Mentionsy
"Głęboki wdech" - reportaż Moniki Chrobak. Audycja Anny Dudzińskiej
Reportaż "Głęboki wdech" Moniki Chrobak to opowieść o kulisach pracy policyjnej pani psycholog, opowieść o zmaganiu się z trudnymi doświadczeniami i emocjami. To opowieść dla miłośników podcastów kryminalnych i nigdy nierozwiązanych policyjnych śledztw. Emerytowana psycholog policyjna - Beata Szymańska, przez 25 lat wspierała policjantów w najtrudniejszych chwilach. Pracując w Sekcji Psychologów Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie uczestniczyła w sprawach porwań, zaginięć i zabójstw. Co skłoniło ją do wyboru tej wymagającej ścieżki zawodowej? Jakie wyzwania napotkała i jak radziła sobie z obciążeniem psychicznym? Czy praca w policji zahartowała ją na tyle, by z większym spokojem przyjmować życiowe trudności? Gość: Piotr Zdybał, nauczyciel akademicki, który prowadzi kursy negocjacji i rozwiazywania konfliktów. Były negocjator policyjny.
Szukaj w treści odcinka
Beata Szymańska przez wiele lat była częścią Zespołu Psychologów Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.
Dzisiaj pani Beata już nie przygotowuje analiz zaginięcia.
Po 25 latach pracy jest na emeryturze i może właśnie dlatego z czułością i dystansem potrafi spojrzeć na swoją pracę.
To jest właśnie Mogilska 97, moje miejsce pracy przez ostatnie 25 lat.
Jest takie powiedzenie, które brzmi trochę abstrakcyjnie, ale się przekonałam, że ono się dobrze sprawdza w praktyce, że jak emeryt z naszej dziedziny przeżyje na emeryturze pierwszych pięć lat, to potem jeszcze się właśnie emeryturą nacieszy, bo rzeczywiście ilość zgonów, która następuje w tym okresie kilku pierwszych lat od przejścia na emeryturę jest zdumiewająca.
No, więc właśnie to jest stopień na Dąbiu wodny i to jest takie miejsce, w którym praktycznie zatrzymuje się wszystko, co wpada do wody powyżej.
Jak się turbiny zatrzymują, to wtedy to wszystko zostaje uwolnione z dna i no właśnie, wypływa na górę.
To jest też takie miejsce dla mnie związane ze sprawą, która była dla mnie poruszająca, właśnie dlatego, że miałam w niej też trochę bezpośredniego udziału.
Takie strasznie dramatyczne było to, że pan Piotr posiadał jednego synka, zaledwie kilkuletniego.
Chyba około 3 lat miał ten chłopczyk.
To jest katedra psychiatrii.
Tutaj właśnie miałam zajęcia jako student, a potem miałam staż na oddziale klinicznym po studiach w momencie, kiedy pracowałam w szpitalu psychiatrycznym.
I a propos właśnie katedry psychiatrii, kojarzy mi się bardzo zabawna historia, bo jak kończyliśmy tutaj właśnie kurs psychologii klinicznej, byliśmy chyba na czwartym roku,
Jak trafiłam właśnie tutaj znowu na staż, już właśnie na mojej drodze zawodowej kilka lat po studiach, to niestety właśnie na oddziale napotkałam moją koleżankę z roku.
W związku z tym nie ukrywam, że to jak się coś dzieje ciekawego, to mnie zawsze pociągało i myślę sobie, że dlatego było mi sobie poradzić dużo łatwiej niż tym osobom, które no właśnie takiego zapotrzebowania na stymulację nie mają.
I jak wsiadałam do busa na pewnym przystanku właśnie w Krakowie, to nie mogłam się opędzić nieraz od wspomnień, bo za tym, tu, obok tego przystanku właśnie był blok, z którego no już lata temu niestety wypadł trzylatek z bardzo wysokiego piętra, z ósmego lub dziewiątego, już nie pamiętam dokładnie, i poniósł śmierć na miejscu.
No i to było takie poruszające dla mnie, szczególnie, że moja córka miała wtedy mniej więcej dokładnie tyle samo lat, co ten maluch.
Na szczęście mieszkałyśmy na parterze, więc akurat co do tego to nie było wątpliwości.
