Mentionsy
Kronika Sportowa - 19 listopada 2025
W audycji m.in. Na kogo trafią polscy piłkarze? Losowanie baraży o MŚ. Pięściarze w walce o czołowe lokaty w zawodach PŚ. Piłkarze ręczni Industrii Kielce grają z Aalborgiem w LM.
Szukaj w treści odcinka
Pozostały już tylko dwa wolne miejsca z barraży interkontynentalnych oraz cztery dla zespołów z Europy.
Miejmy nadzieję, że jednym z nich będzie reprezentacja Polski.
Ale zanim przejdziemy do oceny szans biało-czerwonych, powiemy o uczestniku wyjątkowym.
Kibice maleńkiego wyspowego kraju na Karajbach dosłownie oszaleli z radości.
Nie spodziewałam się tego wszystkiego, tym bardziej przed decydującym meczem z Jamajką.
Bardzo trudnym przeciwnikiem, ale ostatecznie wywalczyliśmy awans na mundial.
Wcześniej Islandia z populacją nieco ponad 350 tysięcy ludzi była najmniejszym państwem, które zakwalifikowało się do Mistrzostw Świata.
Było to w Rosji w 2018 roku.
Według Centralnego Biura Statystycznego tego kraju w styczniu ubiegłego roku liczył on 156 115 mieszkańców.
Wyspowe państwo osiągnęło historyczny wynik, którego potrzebowało pomimo braku w bezbramkowym spotkaniu z Jamajką legendarnego selekcjonera Dicka Advocata na ławce rezerwowych.
Curacao zakończyło turniej kwalifikacyjny CONCACAF jako jedyny niepokonany kraj z 12 punktami na czele grupy B, awansując po raz pierwszy w historii na Mistrzostwa Świata.
Blisko 8 lat temu Haiti, borykający się z problemami kraj karaibski, zaskoczyło wszystkich, wygrywając grupę C z faworytami Hondurasem i Kostaryką, pokonując ostatni mecz Unikaraguę 2-1.
Tymczasem, jak ogłosiła dziś FIFA, meksykańskie miasta Guadalajara i Monterey będą gospodarzami międzykontynentalnego turnieju barażowego o awans do mundialu.
Irak, Demokratyczna Republika Konga, Jamajka, Surinam, Boliwia i Nowa Kaledonia.
Rywalizacja odbędzie się od 23 do 31 marca.
W tym samym terminie zaplanowano również dwustopniowe barraże w Europie z udziałem 16 drużyn, w tym Polski.
Wiemy już, że nasza reprezentacja będzie losowana z drugiego koszyka, a by awansować na mundial trzeba będzie pokonać jedną z naprawdę silnych europejskich drużyn.
Losowanie par barażowych odbędzie się jutro w Zurychu.
Jest remis 2-2, który daje nam pierwszy koszyk przed losowaniem baraży, ale Duńczycy niedokładnie wybijają piłkę.
Dania musi zagrać w Barażach i wypycha nas z pierwszego koszyka.
Od dobrego losowania zależy więc nasza dalsza droga na Mistrzostwa Świata.
My ostatecznie znaleźliśmy się w drugim koszyku i naszym rywalem w półfinale Baraży będzie ktoś z czwórki Kosowo, Bośnia i Hercegowina.
Kronika Sportowa, Aalborg BK.
Wielkie dzięki i do zobaczenia!
Jakub Kamiński liczy, że drużyna przez zimę utrzyma formę z ostatnich miesięcy.
Do Baraży zostało jeszcze dużo czasu.
Ja liczę na to, że każdy tutaj z tej reprezentacji wróci do klubu, będzie prezentował dobrą formę, będzie grał, będzie zdrowy
I to tylko nam pomoże w tym, żeby z tych barażów awansować.
W finale baraży będzie trudniej.
Tam możemy trafić na przykład na Turcję, Włochy, Danię lub Ukrainę, o ile te drużyny wygrają mecze półfinałowe i o ile my wygramy swój półfinał.
Tu też los odegra ważną rolę, bo w finale w zależności od szczęścia zagramy u siebie lub na wyjeździe.
Początek losowania baraży jutro o 13.00.
A dziś FIFA opublikowała nowy ranking.
