Mentionsy
#269 – Spór (rozmowa z Tomaszem Kalko)
Jak się mądrze spierać, żeby się głupio nie kłócić?
To króciutko. Dłużej, więcej i – jak sądzę – inspirująco- wtej rozmowie.
Do której serdecznie Państwa zapraszam.
Szukaj w treści odcinka
Zapraszam Państwa na spotkanie.
Niedawno trafiłem na taką ciekawą postać.
Trafiłem na pewną ciekawą postać.
Napisał książkę Sztuka Mądrego Sporu.
Zanim to się stanie, chciałbym podziękować patronom i patronkom K3.
To dzięki wam powstaje ten podcast.
Dziękuję, że możemy się spotykać.
A teraz zapraszam państwa do posłuchania tego nowego odcinka.
Się zapowietrzyłem.
Impostatorki pamiętam jako najfajniejszych ludzi ze szkoły.
Ja ją poznałem.
Co za postać.
Ton jeden, tu drugi, to spróbujcie pomiędzy.
Współtworzyłem polskie firmy rodzinne duże.
Okazało się, że mam dar do przekazywania wiedzy, że to potrafię.
I że to sprawia mi przyjemność i to chyba jest w tej chwili najważniejsza aktywność, czyli pomagam ludziom przejść przez jakieś procesy zmian.
Książka, którą napisałeś o negocjacjach, książek są właściwie setki prawdopodobnie.
No ale proszę posłuchać, dedykacja jest taka.
I że w życiu prywatnym dokładnie te same narzędzia dają efekt i w świecie prywatnym trochę narzędzi jest, znaczy może nie nawet trochę, jest ich całkiem sporo, ale jakoś to takie proste przełożenie narzędzi biznesowych na życie prywatne wcale oczywistym nie jest.
A się okazuje, że no tak, no bo po prostu się różnimy, od czasu do czasu się różnimy i trzeba wtedy ze sobą pogadać.
Natomiast w życiu prywatnym ten moment, kiedy powiemy sobie różnimy się albo zauważymy, że się różnimy,
albo w subtelny sposób czasem czujemy, że coś nas różni, to to jest moment, w którym dostajemy jakiegoś zawieszenia, nie wiemy, co się dzieje.
A realia są takie, że po prostu to jest część naszego życia.
Marszał Rosenberg, ten od komunikacji bez przemocy, od porozumienia, powiedział coś takiego mniej więcej.
One są po to.
Nie, biznes też tego uczy, że jeżeli chcesz współpracować z kimś, to jest ciekawe, bo to jest przepływ w obie strony, bo to jest też tak, że na przykład komunikacja bez przemocy, czy porozumienie bez przemocy, to jest to coś, co wchodzi tylnymi drzwiami do biznesu, bo biznes też zauważył,
Dzisiaj w biznesie się mówi dość głośno o tym, że tam gdzie jest sukces negocjacyjny, obydwie strony zrealizowały swoje głębokie potrzeby, a nie oczekiwania.
To jest porozumienie bez przemocy w czystej formie.
Ludzie zaczynają zarabiać pieniądze, zaczynają posiadać pieniądze, posiadać poczucie bezpieczeństwa i w pewnym momencie właściciele firm mówią, no ale gdzie jest mój sens?
I polski biznes naprawdę szuka sensu.
Podejmuje różne działania, żeby firma była czymś mądrym, żeby ona nie była tylko do generowania przychodu.
Właśnie dlatego też lubię te spotkania w K3.
Świat wydaje się wtedy jakoś lepszy niż nam pokazują w telewizji.
To znaczy, że coś się dzieje takiego pod powierzchnią być może, coś co daje nadzieję.
To znaczy, że to powiedzenie, że jak masz miękkie serce, to musisz mieć twardy tyłek, to niekoniecznie, prawda?
