Mentionsy
O śląszczyźnie i edukacji regionalnej | prof. Jolanta Tambor
„Śląski jest językiem, co do tego nie mam wątpliwości” – mówi prof. Jolanta Tambor.
Dlaczego? Co zmieniło się w ostatnich latach? Jak wygląda edukacja regionalna na Śląsku? Czy w śląszczyźnie używa się feminatywów?
Zapraszam na rozmowę z prof. Jolantą Tambor, językoznawczynią, wiceprzewodniczącą Rady Języka Śląskiego i popularyzatorką kultury śląskiej.
Szukaj w treści odcinka
I to właśnie dzisiaj głównie o nim bym chciała rozmawiać.
Powiedziałam właśnie, że językiem śląskim.
Ja bardzo często moim studentom pokazuję takie zabirowania z nazwą języka w Mołdawii, w nowo powstałym kraju po 91 roku, po rozpadzie Związku Radzieckiego, gdzie najpierw
W Konstytucji stwierdzono, że językiem urzędowym jest język rumuński, potem po trzech latach stwierdzono, ależ skąd, przecież my jesteśmy samodzielnym państwem, Mołdową czy Mołdawią i w związku z tym ten język należy nazywać Mołdawskim, po czym w 2013 roku Trybunał Konstytucyjny stwierdził, ależ przecież nie ma żadnego odrębnego języka, to jest jednak język rumuński, wrócono do tej nazwy.
No to przecież w tym nie są tylko takie fenomeny mowne, które wedle jakichś tam zasad wcześniej uznawanych w Polsce, bo to wcale na całym świecie nie jest tak samo, ale wcześniej uznawanych w Polsce rygorystycznie nazywalibyśmy językiem w odróżnieniu od gwary czy dialektu.
Społeczno-polityczne samych osób mówiących po śląsku i tych, którzy obserwują Ślązaków i ich mówienie po śląsku zmieniło się podejście do rangi i prestiżu tego właśnie fenomenu mownego, tego lektu, jak go jeszcze do niedawna ja sama nazywałam.
No i wiemy też, co jest jeszcze taką no tą trzecią dodatkową sprawą, że żeby ten fenomen mowny, ten lekt, ten no właśnie, ten język, jakbyśmy go chcieli nazywać, miał odpowiednie prawa w aktualnej sytuacji społeczno-politycznej.
Żeby można było, no nie wiem, tu chciałabym cudzysłów pokazać rękami, legalnie być nauczany w szkołach, żeby można było wprowadzić ten lekt do urzędów tak, aby można było uzyskać, nie wiem, ja bym bardzo chętnie dostała świadectwo urodzenia swoje po śląsku, tak, skoro jestem ślązaczką.
Bo tak jak mówię, jako językoznawczyni uważam, że to są w ogóle tylko etykietki, trzeba tylko teraz nałożyć ten status.
Powiedziała pani o tym, żeby używać w tych przestrzeniach publicznych tego języka, chociaż on tak naprawdę na śląsku w tej wersji mówionej już jest używany, że i w urzędach, i w szpitalach.
Tutaj chodzi o tę wersję pisaną, żeby tak jak pani powiedziała, można było na przykład uzyskać akt urodzenia w języku śląskim.
Bo ja przez lata spotykałam się ze stwierdzeniem, że to jest taki ten element, którego cały czas śląskiemu brakuje, a przecież w tym momencie i mamy spisane już zasady języka śląskiego, te publikacje się od kilku lat pojawiają i mamy tłumaczenia na język śląski, książek, ale też ostatnio także filmów i spektakli.
Nie tylko tłumaczenia, bo tu bym przede wszystkim dodała, że żeby coś wyraźnie było uznane i znowu tutaj pewne pomieszanie terminologii, nie za język w ogóle, tylko żeby uznać, że coś ma wersję języka tak zwanego literackiego, tego właśnie uniwersalnego, wspólnego.
Język jakoś się tam sam kodyfikuje, tak, bo poprzez używanie w tekstach literackich, no to tak jak kiedyś zaczynano spisywać teksty polskie, tak, gdzieś tam w głębokim średniowieczu, kiedy to się zaczynało, to przepisywacze w pewien sposób kodyfikowali pisownie, kodyfikowali język.