Irlandia jest pięćdziesiąta dziewiąta, Albania sześćdziesiąta trzecia, Bosnia i Hercegowina siedemdziesiąta pierwsza, a Kosowo osiemdziesiąte.
Liderem pozostaje mistrz Europy Hiszpania, druga jest Argentyna, która za rok będzie bronić tytułu mistrza świata, a na trzeciej pozycji sklasyfikowano Francję.
Tym razem musieli uznać wyższość mistrza Danii Aalborga.
Relacja Jakuba Roszka.
Po świetnym meczu przed tygodniem piłkarze ręcznej Industrii Kielce niestety na wyjeździe z mistrzem Danii Aalborg Handbold zagrali słabiej i przegrali spotkanie ósmej kolejki Ligi Mistrzów 27 do 34.
To był klucz do tej porażki niestety w Aalborgu?
Myślę, że już początek spotkania pokazał, że Aalborg dzisiaj grał o niebo lepiej niż to miało miejsce tydzień temu w Kielcach.
Wydaje mi się, że odrobili lekcję z tamtego tygodnia i byli bardziej skoncentrowani niż my.
Na początku odskoczyli na kilka bramek i tak naprawdę kontrolowali wydarzenia do samego końca.
Było 3 do 0 i doskoczyliście na 3 do 3.
Tak, w pewnym momencie Kremem odbił kilka piłek z rzędu.
Puszczyliśmy troszeczkę piłkę szybciej w ataku i wróciliśmy do gry.
Natomiast to były miłe z jego początki, bo potem znowu Aalborg przyjął inicjatywę.
Bardzo szybko grali, szczególnie w ataku pozycyjnym, a my w obronie.
Czasami nie nadążaliśmy, natomiast wydaje mi się, że ten mecz przegraliśmy, nie wiem, w obronie, ale w ataku, gdzie ta piłka nie chodziła tak, jak chodzić powinna, czyli troszeczkę szybciej i zdecydowanie tak, jak to miało miejsce właśnie u nas tydzień temu w Kielcach.
No jeżeli mało bramek z kontra tak urzucamy, tak to było miejsce dzisiaj, jedną bramkę na trzy próby, no to mamy czego szukać w meczu z takim przeciwnikiem.
Aleks Dujszebajew, kapitan Industrii Kielce.
Dlaczego tak szybko emocje w tym meczu się skończyły?
Słaba początka na pewno.
Wszyscy możemy się zgadzać, że pierwsza połowa nie była tak, jak chcieliśmy.
Oni bardzo mocny tempo chcieli i chyba my musieliśmy trochę mądrzejszy tak bardziej korzystać z naszej sytuacji na spokojnie też.
Drugi polski zespół Orlen Wisła Płock jutro zagra na wyjeździe z innym duńskim zespołem GOG Handbol.
Na europejskich parkietach w ostatniej kolejce fazy grupowej Pucharu Europy FIBA zaprezentowały się dziś również trzy koszykarskie drużyny.
Treffel Sopot przegrał w Talinie z BC Calve Cramo 83-101, ale ta porażka niewiele zmieniła, bo Zespół Strój Miasta już wcześniej zapewnił sobie pierwsze miejsce w grupie I.
Z rozgrywkami pożegnały się za to Anwil Włocławek i Start Lublin.
W ostatniej kolejce Anwil pokonał zespół Trebca z Kosowa 86-78, a Start przegrał w Hiszpanii z Mursją 75-80.
Siatkarze odrabiali dziś w zaległości z piątej kolejki ligowej.
W Jastrzębiu Zdroju starcie dwóch wielkich drużyn, które oglądał Krzysztof Klepczyński.
Mecz Jastrzębski Węgiel-Bognanka zapowiadał się na wielki rewanż za Super Puchar Polski wygrany przez Lublinian, ale pierwszego seta wyraźnie wygrał zespół lubelski do 15 i można powiedzieć, że był to set bez historii, w którym Jastrzębski Węgiel nie potrafił kompletnie przeciwstawić się
W drużynie przyjezdnej, ale w drugiej partii Jastrzębianie zaczęli od prowadzenia 4 do 0.
Rozegrał się obok Szerszenia, który już w pierwszym setcie grał nieźle Kaczmarek.
No i nagle okazało się, że jest siła ataku i że Jastrzębianie mogą doprowadzić do emocjonującej końcówki.