To jest prawda, jeżeli po drugiej stronie mamy kogoś, kto negocjuje agresywnie, czyli w świecie biznesu muszę zrozumieć, kogo mam po drugiej stronie.
Jeżeli po drugiej stronie mam terrorystę, to z terrorystą albo nie negocjuję, albo pracuję jego narzędziami, to jest moja decyzja, czy ja tak chcę.
Pomyślmy, gdyby teraz się wszystko popsuło, mikrofony przestały działać, a jeszcze mamy szansę, mamy 30 sekund, żeby powiedzieć, co jest najważniejsze w tym wszystkim.
Pamiętaj, że ten ktoś, kogo kochasz, kto jest dla ciebie ważny, ma prawo się różnić, ma prawo mieć inne cele, ma prawo mieć inne potrzeby i to jest ten moment, w którym trzeba pogadać.
Trzeba jakoś pogadać, trzeba jakoś dalej istnieć, pomimo tych różnic przejść przez jakiś las.
Takie miejsca w naszym życiu prywatnym też się czasem pojawiają.
Coś chcemy albo czegoś nie chcemy, rozmawiamy, gdzie pojedziemy na wakacje, jak będziemy wychowywali dzieci.
A kiedy ze sporu robi się kłótnia?
Jesteśmy na poziomie semantyki, ale ta semantyka jest ważna.
Czym innym są nasze oczekiwania, bo czasem oczekujemy gruszek na wierzbie, czyli czasem nasze oczekiwania są abstrakcyjne, czasem budujemy sobie jakieś oczekiwania i czasem nawet idziemy po prostu, bo tak chce i przestajemy rozumieć, dlaczego tak żeśmy się okopali, ale zupełnie czymś innym są nasze głębokie potrzeby, więc to jest ten moment, kiedy się tworzy kłótnia, kiedy ja mówię, będzie tak, bo ja tak chcę.
Klęska relacyjna i to jest moment, kiedy rzeczywiście, to jest wojna, to jest wojna, na której na pewno będą jakieś trupy, nie wiemy po jakiej stronie.
Czyli pokonać.
Przekonać, czyli pokonać.
Zmieńcie go światopogląd i wrzucić mu swój własny, bo przecież mój jest jedynym możliwym.
To mamy tak, z jednej strony, bo to jest spolaryzowane, z jednej strony przekonać, pokonać, czyli przekonać albo odwrotnie, a z drugiej strony wycofuje się, ustępuje, żeby mieć święty spokój.
Tak, tak, obydwie te postawy są agresywne w gruncie rzeczy.
W gruncie rzeczy, powiem bardzo mocno, pogardzam tobą.
No tak, no bo to jest ten następny krok, który się pojawia.
Myślę, że to nie jest pomiędzy właśnie, chyba gdzieś ponad, wolałbym myśleć.
Są te wszystkie metody, które mówią, jesteśmy różni, mamy prawo się różnić, powinniśmy rozmawiać, powinniśmy zrozumieć.
Czasem powinniśmy ustąpić, bo pytanie, o czym rozmawiamy, jak to jest ważne w świecie drugiego człowieka, bo czasem mamy rozmowy o czymś, co dla mnie jest, no chciałbym, ale jakieś turbo ważne nie jest, a dla tej drugiej na przykład to coś jest bardzo ważne.
Czasem ustąpienie też jest to o czymś, czasem kompromis też jest to o czymś, ale rzeczywiście ten model, takie myślenie, że zawsze ta relacja powinna wygrać, to jest jedno z narzędzi w ogóle.
Szukaj trzeciego rozwiązania, szukaj takiego rozwiązania, które zaspokoi twoje głębokie potrzeby i potrzeby tej drugiej strony.
Tak, jeżeli to będzie rzeczywiście z takiego miejsca, ale tak czy siak moje głębokie potrzeby będą zaspokojone.
To nie jest porażka.
Szukamy takiego miejsca, które zaspokoi nasze potrzeby.