I ciał, w których te osoby się skupiają, są ze sobą razem, które nad ową kodyfikacją pracują.
Zaczęło się w około tam roku 2007, 2008, 2009, kiedy powstawał pierwszy górnośląski ślabikosz.
No i potem coraz więcej tych publikacji się pojawiało.
Prace trwały, może przez chwilę mniej instytucjonalnie, no aż doszło do takiego momentu, w którym uznano, że znowu potrzeba jest zwołania ciała grupy ludzi, którzy nadal by nad tym wszystkim pracowali.
I między innymi ponad rok temu powstała Rada Języka Śląskiego, czy Rada Śląskiego Języka, jeżeli byśmy to w wersji śląskiej chcieli powiedzieć, która pod przewodnictwem Grzegorza Kulika i mojej wiceprezesurze, jestem wiceprzewodniczącą tej rady, nadal nad różnymi kwestiami pracuje, zarówno kwestiami czysto kodyfikacyjnymi, jak i kwestiami popularyzacji.
Tych właśnie działań, tych rzeczy, które tam opracowujemy.
Rada Języka Śląskiego już działa prawie tak naprawdę dwa lata.
Półtora roku, bo w grudniu powstała.
Współpraca jest cały czas.
Od października do grudnia odbywała się seria takich dużych edukatoriów, tak je nazwaliśmy, śląskich.
To edukatoria odbywały się w Cieszynie, w Rybniku, w Rudzie Śląskiej i w Kamieniu Śląskim, czyli na terenie...
W każdym z tych edukatoriów, one były dwudniowe zawsze, w każdym z tych edukatoriów odbywała się duża dyskusja nad kondycją języka śląskiego i kondycją możliwej, współpraca jest cały czas, ale możliwej, możliwego kompromisu, tak, możliwego dojścia do porozumienia w pewnych kwestiach szczegółowych.
Ja ucząc dialektologii przez większość swojego zawodowego życia, przez większość czasu bycia wykładowczynią na Uniwersytecie Śląskim, pokazywałam to często, że wcale to nie jest aż tak rozdrobnione.
Powiedzieć, jak można ją czytać w różnych miejscach Śląska i sprawa jest mniej więcej załatwiona.
No i możemy powiedzieć tak, no wy tam, którzy mieszkacie w takich regionach Śląska, tej opolskiej części Śląska Górnego, możecie sobie to A z wężykiem czytać jako AŁ.
Czyli ja nadal będę patrząc, widzę A z wężykiem, ale wiem, że to jest końcówka właśnie tych różnych form gramatycznych i że ja ją tutaj czytam jako AŁ.
Pozwólmy, żeby elementarze w tych miejscach miały dwie różne lekcje.
W Cieszynie będzie obowiązywała trochę inna zasada na stronie 98. na przykład tego elementarza, a tutaj w tej części katowickiej, centralnej Śląska Górnego i w Opolskiej troszkę inaczej.
Na pewno do tego, żeby ten język stał się bardziej powszechny, żeby wszedł do szkół potrzebna jest też edukacja regionalna.
W tym zakresie w ostatnich latach bardzo dużo się zadziało.
Jeżeli chodzi o publikacje, to braliśmy też oczywiście udział w tym projekcie, który wydania czterech publikacji, które robiła Biblioteka Śląska wraz z Marszałkiem Województwa Śląskiego.
Natomiast chwilę później dosyć sporą dawkę pieniędzy, która pozwoliła na wyprodukowanie mnóstwa różnych pomocy dydaktycznych, naukowych, dostał Uniwersytet Śląski z Ministerstwa Edukacji Narodowej i to pozwoliło nam wydać.
A to jest bardzo istotne, bo trochę brakuje materiałów dla najmłodszych.
Myślę, że udało nam się w pewien sposób tę lukę wypełnić.
W kilku miastach zostali powołani pełnomocnicy do spraw edukacji regionalnej, bo taką pełnomocniczką w Rudzie Śląskiej chyba nawet pierwszą w województwie śląskim została Anna Morajko-Fornal.