W tej końcówce więcej błędów popełnili zawodnicy z Lublina, a Jastrzębianie wykorzystali ich chwilową niemoc, wygrywając 27 do 25, ale stracili Szerszenia.
Coś zabolało go kolanie, musiał go zmienić Gierżot, ale trzecia partia jeszcze bardziej była zacięta, bo wynik końcowy 26-28 o tym świadczy.
To był pierwszy jego as w meczu.
No i można powiedzieć, że w tym momencie rywalizacja się zakończyła, bo prowadząc 2-1, grając już bez szerszenia, Jastrzębianie nie byli w stanie ugryźć rywali.
Był taki moment w tym meczu, że Łukasz Usowicz, środkowy Jastrzębskiego Węgla, stał się pierwszą opcją w ataku, kiedy rozgrywał Bentoniutki.
Tak, to była końcówka trzeciego seta, gdzie cieliśmy się lekko na skrzydłach wydaje mi się i Ben musiał znaleźć szybko jakieś rozwiązanie.
Cieszę się, że ja byłem tym rozwiązaniem i że udało mi się tych parę piłek skończyć, ale set i tak przegrany, trochę pecha.
Trochę jakichś nieszczęśliwych piłek i niestety nie zdobywamy żadnych punktów.
No i można powiedzieć, że to was ratuje, bo wychodzicielem prowadzenie 2 do 1, a Jaszczębianom opadają ręce, no bo już nie są w stanie podjąć walki w tym meczu.
Takim najgorszym dla nas momentem był start drugiego seta, gdzie nie zaczęliśmy dobrze, musieliśmy gonić cały czas wynik.
Szkoda, bo też końcówka na przewagi i trochę nam zabrakło, więc na pewno wyszliśmy zmotywowani na trzeciego seta.
W końcówce odrobiliśmy straty i też wyszliśmy na prowadzenie, także to na pewno cieszy.
I myślę, że jeśli byśmy weszli w drugiego seta tak skoncentrowani jak w czwartego, to też moglibyśmy zamknąć to spotkanie w trzech setach.
Ale to też trzeba oddać gospodarzom, że dzisiaj pokazali i walczyli o każdą piłkę.
Może też, wiadomo, gdzieś tam sprawy zdrowotne, ale każdy się też boryka ze swoimi problemami, więc cieszy nas to, że wywozimy dzisiaj z trudnego terenu trzy punkty.
A przypomnę, Bogdanka wygrała w Jastrzębiu 3-1.
W której będziemy teraz mówić o boksie, gdyż nasi pięściarze bardzo dobrze radzą sobie w zawodach Pucharu Świata w Deli, a ich zmagania obserwuje Krzysztof Kuzak.
Wczoraj Kaczmarska, obecna mistrzyni świata, ale w nieolimpijskiej wadze plus 80 kilogramów, w półfinale wygrała jednogłośnie z Dianą Magułajewą z Kazachstanu.
Kazachska niewygodna, dużo bijąca, boksująca w tempo, no ale Agatce to jak najbardziej pasowało.
Walkę podsumowuje Kamil Gorząd, asystent trenera kobiecej kadry Tomasza Dylaka.
Zawodniczka z Kazachstanu naprawdę tak nie miała za dużo argumentów, żeby z nami wygrać.
Wygrał na punkty z reprezentantem gospodarzy Sumitem, ale jak podkreśla Adam Jabłoński, asystent szkoleniowca męskiej reprezentacji Polski Grzegorza Proksy.
Oni naprawdę idą mocno i to był dopiero drugi, drugi Hindus, który przegrał.
Ten zawodnik, bijąc przykładowo lewy, prawy, on wypadał troszeczkę na nogę.
Ciężka praca wykonana pod okiem Grzegorza Proksy, ciężka praca wykonana na obozach, to musi zdać egzamin.
Teraz już trzeba zbierać owoce tej ciężkiej pracy, tych wyrzeczeń.
Występ Jarlińskiego tym bardziej cieszy, że miał problemy zdrowotne przed zawodami w Indiach.
Jutro w finale Kaczmarska rywalizować będzie z reprezentantką gospodarzy Pują Rani, a Jarliński spotka się z Uzbekiem Jakowirem Abdur-Akimowem.
Na półfinałach udział zakończyli, a więc wrócą do kraju z brązowymi medalami Wiktoria Rogalińska, Aneta Rygielska oraz Adam Tutak.