I może się okazać, że tam gdzieś w okolicach Łodzi jest takie miejsce, które zaspokaja potrzeby obydwu stron.
Wspomniałeś o narzędziach.
Tak, rzeczywiście tych narzędzi nie ma dużo, tylko te kilka jest takich absolutnie podstawowych, dających...
Ale mam nadzieję, że jednak porozmawiamy o kilkorgu.
I oni też oczekują tego, żebym podał te narzędzia.
Ale możemy świetnie je znać, ale po prostu nie pasuje kluczek do zamka.
Tak, moje doświadczenie w ogóle mi mówi, że nawet ludzie, z którymi ja pracuję, którzy negocjują zawodowo, oni też mówią, że te narzędzia gdzieś umykają, że w dynamicznej sytuacji, kiedy pojawiają się emocje, a to jest ważny komponent, tam, gdzie są różnice, pojawiają się emocje.
To w momencie, kiedy pojawiają się emocje, cała teoria, mądrość, jakaś turbo skomplikowana wiedza, 32 narzędzia,
Tak, tak, gubimy, perspektywa się zawęża, więc nagle się okazuje, że jeżeli są te dwa, trzy, cztery narzędzia, które zawsze pomagają, to rozpracuj, traktuj to jak oddech relacyjny, te trzy, cztery, dwa narzędzia i nagle się okazuje, że to daje nam 90% sukcesu.
Myślę, że głównym zasobem jest zmiana nastawienia, tak bym powiedział.
Z tej postawy walcz albo się wycofaj.
Po pierwsze mamy prawo się różnić.
Tak, czyli wyjście z takiej romantycznej prawdy, że w związku z tym, że się kochamy, ty się domyślisz, czego ja potrzebuję i jeszcze gorsze założenie, w związku z tym, że ci się kochamy, ty zrobisz to, co ja chcę.
To, że się kochamy wcale nie oznacza, że ktoś się domyśli, a po drugie to, że się kochamy wcale nie oznacza, że ja jestem na twoich usługach.
Jestem niezależnym bytem, który potrzebuje swojej przestrzeni, swojej prawdy, swojej mocy.
Była to bardzo prywatna rozmowa, nie mam prawa jej powtarzać.
Nie mogą się porozumieć.
Myślę, że w sposób bardzo dojrzały, ale też bardzo bolesny.
Czasem jest tak, że kocham cię, ale pomimo tego, że cię kocham, już nie mogę, już nie chcę, już gdzieś zużyłem zasoby do tego, żeby jakoś się, pomimo tego, że obdarzyłem, obdarzyłam cię miłością, żebyśmy...
Więc zdecydowanie tak, bo rozumiem, że ty mówisz o początku budowania relacji, ale czasem są jeszcze trudniejsze momenty, kiedy ta relacja jest dojrzała, kiedy ta relacja jest bardzo zaawansowana i nagle trzeba stanąć w jakiejś prawdzie i powiedzieć, kurczę, ale ja tak dalej nie chcę, nie mogę, nie jestem w stanie.
Nie rozmawiaj o oczekiwaniach, tylko o potrzebach.
Na zasadzie poczekaj chwilę, choć porozmawiamy o tym, dlaczego to jest dla ciebie takie ważne.
A nawet obowiązek może spojrzenia na drugą stronę, że dla mnie, to znaczy, że dla innej osoby może coś innego.
Najpierw usłysz, zanim zaczniesz pokazywać swoją rzeczywistość.
Bo w ogóle w negocjacjach, w sporach mamy tendencję do tego, żeby najpierw pokazać swój świat.
jak ten mój świat jest bardzo najmojszy, najmądrzejszy i powinnaś, powinieneś przyjąć tą moją perspektywę, no bo ona jest najmądrzejsza i najmojsza, ale z reguły jednak te perspektywy, one mają swój sens i każda jest z jakiegoś powodu, relatywizm jest trudny, dużo łatwiej jest przyjąć jakąś czystą postawę klarowną, walczyć o to,
ale z reguły w świecie wszyscy mają jakby swoją mądrość i w każdej postawie jest jakaś prawda.