Ale Katowice już też mają swoją pełnomocniczkę Barbarę Kowaczek-Jędrasik i w kilku innych miastach też takie funkcje opiekunów edukacji regionalnej powstały.
U dzieci mieszkających w Cieszynie będzie to znalezienie gdzieś tam w trawie kwiatuszka cieszynki, która jest endemiczną roślinką i warto ją znaleźć, a w Rybniku będzie to oglądanie tego, co się dzieje na hałdzie, jednej z najważniejszych.
Chaud w województwie śląskim, a tutaj w Katowicach będzie to projekt przekształcania kopalń w różnorakie nowoczesne obiekty i muzealne i niemuzealne.
Ważne jest jednak, abyśmy mogli doprowadzić do tego, żeby zaistniała możliwość wspólnej podstawy programowej, takiej, która podstawową wiedzę o Śląsku przekaże w różnych miejscach,
W miarę podobnie o tych samych zjawiskach, procesach, o tym co się działo i dzieje na Śląsku, a to dookoła będzie obudowane tymi rzeczami, które są bliżej dziecka, bliżej ucznia, który tej wiedzy nabywa.
Dlatego usilnie dążymy do tego, aby język śląski został uznany językiem regionalnym, bo to pozwoli na wprowadzenie
Wstawić, ale też nie można żądać od nauczycieli, żeby całe życie dodatkowe lekcje robili za darmo, bezpłatnie, ale też wyprowadzali dzieci, wozili je autobusami w jakieś ważne miejsca.
Zatem, gdyby udało się uzyskać status dla języka śląskiego jako języka regionalnego i gdyby udało się dzięki temu pozyskać subwencję państwową, która językom regionalnym, tak samo jak językom mniejszościowym przysługuje, byłoby o wiele łatwiej i może bardziej nawet profesjonalnie niektóre rzeczy w szkołach wprowadzić.
Z czego wynika to, że chcą robić jeszcze lepiej, chcą jeszcze bardziej się dokształcić, zobaczyć co jeszcze można zrobić, jak można zrobić.
Zatrzymała się póki co na parlamencie i nie została tutaj ta ustawa podpisana przez prezydenta Dudę, jeśli chodzi o język regionalny.
No ja ciągle nie mogę się otrząsnąć ze swojego szoku, którego doznałam, kiedy przeczytałam uzasadnienie do beta prezydenta, bo ono, ono po pierwsze, jak ciągle powtarzam, odpowiada na pytania, które nie padły, bo nikt pana prezydenta jednak nie zapytał o to, czy śląski jest językiem, tylko czy język śląski można by uznać za język regionalny, a to jest zupełnie inne pytanie, czego dowodziła cała nasza dzisiejsza rozmowa.
Więc przykre to jest, że tak się stało, natomiast liczymy na to, że nowy prezydent nie tylko dlatego, że inaczej myśli, ale też dlatego, że wysłuchał tych wielu rozmów, przeczytał wiele tekstów na temat tego, co myślimy o języku śląskim.
Więc liczę na nasze polityczki, na posłankę Monikę Rosę, która uparcie trzy razy już stawiała sprawę w Sejmie.
Liczę na to, że jej działania tym razem zakończą się całkowitym sukcesem, aż do tego ostatniego podpisu.
Zwłaszcza, że tutaj myślę gremium jest zgodne co do tego, że śląski jest językiem i warto go uznać za język regionalny, a powoływanie się tak naprawdę na argumentację najczęściej jednego artykułu sprzed kilkunastu lat, kiedy się ogromnie dużo w kwestii popularyzacji śląskiego w tym czasie zmieniło, może się wydawać absurdalne, biorąc pod uwagę, ile jeśli chodzi też o kulturę w tym czasie rzeczy powstało, bo przecież mamy
Mamy też cały czas spektakle teatralne produkowane przez Teatr Śląski Roberta Talerczyka.
Ponieważ najsłynniejszy spektakl śląski w tej chwili w Polsce, czyli mianują mnie Hanka, jest spektaklem Teatru Kores, który potem został w końcu pokazany szerokiej polskiej publiczności dzięki nagraniu go przez Teatr Telewizji.
