Mentionsy

Każde zdjęcie ma swoją historię...
Każde zdjęcie ma swoją historię...
22.12.2025 04:00

odc.2 "Od ruin Warszawy po lot w kosmos. Fotografie Tadeusza Zagoździńskiego w zasobie Narodowego Archiwum Cyfrowego"

"Każde zdjęcie ma swoją historię... Podcast Narodowego Archiwum Cyfrowego" to cykl rozmów prowadzonych przez Klaudię Obrębską z pracownikami Narodowego Archiwum Cyfrowego. W odcinku 2 wypowiada się archiwista z oddziału ewidencji i opracowania zasobu archiwalnego - Paweł Stefanowski.

Tematem są w fotografie Tadeusza Zagoździńskiego, fotoreportera Centralnej Agencji Fotograficznej (w latach 1963-1991) które znajdują się w zespołach nr 3 oraz nr 161 w zasobie Narodowego Archiwum Cyfrowego.

Materiały, o których mowa nie zostały jeszcze opublikowane w serwisie Szukaj w Archiwach. Można obejrzeć je w czytelni NAC.

Montaż odcinka: Dominika Wiśniewska


Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 33 wyników dla "Zagoździński"

Tym razem spotkamy się z panem Pawłem Stefanowskim, archiwistą, który opracował spuściznę Tadeusza Zagoździńskiego.

Proszę powiedzieć, bo pan Tadeusz Zagoździński młodo zaczął, prawda?

Już w wieku 7 lat Tadeusz Zagoździński pod opieką ojca oraz jego kolegi fotografował zniszczoną Warszawę.

I ta tematyka nie jest wyjątkowa w naszym zasobie, ponieważ fotografował ją już chociażby Stefan Rasalski czy Wacław Żdżarski, ale jest wyjątkowa ta grupa zdjęć, którą Zagoździński wykonywał ze względu na perspektywę dziecka.

Natomiast tutaj widać pewien symbol czasów, w których przyjdzie działać Zagoździńskiemu, no ale tutaj już jakby mamy taką

Dość dużą białą plamę, jeżeli chodzi o lata 45-63, a więc między tymi pierwszymi fotografiami, a podjęciem przez Tadeusza Zagoździńskiego pracy w Centralnej Agencji Fotograficznej.

To wiem od córki Tadeusza Zagoździńskiego, pani Małgorzaty Smulskiej, z którą później się kontaktowaliśmy w sprawie tej spuścizny.

To miało zdeterminować późniejszą działalność Tadeusza Zagoździńskiego,

No i w przypadku Zagoździńskiego, no również mamy do czynienia z jakimś ziarnem, które zakiełkowało już w wieku dojrzałym.

Praca Tadeusza Zagoździńskiego, no rzeczywiście bardzo dobrze się wpisywała w ten charakter, skoro już w 1971 roku, chociaż to też jest dyskusyjne, został osobistym fotografem Edwarda Gierka.

Ale widać nawet na zdjęciach, w których Zagoździński trzyma ten aparat, widać wielką pasję, widać radość, z jaką on wykonuje te zdjęcia.

To zwróciło uwagę pierwszego sekretarza według tego, co mówił Zagoździński, ponieważ kiedy już Edward Gierek przemawiał w Gdańsku i wygłaszał swoje słynne pomożecie,

Miał kilka razy spojrzeć w kierunku Tadeusza Zagoździńskiego i powiedzieć do swojego sekretarza, on będzie dla nas robił zdjęcia, załatwcie to.

Na drugi dzień miał już być Tadeusz Zagoździński na każde zawołanie pierwszego sekretarza.

Widzimy Stefana Wyszyńskiego i Olszowskiego, obu widzimy inkognito już po spotkaniu, natomiast widzimy ślad, że takie spotkanie miało miejsce, że Tadeusz Zagoździński został do niego dopuszczony.