Ale powiedziałeś jakby.
Ja rozumiem, że to jest podpórka językowa, ale w tym jest mądrość.
Tu chyba nie bardzo jest przestrzeń na działanie poza wartościami, ale z drugiej strony w relacjach rzadko mamy do czynienia z aż tym rodzajem, z tym poziomem problemu moralnego, czy z tak głębokim odstąpieniem od własnych wartości.
Więc to słowo jakby, ono pokazuje jakby problem.
Ono pokazuje jakby problem.
Jak rozumiem, ta szkoła negocjacji relacyjnych, nazwijmy to w ten sposób, chyba to byłoby adekwatne, polega na przewrocie kopernikańskim.
To znaczy, że na początku zobacz, co ten ktoś myśli, czuje i jakie ma emocje.
Zapomnieć o ego.
Prosta wiedza, że jak najpierw spróbujesz pokazać swoją rzeczywistość,
to zadziałają mechanizmy podprogowe.
Po prostu uruchomisz mechanizm obronny i nie dość, że niczego się nie dowiesz, to jeszcze uruchomisz walkę.
I zapomnieć o sobie.
I trochę na chwilę, no i właśnie to jest taki paradoks, że to zapomnieć o sobie oznacza, że na końcu ja też będę tym zadbanym, ja też będę beneficjentem.
Jeżeli ktoś ważny w tym biznesie zmieni ten paradygmat i powie, ale czekajcie, może my nie musimy walczyć, może jesteśmy w stanie uruchomić synergię, to pomimo tego, że ktoś powie, ale jak synergię, przecież świat nas chce rozjechać, konkurencja, są dostawcy, którzy chcą, żebyśmy płacili jak najdrożej, ale poczekajcie, czekajcie, to tak czy siak jest synergia, zmieńmy ten model.
A w gruncie rzeczy gdzieś w środku mamy potrzebę tworzenia mądrego świata.
Cztery orki upolują więcej niż każda z nich z osobna.
Na tym polega efekt synergii, który ludzie ostatecznie wykorzystują bardzo dobrze, bo nikt sam nie zbudowałby statku kosmicznego.
A trzecia rzecz, to znaczy ten, kto zaczyna, powinien coś dać, żeby dostać.
No ale to jest proste, jeżeli spotyka się dwóch i dwóch jest przestraszonych i zalęknionych.
Więc jest potrzebny ten ktoś, kto weźmie głęboki oddech i powie, ale poczekaj, poczekaj, może zamiast walczyć, choć spróbujemy zrobić to inaczej.
No właśnie, ja usłyszę ciebie, później ja powiem, gdzie ja jestem, co jest dla mnie ważne i poszukamy takiego miejsca.
w którym i twoje potrzeby, i moje zostaną zagospodarowane.
Czasem jest tak, że na początku ten drugi człowiek jeszcze nie będzie ufał.
To jest na tym poziomie nawet, prawda?
Zaczynamy od dania uwagi, zaczynamy od powiedzenia, jesteś ważny, chcę cię zrozumieć, ale też asertywnie powiedzenia, ale żebym ja cię zrozumiał, to musimy przestawić rozmowę z tego właśnie, czego ty chcesz, na rozmowę o tym, dlaczego ty tego chcesz, bo to jest już typowo negocjacyjne i typowo z biznesu.
Jeżeli strony rozmawiają o tym, czego chcą, a nie dlaczego, to jest dla nich ważne, nie są w stanie obudować tego tym czymś, co jest istotne ze strony biznesowej, raczej będą na poziomie walki.
No możemy dojść do poziomu potrzeb, jak rozumiem, tą
Czasem w ogóle pomóc zrozumieć temu drugiemu, że tam za tymi oczekiwaniami stoją jakieś potrzeby.
ucieleśnieniem jakiejś potrzeby, którą mamy nieświadomą i czasem ta potrzeba jest zupełnie w innym miejscu.
