytania.

Jego zachowanie było spójne z tym, co obserwowano wcześniej.

Ostatecznym wnioskiem doktora Gee jest to, że Steven funkcjonował w sposób wyraźnie odbiegający od norm społecznych, nie reagował na emocje innych, nie czytał sygnałów sytuacyjnych i nie dostosowywał swojego zachowania do kontekstu.

To właśnie ta odmienność mogła sprawić, że przez pewien czas udawało mu się funkcjonować pozornie normalnie, aż do momentu, w którym dopuścił się zbrodni.

Jeśli Was to bardziej szczegółowo interesuje, to odsyłam do filmu o doktora G. A z mojej strony to już wszystko.

Dobrego dnia, dobranoc, do usłyszenia.