I tutaj widać kolejną cechę pracy Zagoździńskiego, czyli przyjmowanie takiego schematu komparatystycznego, tzn.

No sam moment zwarcia nie został uwieczniony, no bo to już był najwyższy, Zagoździński stał tuż za demonstrantami, więc to był najwyższy moment, żeby zwijać sprzęt i się ewakuować.

Od pani Małgorzaty Smulskiej dowiedziałem się również, że Zagoździński fotografował również prywatnie zajścia na Pomorzu, wydarzenia grudniowe w 1970, kiedy strzelano do robotników i tzw.

Ale rzeczywiście Zagoździński mimo iż cieszył się tymi względami u władz, no to jednak nie był wyjątkiem jeżeli chodzi o jakąś cenzurę, o to żeby nie upublicznił czegoś co mogłoby władzom zaszkodzić.

Przykładem takiej fotografii jest wypadek, który miał miejsce w 1971 roku podczas przeprawy uczestników wesela między wsiami Antoniówką a Sierżek Górny, kiedy utonęło 18 osób i Zagoździński fotografował miejsce katastrofy, fotografował pogrzeb, więc

Poza fotografiami, które wykonywał Zagoździński na potrzeby swojej pracy zawodowej, były jeszcze fotografie, które wykonywał na potrzeby swojego hobby, można powiedzieć.

Zagoździński również dokumentował wydarzenia historyczne, takie jak na przykład zdjęcia z okresu Solidarności.

To co widziałem jako sceny walk okazało się de facto ćwiczeniami, zresztą częściowo wykonywanymi po zmroku, więc Zagoździński musiał używać flesza.

Jeżeli chodzi o ukazywanie śmierci, no to ta fotografia, o której wspominał, czyli ten moment śmiertelnego uchwycenia człowieka pociskiem, no to jest raczej wynik pewnej autoreklamy tego, co cechowało Zagoździńskiego już jako fotoreportera, oczywiście nie jako człowieka.

Tak, dlatego że tutaj Zagoździński przyjął sobie pewną koncepcję na ukazanie tego.

Te ciała, które Zagoździński sfotografował, okazały się w rzeczywistości sfotografowane już niekoniecznie w związku z samymi działaniami wojennymi, ponieważ ich stan wskazuje na to, że fotografia musiała być wykonana długo po śmierci.

Co nie umiesza oczywiście pracy fotografa, ponieważ tak jak już Pani zauważyła w fotoreportażach skraw ogarniętych działaniami wojennymi, czyli tutaj Zagoździński bardzo dokładnie prezentuje panoramy tych miast,

Tak, na pewno Zagoździński pozostawiał duże pole do refleksji, tworzył taki obraz z jednej strony dynamiczny, a z drugiej taki dla porównania postapokaliptyczny, tzn.

Nie zawsze obowiązywała, w związku z czym następuje paradoks, że największy zespół, którym dysponujemy, nie mamy do niego autorskich praw majątkowych i to samo dotyczy również fotografii Zagoździńskiego, a tam były takie fotografie jak lot Hermaszewskiego w kosmos, właśnie wojny w Angolii i Libanie, pielgrzymki Jana Pawła II do Polski, czy fotografie związane z osobą Edwarda Gierka.

A z jakich narzędzi pan korzystał przy opracowywaniu, przy badaniu tej spuścizny Zagoździńskiego?

Najpierw była to wspomniana monografia Pawła Miedzińskiego, żebym zorientował się na temat CAF-u nieco więcej, na temat tego czym jest CAF i był tam osobny akapit poświęcony Zagoździńskiemu.

Więc musiałem najpierw sprawdzać w systemie Zosia co dokładnie Zagoździński fotografował, dopiero potem w magazynie sprawdzałem poszczególne negatywy, wyciągałem je, brałem na podświetlarkę już po wykonaniu spisu roboczego, ponieważ

Potrafił też Zagoździński bardzo dobrze zestawić poszczególne elementy w obrębie jednej fotografii.