Tam zupełnie inne potrzeby siedzą pod skórą.
No właśnie, ale to jest bardzo trudne po prostu.
Czy dwoje ludzi, no powiedzmy, że dwoje ludzi w jakimś związku, w relacji takiej nie biznesowej, czy są w stanie?
Problem polega na tym, że my w takich momentach nakładamy sobie od razu projekcje najtrudniejszych wojen.
Właśnie o tym też próbowałem powiedzieć.
i czasem w tej relacji już ukonstytuowaliśmy jakiś ból, ukonstytuowaliśmy te wojny i ukonstytuowaliśmy te przegrane, to powrót do tej relacji, to nie będzie jedna rozmowa.
Czasem trzeba poprosić o pomoc kogoś.
Czasem trzeba poprosić o pomoc, czasem tych prób musi się odbyć kilka, czasem musi paść przepraszam.
No ale właśnie dla mnie to jest jakoś bardzo istotne i rozmawialiśmy o tym już, ale chcę to jakoś powiedzieć jeszcze może wyraźniej, że my popełniamy ten błąd, mamy to wryte, że punktem odniesienia jest sąsiad z siekierą.
Ona czasem wisi w powietrzu i ma zupełnie inny wygląd, więc czasem jest tak, że jeżeli ta siekiera już jest, a ten człowiek jest jednak dla nas ważny, to czasem ta zmiana będzie wymagała więcej pracy, cierpliwości w tych narzędziach, a czasem chyba to, o czym próbowałeś powiedzieć, że czasem może wręcz wymagać potrzeby z zewnątrz i to też jest prawda.
Powiedz jeszcze o narzędziach, bardzo proszę, skoro jesteśmy przy siekierach, to może jakieś inne.
Podsumujmy to, podaliśmy trzy, czyli pozwól, żeby ta osoba była niezależna, żeby widziała coś innego.
Najpierw usłysz, potem próbuj pokazać swoją perspektywę.
Przestaw rozmowę z oczekiwań na potrzeby.
Przepraszam, tylko wejdę może na chwileczkę w słowo, bo tutaj się pojawiają pułapki w postaci przekręcania tej wypowiedzi, imputowania czegoś komuś, oceniania i tak dalej, i tak dalej.
znowu przekręcasz to, co powiedziałem.
te odczucia, emocje, potrzeby z tych szaf, z tych zamkniętych pokoi, z tego milczenia w miejsce próby.
I najczęściej jest w ogóle tak, że sama próba porozumienia już daje niesamowity wynik.
Takie ćwiczenie, w którym ludzie mają znaleźć jakąś przestrzeń społeczną, gdzie się realnie różnią i spróbować
Czyli posłuchać tego kogoś.
Posłuchać, tak, ale posłuchać aktywnie.
Porozmawialiśmy, nagle się okazało, że tych różnic, że myśmy na początku myśleli, że są wielkie,
Jak właściwie usłyszałem, usłyszałam tego drugiego, to się okazuje, że my właściwie patrzymy bardzo podobnie.
No na przykład ktoś, kto głosuje na PiS i ktoś, kto głosuje na PO, to te różnice są ogromne.
Nam się wydaje, że one są ogromne, dlatego, że polityka jest tak skonstruowana, żeby nas poróżnić.
Ale na końcu, na końcu ja jednak chcę wierzyć i myślę, że w dużej mierze tak jest, poza jakimiś nadużyciami.
Tam są ludzie, którym zależy na tym naszym domu, który my nazywamy Polską.
Tak, mają trochę inne spojrzenie.
Socjologowie mówią, że to jest dość prosty mechanizm, że w życiu społecznym najpierw trzeba wesprzeć inicjatywę, czyli wesprzeć trochę tych, którzy mają taką energię do działania.