Natomiast z całą pewnością moja córka była na każdym kroku od najmłodszych lat uświadamiana na temat różnych
Zagrożeń, nawet wręcz sama teraz o tym mówi, że była wyedukowana na wszystkie strony świata, że pouczała swoje koleżanki od najmłodszych lat.
Nie dlatego, że są źli, tylko dlatego, że tak bardzo się o nich boją.
Później było mi łatwiej.
Jak robiłam córce pierwsze zdjęcia tutaj, to one były o połowę niższe, bo moja córka ma teraz 24 lata, więc po 20 latach nawet miniaturowe klony bardzo urosły.
To, co teraz tak na szybko przychodzi mi do głowy, to taka historia, która jest związana z moim udziałem w takiej klasycznej realizacji do zatrzymania kryminalnej.
Kiedy wejście do domu do aresztowania podejrzanego odbywało się metodą siłową, czyli drużyna bojowa AT otwierała drzwi przy pomocy taranu.
I nagle się okazało, że cała ekipa pracująca właśnie w mieszkaniu zatrzymanego jest uwięziona i konieczne było wykonanie telefonu do przyjaciela.
Żeby ktoś podjechał ponownie na miejsce zatrzymania i żeby nas wszystkich uwolnił, co oczywiście osoba, która była wtedy zarządzającym wszystkimi czynnościami, z bólem serca właśnie musiała zrobić, czyli wykonać ten telefon z prośbą o pomoc, z zastrzeżeniem i żeby nikomu nie mówili, bo przecież potem nam w życiu nie dadzą.
Później w tych drzwiach, żeby się nie zamknęły ponownie i żeby znowu ktoś nie musiał specjalnie przyjeżdżać do uwalniania nas, leżał taki ranny kapeć w czerwoną kratkę właśnie po to, żeby zabezpieczyć drzwi przed podobnym zamknięciem się.
Natomiast absolutnie nie umniejsza to głębokości emocji, tylko że to się właśnie zostawia na później.
To był reportaż Moniki Chrobak zatytułowany Głęboki wdech.
Ja uwielbiam z autorami rozmawiać, dlatego żeby się
No, dowiadywać chociażby, dlaczego akurat takich bohaterów wybierają, bo ja państwu powiem, dlaczego ja ten reportaż wybrałam.
I mnie właśnie intrygowało, czy takie osoby, które zmagają się na co dzień z ludzkimi dramatami,
Niekoniecznie lubię słuchać podcastów kryminalnych, dlatego że jestem zbyt wrażliwa i właśnie obawiam się, że bardzo długo
Reporterkom, którzy podążają czasem właśnie taką drogą i słuchają swoich bohaterów opowiadających o różnych traumach, prawda?
Dlatego, że osobiście boję się takich trudnych tematów, chociaż oczywiście one są bardzo ważne i czasem też trafiały się w przeszłości.
Ale myślę, że tak, z jednej strony się bałam, później jak się podjęłam tego tematu, to wiem, że te historie, które gdzieś tam, tak jak wspomniałam wcześniej, bardzo długo niosę w sobie, one pozwalają jakby powoli wyzwalać jakieś ze mnie różne emocje.
Czyli jednak praca hartuje, jak w wypadku pani Beaty.
Oczywiście, w tych reportażach jest cały wszechświat.
A w związku z tym, że my dzisiaj poruszać będziemy tematy, które uruchomić mogą różne nasze wewnętrzne niepokoje, to ja przypomnę,
Telefon 116 111 to bezpłatny telefon dla dzieci i młodzieży w kryzysie i 116 123 bezpłatny, kryzysowy telefon dla osób dorosłych, bo przy tych tematach psychologicznych staramy się państwu
Również były negocjator policyjny, absolwent kursów.
Dla negocjatorów, i to oczywiście otwiera tutaj różne drzwi, w Akademii FBI, tej słynnej amerykańskiej akademii, pytać będziemy o to, co jest pod podszewką, bo no właśnie, ta pomoc czasem tym, którzy pracują w tych skrajnych sytuacjach, jest bardzo potrzebna.
Czy często się panu zdarzało zobaczyć płaczącego policjanta, policjantkę, negocjatora, negocjatorkę?
Często zdarzało mi się zobaczyć płaczących ludzi po bardzo trudnych przeżyciach, bez względu na to, czy byli żołnierzami, policjantami, ratownikami medycznymi, czy po prostu zwykłymi, cudownymi ludźmi.