Żeby słuchaczy studiów podyplomowych wysłać na ten spektakl, to musiałam pertraktować i rozsyłać ich na różne spektakle, w różnych momentach, po kilkoro, żeby się w ogóle gdzieś tam zmieścili.
Społeczeństwie na dole, czyli wszystkie konkursy śląskiej recytacji i śląskich opowieści, to co wszystko się dzieje od przedszkoli, przez szkoły podstawowe, po szkoły średnie, to wszystko ma istotne znaczenie, żeby właśnie pokazać, że jesteśmy zarówno w tej folklorystycznej warstwie, jak i w takiej warstwie folkloryzmu, czyli już przekładania folkloru na takie działania wystawiennicze,
Tak, dokładnie, bo to nie tylko te pieśni ludowe dygacza, które myślę, że każdy ze Śląska kojarzy, nawet jeśli nie wie, kto jest autorem, ale tak jak pani mówi, przecież mamy przez lata jakby działo zespół Oberschleisen, ale mamy też pieśni Miłosza, mamy teraz też utwory bardziej rapowe, które powstają, więc jest tego pełno.
Zapraszam oczywiście wszystkich na studia podyplomowe, kto tylko zechciałby, tak?
Oczywiście trzeba mieć wyższe wykształcenie, żeby się zapisać na studia podyplomowe, no tak to jest urządzone.
Jednym z takich miejsc docelowych, w których chcemy, aby na pewno to edukatorium się odbyło jest na przykład Chorzów, mój rodzinny Chorzów, rodzimy, gdzie myślimy o tym, żeby te działania były i w Domu Kultury w Chorzowie Batorym, w Hajdukach, tak, ale i w Centrum Kultury, które jest w centrum Chorzowa, ale myślimy i o Wodzisławiu Śląskim,
Odbywa się bardzo wiele przed rozpoczęciem nagrania, już z panią o tym rozmawiałyśmy chwilę.
Cykl regionalnych opowieści o Wielkanocy, ale chciałybyśmy ten cykl pociągnąć na inne okresy roku obrzędowego no i w ogóle świętowania w różnych miejscach Polski.
No może zwartych grup Kaszubów nie mamy, ale Kaszubi to nasi bracia więksi, którzy wcześniej od nas osiągnęli status języka regionalnego, więc Kaszuby rozpoczynały ten cykl regionalny.
To wszystko docelowo mieści się potem, zostaje umieszczone na Śląskim Portalu Edukacyjnym, który po to właśnie powstał.
Powiedziała pani o tych kobietach, że tutaj akurat kobiety nad tym pracowały i chciałam się przy właśnie takiej figurze śląskiej baby na chwilę zatrzymać.
A w Polsce cały czas niewątpliwie mamy jednak do czynienia z patriarchatem.
Bo ostatnio się zastanawiałam nad nazwiskami i nawet taką dyskusję z kolegą z Warszawy przeprowadziliśmy mailową.
Poleciłam mu kilka lekcji, tych, które są na śląskim portalu, kilka lekcji o ortografii śląskiej, bo pytał o różne rzeczy, więc mówię, zamiast ci to tłumaczyć od początku, to daję ci linki do lekcji ortograficznych.
No i zwrócił uwagę na to Tamborka i zapytał mnie, czy to jest tak samo, jak w języku ogólnopolskim było jeszcze do niedawna tak używane te formy odmężowskie i otojcowskie.
Próbowałam to dokładnie sobie odtworzyć, jak ja to pamiętam ze swojego dzieciństwa i myślę sobie, to pokazuje, że troszkę bardziej byliśmy na Śląsku nie tacy...
Patriarchalni, bo owszem, te nazwiska powstawały od nazwisk męskich albo od nazwisk gatunkowych, czyli całej rodziny, tak by to można potraktować, ale nie sugerowały na pewno, czy ktoś jest mężatką, czy nie.
No to żeby to było nazwiskiem dorosłej kobiety, to może zostać w takiej formie, w jakiej powiedziałam, ale o takiej małej dziesięciolatce, no chyba jednak nie powiemy pszczółcy, no tylko trzeba powiedzieć pszczółcy, no cera.
Są miejsca, gdzie bardziej widać tę zależność od ojca, męża i tak dalej, ale cały obszar taki, w którym tego nie widać.