Oni wygenerowują trochę zasobów, a później te zasoby trzeba przetransferować do tych, którzy mają trudniej, którzy nie potrafią.
I tak powinno iść.
Powinno iść właśnie takimi falami.
Najpierw dajmy trochę przestrzeni, wsparcia dla tych, którzy potrafią tworzyć zasoby, później trochę je przetransferujmy do tych, którzy nie potrafią.
I tu porozumienie byłoby chyba trudne, bo to nie będzie wspólne pole wtedy porozumienia.
To, co powiedziałeś.
Pytanie, czy tam będziemy w stanie porozmawiać o merytoryce.
Trzeba by było zrozumieć, co jest prawdziwą potrzebą wyniesienia wartości.
A co jest narracją polityczną?
Można znaleźć wspólne pole, może.
No właśnie, intelekt ma tą cudowną cechę, że potrafi i poszerzyć, i ograniczyć, ale to, że czasem się nie da, nie oznacza, że nie warto używać tych narzędzi.
O parafrazie jeszcze powiedz, jako o czymś użytecznym, bo to chyba nie wybrzmiało jednak.
Na czym polega taka rzetelna, skuteczna, etyczna parafraza?
Rozumiem, że chcesz, żebyśmy porozmawiali o parafrazie jako o narzędziach.
Tak, tak, bo to jest takie podstawowe, ważne narzędzie.
Powiedziałeś, że to działa.
I rozumiem, że chcesz, żebyśmy pokazali te mocne strony parafrazy.
Tak, to, że nie zadziała, to chyba powiedzieliśmy już.
Pogłębiłeś temat, właściwie trochę sam odpowiedziałeś na swoje pytanie.
Ona pogłębia intencje.
Pomaga pokazać, że próbuje cię zrozumieć, że jestem z tobą, że próbuje zobaczyć świat twoimi oczyma.
Jak mówię o parafrazie, szczególnie w biznesie, szczególnie mężczyźni tacy bardzo konkretnie na cel nastawieni mówią, to co to ja mam w głupi sposób powtarzać, co ktoś powiedział, no jaki to ma sens?
Natomiast kiedy my zintelektualizujemy, powiemy, co żeśmy zrozumieli,
Bardzo pomaga.
Do tego jeszcze, jak przypomnimy sobie realnie rozmowy, rzadko są jednowątkowe, rzadko są prostą werbalizacją myśli.
Najczęściej wątków jest wiele, najczęściej te wątki się mieszają, gdzieś ta rozmowa rozkrzacza, więc jednocześnie parafraza pomaga ściągnąć tą rozmowę do pnia.
Czyli rozumiem, że dla ciebie najważniejsze jest to, żeby po tym podcaście ludzie wynieśli te najważniejsze 3-4 narzędzia.
Tak bym powiedział patetycznie.
Ta parafraza użyta w bardzo różny sposób.
Ona czasem po prostu pokazuje, próbuje cię słuchać.
A tu, tak jak powiedzieliśmy sobie, w warsztacie samochodowym, dobrym warsztacie samochodowym jest 100 różnych narzędzi, ale klucz dziesiątka, jakiś młotek i śrubokręt krzyżykowy i płaski, to będą te narzędzia, które będą używane przez 90% czasu.
Tak, komunikat ja to jest narzędzie do tego, żeby pokazać emocje, kiedy się różnimy.
Ale ja bym powiedział chyba, że to już są te narzędzia poboczne.
No dobrze, komunikat ja jest rzeczywiście ważny, kiedy pojawiają się emocje, kiedy pojawiają się oskarżenia.
Jest to takie nazywalne, określalne, ale czasem to coś, co się pojawia między dwójką ludzi, jest trudne do określenia.
potrzeby pobycia po prostu ze sobą.
Powiedzenia drugiemu człowiekowi, którego kocham, wiesz, ja w tej chwili chcę pobyć sam.