Te dramaty dotykają wszystkich.
Tutaj w tym reportażu słysząc, że Pani Beata, którą serdecznie pozdrawiam.
Tak, znam Beatkę, serdecznie ją pozdrawiam.
Staramy się troszkę pokazać im ten świat nie jak z bańki mydlanej, tylko od tej strony, kiedy widzieliśmy różne rzeczy, które wywarły na nas wrażenie.
No dobrze, to jeszcze ostatnie pytanie właśnie o tą pomoc psychologiczną dla psychologów, dla policjantów, pewnie też negocjatorów, bo już sam pan powiedział, że tam byłem na negocjacjach.
Jest pan byłym negocjatorem.
Czyli takich jak pani Beata na przykład, tak?
Beata robiła to w Komendzie Wojewódzkiej w Krakowie.
Albo kolega negocjator lub negocjatorka powie, że powinieneś, to tak mamy do nich dostęp i to jest coś cudownego.
Ja tutaj dodam, że od paru lat, już od dłuższego czasu, moje środowisko, myślę, że też inne środowiska, pomału zaczynają przekonywać się do tego, że psycholog jest kimś, kto może pomóc.
Ten przerysowany obraz twardziala, który ratuje cały świat.
Natomiast życie jest zupełnie inne.
U nas w końcu, i tutaj prowokacyjnie troszkę dodam, przestaną mylić, chociaż też nie zawsze, psychologa z psychiatrą.
Kiedyś było to tak upraszczane, że i psycholog, i psychiatra... Coś wstydliwego, prawda?
Co się takiego zdarzyło w pana życiu, w pana historii, że zdecydował się pan na to, by odejść z pracy i zacząć szkolić ludzi, a nie czynnie pracować jako negocjator?
Natomiast myślę, że przede wszystkim każdy z nas ma taki wewnętrzny zegar i czuje, kiedy najwyższy czas troszkę odejść, trochę odsunąć się w cień.
Jasne, że zostajemy z olbrzymią wiedzą, dlatego byłoby wręcz marnotrawstwem jej nie wykorzystać, nie podzielić się z ludźmi, którzy jej potrzebują, ale tutaj bardzo, bardzo jest to indywidualne.
Czasami dojrzewamy do tego latami, zamykamy ze sobą bardzo mocno drzwi, czasami po prostu odchodzimy i zostawiamy masę przyjaciół, których cenimy, lubimy,
Ile lat pan pracował jako negocjator?
Pamiętam jak dziś, że kurs negocjacyjny kończyłem w 2002 roku i praktycznie od samego początku byłem bardzo czynnym negocjatorem.
Są to bardzo często sytuacje, kiedy albo mnie, albo moim przyjaciołom negocjatorom z zespołu groziło coś bardzo, bardzo realnego.
Mówię o ludziach, którzy mieli odbezpieczony granat.
Mówię też o dramatach, które widzieliśmy.
To jest trudne, żeby dotrzeć do tej osoby, której chce się w jakiś sposób powiedzieć, że no bo to tak sobie wyobrażam, że ta sytuacja z negocjatorem jest taka, że negocjator właściwie to nie chce wygrać.
To nie jest trudne, natomiast wymaga to na pewno dużej determinacji.
Ludzie, którzy są u nas w kraju negocjatorami, robią to w sposób nieetatowy.
Robią to dlatego, bo wierzą w to, co robią i to jest piękne.
To nie mamy etatów dla negocjatorów policji?
Natomiast po i w czasie wolnym, kiedy jest zdarzenie, dodatkowo fundują sobie to, żeby uratować komuś życie.
To ja jeszcze raz zapytam, bo wyczytałam gdzieś tę cyfrę 370 negocjatorów.
Oni nie pracują na etatach w Komendach Wojewódzkich Policji?
Jeszcze bardziej postaram się zmienić patrzenia państwa.
Negocjacje bardzo często są ich dodatkowymi obowiązkami, które podkreślam, sami i dobrowolnie biorą sobie we władanie i wierzą w to, co robią i to jest piękne.
No dobrze, ale to co my mamy i taki system, który gdzieś, no nie wiem, że to jest trójka negocjatorów, ktoś się kontaktuje z psychologiem właśnie, psycholog jest takim asystentem w tym wszystkim.
Trójka negocjatorów istnieje.