To rzeczywiście, bo ja pomyślałam za to o doktórce.
Myślę, że tu nikt nie ma wątpliwości, że doktórka dla mnie jest od zawsze takim słowem, które istnieje i nawet nie myślałam o tym, że to jest jakiś feminatyw nowy, że to jest jakaś właśnie nową tutaj wymyślone, tylko to było jasne, że albo się idzie do doktury, albo do doktórki.
Tylko, tylko bym od razu powiedziała do doktórki, co po ogólnopolsku, tak?
Którym ja też mówię na co dzień, no w końcu jestem polonistką z wykształcenia i polonistką z wykonywanego zawodu, więc generalnie na uczelni mówiąc do studentów mówię oczywiście po polsku, co jest jasne, ponieważ wśród moich studentów to zazwyczaj tylko kilkoro, czasami pojedyncza osoba, czasami w ogóle nie ma nawet Ślązaków gadających po śląsku.
I coraz więcej osób, które świadomie używają sformułowania Język Śląski, bo oczywiście często zdarza się, że ktoś mówi Język Śląski traktując to równorzędnie jak dialekt, gwarę i tak dalej, w ogóle nie myśli o tym, co powiedział przed chwilą, ale jeśli są osoby, które świadomie używają wyrażenia Język Śląski, to coraz bardziej zdajemy sobie sprawę, uświadamiamy sobie to, że jesteśmy dwujęzyczni.
Jak pamiętam, troszkę ojciec mnie, kiedy poszłam do przedszkola, strofował, czasami nawet ręcznie mnie paskiem strofował, kiedy wtedy jeszcze wolno było tak, użyć czasami paska.
Kiedy używałam słów śląskich w sytuacji, w której nie powinno się ich używać, tak, bo panowało takie przekonanie, że jak dziecko tam idzie już do ostatniej grupy w przedszkolu, a szczególnie potem do szkoły, no to bardzo trzeba pilnować, żeby w domu nie godało po śląsku, żeby kłopotów w szkole nie miało.
Ja nabywałam polskiego języka literackiego i do przedszkola, do tych starszych grup.
I zostałam polonistką i nawet udało mi się zostać profesorką, tą belwederską, z tytułem naukowym z dziedziny językoznawstwa polonistycznego, więc w niczym nie przeszkadza godanie po śląsku w domu, żeby potem na polonistycznej niwie też jakieś sukcesy odnosić.
Poczucie właśnie etnicznej przynależności śląskiej, chciałam przed chwilą powiedzieć dwuetniczności, bo to też.
Co do narodowości pewnie bym się nie do końca chciała wypowiadać, bo...
Nie tylko w takich sytuacjach jak teraz z panią, kiedy się specjalnie spotkałyśmy po to, żeby porozmawiać o języku śląskim, o kulturze śląskiej,
Ja przez długi czas myślałam, że trzeba wybierać, a się okazuje, że wcale nie, że można mieć to poczucie, że się jest Polką i Ślązaczką jednocześnie.
I zawsze mówiłam, że nie potrafię tego dookreślić, czy powiedziałabym o sobie, że jestem polską Ślązaczką, czy śląską Polaczką.
Ostatnie odcinki
-
Poznaj Belgrad z przewodniczką | Irmina Stanković
29.03.2026 09:00
-
Jakie prawa miały XVIII-wieczne szlachcianki? |...
22.03.2026 10:00
-
Po szychcie. Życie w cieniu przemysłu. Opowieść...
22.02.2026 10:00
-
Najpierw kupuj we własnej szafie | Sara z Koko
03.02.2026 22:56
-
Co pociąga w Bałkanach? | Ola Wojtaszek
25.01.2026 18:48
-
Jak jeść zdrowo i ekologicznie? | Dagmara Szastak
18.01.2026 10:00
-
Boska Komedia postscriptum | Szymon Golec
11.01.2026 10:00
-
Histeria sztuki | Sonia Kisza
14.12.2025 10:00
-
Dlaczego Boska Komedia jest boska? Maja Kuczmiń...
08.12.2025 13:49
-
Kraków, Hongkong i Japonia | Mateusz Kołek
30.11.2025 10:00