No i ktoś może powiedzieć, ale dlaczego?
I ja nie umiem odpowiedzieć dlaczego.
Taki paracetamol na ból relacyjny, czyli taki podstawowy lek, czy aspiryna.
Ale też podkreślenie tego, że ważność jest tutaj i ta ważność jest ważna także dla mnie.
Tak, to z tym jest związana jedna jeszcze rzecz, którą ja bym może rozszerzył oprócz tego komunikatu ja, takie założenie, że przegadujemy to, co się między nami wydarza, po to, żeby ten drugi nasz bliski mógł zrozumieć, żeby ten drugi bliski...
przykład wiedział, że czasem jest tak, że mamy taką potrzebę i że ona ma prawo być niewytłumaczalne i my się z tego wcale też nie musimy jakoś strasznie spowiadać, dlaczego nam się podoba niebieski, a nie czerwony, dlaczego czasem chcemy pójść sami na spacer na przykład.
Czyli to jest taki też ważny komponent relacyjny, który może jest dalej od biznesu już, ale on jest częścią życia osobistego.
Że czasem mam prawo powiedzieć nie wiem dlaczego, ale tak mam.
W tym się łatwo pogubić.
Bazowa informacja z tego pakietu porozumienia bez przemocy, że kiedy dochodzi do jakiegoś rodzaju dysonansu, nie mówię o tym, co ty, tylko o tym, co ja.
To mówiąc, co ty wywołam reakcję obronną, a kiedy mówię, kiedy dzieje się między nami coś tego typu, ja się czuję niekomfortowo, jest mi źle, mam taką potrzebę, żeby zadziało się to inaczej, z tym nie da się dyskutować.
Więc to rzeczywiście jest jedno z podstawowych narzędzi do takiej sytuacji, w której jesteśmy chyba gdzieś na granicy między sporem a konfliktem.
To są te podstawowe.
To fuko, to bym się... Ja bym się w to nie pogrążał, bo to i tak człowiek zapomina w emocjach.
Ale moje doświadczenie mi mówi, że zapamiętanie tego, jaka pokryw fuło, czyli, że najpierw omawiamy to, co się wydarzyło.
Następnym razem daj mi przestrzeń, pozwól mi.
Następnym razem proszę cię bardzo o to, żebyśmy poszli trochę inną ścieżką.
czasem coś, co od mnie się wydaje już takie turbo proste, że ja nie będę cię obrażał wnioskowaniem, to wnioskowanie jest potrzebne.
Pamiętam, że opowiadałem o jakimś podejściu do zespołu i
podawałem właśnie narzędzie i nie zrobiłem takiego podsumowania, bo wydawało mi się, że to podsumowanie będzie wręcz obrażaniem słuchaczy, że te wnioski są tak oczywiste.
Podeszła do mnie moja przyjaciółka, która prowadzi biznes, która jest bardzo mądrą osobą i mówi Tomek, to wszystko, o czym opowiedziałeś jest bardzo o mnie, to było bardzo fajne, ale brakowało mi wniosków.
To sytuacja, kiedy robimy zakupy, mierzymy coś jednego, drugiego, trzeciego i po czwartej rzeczy już nic mi się nie podoba, już nie wiem, gdzie jest mój gust.
To jeszcze chyba zostało pewnie dużo rzeczy, ale z takich ważnych, tak mi się wydaje, może zacznę od tego, że ktoś powinien moderować te negocjacje, no użyjmy tego słowa, mówiliśmy o tym, taki lider, jednak ktoś bardziej do tego przygotowany, może w lepszej formie w danej chwili.
Podchodzą do swoich mężów i mówią, kochano, ale ty jesteś cudowny, jakiś silny, jak ty mi się podobasz.
No właśnie, teraz pytanie, jak to nazwiemy, jeżeli w tym jest prawdziwa miłość, jeżeli tam gdzieś z tyłu stoi, no właśnie, możemy przyjąć bardzo wiele różnych perspektyw, ale takie proste pytanie, papierek lokmusowy, czy w związku powinniśmy być uczciwi czy szczerzy?