Natomiast na szczęście już od wielu lat nie istnieje pojedynka.
Jak zaczynałem być negocjatorem, jeździliśmy na zdarzenia zupełnie w pojedynkę.
To znaczy wsparcia znikąd, pomocy znikąd, dobrego dotyku na ramieniu od drugiego negocjatora znikąd.
Trochę mnie pan zostawił bez wdechu, mówiąc, że tak niewielu jest zatrudnionych, no ale zapytajmy w takim razie o to, przy jakich sytuacjach pracuje negocjator, bo pan wymienił okoliczności no takie bardzo trudne, prawda, kiedy mówimy o jakimś porwaniu, ale najczęściej to są jednak samobójstwa, prawda, w tej chwili w Polsce.
Nigdy nie prowadziłem statystyk, ale z moich doświadczeń i obserwacji tutaj podaję.
Jeżeli chodzi o kolejne zdarzenia, przy których pracują negocjatorzy, to sytuacje zakładnicze.
Również w sytuacjach gruźb użycia broni, niebezpiecznego narzędzia, materiałów i wszystkiego, co jest niebezpieczne dla drugiego człowieka, zobaczą państwo w działaniach negocjatorów.
Chcemy, żeby kogoś uratować, natomiast ja wiem, że to jest albo może się państwu wydawać, że jest to splendor i chwała.
Również dlatego, żeby nie dawać jakichś tropów w jaki sposób można się zachować, ale zastanawiam się czy pan nosi gdzieś w sercu, w głowie, a pewnie w każdej komórce też kogoś nieuratowanego.
Mam tą wątpliwą przyjemność, kiedy faktycznie w trakcie negocjacji przeze mnie prowadzonych wiele, wiele lat temu, osoba bardzo chora, zaburzona, która założyła się z kolegami o to, żeby popełnić samobójstwo.
I tutaj czasami można zrobić wszystko, żeby uratować kogoś.
To są jakieś specjalne rysy osobowościowe, bo rozumiem już teraz chociażby z powodów merkantylnych, że jednak nie każdy się do tego zawodu nadaje, ale jaki musi być, kim musi być negocjator?
Na pewno elastyczność, szybkość myślenia, ale też umiejętność słuchania, bo w gruncie rzeczy negocjator, tak myślę, negocjator to nie jest człowiek, który potrafi rozmawiać.
Natomiast myślę, że negocjacje są w każdym z nas.
Czy to jest inny sposób patrzenia na ten zawód?
Będąc w Stanach na kursie dla negocjatorów FBI, miałem dużą przyjemność poznać inny sposób patrzenia na rzeczywistość.
W Stanach Zjednoczonych negocjatorzy są bardzo cenieni przez ich ekonomikę i działania.
Natomiast ja jestem bardzo dużym zwolennikiem, porozmawiajmy, bo w wielu sytuacjach po prostu nie trzeba będzie napinać mięśni.
Myślę, że w jakimś, mam nadzieję, krótkim przedziale czasowym zmieni się postrzeganie negocjacji, a właściwie prenegocjacji, które prowadzą policjanci mundurowi, czyli nie negocjatorzy.
Przyszłym negocjatorom naprawdę stawiamy bardzo wysokie poprzeczki.
Panie Piotrze, to ostatnie już pytanie, tak jak pani Beata odpowiadała w reportażu.
Ostatnie odcinki
-
Prawa konsumentów w obliczu zarzutów UOKiK o ek...
05.02.2026 20:05
-
Czy feminizm to wciąż aktualna idea? Audycja An...
04.02.2026 20:05
-
Olimpijski szczyt w Cortinie. Audycja Krzysztof...
03.02.2026 20:05
-
"Trucicielka, żywicielka" - opowieść o skomplik...
02.02.2026 20:05
-
Światowy dzień walki z mobbingiem. Audycja Paul...
29.01.2026 20:05
-
Ciepło z Polski dla Kijowa - pomoc humanitarna....
28.01.2026 20:05
-
Dlaczego pierwsze miesiące życia dziecka mogą z...
27.01.2026 20:05
-
"Ares na wózku" - reportaż Małgorzata Nabel-Dyb...
26.01.2026 20:05
-
Jak zmienia się stosunek Polaków do zwierząt? R...
22.01.2026 20:05
-
Czy w Polsce mieliśmy seksualną rewolucję? Audy...
21.01.2026 20:05