O ile kadra mężczyzn regularnie występuje na Mistrzostwach Europy, reprezentacja kobiet próbuje wrócić na Eurobasket po 12 latach przerwy.
I na razie wiele wskazuje na to, że biało-czerwone poważnie myślą o awansie.
Polskie koszykarki eliminacje do Mistrzostw Europy zaczęły w najlepszy możliwy sposób.
Biało-czerwone są w komfortowej sytuacji.
Nasza środkowa Kamila Borkowska.
Wydaje mi się, że zawsze trenerzy chcą sobie coś przetestować z takimi przeciwnikami.
My ćwiczyłyśmy i naszą obronę i nasz atak.
Wychodziło to naprawdę bardzo dobrze, także jest się z tego cieszyć.
Jest jeszcze wiele rzeczy, które trzeba poprawić.
Było wiele błędów i w ataku i w obronie i trzeba z tego wysiadnąć lekcje, żeby było jeszcze lepiej.
Należy przypomnieć, że już poprzednie nieudane eliminacje pokazały, że Polki mogą rywalizować, a nawet pokonywać najlepsze zespoły kontynentu, o czym mówi Liliana Banaszak.
Tak, jako zespół my mamy naprawdę większą pewność siebie i to jest bardzo ważne, bo jednak ta Polska zawsze, jeśli chodzi o dziewczyny, gdzieś tam była w dole i na nas tak patrzyli jako taka Polska, a teraz jednak się nas boją i się bardziej do nas przygotowują i to jest dla nas ważne, że jednak my się czujemy większe i my się czujemy lepsze.
No i potem to się też pokazuje na boisku.
Ja chyba podchodzę do tego, że zawsze trzeba szanować przeciwnika, ale też wiedzieć do czego my jesteśmy zdolne i podchodząc do każdego meczu podchodzimy z myślą, żeby wygrać i raczej chcemy to utrzymać.
To 3-0 jest dla nas fajnym rezultatem, ale w następnym okienku będzie nowa energia, też będzie inna część sezonu i trzeba będzie podejść do tych meczów ponownie z bardzo mocno skoncentrowanym.
Przypomnijmy również, że zmieniła się formuła samych eliminacji, które od tego roku są dwustopniowe, ale i bardziej sprawiedliwe, przyznaje trener Kowalewski.
Dzięki temu powiedzmy, że jest bardziej sprawiedliwy.
Wcześniej mieliśmy taką sytuację, że bardzo dużo zależało od losowania.
Trzeba pamiętać, że żeński eurobasket od męskiego różni się tym, że jest dużo męższy i tych zespołów jest mniej, dlatego też ciężej jest na niego awansować.
Najlepsze osiem zespołów z ostatniego eurobasketu nie gra tych eliminacji.
Trzymamy zatem kciuki, by polskie koszykarki wróciły na
Celem jest finansowe wsparcie zawodniczek, które pomiędzy igrzyskami postanowiły zrobić sobie przerwę macierzyńską.
Jak ogłosił prezes PKO-lu Radosław Piesiewicz, program przewiduje jednorazowe świadczenie dla mamy olimpijki, która urodziła dziecko w okresie od 1 stycznia ubiegłego roku do końca 2028 roku i reprezentowała Polskę w Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu, a także w zbliżających się zimowych w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo oraz letnich w Los Angeles.
Wypłacana będzie w tak zwanych tokenach.
Jutro o sporcie będziemy mówić od szóstej.
Ostatnie odcinki
-
Kronika Sportowa - 19 lutego 2026
20.02.2026 22:01
-
Kronika Sportowa - 18 lutego 2026
18.02.2026 23:05
-
Kronika Sportowa - 17 lutego 2026
17.02.2026 23:15
-
Kronika Sportowa - 16 lutego 2026
16.02.2026 23:00
-
Kronika Sportowa - 14 lutego 2026
14.02.2026 23:00
-
Kronika Sportowa - 13 lutego 2026
13.02.2026 23:00
-
Kronika Sportowa - 10 lutego 2026
10.02.2026 23:00
-
Kronika Sportowa - 10 lutego 2026
10.02.2026 23:00
-
Kronika Sportowa - 9 lutego 2026
09.02.2026 23:00
-
Kronika Sportowa - 9 lutego 2026
09.02.2026 23:00