Ale czy na pewno każdy z nas chciałby, żeby nawet ten najbliższy człowiek tak w stu procentach odczytał każdą myśl, nawet jakąś głupią, spontaniczną, taką chwilową.
W mojej głowie czasem pojawiają się myśli, które nie są mną.
Bardziej pokazanie, że ta granica jest bardzo delikatna.
To mi się taka piosenka przypomniała.
Na początku jest perswazja, powiedzmy, że uczciwy wpływ, no ale buzi daj, buzi daj, moja mała, twoja mama też kiedyś dawała.
Ja myślę, że wchodzimy w przestrzeń, w której każdy musi znaleźć swoje odpowiedzi.
Podchodzę do niej i z wielką czułością mówię jej, kocham cię, jestem tu.
Jeżeli masz ochotę porozmawiać, to jestem.
Jeżeli ten drugi człowiek jest dla mnie ważny i ja bardzo chcę, żeby jego potrzeby były zaspokojone.
To jest po prostu wiedza o drugim człowieku.
Wiem, że trudne tematy wymagają poczucia bezpieczeństwa.
Wchodzimy w kwestię etyki osobistej, tego, że to każdy z nas będzie decydował, co jest po jasnej stronie mocy, co po ciemnej.
I pytanie, czy ten wpływ, no jeżeli ta intencja jest czysta, jeżeli ta intencja jest mądra i oczywiście każdy mądry człowiek zada sobie to pytanie, gdzie jest ta granica, sporo pytań, ale na te pytania ja już chyba nawet nie chciałbym odpowiadać, bo dochodzimy do miejsca, gdzie każdy musi sobie udzielić odpowiedzi.
rozstrzygnąć, że jesteśmy po jasnej stronie mocy.
Jesteś częścią mojego świata i bardzo bym chciał, chciała, żeby to twoje bycie w moim świecie, żebyś czuł się ważny, żeby twoje potrzeby były zaspokojone.
Jeżeli ja jestem na tak, to znaczy, że jestem po jasnej stronie mocy.
To może jeszcze będzie taka, jak w balladach Chopina, że się skończyło, ale jeszcze jest potem taki akord może na koniec.
Paszczak pokłócił się z Migotkiem na temat czegoś, na czym żaden z nich dokładnie się nie znał.
Za tym stoi jakiś powód, warto go zrozumieć.
O mądrości tutaj trochę zabrakło, ale pozostaje miłość.
A mądrość właśnie zaczyna się pojawiać.
Ale w końcu, w końcu Potrzebowało nam bardzo wielkiego talentu Aby być starszym, bez duchu Mój miły, mój miły, mój piękny, mój piękny, mój miły
Powiedz mi, czy coś ważnego zostało niepowiedziane?
Ostatnie odcinki
-
#285 – Ja (rozmowa z Joanną Pałasz)
21.02.2026 08:00
-
#284 M. (Walentynki)
14.02.2026 08:00
-
#283 – Rezyliencja (rozmowa z Agnieszką Zawadzk...
07.02.2026 08:00
-
#282 – Praca (rozmowa z dr Zofią Smełka-Leszczy...
31.01.2026 08:51
-
#281 – Gracja (rozmowa z Sabiną Sadecką)
24.01.2026 08:00
-
#280 – Zmiana
17.01.2026 08:00
-
#279 – Dobrostan w pracy (rozmowa z Agnieszką Z...
10.01.2026 08:00
-
#278 – Dotyk, cz.2 (rozmowa z Agnieszką Kawulą)
03.01.2026 08:00
-
#277 – Muminki (rozmowa z profesor Hanną Dymel-...
20.12.2025 08:00
-
#276 Najważniejsze (rozmowa z Katarzyną Moszczy...
13.12.2025 08:00